Wydawnictwo Wielka Litera: Margaret Atwood - Testamenty

Wydawnictwo Wielka Litera: Margaret Atwood - Testamenty


Cześć :) W dniu wczorajszym polecałam Wam antyutopijną wizję świata, w którym kobiety nie mają żadnych praw. Dziś chcę przestawić drugą część pt. "Testamenty"

'Nikt nie chce umierać. [...] Jednak niektórzy ludzie nie chcą żyć w żaden z dostępnych im sposobów.'

Minęło 15 lat i w Gileadzie nastąpiło pewne przesortowanie struktur, zwłaszcza Komendantów. To co się nie zmienia to trwająca na straży moralności Ciotka Lidia. Tym razem ma do pomocy Perłowe Dziewczyny, które wyruszają poza granice Republiki Gileadu i 'nawracają' niewierne kobiety. Oprócz głodu i braku dzieci, ten kraj pobudza także sprawa małej Nicole. Dziecka, wykradzionego przez swoją matkę Podręczną. Nie ustaje on w wysiłku by ją odnaleźć. Pewnego dnia misjonarki Gileadu trafiają na trop dziewczynki, czy uda się ją odzyskać, zwłaszcza, że za jej zniknięciem stoi potężna organizacja Mayday? 


 Szczerze mówiąc jestem trochę zawiedziona tą pozycją. Jeśli sięgam po kontynuację to oczekuję, że będzie trzymała poziom, a przynajmniej stylistykę pierwszej części. Nie podobało mi się odarcie tekstu z barwnego języka, w mojej opinii zatraca to świetnie zbudowany klimat "Opowieści Podręcznej". Z kolei ciekawym zabiegiem jest wielopoziomowa akcja, prowadzona z trzech perspektyw. Jednak niepotrzebne jak dla mnie są zwroty typowo do czytelnika. Rozumiem, że autorka chciała nadać temu ton wspomnień, jednak myślę, że czasami traciło się charakter postaci i przekaz jaki ze sobą niesie. Ciotka Lidia, która jawiła mi się jako pewna siebie i rządząca twardą ręką "Ciotka", w tej części pokazuje swą drugą twarz, która nie do końca mi się podoba. Myślę, że przez niepotrzebne, czasami, wahania jej postać traci barwę.  Na szczęście, dodanie całej genezy powstania Republiki i tworzenia się poszczególnych funkcji. W tym początki rządów Lidii, ratują całą sytuację. Dodatkowo wątek Agnes też nie do końca mi się podobał. W "Opowieściach Podręcznej" występuje mocno plastyczna kreacja świata - tutaj, zatraca się tę ostrość. Mam wrażenie, że rzeczywistość została wygładzona. Z drugiej strony dostajemy przedstawienie świata z poziomu Żon i Córek. Dowiadujemy się jakie wartości są im wpajane i jak wygląda ich codzienność. 

 W "Testamentach" akcja przybiera na sile i widać jeszcze mocniejsze zderzenie rzeczywistości Gileadu z normalnym życiem. Interesujący był wątek Mayday i tego jak porusza się na tak grząskim  i niebezpiecznym gruncie. Zaplanowana siatka połączeń i zabezpieczeń, wzbudzała mój podziw. Dodatkowo pojawiają się nowe funkcje kobiet, jak na przykład "Perłowe Dziewczęta" i misja jaką wykonują. 
 To nie jest zła książka, a wręcz przeciwnie.  Niech nie zwiedzie Was mój wstęp, ale także z czystym sumieniem ją polecam - czasami muszę ponarzekać, taka rola recenzenta. Historia jest porywająca - czytałam w każdym wolnym momencie, ale nie zachwyciła mnie tak jak jej poprzedniczka. Widziałam też wiele opinii, gdzie ktoś zachwalał Testamenty, a negował Opowieść Podręcznej. Ja polecam przeczytać te książki jedna po drugiej, myślę, że będzie do miło spędzony czas.
 Książka pochodzi z portalu www.czytampierwszy.pl
Wydawnictwo Wielka Litera: Margaret Atwood - Opowieść podręcznej

Wydawnictwo Wielka Litera: Margaret Atwood - Opowieść podręcznej

Cześć :) Mam nadzieję, że to już koniec i niedługo będzie można już całkowicie powrócić do swoich aktywności. Podobno od połowy czerwca mają otworzyć granice. Teraz jednak wolny czas można spędzić z Netflixem lub książkami. Skoro piszę o tych dwóch rzeczach, to ostatnio w moje ręce (oczywiście dzięki www.czytampierwszy.pl) wpadły książki, na podstawie których powstał serial. 



 Freda jest podręczną w Gileadzie. Jej zadaniem jest po prostu rodzić dzieci. Co dwa lata zmienia dom, w którym mieszka i rodzinę, której ma dać potomstwo. Raz w miesiącu spotyka się z Komendantem, by począć dziecko. Ich zbliżenia nie mają żadnej namiastki intymności i odbywają się w obecności innych osób. Z jednej strony jest pogardzana, a z drugiej otoczona szacunkiem - w zależności czy pod bezkształtną suknią odznacza się ciążowy brzuch.
 Na co dzień nosi czerwoną suknię i tzw. skrzydła - nakrycie głowy, które skrywa jej oblicze przed okiem innych. Jeśli nie jest w ciąży to robi zakupy, podczas codziennych wizyt na targu. Jednak nikt nie nawiązuje z nią przyjaźni, nikomu nie wolno jej dotknąć.
 Nie zawsze jednak tak było. Freda pamięta, że miała inne imię, mogła prowadzić auto i mieć pieniądze w banku. Zamiast sukni, nosiła szorty i topy. Co się więc wydarzyło, że teraz żyje jak niewolnica?


