Dlaczego nie rozebrałam się w gabinecie masażu.

Dlaczego nie rozebrałam się w gabinecie masażu.

 Cześć 😊 Ostatnio pogoda nas nie rozpieszcza, albo są straszne upały, albo jest zimno. Ostatni urlop miałam w maju, a niestety zmieniły mi się plany, dlatego by się zrelaksować korzystam z bogatej oferty wrocławskiego SPA. (Dobra, tu trochę naciągam prawdę – Michał kupił mi bon na imieniny  do ThaiSun i musze go wykorzystać).

Bardzo lubię jak ktoś mnie masuje, ale nie lubię, kiedy ktoś całkiem obcy dotyka mnie bez ostrzeżenia – zwłaszcza jeśli jest to odkryty kawałek ciała. Dlatego ten bon przeleżał pół roku, aż całkiem przypadkiem trafiłam na informację, że tajski masaż klasyczny wykonuje się w ubraniu! O mamo, jakie było moje zaskoczenie i radość, większość obaw zniknęła – przecież ta urocza masażystka nie musi widzieć mojego cellulitu 😉


Tradycyjny masaż tajski  rozluźnia mięśnie, rozciąga ścięgna oraz stawy. Świetnie niweluje stres i relaksuje. Jest masażem wykonywanym na sucho, w specjalnych kimonach do masażu, w pozycji leżącej lub siedzącej. Zawiera elementy jogi pasywnej i shiatsu (nie trzeba mieć żadnych umiejętności ani być rozciągniętym). Tradycyjnie wykonuje się go rękami, łokciami, stopami i przedramionami – nie trzeba się na to godzić.


Jaki jest efekt? Niesamowite poczucie błogości, usunięcie spiętych i bolących miejsc, rozluźnienie spiętych mięśni. Masaż sam w sobie jest przyjemny, może czasami niewygodny (tu jest miejsce na asertywność). Dla mnie najważniejsze, że przez cały czas czuje się swobodnie, mogę poleżeć w spokoju i nie muszę reagować, kiedy dwulatek właśnie udaje kota i wchodzi na parapet.



Savoir vivre w gabinecie masażu?
1.      Dobrze jest wcześniej wziąć prysznic (w miarę możliwości).  Będziemy się lepiej czuć i masaż da lepszy efekt.
2.      Depilacja nie jest obowiązkowa. Masażyście nie robi to żadnej różnicy, więc jeśli rano zaspałyście – keep calm! Żadnego golenia nóg na sucho w łazience w pracy (nie wierzę, że tylko mi się zdarzyło). Później dwa kolejne dni będziecie chodzić w długich spodniach przez podrażnienia.
3.      Nie bójcie się o intymność, nikt się nie będzie patrzył jak się przebieracie. Zostaniecie zaprowadzeni do pokoju i spokojnie otrzymacie tyle czasu ile potrzebujecie na przygotowanie.
4.      Nie musicie być nago, wy decydujecie ile ściągacie.
5.      Rozmowa nie jest konieczna, nie musicie prowadzić konwersacji, ale nie musicie też milczeć, to wasz czas i wy macie czuć się dobrze.
6.      Nie bójcie się stawiać granic, jeśli coś się nie podoba, jest niewygodnie to mówcie. Nikt w myślach nie czyta i nie zna waszych potrzeb.
To kiedy idziemy na masaż?  :)



Wydawnictwo Skrzat: Marta Kucharz - Sekret Pustej książki

Wydawnictwo Skrzat: Marta Kucharz - Sekret Pustej książki


Cześć😊 Dziś mam dla Was kolejną pięknie ilustrowaną książkę od wydawnictwa Skrzat, dedykowaną trochę starszym dzieciom.


 Hania nienawidzi czytać, na domiar złego w jej nowym sąsiedztwie mieszka tylko jedna dziewczynka w jej wieku, która całe dnie spędza na tarasie z czarnym kotem. Za płotem natomiast mieszka starsza pani, która ciągle obserwuje nowych mieszkańców. Żeby tych nieszczęść nie było mało, dziewczyna cały czas czyta, więc przez naszą bohaterkę zostaje okrzyknięta nudziarą!
 Pewnego dnia na progu domu Hani, staje nudziara – czyli Aurelia, przyprowadzona przez swojego tatę. Początkowa niechęć, zmienia się w zainteresowanie, zwłaszcza kiedy okazuje się, że nowa znajoma ma ogromną wiedzę, a na regale znajdują pustą książkę. Tak zaczyna się przygoda mająca na celu znalezienie skarbu.



