Wydawnictwo Pan Tabletka: Marcin Korczyk - Odporność. Czy Twoje dziecko może nie chorować?

Wydawnictwo Pan Tabletka: Marcin Korczyk - Odporność. Czy Twoje dziecko może nie chorować?

 Cześć:) Dziś pozycja idealna, zwłaszcza że sezon na przeziębienia, już puka do drzwi. Jeszcze zanim urodzi się dziecko, człowiek czyta milion poradników z zakresu psychologii, wychowania. Zarzeka się, że chce być świadomym rodzicem. Na świat w końcu przychodzi młody człowiek i są zachwyty, buziaki, piękne ubranka, a później.... a później przychodzi przeziębienie. Często już kilka tygodni po narodzinach i katar zamiast przysłowiowy tydzień, trwa dwa tygodnie. Mijają kolejne dwa tygodnie względnego spokoju i znowu pojawia się katar i nieprzespane noce. Dziecko jest marudne, nie chce jeść, a rodzice zastanawiają się co jest nie tak i wybierają się do apteki po magiczne specyfiki.

"Dojrzewanie układu odpornościowego, to między innymi budowanie pamięci immunologicznej. A nie jesteśmy w stanie jej wzmocnić syropkami na odporność"

Kolejnym takim etapem jest żłobek, bądź przedszkole. Dwa tygodnie zdrowia, przeplatają się z takim samym okresem chorobowym. Znowu rodzice lądują w aptece, tym razem jednak są "mądrzejsi" - wchodzą na fora, oglądają reklamy i kupują wszystko, co reklamują sławne mamy.


Pan Tabletka i jego Odporność to głos rozsądku w tych marketingowo szalonych czasach. Ta książka nie tylko zmieni nasze podejście co do suplementów diety, ale także przypomni jak działa organizm i jak warto go wspierać. Bezlitośnie obala mity i chwyty marketingowe związane z Colostrum, Collagenem w płynie i innymi specyfikami. 

"Multiwitaminy - najbardziej przereklamowane środki na odporność."

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów z podrozdziałami, wszystko jest jasno i czytelnie rozpisane. Tak by wyszukiwać odpowiednie fragmenty, w razie potrzeby. Podoba mi się, że po każdym rozdziale jest podsumowanie. Pojawiają się złote myśli Pana tabletki, a na samym końcu całości, krótkie streszczenie pod nazwą Co zapamiętać z tej książki?. Dodatkiem są też odpowiedzi na nurtujące pytania czytelników, coś co mimo lektury, może jeszcze nie być do końca zrozumiałe.


 Podoba mi się, że wiele zagadnień jest wyjaśnione prostym językiem, z ilustracjami i zobrazowane przykładami, jak w przypadku organizmu dziecka porównanego do silnika samochodu.
Osobiście cenię sobie przypisy. Tutaj ich nie brakuje, porządna bibliografia odsyłająca do badań naukowych, przekona nawet niedowiarków i sceptyków.


 Na duży plus tej pozycji jest twarda okładka. Książka długo posłuży i uniknie uszkodzeń, związanych z czytaniem. Na końcu jest notes, na nasze prywatne notatki. Myślę, że to pozycja, która powinna być obowiązkowa w biblioteczce rodziców. A dla zabieganych idealnym rozwiązaniem będzie dostęp do audiobooka online (https://kursydlarodzicow.pl/?utm_source=NAK&utm_medium=R&utm_campaign=1),  który jest dożywotni, także na wszystkie zmiany i rozszerzenia.




Wydawnictwo Akapit Press: Ida Pierelotkin - Tajemne życie magów

Wydawnictwo Akapit Press: Ida Pierelotkin - Tajemne życie magów

Cześć :) Ostatnio dużo się u mnie dzieje, więc musiałam trochę odpuścić recenzowanie (Chociaż czas na czytanie udało mi się znaleźć). Myślę, że większość dorosłych, wraca z rozrzewnieniem do bajek z dzieciństwa i tęskni za tą utraconą magią. Jak to jest, że współcześni autorzy, nie potrafią stworzyć tej otoczki?

 Pewnego dnia, w parku na ławce, spotyka się trzech czarodziejów. Każdy z nich jest tajemniczy, ale każdego trapi jakieś nieszczęście. Z powodu niepowodzeń życiowych, każdy z nich postanawia uchylić rąbka tajemniczości i opowiedzieć pozostałym kompanom, co go trapi. Tym wszystkim opowieściom przysłuchuje się, nieproszony gość, ukryty w pobliskich, parkowych zakrzaczeniach.