 Jestem zachwycona tą książką i muszę napisać to już na samym wstępie. Autorka fenomenalnie tworzy, realistyczną Republikę Gileadu. Wykreowany jest każdy najmniejszy szczegół, począwszy od planu miasta i najbliższego otoczenia. Dokładne opisy strojów, obyczajów, reguł i praw tworzą bardzo plastyczny i łatwy do wyobrażenia sobie obraz. Problemy jakie spotykają to społeczeństwo, klasyfikacja i terror są namacalne. Postacie i ich uczucia są tak prawdziwe, że ma ochotę się krzyczeć ze złości lub płakać z bezsilności.  Częściej jednak to drugie, zwłaszcza, że na próżno szukać ratunku, czy sprawiedliwości.
 Początkowo irytowała mnie Freda i jej przemyślenia. Nie rozumiałam do końca jej potrzeby dotyku, wręcz bolesnego zainteresowania bliskością. Z każdą kolejną stroną i poznaniem jej własnej historii, zaczynałam wczuwać się w jej postać i rozumieć, niektóre zachowanie. Jednak hart ducha i trzeźwy umysł jakim się oznaczała zaskakiwał.  Dzięki wrodzonemu sprytowi udało jej się kilkukrotnie osiągnąć namiastkę normalności.
 Podoba mi się kontrast jaki użyła autorka, zestawiając bieżące wydarzenia, ze wspomnieniami. Przeplatające się między sobą wątki, nie do końca znajdują swój finał. Brakuje mi wyjaśnienia kilku kwestii, by ubrać w całość tę opowieść. Mam nadzieję, że czytając kolejną część 'Testamenty' uda mi się poznać satysfakcjonujące zakończenie.
Myślę, że ta powieść ma bardzo dużą symbolikę. Pokazuje co się dzieje jeśli do władzy dostanie się radykalizm i jak łatwo zboczyć samemu z utartej ścieżki. Z drugiej strony przez swą surrealistyczność pokazuje współczesny świat. Ile kobiet rezygnuje z siebie dla męża, staje się gospodyniami, podczas gdy mąż spełnia się zawodowo. Ile kobiet oddaje całą władzę mężczyźnie, zarówno tę finansową jak i decyzyjną - one stają się niejako meblami, w swoim życiu, które ktoś przestawia. W mojej opinii podręczne i chęć posiadania dzieci za wszelką, to symbolika pędu i stworzenia modelowego życia, które inni będą podziwiać i naśladować. Nie liczą się uczucia, liczą się pozory.
Zapowiedź: Wydawnictwo SQN: Tomasz Duszyński - Glatz. Kraj Pana Boga. Premiera 03-06-2020

Zapowiedź: Wydawnictwo SQN: Tomasz Duszyński - Glatz. Kraj Pana Boga. Premiera 03-06-2020


Cześć ❤️ Dziś takie małe wspomnienie! Glatz czytałam rok temu i dalej utrzymuję, że to najlepszy retro kryminał jaki miałam okazję spotkać.
Konsekwentna budowa bohaterów, mocne męskie postacie. Są wulgaryzmy, ale książka nawet przez chwilę nie traci na jakości. Dopracowana historia i Kłodzko, jakie możemy oglądać na widokówkach sprzed stu lat! A już 03-06-2020 będzie premiera kolejnej części. Mam nadzieję, że uda mi się ją zdobyć na portalu www.czytampierwszy.pl a niecierpliwi mogą dokonać zakupu tutaj: https://www.wsqn.pl/ksiazki/glatz-kraj-pana-boga/


Opis wydawcy:

1921 rok. W pobliżu Zieleńca zostają odkryte zwłoki. To zaginiona w 1916 roku Sabine Hunfeld, córka znanego importera cygar. Sprawę przejmuje kłodzka policja w osobie Franza Koschelli, szefa nowo utworzonego Wydziału Kryminalnego.
Koschella mozolnie odkrywa okoliczności zaginięcia dziewczyny. Przez pięć lat ktoś skutecznie zacierał ślady. Wkrótce dochodzenie przybiera nieoczekiwany obrót, a Franz zostaje okrzyknięty Mścicielem z Kłodzka. Czy zasłużył na ten przydomek?

Do miasta przybywa kapitan Wilhelm Klein. Wojskowy śledczy ma niewiele czasu by pomóc... lub przeszkodzić wachmistrzowi Koschelli w jego szaleńczych planach.

Kto stał za porwaniem Sabine? Jak głęboko sięga sieć wzajemnych powiązań w strukturach kłodzkiego hrabstwa? Ile jeszcze tajemnic kryje Kraj Pana Boga?

Znakomity kryminał i porywająca opowieść o ambicji, lojalności i ciemnej stronie lat 20.

Oficyna 4em: Artur Pacuła - Gdzie jest dukat króla Zygmunta?

Oficyna 4em: Artur Pacuła - Gdzie jest dukat króla Zygmunta?

Cześć :) Niektórzy już wiedzą, że lubię sięgać po książki młodzieżowe. Natomiast kiedy byłam nastolatką, to czytałam Harlana Cobena oraz Dana Browna - taki paradoks. Jedyne młodzieżowe książki jakie przeczytałam w tamtym okresie to seria o trzech detektywach oraz Harry Potter.
Ominęłam natomiast Pana Samochodzika, a teraz czytam książki, które wygrywają konkursy organizowane przez fanów twórczości Zbigniewa Nienackiego. Jedną z takich książek jest właśnie Gdzie jest dukat Króla Zygmunta? (drugie miejsce i wyróżnienie w 2015r).
 Czwórka przyjaciół; Monika, Ala, Igor, Miras oraz ich nauczyciel Marcin zwany Bossem udają się po raz kolejny na wspólne wakacje. Tym razem mają zamiar odpocząć pod Tarnowem, w leśniczówce wuja Ali. Na miejscu okazuje się, że te tereny były częścią walk podczas drugiej wojny światowej i skrywają wiele skarbów, a tym samym przyciągają poszukiwaczy. Dodatkowo pierwotnymi właścicielami był ród Semechowskich, który w swoich zbiorach posiadał bezcenną kolekcję monet, w tym osławiony Dukat Króla Zygmunta. Największym zaskoczeniem okazuje się pojawienie francuskiej studentki Samiry, która wychowywała się w domu hrabiego Semechowskiego. Dziewczyna prowadzi badania na tych terenach, do swojej pracy. Czy faktycznie tylko chodzi o artykuły na uczelnię?

 Gdzie jest dukat Króla Zygmunta? to książka, która wciąga już od pierwszej strony, bo zaczyna się pościgiem.  Od początku funduje nam dreszczyk adrenaliny i sprawia, że chce się więcej,
 Bardzo podobają mi się realistyczni bohaterowie, których nie sposób nie lubić. Autor umiejętnie tworzy zależności i powiązania między nimi. Można wyczuć, sympatię, dystans czy ostrożność. Jeśli, pojawia się większe zainteresowanie między postaciami, odbywa się to w sposób subtelny - ale spokojnie nie ma tu wątków typowo miłosnych.
 Opisy przygód i pościgów, sprawiają, że miałam wrażenie, że jestem ich pełnoprawnym uczestnikiem. Bardzo fajnym zabiegiem jest wielowątkowa narracja. Pomiędzy aktualnymi wydarzeniami pojawiają się wstawki z przeszłości, czasem sprzed nawet stu lat, które są wstępem do prawdziwych wydarzeń historycznych, użytych w części współczesnej. Podoba mi się ten rodzaj wstępu i krótkiego nakreślenia, czego dotyczą podane nazwy i daty. Całość nie jest przesycona tego typu informacjami, więc czyta się bardzo przyjemnie, bez konieczności wyszukiwania informacji w internecie.
 Powieść jest pełna, wręcz skończona, w mojej opinii autor wyczerpał temat. Jestem zaskoczona i z pełnym podziwem obserwuję jak Artur Pacuła umiejętnie łączy fikcję, w którą wplata ciekawostki historyczne (kto wiedział wcześniej, że gen. Józef Bem przeszedł na Islam?). Autor zrobił świetny, historyczny research i zafundował pokaźną dawkę wiedzy. Uważam, że to fantastyczne, że powstają książki, które pozwalają zaszczepić w młodych czytelnikach głód przygód i wiedzy historycznej. 
 Sam wątek detektywistyczny trzyma w napięciu i jest naprawdę dobrze skonstruowany. Oprócz tego, że śledzimy poszukiwania, sami możemy prowadzić dedukcję, po poszlakach, które co jakiś czas są nam podsuwane. Jeśli jakaś postać wyciąga wnioski, to przedstawione jest to z pełną dedukcją, a finalnie poznajemy rozwiązanie wszystkich wątków.
 Dzieje naszego kraju były barwne, często straszne, ale bez ich znajomości traci się tożsamość narodową. Pisarz w posłowiu nakierowuje, gdzie szukać informacji o wydarzeniach wymienionych w powieści. Podpowiada co warto obejrzeć.