 Sekret Pustej Książki to opowieść o tym, że pozory mogą mylić, a wspólne przygody potrafią zawiązać przyjaźnie na całe życie. Bardzo lubię takie historie. Są dwie dziewczynki, które początkowo podchodzą do siebie z rezerwą, jest czarny kot oraz skarb, który muszą znaleźć. Każdy rozdział to zagadka, która prowadzi do sedna sprawy. Tu trzeba pochwalić autorkę za pomysłowość i nieszablonowość, a przy tym z zagadkami powinni sobie poradzić także młodsi czytelnicy.
 Historia jest spójna, obserwujemy rozkwitającą przyjaźń i wewnętrzne przemyślenia Hani, która żałuje swej pochopnej oceny. W całej książce można znaleźć ciekawostki, które służą odgadywaniu rozwiązań, jak np. atrament sympatyczny z soku z cytryny. Z całej opowieści płynie morał, że nie wolno oceniać po pozorach, że koniec jednego, może być początkiem czegoś wartościowego oraz przekazuje naukę, że czytanie popłaca. Żadne dziecko nie będzie się nudzić pomagając bohaterkom wykonać zadania, a dla małego czytelnika na końcu czeka tajemnicza niespodzianka.
Muszę wspomnieć, że książka jest przepięknie ilustrowana przez Elżbietę Moyski. Kolorowe, tematyczne grafiki i twarda okładka zachęcą dzieci do częstego wracania do tej historii. Duże litery skłonią do samodzielnych prób czytania.



Wydawnictwo Skrzat: Jarosław Cieśla - Nieposłuch

Wydawnictwo Skrzat: Jarosław Cieśla - Nieposłuch


Cześć :) Jak wiecie jestem mamą dwulatka, więc literatura dziecięca jest w kręgu moich zainteresowań. Jeśli wybieram jakąś książkę dla syna, to oprócz grafiki, zwracam także uwagę na jakość tekstu, a wydawnictwo Skrzat, wie jak wydać dobre dziecięce pozycje.


 W małej wsi, otoczonej lasem, życie płynie według rytmu natury. Sąsiedzi pomagają sobie w pracach polowych, dzieci razem się bawią, a zwierzęta są przyjaciółmi. Życie w tej wsi nie jest nudne, czasami przejedzie przez nią orszak królowej, innym razem w pobliskim lesie ukryje się banda rzezimieszków. Jednak jest coś co spędza sen z powiek mieszkańców, to Nieposłuch. Ten kudłaty stworek, psoci o dokucza innym, za nic mając dobre relacje. Wszystko robi na opak. Czy uda mu się pomóc mieszkańcom wioski kiedy najbardziej będą tego potrzebować?


 Główną bohaterką tej książki jest Zuzanka i to z jej perspektywy poznajemy całą historię. Spotykają ją różne przygody, ale dzięki wrodzonemu sprytowi i inteligencji sprosta każdemu wyzwaniu. Każdy rozdział to nowa historia, których wspólnym mianownikiem jest tytułowy Nieposłuch. Postać stworka zbudowana jest ciekawie, myślę, że wzbudzi zaciekawienie u młodszych dzieci, a jego harce nawet cień uśmiechu u dorosłych. Nie jest to zwykła bajka, którą się czyta na dobranoc, niesie ona przesłanie. Morał, który z niej płynie to nauka, że za złe uczynki poniesie się srogą karę, a dobro pomoże naprawić błędy. To wszystko ubrane jest w humorystyczne hece, tak by nie przestraszyć małego odbiorcy.
 Muszę wspomnieć, że książka jest przepięknie wydana, duże ilustracje Zbigniewa Dobosza ubarwiają tekst i przyciągają wzrok. Miła i duża dla oka czcionka, pozwoli dzieciom na samodzielne próby poznania przygód Zuzanki i jej przyjaciół. Myślę, że często będę korzystać z tej pozycji, serdecznie polecam.