'Czarodziej uśmiechnął się pod wąsem z ogromnym zadowoleniem. Na liście komplementów, które można powiedzieć czarodziejom, ten właśnie pod względem cenności, jest pierwszy na liście. Czarodzieje naprawdę traktują sprawę tajemniczości z ogromnym namaszczeniem.'


Tajemne życie magów to powieść, która zachwyca swoim baśniowym klimatem. Jeśli miałabym ją streścić w kilku słowach napisałabym, że jest urocza, magiczna  i bardzo zabawna. Autorka, z nutką humoru porywa nas do świata trzech czarodziei i kłopotów jakie potrafi przysparzać im magia. Domeną każdego z nich jest tajemniczość, bo cóż to za czarodziej, który nie potrafi zaciekawić innych swoją powściągliwością, a prześladuje ich liczba trzy. To trzeba wiedzieć, że jeśli coś raz wydarzy się w życiu czarodzieja, to zazwyczaj powtarza się nie mniej, nie więcej, ale kolejne dwa razy. 

 Bardzo podoba mi się jak autorka prowadzi historię, która dociera do serc małych czytelników. Ida Pierelotkin wręcz czaruje słowem swoich odbiorców. Nie jest to zwykła książka dla dzieci, jakich teraz wiele na księgarnianych półkach. W tych zaledwie dwustu stronach, odnajdziemy tęsknotę za dziecięcymi baśniami i ich klimatem. Zakwitające forsycje, czy ścielące się dywany kwiatów połączone z tak przyziemną funkcją jak na przykład kichanie, rozbawią ponuraka.


 Książkę charakteryzuje bardzo dobra kreacja postaci i ciekawy pomysł na fabułę. Stworzenie trzech charakterystycznych bohaterów i trzech wyjątkowych opowieści, wymaga nie lada wprawy, a prowadzenie dialogów, w którym żaden nie traci swojego animuszu. To już wyczyn godny pochwały.

 Myślę, że w tej uroczej historii, jak w każdej porządnej bajce, ukrywa się morał, że czasami starania i ulepszanie wszystkiego przynoszą odwrotny skutek. Najważniejsze natomiast przesłanie, to żeby nauczyć cieszyć się z prostych rzeczy, które czasami mają wady, bo wyidealizowane tracą swój urok. Jak dla przykładu lody, które nigdy się nie topią. Cały sekret nie tkwi w perfekcji, ale w tym co czasem po prostu ją psuje.

 Na uwagę zasługuje oprawa opowieści. Piękna okładka i bajkowe ilustracje autorstwa Agnieszki Wajdy. Do tego tytuły rozdziałów, które same w sobie są już  ich streszczeniem. Polecam, tylko ostrzegam, że każdy spacer w parku będzie skupiał Waszą uwagę na szukaniu magów! :)






Wydawnictwo Otwarte: Nina Solomin - Ok, Amen. Miłość i nienawiść w świecie nowojorskich chasydów.

Wydawnictwo Otwarte: Nina Solomin - Ok, Amen. Miłość i nienawiść w świecie nowojorskich chasydów.

 Cześć :) Moja znajomość z tematem ortodoksyjnych Żydów rozpoczęła się od obejrzenia mini serialu Unorthodox, na podstawie historii Deborah Feldman. Zafascynował mnie ten świat, tak odmienny od tego, który znam. Kiedy na rynku czytelniczym pojawiła się kolejna pozycja Ok, Amen. Miłość i nienawiść w świecie nowojorskich chasydów. byłam pewna, że chcę spojrzeć na ten temat oczami Żydówki, która jest nie wywodzi się z tego środowiska, jest obca. 


 Kiedy Nina Solomin mówi swoim przyjaciołom, że chce zrobić reportaż o chasydach nikt nie wierzy, że jej się uda. W pewnym momencie sama zwątpi, ponieważ jest to tak hermetyczne środowisko, że przekraczając granicę dzielnicy, ma się wrażenie, że świat się tu zatrzymał. Przechadzając się ulicami Williamsburga, przyciąga głownie wrogie spojrzenia, a sprzedawcy, jej zainteresowanie traktują z pobłażliwością i to bynajmniej pobłażliwą. Pewnego dnia, los się do niej uśmiecha. Do drzwi puka ktoś, kto da jej początek tej historii.