Tę książkę można przeczytać bez znajomości Tomu I: Gdzie jest korona cara?. Jest to oddzielna historia, a nawiązania jakie są do niej od razu są wyjaśniane. Natomiast zachęcam by sięgnąć po obie te części. Moja pochodzi z serwisu www.czytampierwszy.pl


Bajamy.pl: Bartosz Orłowski - Opowiadania nie tylko wrocławskie. Tom1 Czy krasnoludki żyją w lesie?

Bajamy.pl: Bartosz Orłowski - Opowiadania nie tylko wrocławskie. Tom1 Czy krasnoludki żyją w lesie?

Cześć :) Dziś dla odmiany chciałam Wam pokazać bardzo przyjemną pozycję dla dzieci, która jest zbiorem legend wrocławskich, połączonych z fantazją autora, w co świetnie wpasowują się krasnoludki. Zapraszam na spotkanie z książką Opowiadania nie tylko wrocławskie.

 Wrocław znany jest jako miasto stu mostów, ale także miejsce zamieszkania niezliczonej ilości krasnoludków. Krasnal Niezdarek, równie często wpada w tarapaty, co pomaga ludziom. Niejednokrotnie na swej drodze spotka złośliwego skrzata, pomoże ludziom wygrać ze smokiem, a nawet przepędzi Tatarów. Ten mały krasnoludek ma wielu przyjaciół wśród fauny i flory, a ze sobą słoiczek swojego ukochanego przysmaku. Wiecie co to jest?


 Każdy rozdział to osobna opowieść, ale każdą z nich łączy postać Niezdarka - krasnoludka. Autor przytacza legendy i baśnie wrocławskie w nowym wydaniu; odświeża historię Bramy Kluskowej i Krzywej Wieży, zdradza kto tak naprawdę przepędził Tatarów. Tworzy niesamowity klimat, osadzony w miejscach, które znane są zarówno turystom jak i mieszkańcom. Z bajarską wprawą zaprasza małego czytelnika do świata tych małych postaci. Na wstępie dostajemy króciutką charakterystykę i genezę powstania Krasnali, łącznie z historią powstania czerwonych czapeczek. Autor używa przystępnego języka, ale czasami, niektóre słowa trzeba będzie wytłumaczyć dzieciom - myślę, że jednak prostsze słownictwo odebrałoby cały klimat. Całość okraszają przepiękne ilustracje i mapa, na której naniesiono opisywane miejsca.


 Może to nie jest takie oczywiste, ale w książce zawarta jest także wartość edukacyjna. Na podstawie historii o krasnalach, które przez psoty i lenistwo zmieniają się w złośliwe skrzaty. Ostrzega to młodych czytelników przed zboczeniem ze ścieżki dobra. Jednak kiedy tak się stanie, to wystarczy naprawić swoje uczynki i z powrotem wieść życie wśród przyjaciół.
 Z drugiej strony dzieci mogą brać przykład z Niezdarka, który dobrze żyje z innymi istotami, a jego przyjaciółką jest pszczoła o imieniu Bzz. Ta przyjaźń to porozumienie bez słów i życie we wzajemnej symbiozie i trosce o siebie.


 Myślę, że ta książka będzie nie lada gratką nie tylko dla najmłodszych czytelników, ale także dla rodziców. Mieszkańcom i miłośnikom Wrocławia przypomni baśnie i legendy, a może nawet dowiedzą się czegoś nowego?
Książka była dostępna na portalu www.czytampierwszy.pl


Wydawnictwo SQN: Anna Fifield - Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Wydawnictwo SQN: Anna Fifield - Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Cześć :) Trochę Was zaniedbywałam ostatnimi czasy, ale niestety - koronawirus zmienił dużo rzeczy.
Nie została przedłużona mi umowa w firmie, przez cięcie kosztów. Jednak nie ma tego złego, bo udało mi się znaleźć nową pracę z lepszym wynagrodzeniem. Ostatnie dwa tygodnie to był czas szkolenia  i wdrożeń - zdalne wdrożenie nie jest takie bezproblemowe. Teraz jednak wracam na dobre tory i już dziś mam dla Was świetną książkę pt. Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una, wydaną nakładem. Wydawnictwa SQN, a dostępną na portalu www.czytampierwszy.pl


Korea Północna była państwem-satelitą ZSRR i co zabawne, przetrwała jego rozpad. Do dnia dzisiejszego mieszkańcy karmieni są reżimem i propagandą sukcesu. Każde najmniejsze sprzeciwianie się władzy, może skończyć się karą więzienia, a nawet utraty życia. Wielu z nich próbuje szczęścia w ucieczce, niektórym się udaje.
Kim Dzong Un (Dzong Un to imię) jest trzecim pokoleniem, które zarządza krajem. Namaszczony przez swojego ojca Kim Dzong Ila na “Wielkiego Następcę” w 2009 r., przejął rządy po jego śmierci w 2011 r. Nikt nie wierzył, że uda mu się utrzymać władzę. Pomiędzy mianowaniem, a przejęciem władzy minęło zaledwie dwa lata, więc nie do końca udało się stworzyć partii legendę, która mogłaby zadowolić lud. Dlatego trzyletni okres żałoby, który ustalił jego ojciec, przeznaczył na szerzenie swojej propagandy.
Anna Fifield zaczyna swoje wprowadzenie od podróży do Korei, a nie jest to łatwe. Koreańczycy bronią zaciekle bańki mydlanej jaką udało im się stworzyć i nie często pozwalają na wizyty zachodnich reporterów, którzy mogliby odnieść się krytycznie do sytuacji w kraju. Udaje jej się uzyskać wizę, dzięki zaplanowanym rozgrywkom sportowym.