Wydawnictwo Lira: Marcin Pilis - Zemsta kobiet

Wydawnictwo Lira: Marcin Pilis - Zemsta kobiet

Cześć :) Zapraszam na dobrze reklamowany thriller psychologiczny, który wywołał we mnie mieszane uczucia. Nie wiem czy z ilością przeczytanych książek robię się bardziej wybredna, czy po prostu, tym razem samo nazwisko autora wzbudziło zbyt duże oczekiwania.

'Poczucie winy jest odwrotnie proporcjonalne do skali wyrządzonego zła. Im większe zło, tym mniejsza skłonność do uznania swej winy.'


 Paula wychowuje się w rodzinie zastępczej, nie wie co to miłość i jak powinny wyglądać prawdziwe relacje na linii - rodzic dziecko. Molestowana i bita, pewnego dnia zostaje sprzedana. W tym samym czasie, Klaudyna otrzymuje list od nigdy niewidzianego dziadka (przynajmniej tak podpisuje się nadawca), są w nim zawarte informacje, dotyczące zostawione tuż po porodzie córki. Zmusza to ją do powrotu do Polski. Czy kobieta zdecyduje się ją odzyskać? Co grozi Pauli?

‘Chciałabym wiedzieć czy dziewczyny z klasy też tak mają, że nie ich tatusiowie albo tatusiowie przychodzą do nich. Czy tak samo szukają ich wzrokiem po kuchni, na podwórku lub w korytarzu, gdy wracają ze szkoły, a potem patrzą bez końca i macają jak chłopaki z klasy, żeby wreszcie włożyć, jak nie tu, to tam.’


 Sięgnęłam po tę książkę z ciekawości, nie znam autora, ale zachwyty nad poprzednim utworem obiecywały wiele. Zapowiedzianego wstrząsu nie odczułam i
mam mieszane uczucia, liczyłam się z tym, że książka będzie pełna przemocy i uprzedmiotowienia kobiet. Domyślałam się, że bohaterzy będą źli do szpiku kości. Zaskoczyło mnie jednak, że akcja nie jest mocno rozbudowana, nie porywa, nie każe czekać na więcej.
Bohaterowie sa płascy, lubieżni, często agresywni, ale nie ubarwiają całości. Paula ma piętnaście lat, wewnętrzne przemyślenia i dialogi, które snuje świadczą o braku dojrzałości emocjonalnej - gdyby nie podany wiek, maksymalnie dałabym jej 8 lat. Dialogi potrafią być infantylne, a sam wątek Pauli i 'nie rodziców' jak sama ich nazywa nie wywołał we mnie żadnych emocji. 
Duże nagromadzenie czarnych charakterów nie tworzy z tego majstersztyku, a sprawia, że zalewają się w jedno. Na ten moment nie jestem zachwycona, może za jakiś czas wrócę do niej.
Książka z portalu www.czytampierwszy.pl
Kwiaty Orientu: Wu Ming - yi - Człowiek o fasetkowych oczach.

Kwiaty Orientu: Wu Ming - yi - Człowiek o fasetkowych oczach.

Cześć😊 Azjatyccy pisarze mają to do siebie, że nawet zwykłe czynności opisują barwnie, a słowa płyną niczym muzyka. Ich książki są specyficzne, pełne metafor i symboliki, a przy tym ma się wrażenie, że czyta się coś wartościowego.

'Wayończycy myśleli, że świat jest morzem, a Kabang (co wayońsku znaczy "bóg") stworzył te wyspę dla nich tak, jakby w dużej misce wody umieścił małą pustą muszelkę małża.'


Na Wayo Wayo życie płynie ustalonym rytmem wyznaczanym przez Kabanga. Ta wyspa jest enklawą, która opiera się cywilizacji. Nie znają pisma, nie liczą czasu. Porządku pilnują starsi, jednak jest to niepotrzebne, bo każdy szanuje i rozumie prawa. Arte jest drugim synem, wiec jego los jest znany od urodzenia. Pewnego dnia zostanie złożony jako ofiara i wypłynie sam w morze. Nikt nie łudzi się, że wróci, nie nie będzie go opłakiwać, bo dzieje się tak od zawsze. W tym samym czasie, Alice, Tajka, poetka i wykładowca na uniwersytecie planuje samobójstwo, spowodowane zaginięciem jej syna i męża w górach. Trzęsienie ziemi i wywołane nim tsunami splotą los tych dwojga. Razem wyruszą w góry, tylko czy odkryją prawdę?