 Żydowskie pochodzenie pomogło autorce nawiązać kontakt z mieszkańcami Williamsburga (dzielnica NY) i stworzyć ten reportaż. Nie mogę napisać, że przeniknęła ona do tego świata, bo jednak zawsze czuła się obca i tę obcość w niej pielęgnowano. Swoją historię zaczyna od momentu przeprowadzki do NY i nie ogranicza się tylko do tematu Chasydów. Podoba mi się, że snuje opowieść na zasadzie kontrastów, które często podkreśla. Porównuje mieszkańców Williamsburga do otaczających ich innych narodowości i Żydów mieszkających w innych dzielnicach. Fascynujące dla mnie jest to, z jakim pietyzmem pielęgnuje się tożsamość religijną i jak przeżyta trauma przechodzi na pokolenia. Każdy Chasyd boi się, że Zagłada może ponownie dojść do skutku, dlatego izoluje się od świata zewnętrznego, uważając go nie tylko za grzeszny i niereligijny, ale także za niebezpieczny. Cała społeczność żyje ściśle ze sobą jak jeden organizm, każdy sobie pomaga, ale także pilnuje się nawzajem, by nie zboczyć ze ścieżki do zbawienia. Członkowie wspólnoty unikają technologii i nie są w stanie odnaleźć się w życiu poza nią, do tego stopnia, że nawet nie marzą o odejściu - bo życie bez zawodu i koneksji jest wręcz niemożliwe.


Z kartek wyłania się zaskakujący obraz chasydzkich kobiet. Chociaż według Tory są one na lepszej pozycji i bliżej Boga, to nie mogą brać udziału w wielu świętach, tylko biernie się przypatrywać mężczyznom. Nie mogą zostać Rebem, uczyć się na uniwersytetach, czy studiować Tory. Obarczone za to są zakazami i regułami wyznaczonymi przez religię i męża bądź ojców. Grube rajstopy, peruki, zakrywanie ciała i skromność - tym powinny się cechować. Chociaż dla ludzi z zewnątrz taki sposób życia wydaje się wegetacją, one zdają się tego nie zauważać.

W książce pojawiają się nawiązania i wspomnień o Polce, polskich korzeniach żydowskich, a nawet specjalnie dla nas został napisany wstęp przez autorkę.
Nina Solomin w swojej książce daje nam porządny kawał reportażu, który czaruje słowem i otwiera drzwi niedostępne zwykłym śmiertelnikom. Dialogi są jak żywe, a opisy praktyk religijnych i obyczajów fascynują. Podoba mi się, że autorka nakreśla zarys historyczny i przedstawia sylwetki różnych rodów chasydzkich tłumacząc, że ten ruch wiąże się nie tylko z ultraortodoksją.
Wydawnictwo Skrzat: Anna Potyra - Marzenie Zuzi (Cykl: Zuzia i dobre wróżki Tom: 6)

Wydawnictwo Skrzat: Anna Potyra - Marzenie Zuzi (Cykl: Zuzia i dobre wróżki Tom: 6)

 Cześć :) Dawno nie było u mnie książek typowo dziecięcych, chociaż jako mama trzylatka powinnam w tym temacie robić więcej postów. Ostatnio otrzymałam szósty tom przygód rezolutnej Zuzi z Wydawnictwa Skrzat. Na wstępie muszę przyznać, że mój Olek nie do końca rozumie, o co tej Zuzi chodzi - w końcu to facet. Jednak moja siostrzenica, uwielbia mała bohaterkę i dobrze rozumie tęsknotę za malowaniem paznokci!

 Zuzia zapytana o swój ulubiony dzień w roku, nie może się zdecydować pomiędzy urodzinami, a Bożym Narodzeniem. Jednak, skoro zbliżają się te pierwsze, to składnia się ku tej opcji. Jest przyjęcie urodzinowe, muszą także być prezenty. Jednym, z nich ostatnim jest prezent od Łakomczuszki - jej dobrej wróżki. Ta magiczna istotka nie byłaby sobą, gdyby nie okazało się, że jej podarunek przyniesie nieoczekiwane.  Zuzia budzi się rano starsza, teraz ma pracę i już nie może się bawić tak, jak wcześniej. Nic już nie jest takie samo. Nowe życie jednak nie jest takie fajne, a próba odkręcenia czaru przynosi jeszcze więcej kłopotów. Czy dziewczynce uda się wrócić, do poprzedniej formy?

 Marzenie Zuzi to zabawna i przepięknie ilustrowana opowieść dla małych dziewczynek.  Chociaż nie jestem za dzieleniem książek na płcie, to bądźmy szczerzy, którego chłopca zainteresuje malowanie paznokci, czy noszenie butów na obcasie? Będzie im po  prostu ciężko zrozumieć, o czym tak marzy Zuzia.