Podoba mi się, że autorka nie skupia się tylko na postaci Dzong Una, a prowadzi nas w przeszłość. Już od samego momentu kiedy Kimowie, dostali się do władzy. Dzięki podróży przez trzy pokolenia tego rodu, możemy obserwować także życie w Korei. Nie boi się pisać o wielkim głodzie, reżimie, widowiskowych, karach śmierci przeciwników polityki partii i tych, którzy musieli swoją ofiarę ponieść, by system nie legł w gruzach. Kiedy Koreańczycy umierają z głodu, oni jedzą kawior
Wszystko to okraszone jest propagandą. Zmieniane były daty narodzin, miejsce, a nawet wiek Kimów - po to by dopasować ich do obrazu namaszczonego przez bogów. W świat idzie wizja Korei jako krainy mlekiem i miodem płynącej, jednak nie wierzy w to nikt, oprócz samych mieszkańców. Wydawane są książki na chwałę Dzong Unowi, w których można się dowiedzieć, że władał bronią już w wieku sześciu lat, a nikt nie był w stanie z nim wygrać.
Co zaskakujące, nikt z Zachodu nie wierzył, że utrzyma on władzę, a z drugiej strony liczono, że może zapoczątkuje jakieś zmiany poprzez europejskie wykształcenie. W wieku 11 lat Dzong Un dołączył do swojego brata w szwajcarskiej prywatnej szkole, gdzie pod przykrywką pobierał nauki. Wszyscy wokół myśleli, że chłopiec, który niedawno się pojawił jest synem jednego z dyplomatów, zaskakiwało ich natomiast, że nosił buty, na które niewielu było stać - Nike air Jordan, związane z jego kolejną pasją. Przyszły wódz Korei uwielbiał amerykańską koszykówkę, do tego stopnia, że zamiast siedzieć w książkach, wolał rozgrywać mecze.
Tak do końca to żadna z początkowych przepowiedni się nie sprawdziła; Dzong Un w dalszym ciągu rządzi, a kraj doczekał się tylko lekkie odwilży. Co nie poprawiło bytności mieszkańców w dużym stopniu.
 Pisarka przeprowadziła naprawdę pracochłonne i rzetelne śledztwo. Latała po całym świecie szukając informacji, spotykając się ze świadkami. Dotarła do rodziny władcy, bliskich współpracowników czy zwykłych mieszkańców, którym udało się uciec i wieść normalne życie poza reżimem. Czytała wywiady, opracowania. Robiła wszystko, czym charakteryzuje się dobre, dziennikarskie śledztwo i reportaż.
 Na uwagę zasługuje także wydanie książki w twardej oprawie oraz przypisy. Przypisy w reportażach z SQN to coś fantastycznego; znajdują się na końcu całej książki i są naprawdę wyczerpujące. Podaje są wszystkie źródła, z których korzysta autor: artykuły, dokumenty, książki - a wszystko to podzielone na rozdziały.
Na pochwałę zasługuje praca tłumacza i wprowadzenie, gdzie tłumaczy transkrypcję imion przyjętą w naszym kraju. Grzegorz Gajek robi świetną robotę - krótko mówiąc. Całość czyta się świetnie.




Wydawnictwo Poradnia K: Wendy James - W sieci zł@

Wydawnictwo Poradnia K: Wendy James - W sieci zł@


Cześć 😊 Witam w poniedziałek! Zarwałam dzisiejszą noc, bo chciałam dokończyć książkę – to już powinno brzmieć jak rekomendacja. Bardzo lubię thrillery, a ostatnio dzięki www.czytampierwszy.pl trafiam na takie pozycje, które nie tylko są udane, ale także zaskakują.

 'Ale, babciu, kiedy wcześniej rozmawiałyśmy powiedziałaś, że naprawdę musimy pogadać o tym, co spotkało Sophie, i że fakt, że o tym normalnie nie rozmawiamy, jest znakiem współczesnego rodzicielstwa. [...] A potem powiedziałaś, że nasze pokolenie ma zapewnione wszystko poza kręgosłupem moralnym'

 Beth wiedzie poukładane życie. Jest pewna, że swoim koncie ma same sukcesy; kariera, rodzina, dom – to wszystko udało jej się osiągnąć, tak jak tego zamierzała. Dodatkowo prowadzi blog, będący odskocznią od codzienności. Kiedy okazuje się, że po piętnastu latach życia w USA, może powrócić z mężem do Australii – nie waha się.
 Zderzenie z rzeczywistością bywa trudne. Przedłużający się remont domu, córki w wieku nastoletnim, teściowa wtrącająca się w ich życie i matka w pobliżu. Jednak kobieta w dalszym ciągu próbuje utrzymać iluzję. Wozi córki na zajęcia, robi zakupy, a pewnego dnia poznaje Andii. Mamę Sophie - jednej z koleżanek z klasy dwunastoletniej Charlotte. Kobiety szybką znajdują wspólny język, wydaje się, że dziewczynki także. Jednak Sophie różni się od innych dzieci, jest otyła, nieśmiała i na dodatek gra na fortepianie – to powoduje agresję. Jedną z oskarżonych osób o nękanie staje się Charlotte, córka Beth.