 'Jeśli uderzą w nas fale, powstrzymamy je pieśnią, ale gdy uderzy w nas sztorm,niestety, kochana, martwić się pora...'


Człowiek o fasetkowych oczach to egzotyczna i niezwykle poetycka historia walki, ze swoim przeznaczeniem i stratą bliskich. Książka jest prostą historią, poruszającą najczulsze struny, ale napisaną w sposób niezwykły. Towarzyszymy Arte, który musi zmierzyć się ze światem, którego nie zna. Dogłębnie poznamy ból, jaki rozrywa duszę Alice na strzępy. Nie każdemu przypadnie do gustu, myślę jednak, że osoby lubujące się w poezji będą zadowolone. Ciężko jest mi ją określić pod kątem dialogów, bohaterów i akcji – wszystko zawiera pewien poziom abstrakcji i różni się znacząco od europejskich pisarzy.
Jeśli macie ochotę na spotkanie z egzotyczną literaturą to na portalu www.czytampierwszy.pl, często pojawiają się takie perełki. 

‘Ludzie z Wayo Wayo poddają się dopiero, gdy krew przestanie w nich krążyć, tak jak ryba, ponieważ są dziećmi morza.’

Wydawnictwo Lira: Aleksander Sowa - Gwiazdy Oriona

Wydawnictwo Lira: Aleksander Sowa - Gwiazdy Oriona

Cześć😊 Gwiazdy Oriona to początek bestsellerowej serii kryminalnej z Emilem Stomporem. Bałam się sięgnąć po tę książkę kiedy pojawiła się na www.czytampierwszy.pl, tytuł nie zwiastował (przynajmniej dla mnie) naprawdę dobrze napisanego, klimatycznego kryminału. W kartek przeziera na nas smutek i depresyjny klimat robotniczego śląska, a zdaje się, że w powietrzu czuć gryzący dym, pachnący palącym się węglem.

 'Spowodowałyście, że nie mam światu nic do ofiarowania, więc rewanżuję się w podobny sposób, w jaki świat mnie potraktował.'


 Sprawą wampira żyła cała Polska, pewnie także cała ówczesna Europa. Trafił na podatny grunt, aglomerację śląską, którą zwłaszcza pod koniec PRL-u była toczyło duże bezrobocie, a przemiany systemowe nie pomagały śledczym. Ludzie po czasach bezpieki bali się i nie ufali policji, wśród wysoko postawionych oficjeli wielu, było z poprzedniego ustroju, a to nie przysparzało sympatii. Morderca polował od kilkunastu miesięcy, kiedy do stworzono grupę operacyjną, do której oddelegowano Emila Stompora. Morderstwo siostrzenicy premiera jest impulsem, by młody niedoświadczony policjant, o wykształceniu psychologicznym znalazł się w szeregach ekipy śledczej – to jeden z zabiegów PR. Pokazać społeczeństwu nowe metody, ale także zabezpieczenie w postaci kozła ofiarnego. Stompor jest pełny ideałów, jednak badając sprawę odkrywa coś co nie powinno ujrzeć światła dziennego, to zaważy nie tylko na śledztwie, ale także jego życiu.

 '-To za mało. Dla seryjnego mordercy istotne są nie tylko takie cechy jak płeć, rasa czy wiek, ale również wygląd, zawód hobby, miejsce zamieszkania, sposób poruszania się, mówienia oraz inne drobiazgi.'


 Autor jest policjantem, dlatego miejsca zbrodni opisywał niezwykle prawdziwie i plastycznie. Często krwawo, przerażająco – dzięki temu stworzył realny świat. Świetna kreacja bohaterów, pokazuje różnice i przemiany kulturowe, które następowały w Polsce. Zderzenie świata milicjantów i policjantów – podobieństwa i różnice w śledztwie. Charakterystyka relacji łączących społeczeństwo i stróży prawa. Dialogi często surowe, wulgarnie nie rażą w tym zestawieniu, przedstawiają za to specyficzny świat, który rządzi się swoimi prawami. Sowa kreując bohaterów bazuje na stereotypach i powszechnych opiniach. Policjant musi dużo pić i nie mieć życia prywatnego, żyć śledztwem.
 Akcja dzieje się kilkutorowo, poznajemy historię z perspektywy głównego bohatera i mordercy. Z jednej strony widzimy efekt, z drugiej pobudki i historię morderstw. W pewnym momencie historia się rozjeżdża, bo następuje wyjaśnienie wielu wątków jednocześnie- nie wprowadza to jednak chaosu – dzięki temu akcję poznajemy szczegółowo
Specyficzny styl i doświadczenie zawodowe  tworzą tę książkę wyjątkową na tle podobnych jej dzieł, z chęcią sięgnę po kolejne tomy.