 Jestem zachwycona tą książką od kiedy wyciągnęłam ją z paczki. Grafiki Agnieszki Filipowskiej są kolorowe, szczegółowe i po prostu urocze. Cała książka jest ich pełna.  Podoba mi się, że okładka jest twarda, a format jest niewiele mniejszy od A4 (kartka z bloku). Jest po prostu wygodna, zwłaszcza do czytania przed snem. Na środkowe strony składa się wytrzymały papier. Wracając do historii, to jest ona spójna, mądra i niesie w sobie dużą dozę ciepła.

Zuzia to bardzo mądra, jak na swój wiek dziewczynka, która  kieruje się empatią. Jest w stanie poświęcić swój komfort, na korzyść innych osób. Jeśli komuś dzieje się krzywda, to się nie zastanawia. Babcia dziewczynki, to pełna ciepła opiekunka, dla swej wnuczki, zastepująca pracujących rodziców. Wróżki to zabawne postacie, z magicznymi mocami, które widzą tylko dzieci, a w momencie, w którym stają się dorosłe, zapominają o nich. W powieści pojawiają się dylematy moralne. Zuzia może osiągnąć swój cel, ale wtedy jej bliscy poniosą tego skutki. Dziewczynka nie waha się i poświęca swoje dobro z miłości do rodziny, a wtedy, jak to zwykle w bajkach bywa, otrzymuje nagrodę.

Z Marzenia Zuzi płynie pewna smutna prawda, nie zatrzymamy upływającego czasu, ale możemy wykorzystać go najlepiej jak potrafimy i się nim cieszyć. Zwłaszcza, że bliscy też się zmieniają. Z drugiej strony, pokazuje dzieciom, że dorosłość, chociaż kusząca, wcale nie oznacza braku ograniczeń. One są, ale powstają na innych polach. Myślę, że to idealna pozycja dla dziewczynek, które bardzo szybko chcą dorosnąć, i stać się jak ich mamy. Książka dedykowana jest dla wieku 3+ i sądzę, że to jest okres odpowiedni. Tekst nie jest bardzo skomplikowany, niesie ze sobą dużą dozę humoru.

Wydawnictwo Filia: Cara Hunter - Kto chce ich śmierci? (Cykl: Detektyw Adam Fawley - Tom 3)

Wydawnictwo Filia: Cara Hunter - Kto chce ich śmierci? (Cykl: Detektyw Adam Fawley - Tom 3)

Cześć :) Ostatnio udało mi się dostać kilka naprawdę dobrych kryminałów psychologicznych i jak już wiecie nigdy, nie czytam książek seriami (jakoś zawsze dorwę środkową część). Tym razem padło na twórczość Cary Hunter i Kto chce ich śmierci z cyklu Detektyw Adam Fawley  (Wydawnictwo Filia).

"Połączenie żaru płomieni i ciężar zapadających się dwóch pięter budynku nie pozostawiło po pokoju więcej niż tylko czarne, połamane skorupy. Oni jednak wiedzą, czego szukają, i wiedzą, jak to odczytać, gdy wreszcie to znajdą."