W sieci zła to książka napisana w specyficzny sposób. Sceny akcji między bohaterami przerywane są wpisami z blogów, stron internetowych, a nawet komunikatorów społecznościowych – ten zabieg wzmaga klimat. Do końca nie wiemy, kim jest ich autor, ale z drugiej strony dobrze obrazuje to akcję. Wielowątkowość, akcja z kilku poziomów tworzy bardzo przestrzenną opowieść.
 Autorka porusza ważną kwestię, czy my tak naprawdę znamy swoje dzieci? Ile jest prawdy w nas samych? Wraz ze wzrostem nowych technologii, jedne zagrożenia odchodzą, by w ich miejsce pojawiły się nowe. Sieć, Internet to miejsce gdzie można znaleźć wiele przydatnych informacji, ale nieumiejętne korzystanie z tego medium może doprowadzić do problemów.
 Ludzie siedząc przed ekranami swoich komputerów czują się bardziej anonimowi, atawistyczne odruchy biorą nad nimi górę. Powstaje cyberprzemoc. Nie tyle nie boimy się wyrażać swoich opinii, ale robimy to w sposób chamski, wulgarny i pasywno – agresywny.
 Z drugiej strony karmimy się iluzją, idealne matki, idealnych dzieci, piękne domy, przystojni mężowie i dobra praca. Większość chce brać udział w tym teatrze i zaczyna przestawać zauważać granice pomiędzy iluzją, a realizmem.
W tym wszystkim dorastają dzieci, które mają zapewnione wszystko, oprócz wzorców moralnych. Rodzice ukrywają wszystkie przewinienia, chroniąc je przed konsekwencjami, podtrzymują bańkę jaką stworzyli. Z jednej strony można to zrozumieć, bo kierują się miłością, ale z drugiej strony nie jest to wychowawcze.
 Beth za wszelką cenę próbuje chronić swoje dzieci, ma w głowie jasno wykreowany obraz i nie zwraca uwagi na niepokojące symptomy. Jeśli pojawia się problem, ona go rozwiązuje – nie dopuszczając do konsekwencji. Dla mnie brakuje tu szczerej rozmowy, przekazania wzorców. Jeśli córki dostają naganę, to martwi się tym jak one to znoszą, a nie co wyciągnęły z lekcji.
Charlotte i Lucy, córki Beth są pewne siebie, przekonane o swojej nieomylności. Obie są wysportowane, ładne i łatwo nawiązują przyjaźnie. Poznajemy głównie tę pierwszą, która nie dość, że jest o rok młodsza, to tak naprawdę gra pierwsze skrzypce. Dziewczynka by przypodobać się szkolnej społeczności, nie ma obaw przed złym traktowaniem Sophie. Ma się wrażenie, że jest przesiąknięta złem do szpiku kości, a słodka twarz to tylko maska.
 Sophie zamknięta w sobie, jeszcze bardzo naiwna, a przy tym uzdolniona dziewczynka. Szuka pozytywnych stron u innych osób. Jest bardzo wrażliwa i nawet jeśli pozornie, nie interesują jej ‘dziewczyńskie rozgrywki’, to wiele rzeczy bierze sobie do serca.
Podoba mi się kreacja pozostałych bohaterów. Żaden nie jest zbędny, a pierwotnie nawet jeśli wydają się postaciami pobocznymi, to finalnie odgrywają sporą rolę.
 Autorka zręcznie wprowadza nas w lekko nerwowy nastrój, by to wrażenie potęgować. Bardzo podobał mi się klimat i to jak rosło napięcie z każdym zwrotem akcji. Zakończenie – zaskakujące. Tak naprawdę dopiero jakieś 30 stron przed końcem dobrze wytypowałam czarny charakter.
Wydawnictwo SQN: Robert Szmidt - Zgasić słońce. Szpony smoka.

Wydawnictwo SQN: Robert Szmidt - Zgasić słońce. Szpony smoka.


Cześć 😊 Zgasić Słońce to książka, której się obawiałam. Blur (opis na okładce) nie zachęcał. Kiedy przeczytałam o smokach i Piłsudskim, to wręcz mnie odrzucało, ale gorąco namawiała mnie koleżanka.  Dlatego postanowiłam dać jej szansę.

 Zjednoczona armia wyrusza podniebnymi statkami do Japonii. Ich celem jest zniszczyć ten kraj. Liczą się ze stratami, bowiem dostępu do pałacu Cesarza bronią zasieki z licznych armat i dział. Na usługach Carskiej armii są także smoki. Od wielu miesięcy przygotowywano plan, zrobiono wszystko by zmylić bestie i osiągnąć swój cel. Na miejscu okazuje się, że walka będzie ciężka, a armia sama padła ofiara oszustwa.
W tym wszystkim jest Andrzej Horodyński, Polak. Kilkukrotnie udało mu się uniknąć śmierci, ale czy jego załoga przetrwa pożogę?

 Pierwsze strony podchodziłam z dystansem, by dać się porwać opisanej batalii. Autor niezwykle plastycznie i obrazowo opisuje sceny walk – ma się wrażenie, że bierze się w nich czynny udział. Szmidt z dokładnością i iście techniczną precyzją opisuje statki, ich oprzyrządowanie i posiadany arsenał. Kaliber, lufa i inne parametry oprzyrządowania pojawiają się i obrazują siłę rażenia, a jednak nie ma się wrażenia, że czegoś jest za dużo, że gdzieś to się rozjeżdża. Dzięki tym zabiegom artystycznym, akcja się nie dłuży, ale wręcz przeciwnie - nabiera charakteru i bolesnej realności.
 Co jest zaskoczeniem – to dialogi są znikome lub nie ma ich wcale. Bohaterowie pomiędzy sobą rzucają krótkie, urwane zdania, pojedyncze wyrazy lub rozkazy. Na podstawie tych, krótkich wzmianek bez problemu ich scharakteryzujemy. Pierwszoosobowa narracja prowadzi nas przez bitwy i spotkania ze smokami, do wewnętrznych przemyśleń postaci. Świetne opisy smoków, pobudzają naszą wyobraźnię. Autor maluje je dla nas słowem. Jednak nie przybierają bajkowej formy, są to niebezpieczne i mroczne bestie. Podoba mi się przedstawienie głównego bohatera - Andrzeja, nie rozczula się nad sobą, nie prowadzi niepotrzebnych rozważań, które tak często potrafią psuć sylwetki osób. Stworzona postać jest bardzo męska i zaradna. Pomimo problemów jakie napotyka na swej drodze, charakteryzuje go hart ducha i wola przetrwania. Z drugiej strony potrafi się podporządkować i dąży uparcie do pierwotnie upatrzonego celu. Nie jest bierną osobą, cały czas podejmuje akcje, dobrze określa swoje położenie i wybiera bezpieczniejszą opcję.
 Myślę, że fani fantastyki, zwłaszcza tej w wydaniu wojennym znajdą przyjemność w obcowaniu z tą książką. Zapowiadane są kolejne części i jeśli tylko będę miała okazję to z przyjemnością sięgnę po kontynuację serii.
WYDAWNICTWO CZWARTA STRONA: ADAM FABER - KRONIKI JAARU. TOM 2. Czarny Amulet

WYDAWNICTWO CZWARTA STRONA: ADAM FABER - KRONIKI JAARU. TOM 2. Czarny Amulet


Cześć 😊 Wczoraj wrzucałam recenzję pierwszego tomu, a dziś już recenzuję drugi. Na trzeci będziecie musieli poczekać, bo jestem w połowie i czytam także inne książki (tak to jest jak wezmę za dużo książek z portalu www.czytampierwszy.pl i gonią mnie terminy 😉) . Gotowi na spotkanie z Kate Hallander, po raz kolejny?

'Nikt z nas nie rodzi się po nic innego, jak tylko po to, by być sobą, najprawdziwszą wersją siebie.'

 Kate już wie, że jest czarownica, spotkała także swojego Fiona i poradziła sobie z jednym niebezpieczeństwem. Ostatnie tygodnie były dla niej bardzo trudne. Nie dość, że okazało się, że ma ona magiczne moce, to do tego została wybrana na Strażniczkę i nosi w sobie coś, co jeszcze nie raz przysporzy jej problemów. To nie koniec zmian, teraz wyjeżdża na wakacje i  zamiast spędzić ten czas z przyjaciółką, to spotyka się na obozie z innymi czarodziejami.
 Dziewczynie w końcu udaje się nawiązać nić porozumienia z ciotką, jednak pojawia się ktoś kto prosi ją o przysługę. Nie dość, że będzie musiała okłamać ciotkę, to znowu wpadnie w tarapaty. Przypadkiem podsłuchana rozmowa sprawia, że zaczyna sądzić, że toczy się wobec niej jakiś spisek. Czy ma rację?