 '-Ile mamy czasu? - zapytał Mastalerz.
- Nie mamy, bo morderca w każdej chwili może uderzyć po raz kolejny. Nie wiemy kiedy ani gdzie. Tymczasem jest niedobrze. Ludzi ogarnia psychoza, szerzą się plotki, domysły, media spekulują i podsycają strach. A my mamy pięć trupów i na razie nic.'

Książka do kupienia: https://www.empik.com/gwiazdy-oriona-sowa-aleksander,p1224855056,ksiazka-p
Wydawnictwo SQN: Stephen Westaby - Kruche Życie

Wydawnictwo SQN: Stephen Westaby - Kruche Życie

Cześć 😊 Ostatnio półki działu literatura faktu w księgarniach przepełnione są tematyką medyczną. Jeśli nawet żadnej z nich nie czytaliście to o niektórych musieliście słyszeć. Dzięki portalowi www.czytampierwszy.pl mam dostęp do wielu nowości, takich jak np. Kruche Życie Profesora Stephena Westaby.

‘Woody Allen powiedział kiedyś: „Mózg to mój drugi ulubiony narząd’. Co do mnie, zawsze miałem taki sam stosunek do serca. Lubiłem je obserwować, zatrzymywać, naprawiać, znowu puszczać w ruch – niczym mechanik dłubiący przy silniku.’

 Książka jest autobiografią jednego z czołowych brytyjskich kardiochirurgów. Stephen Westaby udowadnia, że nie trzeba mieć koneksji, a upór i zacięcie by spełniać swoje marzenia. Lekarz od najmłodszych lat przebywał w okolicy stołu chirurgicznego, zaczynając od pomocy w szpitalu czy pracy w prosektorium. Autor na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji, przeprowadza nas przez rozwój brytyjskiej kardiochirurgii na przełomie kilkudziesięciu lat. Z dokładnością tłumaczy jak działa serce, jaką tytaniczną pacę wykonuje i jakie procesy chemiczne i elektryczne w nim zachodzą. Wytłumaczy, że grasica niekoniecznie jest nam potrzebna, a wprawi w zdumienie faktem, że serce rozcięte na pół, potrafi wznowić pracę.
 Sztuczne serca, pompy wspomagające, przeszczepy to jego chleb powszedni, ale przy tym nie jest zarozumiały. Pokazuje etapy operacji, omawia błędy. Nie boi się przybliżyć nam postać pacjenta, opowiedzieć jego historię przed chorobą jak i po. Tego często brakuje w służbie zdrowia, panuje całkowita depersonifikacja chorych, czego efektem jest złe ich traktowanie.
 Zdobywał doświadczenie na całym świecie, pracując nawet w Arabii Saudyjskiej. Na uwagę zasługuje fakt, że całe życie się uczył i korzystał z wiedzy i doświadczenia innych, przekazując tę wiedzę kolejnym pokoleniom. Zawsze wiedział, kiedy odejść od stołu i zostawić pracę asystentom. Dzięki jego brawurze niejednokrotnie ocalił życie osób, których rodzinom już nakazano się z nimi pożegnać. Często balansował na cienkiej granicy życia i śmierci.

‘Wraz z wiekiem traciłem dystans na rzecz współczucia. Zawód, który sobie wybrałem, stawał się przyczyną cierpienia.'