 Późną nocą w okazałym domu wybucha pożar. Pojawiający się na miejscu zbrodni policjanci zastają zgliszcza, martwego trzylatka i dziesięciolatka w stanie ciężkim, w drodze do szpitala. Na miejscu nie ma rodziców, ani żadnego po nich śladu. 
 Okazuje się, że głowa rodziny - ceniony pracownik naukowy uniwersytetu, miał być na konferencji, ale nie pojawił się na swoim wykładzie. Adam Fawley będzie miał nie lada orzech do zgryzienia. Prowadzone śledztwo ujawnia rodzinne sekrety; nienawiść, choroby i problemy finansowe.
 Kto podłożył ogień i skazał dzieci na śmierć w męczarniach? dlaczego pozostawały one same, w domu?
To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i jestem zachwycona! "Kto chce ich śmierci?" to pozycja, w której nic nie jest oczywiste, a mroczny, wręcz zimny klimat i uczucia bohaterów są odczuwane przez czytelników. Akcja w książce bardzo powoli się rozwija i zaczyna od pożaru okazałego domu, w spokojnej, luksusowej dzielnicy. Już na miejscu okazuje się, że jedno dziecko - trzyletni chłopiec, jest martwy, a jego dziesięcioletni brat w stanie ciężkim zostaje przetransportowany do szpitala. Nigdzie nie ma rodziców tej dwójki, a trop po nich się urywa. Do tego, w szczątkach domostwa nie ma żadnych widocznych śladów, które świadczyłyby o popełnionym przestępstwie.   Razem z detektywami bierzemy udział w śledztwie, które ma na celu znaleźć rodziców i odpowiedzieć, na pytanie co się stało. Z prowadzonego dochodzenia wyłania się obraz głowy rodziny, inny od tego, który był oficjalnie dostępny. Okazuje się, że pozornie spokojna i szanowana rodzina, skrywała mroczne sekrety. Klimat i napięcie powoli się potęgują, autorka podrzuca tropy, dowody, często także dla zmylenia percepcji czytelnika. Kiedy już myślimy, że wiemy co się stało, pojawia się nowy wątek - który podaje w wątpliwość przyjęte tezy. 
 Podoba mi się, że nie poznajemy bohaterów od razu, że nie ma dostępnej charakterystyki i rozwleczonych opisów, a opinię i obraz postaci musimy zbudować sobie w trakcie czytania. Na podstawie tego, co zdradzą inni uczestnicy. Zależności między bohaterami nie są tu także bez znaczenia. Oprócz głównego wątku, jest kilka pobocznych prowadzonych równolegle, ale rzucających nowe światło na wydarzenia. Autorka używa kilku płaszczyzn czasowych, często wraca do przeszłości, dzięki temu mamy wzgląd na genezę wydarzeń. Dodatkowo opowieść prowadzona jest przez kilku narratorów, dodaje to przestrzeni i urzeczywistnia wydarzenia, dorzuca nowe poszlaki. Podoba mi się bardzo dobra budowa psychologiczna postaci, wielopoziomowość i plastyczność, która uwiarygadnia bohaterów. "Kto chce ich śmierci?" jest książką od, której ciężko się oderwać.
Wydawnictwo Otwarte: Sandie Jones - Jej pierwszy błąd

Wydawnictwo Otwarte: Sandie Jones - Jej pierwszy błąd

Cześć :) Są tu jacyś fani Sandie Jones? Poprzednia książka osiągnęła miano bestsellera (Rywalka), więc kiedy dostałam propozycję recenzji, nie zastanawiałam się długo.  Chociaż nie czytałam wcześniejszej pozycji, to wielu moich znajomych ją zachwalało.


  Mąż Alice nie wrócił z męskiego wyjazdu w góry. Po kilku dniach poszukiwań, zostawił za sobą depresję oraz wspólną firmę i córkę. Kiedy kobieta znajduje się już na dnie rozpaczy, pojawia się Nathan. Znajomość szybko przeradza się w poważny związek i kolejne małżeństwo. 
 Alice myśli, że zły koszmar się skończył. Ma piękny dom, zdrowe dzieci, przystojnego męża i jedną przyjaciółkę. Na horyzoncie pojawia się, intratny kontrakt. Zaprojektowanie wnętrz w apartamentowcu w Japonii, wszystkim zajmuje się Nathan. Duże pieniądze obarczone są także wysokim ryzykiem. Kiedy wszystko dąży do celu, bańka mydlana pęka. Okazuje się, że Alice nie wie komu może ufać. Zaczyna się niebezpieczny wyścig z czasem. 

'Moim zdaniem, jak ktoś zdradził, to zawsze będzie zdradzał. Natura ciągnie wilka do lasu, nawet jeśli biega tam pod pozorem spacerowania.'

 Jej pierwszy błąd  to historia dwóch kobiet, których losy splecione w przeszłości, rzutują na teraźniejszość.  Ta książka, opowiada o zemście na zimno, która wciąga czytelnika i nie pozwala się odłożyć, dopóki nie  przeczyta się ostatniej strony. Sandie Jones, dzięki niebanalnemu pomysłowi, stworzyła fabułę, która zaskakuje na każdym kroku.  Autorka nie powiela schematów, za to umiejętnie żongluje wątkami i potrafi zaskoczyć - nawet jeśli, w trakcie lektury myślałam, że ją przejrzałam.
 Akcja podzielona jest na trzy części i dzieje się z  perspektywy dwóch postaci, Alice oraz jej przyjaciółki Beth. Dwuosobowa narracja pozwala na spojrzenie na sprawę z różnych stanowisk. Kiedy opowieść Alice dobiega końca, a emocje  są w kulminacyjnym momencie, autorka przenosi nas do świata Beth. Powoli od początku buduje napięcie, by przedstawić drugi punkt widzenia i całkowicie zmienić postrzeganie czytelnika - to moment, oskarżona staje się ofiarą. Ostatnia część, to wspólny wątek obu kobiet.