Czarny Amulet jest bardziej dynamiczną historią. W tym tomie opisy ustępują akcji i nowym wyzwaniom jakie czekają na dziewczynę. Poznajemy kolejne postacie, inne rodzaje magii i magiczne atrybuty. Kate uczy się latać na miotle, rzucać zaklęcia i dzięki nowym znajomym poznaje całą otoczkę magii. Nieodzownie towarzyszy jej Fion (przynajmniej przez sporą część czasu), który jest jej przewodnikiem. Dzięki pobycie na obozie letnim poznaje miejscowość, w której nie dość, że jest pełno wiedźm, to jeszcze znajduje się pokaźna biblioteka i zaczarowany las, będący w przeszłości łącznikiem między krainą ludzi i Ferów.  Początkowo bohaterka nie jest zadowolona z tego wyjazdu, ale z czasem zmienia zdanie. Dzięki niemu uczy się funkcjonowania wśród innych magicznych osób, to co dla większości jest normą, dla niej jest zaskoczeniem. Niejednokrotnie staje się adresatkom drwiących uśmieszków z tego powodu.
 Tym razem Jaar nie zajmuje aż tyle miejsca, prawie wszystko dzieje się w świecie ludzi, nad czym oczywiście ubolewam. Nie ujmuje to jednak pewnej dozy magii i fantastycznego klimatu.
Mam wrażenie, że autor się dopiero rozkręca. Opisy, które stosuje nie przytłaczają. W codzienność potrafi wpleść trochę fantazji. Bardzo podoba mi się wątek spisku, który się pojawia. Jest on co prawda poboczny, ale co jakiś czas wychodzi na pierwszy plan, w związku z rozwojem wydarzeń. Ciągle pojawiają się nowe zwroty akcji w formie poszlak i kiedy następuje kulminacja wydarzeń, okazuje się, że pisarz nieźle wywiódł nas w pole. Przynajmniej mnie, bo obstawiałam całkiem inne zakończenie.
 Ważna tutaj jest także konsekwencja i nawiązywanie do poprzedniej części – następuje tu spójna i logiczna całość. Relacje i uczucia między bohaterami wypadają naturalnie. Po przeczytaniu kilku rozmów i opisach zachowań, można dowiedzieć się, kogo łączą więzy sympatii, a które osoby tylko się tolerują. Dialogi nie męczą. Każdy tom ma ponad 300 stron i naprawdę czyta się to z przyjemnością. Ja przepadłam w Jaarze i polecam.  To bardzo przyjemna seria dla nastolatków, polecam.

Wydawnictwo Czwarta Strona: Adam Faber - Kroniki Jaaru. Tom1. Księga luster.

Wydawnictwo Czwarta Strona: Adam Faber - Kroniki Jaaru. Tom1. Księga luster.


Cześć 😊 Dziś mam dla Was wyjątkowo książkę, a raczej początek całej serii. Kiedy w podstawówce moja koleżanka mówiła o Harrym Potterze to się przed nim mocno wzbraniałam, a kiedy przeczytałam pierwszą część, to przepadam i z wypiekami na twarzy czekałam na kolejne tomy. Dlatego kiedy po ponad 15 latach kolejna koleżanka (zapraszam na jej blog - tutaj) poleciła mi kolejne uniwersum podobne do małego czarodzieja, od razu zamówiłam całą serię na portalu www.czytampierwszy.pl


Kate Hallander mieszka z ciotką, która w społeczności jest bardzo poważana, ale nastolatkę denerwuje pouczający ton i sztywne zasady. Pewnego dnia zauważa jak jej ciotka macha do kobiety, która jest właścicielką sklepu z magicznymi przedmiotami. Bardzo ciekawi ją ta przyjaźń, dlatego pomimo zakazu udaje się do sklepu Selene. Na miejscu dzieje się coś dziwnego, okazuje się, że kobieta nie dość, że na nią czekała, to jeszcze ma dla niej tajemniczą księgę. Jeszcze tego samego dnia Kate postanawia skorzystać z księgi zaklęć i rzucić zaklęcie miłosne, chociaż odczuwa zmianę w swoim otoczeniu, na drugi dzień okazuje się, że zaklęcie podziałało nie tak jakby sobie tego życzyła.
Żeby tego było mało, przenosi się do Jaaru i dowiaduje, że jest czarownicą. Teraz już jest tylko gorzej, nie dość, że osób, która powinna wprowadzić ją do świata magii sama ma czasem problem z zaklęciami, to jeszcze ściągnęła na początkująca wiedźmę niebezpieczeństwo.
 Przepadłam w świecie Kate i jestem zachwycona każdą kolejną częścią. Księga Luster jest tak naprawdę prowadzeniem i początkiem przygód Kate, więc akcja nie jest wartka, a większość zajmują opisy. Chociaż nie poznajemy dokładnie jak wygląda bohaterka fizycznie, czytamy tylko o jej garderobie – myślę, że to zabieg specjalny. Seria dedykowana jest nastolatkom, pozwoli się im łatwiej utożsamić i porwać tej historii jeśli każdy sam będzie sobie tworzył postać Kate. Natomiast reszta miejsc i postaci jest niezwykle plastycznie przedstawiona. Cały Jaar, Fery, Jednorożce i inne występujące stworzenia są namalowane słowem.
 Bardzo podoba mi się charakter Kate, jest jak żywy organizm, niczym nie odbiega od realnych nastolatków. Wścieka się na ciotkę, ma swoje sekrety i pierwsze zauroczenia, a pod tym płaszczykiem kryje się wrażliwa i bardzo przestraszona młoda kobietka. Sądzę, że młodzi czytelnicy odnajdą w jej zachowaniu siebie. Każdy z nas przechodził etap, kiedy chciało się być dorosłym, a rodzice tylko w tym przeszkadzali.
 Adam Faber tworzy realny świat, do którego dokłada alternatywną rzeczywistość. Bardzo podoba mi się w Jarze. Jest kolorowo, każde stworzenia mają swoje osobne światy i starają się nie wchodzić sobie w drogę. Z drugiej strony potrafią się jednoczyć i ramię w ramię ze sobą współpracować. Myślę, że autor dał nam coś za czym będziemy tęsknić i liczyć, że ta kraina gdzieś naprawdę istnieje. Magia jest namacalna. Dialogi są na bardzo dobrym poziomie, nie czuć sztuczności i jakiejś niezrozumiałej abstrakcji.
 Żeby było jasne, nie oczekuję po tej serii kwiecistego języka, wielopoziomowej budowy postaci oraz logicznych zachowań czy bardzo spójnych wątków. To książka dla nastolatków i tak to rozpatruję, nie szukam drugiego dnia, nie rozkładam akcji na części pierwsze. Kate ma stać się przyjaciółka czytelników i jej się to udaje. Ona może krzyczeć, złościć się o coś w sposób nielogiczny i eskalować swoją złość. Takie są nastolatki, nieobliczalne, złośliwe i bardzo emocjonalne. 
 Jeszcze jedno, ja uwielbiam to wydanie. Jest po prostu przepiękne. 