 Książka należy do literatury faktu i jest jedną z lepszych, o ile nie najlepszą jaką miałam okazję czytać. Westaby pisze w sposób zrozumiały, a Grzegorz Gajek (tłumacz) wykonuje dobrą pracę – czyta się to z przyjemnością, a strony się po prostu pochłania. Czytałam już inne książki o tematyce medycznej, ale ta jest inna. Nie każda historia ma szczęśliwe zakończenie, niektóre wręcz tragiczne – ale to czyni ją bardziej ludzką, a z autora nie robi nadczłowieka. Fascynujące przypadki medyczne, jak niemowlak po kilkunastu zawałach, czy kobieta z czterokrotnie odrastającym guzem serca, nie pozwalają jej odłożyć na półkę.
Książka zawiera także kilka rycin, które pozwalają laikom zobrazować o czym tak naprawdę jest mowa.
 Bez ogródek wspomina swoje błędy i pokazuje jak dużo poświęcił dla dobra pacjentów. Często ryzykował posadę, walcząc z biurokracją. Największa strata jaką poniósł, to brak możliwości obserwowania jak jego dzieci dorastają i zniszczone małżeństwo. Serdecznie polecam.

'Każde serce jest inne. Jedno otłuszczone, inne chude. Jedno ma grube ściany, inne cienkie. Jedno bije szybciej, inne wolniej. Ale dwóch identycznych się nie znajdzie.'

Poradnia K: Maureen Johnson - Znikający stopień

Poradnia K: Maureen Johnson - Znikający stopień

Cześć😊 Znikający stopień jest kontynuacja bestsellera Nieodgadniony i należy do trylogii Truly Devious. Książka porwała tysiące nastolatek na całym świecie, więc chciałam sprawdzić o co ten hałas, nie zaskoczy Was też pewnie, że swoją książkę mam z www.czytampierwszy.pll.

‘Stevie uzmysłowiła sobie nagle, że dla kogoś, kto chciałby się znaleźć w Akademii, poczuć tamtą magię, jest osobą wtajemniczoną. A więc wzbudza zazdrość. Poczuła się z tym dziwnie i nieprzyjemnie.’


  Stevie, uczennica pierwszego roku w Akademii Ellinghama, określanej mianem szkoły dla ekscentryków, od samego początku zżera wręcz pragnienie rozwiązania zagadki kryminalnej z 1936 r. Sen z powiek spędza jej zaginięcie żony i córki założyciela szkoły oraz morderstwo jednej z uczennic, ma na tym punkcie wręcz obsesję. W pierwszej części (Nieodgadniony), znajduje martwego kolegę z roku, a jej przerażeni rodzice zabierają ją do domu. Jednak dzięki nieoczekiwanemu wstawiennictwu Stevie wraca do Akademii i może z powodzeniem prowadzić swoje śledztwo. Powrót na uczelnię jest jednak obarczony pewnym warunkiem, o którym nie może powiedzieć nikomu, komu na niej zależy. Prowadzone dochodzenie, pod kierownictwem miejscowej pisarki nabiera tempa, wtedy znajdują kolejne ciało. Co jeszcze kryją tunele i korytarze pod tym z pozoru niedostępnym obiektem? Kto porwał rodzinę Ellinghamów? Czy uczniowie szkoły mogą czuć się bezpieczni?

‘Te niepozorne przedmioty były pierwszymi prawdziwymi dowodami rzeczowymi w sprawie Ellinghamów od ponad osiemdziesięciu lat. W chwili kiedy Stevie odkryła, jej marzenia o nauce w Akademii legły w gruzach.’


  Nie czytałam pierwszej części, ale nie przeszkodziło mi to by odnaleźć się w tym świecie. Jest dużo nawiązań i wspomnień co do akcji z Nieodgadnionego, więc łatwo zrozumieć chronologię zdarzeń. Autorka pisze w sposób specyficzny, ale całkiem przyjemny (trochę charakteru pewnie nadało mu tłumaczenie). Całą serię zaliczyłabym do młodzieżowego kryminału, akcja rozwija się powoli. Z każdym rozdziałem, poznajemy nowe wskazówki rzucające światło na sprawę. Tak naprawdę, wszystko dzieję się dwutorowo i zastosowana została retrospekcja.  Z jednej strony wątek kryminalny dotyczący rodziny Ellinghamów, z drugiej współczesne śledztwo dotyczące zaginionych bądź zabitych uczniów.
 Akademia skrywa wiele tajemnic i są to nie tylko tunele i tajemne przejścia. To wszystko sprawia, że cała historia jest niezwykle pociągająca i tak jak z Hogwartem, aż chce się złożyć do niej podanie.
Wydaje mi się, że historia jest spójna, nie znajduję rzucających się w oczy błędów logicznych. Skoro to szkoła dla ekscentryków, to bohaterowie są specyficzni. Większość z nich ma swoje przyzwyczajenia, fobie, nie można zamknąć ich w ramy i zaszufladkować.
Stevie jest bystra, ale nie pochodzi z majętnej rodziny – natomiast jej obsesja na punkcie śledztwa robi z niej wytrawnego detektywa.
Nate jest introwertykiem i pesymistą, ale jeśli trzeba potrafi wyjść z własnej skorupy i pomóc przyjaciołom. Janelle natomiast ekstrawertyczką, a jednak tworzą paczkę przyjaciół.
Dialogi czyta się z przyjemnością, miałam jednak momentami wrażenie, że albo zawaliła korekta, albo tłumaczenie, bo budowa zdań potrafiła być męcząca lub kwestie damskie miały męskie końcówki. Ne odbiera to jednak klimatu, który posiadają te książki.