 Podoba mi się kreacja bohaterów, stworzenie podwójnych tożsamości i dopracowanie ich roli. Alice pomimo, że jest osobą z ciągłym ryzykiem nawrotu depresji, nie jest męcząca i jej wewnętrzne rozterki nie rzutują na całą książkę. Podoba mi się jak zręcznie łączy fakty i próbuje odkryć, kto z jej bliskich mówi prawdę. Nie jest rozhisteryzowana, nie działa pod wpływem impulsu. Czasami tylko irytowało mnie, że pewne rozwiązania miała na wyciągnięcie ręki i nic z tym nie zrobiła.
 Beth jest intrygującą postacią, od początku wyczuwałam, jakąś tajemnicę w niej zawartą. Jej zachowanie było niepokojące, zwłaszcza jak unikała pewnego bohatera.
 Podoba mi się styl autorki, taki trochę surowy. Na próżno szukać poetyckich opisów, nie przytłacza nimi, ale też nie sprawia, że całość jest wybrakowana. Bardziej skupia się na psychice i działaniu postaci, niż na otoczeniu. Myślę, że brak rozbudowanego świata sprawia, że czytelnik mocniej odbiera rozterki postaci.
 Mi osobiście, podobała się ta książka i szczerze polecam.

Wydawnictwo Otwarte: Stephanie Wrobel - Troskliwa

Wydawnictwo Otwarte: Stephanie Wrobel - Troskliwa

Cześć :) Lubicie książki bazujące na prawdziwych historiach? Niejednokrotnie mówi się, że życie pisze najlepsze historie. Ja natomiast jeśli mam taką możliwość to sięgam po taką literaturę, bo często losy ludzi są fascynujące. Kiedy zaczęłam czytać Troskliwą autorstwa Stephanie Wrobel, skojarzyła mi się ona z historią Gypsy Rose Blanchard (polecam dokument dostępny online Kochana mamusia nie żyje).


 Rose Gold do szesnastego roku życia myślała, że jest śmiertelnie chora. Miała goloną głowę, nie chodziła i karmiona była przez zgłębnik. Matka przeżuwała za nią pokarmy, a cały jej świat ograniczał się do domu, w którym mieszkały. Przełom nastąpił w momencie, w którym jej matka założyła internet, a dziewczyna odkryła, że to ona stoi za jej wszystkimi dolegliwościami.
 Po pięciu latach Patty wyszła na wolność i zamieszkała z córką i wnukiem. Od teraz obie zaczynają grę, która przybiera niebezpieczny obrót. 

“Dawno, dawno temu, mówili, nikczemna matka urodziła córeczkę. Wszystko wskazywało na to, że dziewczynka jest bardzo chora i spotykały ją rozmaite nieszczęścia. Karmiono ją przez sondę, włosy wypadały jej garściami i była taka słaba, że poruszała się na wózku. Przez osiemnaście lat żaden lekarz nie potrafił stwierdzić, co jej właściwie dolega”

 Troskliwa to thriller, który od pierwszego przeczytanego zdania wzbudza w nas lęk. Autorka umiejętnie potęguje klimat, a z każdym rozdziałem napięcie wzrasta. Dwupoziomowa perspektywa pomaga zagłębić się w przytaczaną historię. Czas rzeczywisty śledzimy oczami Patty i od momentu jej wyjścia na wolność i radzenia sobie z nową rzeczywistością. Przeszłość to opowieść Rose Gold, która zaczyna swą opowieść od zeznań w sądzie, ale wraca do wcześniejszych wydarzeń.
 Stephanie Wrobel przedstawia nam obraz matki z zastępczym zespołem Munchausena, która tak bardo chce dbać o córkę, że wywołuje w niej objawy chorobowe. Patty po skończeniu odsiadywania wyroku, w dalszym ciągu uważa, że jej córka nie może sobie bez niej poradzić, więc powoli próbuje ponownie zacząć rządzić jej życiem. O ile czytając, czułam złość i irytację na tę bohaterkę, to Rose Gold wywoływała u mnie współczucie.