Wydawnictwo Filia: Kinga Gąska - Miłość aż po rozwód

Wydawnictwo Filia: Kinga Gąska - Miłość aż po rozwód


Cześć 😊 Ostatnio mam szczęście i trafiam na całkiem dobre książki. Teraz mam dużo więcej czasu na czytanie i czasami, zanim jakaś książka do mnie dojdzie to czytam ją na czytniku. Tak było też z Miłość aż po rozwód. Chciałam przeczytać fragment i umiejscowić ją na liście do czytania, ale historia Joanny tak mnie wciągnęła, że skończyłabym ją przy pierwszym podejściu – gdybym nie zasnęła.

 Joanna miała plan na życie, bez małżeństwa, bez dzieci – chciała być niezależna i to jej się udawało do pewnego momentu – do czasu zanim poznała Pawła. Jadwiga natomiast od początku miała pod górkę i kiedy w końcu zaczęło jej się lepiej powodzić, bańka mydlana pękła. Ewelina nie chciała być taka jak jej matka, wiedziała czego chce. Chciała pieniędzy, niezależności i fanów na Instagramie.
Wszystkie połączył jeden mężczyzna, wszystkie przeżyły pewne rozczarowania, ale czy na końcu połączą siły?

 Podchodziłam trochę sceptycznie do tej książki, ale muszę przyznać, że to bardzo udany debiut. Autorka tworzy obrazy trzech charakterystycznych kobiet, których łączy jeden mężczyzna. Żona, matka i siostra – każda inna, ale każda musi zmierzyć się z porażką jaką jest rozwód.
 Joanna jest zapracowaną bizneswoman; inteligentna, zgrabna z gronem przyjaciół. Dobrze wie czego chce od życia, a jaki model jej nie pasuje. Jednak kiedy poznaje Pawła zmienia trochę swoje podejście, oczarowana mężczyzną godzi się nawet na małżeństwo i tu mógłby być happy end i koniec tej historii. Jednak okazuje się, że kwiaty i historie o pasjonującym życiu uśpiły jej czujność – pewnego dnia pryska bańka mydlana.
 Jadwiga to matka Pawła, od najmłodszych lat sprawia jej problemy w końcu, zrywa całkowicie kontakt. Jadwiga niesie swój krzyż z pokorą. Mąż, który ją zdradza, porzuca i co jakiś czas wraca. Nie buntuje się, przyjmuje wszystko tak jak jest. Jest szarą myszką, taką jak jej matka i tak została wychowana. Pomimo wykształcenia nie wykazuje się inteligencją, a już na pewno nie emocjonalną. Nie płacze, nie lamentuje, pozwala by jej nie szanowano.
 Ewelina, córka Jadwigi i siostra Pawła. Młoda, atrakcyjna, wie co zrobić by zdobyć cel jaki sobie upatrzy. Nie chce żyć jak matka, chce czegoś więcej, ale w pewnym momencie dociera do niej jak duże podobieństwo je łączy.
Specjalnie nie opisuję Pawła, bo dużo musiałabym zaspojlerować, a co to za przyjemność z czytania skoro zna się zawartość?
 Jestem zaskoczona, jak autorka fenomenalnie wręcz zmienia sposób pisania i myślenia, w zależności od bohaterki. Gładko przechodzi od inteligentnych i wartkich rozmyślań, do płytkich i powierzchownych osądów. Żongluje językiem i bawi się formą. Rzadko się zdarza by ktoś debiutujący potrafił dobrze kreować bohaterów. Na uwagę zasługuje bardzo przyjemny styl, poprawna forma i język. Polecam.

Wydawnictwo Akapit Press: Elisa Puricelli Guerra - Orzechowa Czarownica

Wydawnictwo Akapit Press: Elisa Puricelli Guerra - Orzechowa Czarownica


Cześć 😊 Dziś chciałam Wam polecić ksiażkę, która może spodobać się fanom Zaczarowanego Ogrodu. Obie mają wiele punktów wspólnych i pozwalają przenieść się w inne miejce.


Hazel nie ma łatwego życia. Kilkukrotnie zmieniała rodziny zastępcze i kiedy myśli, że znalazła dom, finanse sprawiają, że znowu zmienia miejsce zameszkania i trafia do domu Pana Grymesa. Chociaż dom jest ogromny i pod względem finansowym. niczego jej nie brakuje, to dziewczyna nie umie się odnaleźć w tym wszystkim. Nie spotkała jeszcze swojego opiekuna, a w szkole też nie idzie jej najlepiej. Pada ofiarą docinków i żartów, a jedyną osobą, która mogłaby być jej przychylna jest Colin, ale aktualnie ze sobą nie rozmawiają.
Jest jeszcze jedna sprawa, tajemniczy ogród, którego pulsowanie przyciąga Hazel. Chociaż jest on martwy, to dziewczyna czuje jego zapach. słyszy szelest liści. Czy uda jej się znaleźć do niego klucz i wejść do niego, pierwszy raz od dwudziestu lat?


 Orzechowa Czarownica to pseudonim tytulowej Hazel, nadany przez złośliwych uczniów. Książka posiada w sobie odrobinę uroczej magii, która wywoła uśmiech i pozwoli się porwać. Podróż w czasie, alternatywna rzeczywistość i feria barw, tego można być pewnym jeśli sięga się po tę pozycję.
 Autorka tworzy bardzo ciekawą scenerię, zachwyca opisami i barwami. Wprawniejsi czytelnicy, znajdą wstęp do mowy kwiatów.
Postacie, które się pojawiają są niezwykle plastyczne i nie sposób ich nie lubić. Hazel pokochałam już po kilku kartkach. Butna, odważna, a z drugiej strony bardzo wrażliwa – chciałoby się mieć taką koleżankę w pobliżu. Colin jest nieśmiały, to intelektualista i samotnik, ale kiedy tylko ktoś mu da szansę, potrafi zarazić swoją pasją do fizyki.
 Przyjemnie czytało się jak pomiędzy Colinem i Hazel tworzy się nić porozumienia. Jak zaczynają ze sobą rozmawiać i spędzać każdą chwilą. Nieśmiała i niewinna relacja., przeradza się na naszych oczach w głębszą więź. Bardzo fajnie pokazany jest też tu wewnętrzny aspekt, to co przeżywają bohaterzy w swoich głowach. Jak bardzo boją się zranić tę drugą osobę i jak ważna jest dla nich szczerość. Chyba nie skłamię jeśli napiszę, że przyjaźń tu pokazana jest modelowa. 
 Wątek podróży w czasie jest interesujący i to taka wisienka na torcie całej książki. Alternatywna rzeczywistość pociąga naszą bohaterkę, do tego stopnia, że nie boi się ryzykować. Colin daje jej wskazówki dotyczące podróżników w czasie, ale dla niej to tak fascynująca przygoda, że kiedy poznaje nowych znajomych, postanawia zrobić wszystko by im pomóc. Nie myśli o konsekwencjach.
Myślę, że ta książka porwie każdego czytelnika i rozbudzi marzenia o podróżach w czasie.
Wydawnictwo Muza: Helen Hoang - Test na miłość