‘Tak właśnie: w domu – pomyślała Steve. – W tym domu jestem mile witana, co w moim życiu nie stanowi normy. W tym domu będę musiała nieźle kłamać, ale do tego już przywykłam w tamtym.’

Wydawnictwo SQN: Aneta Jadowska - Dzikie dziecko miłości.

Wydawnictwo SQN: Aneta Jadowska - Dzikie dziecko miłości.

Cześć 😊 W temacie fantastyki dopiero raczkuję i poznaję się w tym kierunku. Twórczość Anety Jadowskiej miałam już okazję poznać dzięki Hardej Hordzie, więc kiedy na www.czytampierwszy.pl pojawiło się Dzikie dziecko miłości, wiedziałam, że muszę ją mieć.

‘Dora ją rozumiała. Sama miała osiemnaście lat, gdy odkryła, że jest magiczna, trafiła na szkolenie i uświadomiła sobie, że ma dobre piętnaście lat w plecy, bo większość magicznych dzieci zaczyna naukę w wieku lat trzech.'

 Dora Wilk jest namiestniczką w Thornie, alternatywnym mieście magicznym – odpowiedniku Torunia. Jej magiczne korzenie tworzą z niej mieszankę wybuchową, jest po części wiedźmą, wampirem i wilkiem. Dzięki zdolnościom każdej z tych nacji, nic jej nie umyka. Okolice Halloween to ciężki okres, gdyż duchy mają wzmożoną aktywność. Pewnego dnia w Thornie zostaje odnaleziona zbiorowa mogiła 28 kobiet, w różnym stopniu rozkładu i Dora jest pewna, że ma to związek ze zbliżającym się świętem. Jest kilka cech wspólnych, które łączy denatki. Strażniczka prawa będzie łączyć fakty i wskazówki, jednak czy zdąży uratować kolejne młode ofiary? Zwłaszcza, że w magicznej krainie pojawi się kolejny drapieżnik?

‘Sprawa od samego początku śmierdziała. Już samo to, że wypłynęła tuż przed Halloween, powinna być dla Dory sygnałem ostrzegawczym. Uwielbiała to święto, ale nawet zaślepiona miłością musiała przyznać, że ludziom w tym czasie odwala. Magicznym nawet bardziej. cała szajba, która siedzi w nich przez cały rok, w ostatnim kwartale wybucha jak ciepły i wstrząśnięty szampan.'