 Dziewczyna przez prawie całe swoje życie była zależna od matki, w momencie, która w końcu trafiła do więzienia. Wtedy świat jej się załamał, bo nie potrafiła samodzielnie żyć w społeczeństwie. Ze skrzywioną psychiką, dzięki pomocy sąsiadów, starała się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Kiedy w końcu ktoś się nią interesował, tak bardzo chciała go zatrzymać, że jej desperackie próby odnosiły odwrotny skutek. Zakompleksiona, porzucona, ponownie przyjęła matkę do swojego domu.
 W mojej ocenie autorka tworzy rozbudowane psychologicznie postacie, które poruszają czytelnika. Ich uczucia są namacalne i przezierają przez kartki. Wyczuwalna jest jednak tajemnica, że żadna nie odkrywa wszystkich swoich kart przed czytelnikiem, że trzyma coś w zanadrzu.
 Świetnie poprowadzona historia, nie pozwala się odłożyć. Całość jest logiczna, a wątki zręcznie się przeplatają. Intryga zawarta w tekście to majstersztyk, nadaje dynamizmu całej akcji, a zwroty są zaskakujące. Do końca nie wiedziałam co się wydarzy, a o to chodzi w dobrej książce. 
Nieprzewidywalność, pionierski pomysł i niepokojąco realistyczny klimat, plasują ten debiut wysoko na podium - szczerze polecam!
Wydawnictwo Muza: Katherine Center - To co bliskie sercu

Wydawnictwo Muza: Katherine Center - To co bliskie sercu

Cześć :) Jeśli dostaję jakąś propozycję od Wydawnictwa Muza, to nie waham się! Jeszcze nie zdarzyło się, żebym dostała książkę, którą będę musiała negatywnie zrecenzować. Jeśli dodatkowo mogę dostać książkę, autorki, którą już znam, to wtedy nie mam żadnych obaw. Więc kiedy okazało się, że polskim nakładem pojawi się To co bliskie sercu autorstwa Katherine Center, to musiałam ją zamówić!


  Cassie ma poukładane życie, mieszka sama w kawalerce, ma dobre kontakty z ojcem i nie potrzebuje nikogo więcej. Wybrała męski zawód, w swojej drużynie strażackiej czuje się jak w drugim domu. Niejednokrotnie udowodniła, że w niczym nie ustępuje męskim członkom załogi. Kariera stoi przed nią otworem, wtedy wydarza się coś niespodziewanego, w trakcie uroczystej gali, wystarczy jeden impuls by zaprzepaścić to na co pracowała latami. Dodatkowo dochodzi prośba o pomoc od matki, z którą ją porzuciła. 
 Zmiana jednostki wiąże się nie tylko z poznaniem nowego zespołu, ale walką ze stereotypami, gdzie kobieta nie dorównuje mężczyźnie, ale rozpoczęciu całej drogi zawodowej od początku. W straży pożarnej wszyscy czują się jak rodzina, ale wyklucza to zawieranie związków. Jeśli jesteś kobietą, musisz nie tylko dorównać facetom, ale zablokować wszystkie uczucia. Dla Cassie nie jest to trudne, bo nie interesuje ją płeć przeciwna, dopóki nie spotyka jednego niepozornego strażaka, a ktoś zaczyna rozsiewać o niej plotki.
 Czy zasada "Nigdy nie umawiaj się z nikim z pracyzostanie złamana? Kto próbuje jej zaszkodzić? 

'Kiedy człowiek dobrze już wie, jakie trudne jest życie, a jednak mimo to wybiera miłość... To nie jest oznaka słabości, tylko odwagi.'