Wydawnictwo Muza: Helen Hoang - Test na miłość

Cześć 😊 W tamtym roku dzięki akcji z poszukiwaniem recenzentów na portalu Lubimy Czytać (polecam, często są tam takie akcje) mogłam przedpremierowo zrecenzować książkę Helen Hoang – Więcej niż pocałunek. Ten debiut szturmem dostał się na listy bestsellerów, a już 25.03.2020 premierę będzie miała jej kolejna książka Test na miłość. Oba tytuły należą do cyklu „The Kiss Quotient”.

‘Pocałunek oznacza, że chcesz się z kimś umawiać, że pragniesz stworzyć z tą osobą związek, że zamierzasz kochać i liczysz na wzajemność. Jeżeli całujesz, ale nie potrafisz dać całej reszty, to znaczy, że jesteś skończonym dupkiem. Już lepiej masturbować się pod prysznicem.’
 Mỹ wychowała się w wietnamskiej wiosce. Zawsze marzyła o czymś więcej niż rodzinie, gnieżdżącej się w jednym pokoju. Miała już wystarczająco ciężko, bo jej ojcem był Amerykanin, a matka wychowywała ją razem z babcią. Jej szansę na lepszą przyszłość przekreśliła ciąża w wieku nastoletnim.
 Jednak los postanowił się do niej uśmiechnąć. Sprzątając hotelowe toalety spotyka Cộ Nga, która przyleciała by zrobić casting na żonę dla swojego syna. Dziewczyna tak ją urzeka, że proponuje jej wylot do Stanów jako ‘próbna’ narzeczona jej syna i daje 2 miesiące na rozkochanie go w sobie.
 Zadanie nie będzie łatwe, bo Khai ma duże problemy z okazywaniem uczuć i socjalizacją. Twierdzi, że ma serce z kamienia i trzyma się tej dewizy od lat. Mężczyzna ceni sobie ład i ściśle ustalony porządek, który burzy pojawienie się Esme (Mỹ zmienia imię, wraz z nowym początkiem).  Khai wydaje się nieczuły na jej zaloty, a ona chwyta się wszelkich sposobów. Gdy te zawodzą postanawia wykorzystać swój czas i zdobyć wykształcenie.
 Czy Esme uda się roztopić skamieniałe serce? Czy Khai nauczy się okazywać uczucia?

‘Mogła zrobić maturę, inaczej się ubierać, mówić z innym akcentem, ale nie była w stanie zmienić tego, skąd przyjechała. Pochodziła z nizin społecznych i wychowywała się w takiej biedzie, że nie było jej stać na skończenie szkoły średniej. Na dodatek była mieszańcem i wszyscy patrzyli na nią z góry.’
 Test na miłość to urocza, pełna ciepła i optymizmu historia miłosna, której nie sposób odłożyć na miejsce. Całość tworzy spójną historię, w której warto się zatracić.
Zakochałam się w postaci Esme; jest wyrazista i bardzo specyficzna. Podobał mi się humor i ten hart ducha zaklęty w małym ciele. Z drugiej strony posiada świadomość swojego ja. Jej gafy, wynikające z wychowania w innej kulturze, braku obycia czy wykształcenia potrafiły rozbawić do łez. Uparcie dąży do celu i z optymizmem podchodzi do życia. Zawsze ma jakiś plan B.
 Khai jest stateczny, praktyczny i bardzo zorganizowany. Ma ustalony plan dnia i nie lubi niespodzianek. Z drugiej strony ma dobre serce, dlatego nie pozwala sobie na głębsze uczucia. Jest przekonany, że nie umie nikogo pokochać, więc nie chce ranić złudnymi obietnicami.
 Relacje tej dwójki to mieszanka wybuchowa. Z początkowej rezerwy, zaczynają się przed sobą otwierać. Oboje przechodzą przemianę i zaczynają zauważać nowe możliwości. Esme staje się bardzo pewna siebie i porzuca kompleksy, a Khai dowiaduje się, że umie odczuwać emocje i nie musi mieć ściśle ustalonego planu dnia by czuć się dobrze.
 O ile w Więcej niż pocałunek autorka mocno się skupiała na Zespole Aspergera i jego przedstawieniu, tak by przybliżyć czytelnikom z czym sama musi się zmierzać. Tym razem priorytetem jest pochodzenie Esme i jej walka o lepsze życie. Tym razem też otrzymujemy porcję cech autystycznych i są one w pewnym momencie ograniczeniem dla postaci, ale nie stoją na piedestale.
 Budując relację, głównych postaci tak naprawdę przez przypadek dowiadujemy się jak wyglądają ograniczenia z tym związane. Esme jest słabo wykształcona i nie rozumie do końca z czym zmaga się Khan i myślę, że tym lepiej dla niej, bo nie obchodzi się z nim jak z przysłowiowym jajkiem. Oczywiście bierze jego wskazówki do serca i się do nich stosuje, ale nie determinuje to jej prób nawiązania bliższej relacji.
Podoba mi się silny obraz kobiety zawarty na kartach powieści. Bohaterki są niezależne, osiągają sukcesy i z optymizmem patrzą w przyszłość. Potrafią ciężko pracować i nie uginają się przed przeciwnościami losu.
 Nie zgodzę się z innymi opiniami, że postacie są niedopracowane. Kto lepiej może stworzyć wietnamską imigrantkę niż jej córka? Albo ukazać relacje z osobą cierpiąca na Autyzm?.
Inspiracją dla stworzenia Esme był życiorys mamy Helen Hoang, która pomimo trudności wyjechała do stanów z czwórką dzieci i matką. Ciężki los w końcu się odmienił, bariera językowa została pokonana, a ona jest teraz wziętą bizneswoman. Dodatkowo jej ojciec jest Autystykiem, a ona sama cierpi na późno zdiagnozowany Zespół Aspergera.
Szczególne uznania należą się także tłumaczowi (Paweł Wolak), bo jego przekład czyta się z przyjemnością.

Copyright © 2014 Patriseria , Blogger