 Jadowska jak zwykle nie zawodzi. Świetny styl pisania i historia, która na długo wciągnie Was w magiczną część Torunia. Ciężko jest mi określić czy pojawiają się tu jakieś błędy logiczne w świecie magicznym. Nie znam też wcześniejszej serii o Dorze Wilk, ale to nie przeszkodziło mi odnaleźć się w tej historii. Czasami porzucałam książkę by sprawdzić w internecie czym lub kim są opisywane artefakty, bądź postacie, ale nie było to męczące.
 Autorka miała świetny pomysł na połączenie fantastyki z kryminałem. Akcja narasta z każdą stroną, a dialogi często potrafią  rozbawić. Cała historia jest spójna i logiczna, poznajemy genezę morderstw, ale także ewolucję sprawcy, jego plan działania oraz cele. Pozycji nie polecam nastolatkom, czy tym bardziej pruderyjnym – dialogi o zabarwieniu erotycznym lub dwuznaczne sytuacje mogą je zniechęcić, a Jadowską warto znać.
 Świat magiczny gładko przeplata się z rzeczywistym. Akcja dzieje się po dwóch stronach bramy, a postacie bez problemu ją przekraczają (oczywiście tylko ci, którzy mają magiczne korzenie).  Bohaterowie są dobrze zbudowani, większość z nich posiada magiczne moce. Nie ma ich przesytu, czy zbyt dużego nagromadzenia, nie wprowadzają chaosu – każdy ma określone zadanie, które musi spełnić.
 Podoba mi się, że dana postać nie jest zero jedynkowa, charakterystyka postaci pozwala na łączenie różnych typów ze sobą. Tak jak Dora jest w części wiedźmą, wilkiem i wampirem, tak pojawiają się szamani, nekromanci, którzy potrafią łączyć wiele funkcji. To sprawia, że całość jest jeszcze bardziej przystępna, a postacie plastyczne.
Nie oddam sprawiedliwości jeśli nie napiszę, że dialogi są pełne humoru, a z drugiej strony jakoś tak naturalnie łączą dwa zbudowane światy.
 Dodatkowo na uwagę zasługują piękne ilustracje Magdaleny Babińskiej (dedodesign.pl). Polecam.
 'Myślała, że to zwidy, ale nie, jej diabeł stał w otwartych drzwiach, ubrany w wytarte dżiny i koszulkę Soundgarden, boso i z mokrymi po myciu włosami, tak domowy, że miała ochotę się rozpłakać.'






Krytyka Polityczna: Joanna Jędrusik - 50 twarzy Tindera

Krytyka Polityczna: Joanna Jędrusik - 50 twarzy Tindera

Cześć 😊 Sierpień to dla mnie trudny miesiąc – mam do oddania ponad dwadzieścia recenzji, do tego po raz kolejny trafiam na książkę, która mnie nie zachwyca, a wręcz odrzuca w sposób nachalny.

'Mieszkam w kawalerce: minimalizm, duże łóżko i koniecznie wanna. Spędzam w niej wiele wieczorów, czasem towarzyszy mi szklanka whisky, czasem papieros, a czasem jakiś facet.'

 50 twarzy Tindera to kolejna pozycja, na która szkoda tracić czas. Reklamowana, jako zabawny przewodnik po świecie damsko – męskich relacji w świecie Tindermanii. Określana mianem fascynującego poradnika. Niestety dobry marketing, ma niewiele wspólnego ze środkiem.
Autorka po ośmiu latach rozwodzi się z mężem, żeby odreagować, za namową znajomych zakłada konto w portalu randkowym i traci hamulce. Normalnym jest, że po rozstaniu następuje czas żałoby i odreagowania, jak po każdej stracie. Często ludzie znajdują nowe hobby, pasje, autorka Joanna Jędrusik także znalazła na to sposób.

Ulka mówi mi o Tinderze. Jacyś kolesie, zdjęcia, przesuwanie, nowa moda. Zupełnie nie rozumiem, o co jej chodzi i jak to – umawiać się na randki na podstawie zdjęć?! Tydzień później palec napierdala mnie od przewijania w lewo i w prawo.’


 W swojej autorelacji, bohaterka nie wstydzi się opisywać sceny seksu, nie boi się pisać o często żenujących wydarzeniach.  Mam wrażenie, że za cel swój cel, pod pretekstem znalezienia partnera, postanawia przespać się z tymi 60% , którzy nie mają partnera (jak badania dowodzą pozostałe 40% ma).
Większość opisów dotyczy nie randek, a po prostu umawiania się na seks. Mężczyzn, z którymi się spotyka ocenia w sposób mocny, dosadnie to argumentując. Żaden nie jest dość dobry – złość z ex przenosi na pozostałych przedstawicieli gatunku.
 ‘Książka reklamowana jako Bridget Jones na ostro’ – jest wulgarnym, słabym językowo tworem, który z zabawną komedią nie ma nic wspólnego. Autorka sili się na zabawne tony, ale wypływa z nich bardziej złość i gorycz. Mnie osobiście całość nie bawi, a wręcz odpycha.



Copyright © 2014 Patriseria , Blogger