To co bliskie sercu to kolejna urocza historia, która łączy sobie wątki obyczajowe i miłosne. Katherine Center zaprasza nas do męskiego świata, w którym kobiety muszą wykazać się nie lada odwagą. Dodatkowo pokazuje różnice społeczne, które w dalszym ciągu są w stanach odczuwalne, zwłaszcza wśród starszego pokolenia. W swojej powieści, pisarka zawiera wartości moralne jak miłość i rodzina. Udowadnia, że uczucia nie są dla słabych, a wręcz przeciwnie i tylko otwierając swoje serce, będziemy tak naprawdę cieszyć się życiem.
Autorka w uroczy, z dużym wyczuciem tworzy wątek miłosny. Pozwala mu się powoli rozwijać, w sposób naturalny, tak jakby miało to miejsce w realnym życiu. Sceny bliskości są ze smakiem, to nie jest erotyk, więc próżno się doszukiwać szczegółów, ale pobudzają zmysły. 
 Podobają mi się postacie i intryga, która została zawarta. Całe poprowadzenie wątku kryminalnego jest przemyślane, a zwroty akcji niejednokrotnie zaskakują. Nie mam wrażenia, że pojawiają się zbędni bohaterzy. Wszyscy są intrygujący, może nie są wielopoziomowi i nie posiadają zawiłych charakterów, ale to postacie 'z sąsiedztwa', które każdy zna, lubi czy szanuje. Dużym plusem jest realizm i naturalność w ich tworzeniu, bez znamion płytkości czy irytujących osobowości. Nie ma nic gorszego niż czytanie książki, z bohaterami, których się nie lubi.
 Jest jednak coś, czego mi brakowało. W momencie, w którym okazuje się, że główna bohaterka przenosi się do szowinistycznego środowiska nastawiłam się na ciężką przeprawę, tutaj zabrakło tego pazura. Nie pojawiają się złośliwości, jeśli już to na poziomie akceptowalnym, nie ma ostracyzmu. Wszyscy obchodzą się z nią jak z jajkiem. W mojej ocenie mogłoby pojawić się także trochę więcej szczegółowych scen z wyjazdów (zwłaszcza, że autorka miała wsparcie i konsultacje).
 Podoba mi się, że w całej historii autorka nawiązała do swojej poprzedniej książki (Milion nowych chwil), pomimo, że nie mają ze sobą nic wspólnego. Ta powieść to rodzaj książki, którą dobrze będzie się czytało zarówno latem na leżaku, jak i zimą z kubkiem gorącego kakao. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki Katherine Center. 
Wydawnictwo Rebis -  Carla Montero - Ogród Kobiet

Wydawnictwo Rebis - Carla Montero - Ogród Kobiet

Cześć :) Jeśli zdarzyło Wam się, że w trakcie czytania byliście głodni, to zapewniam Was, że z tą książka nie będzie inaczej. Czytając Ogród kobiet, będziecie chłonąć tę powieść wszystkimi zmysłami. Jedną ręką będziecie szukać wycieczek do Włoch, a drugą przepisów opisanych w książce.


Gianna jest architektą u progu wielkiej kariery, ma wszystko o czym śnią kobiety w jej wieku. Może za wyjątkiem miłości, bo czy miłością można nazwać związek z Paulem, który ma żonę. Kiedy po śmierci babci odnajduje w jej rzeczach pamiętnik, postanawia wyruszyć śladami tajemniczej Anice, której historię ma przed sobą. Wychowywana w rodzinie kobiecej, nie wie nic o męskich przodkach. Podróż do Włoch okazuje się nie tylko podróżą do swoich korzeni, ale przede wszystkim do wnętrza siebie.
 Czy Gianna, która staje na życiowym rozstaju dróg, odnajdzie w końcu spełnienie?

'Wzięłam jedną czekoladkę i odgryzłam kawałek, rozpoczynając swój rytuał. Cienka czarna powłoka pękła z chrzęstem i uwolniła aksamitny krem, który spłynął mi do ust. Zamknęłam oczy, rozsmakowałam się w słodyczy kwiatów i lekkiej goryczy kakao. Wielka przyjemność po słonych łzach.'

 Ogród kobiet to powieść, która pobudza zmysły. Tę historię odczuwa się poprzez smak, zapach i dotyk, pobudza najczulsze struny. Każdy rozdział jest przewodnikiem nie tylko po włoskich krajobrazach i kuchni, ale także po ziołolecznictwie i sensie życia.
 Bardzo podobają mi się tytuły rozdziałów, które niosą w sobie obietnicę nie tylko ciekawych przygód, ale także niespotykanych połączeń smakowych. Do tej pory zastanawiam się jak smakują, czekoladki fiołkowe(?!) czy dżem brzoskwiniowy z lawendą.
 Carla Montero zaprasza nas do świata silnych i świadomych kobiet, które jeśli nawet są same, to nie użalają się nad sobą. Sensem ich istnienia nie jest posiadanie mężczyzny, ale spełnianie się w swoich pasjach i smakowanie życia. Wewnętrzną siłę czerpią od innych kobiet i spotkań z nimi - jak bardzo chciałabym poznać tak samoświadome swego istnienia kobiety. Nie brakuje tu symboliki, a także wierzeń ludowych.
Mężczyźni są tu bardziej przedstawieni jako czarne charaktery. Dzięki temu zabiegowi, kobiecy świat nabiera więcej wdzięku i swoistej siły.


 Podoba mi się przytoczona historia. Ta dwupoziomowość narracyjna i wplecenie przeszłości w postaci wpisów w pamiętniku. Jednak autorka pokusza się o tworzenie żywej historii. Kiedy Gianna zaczyna czytać pamiętnik, czytelnik przenosi się w czasie i z perspektywy pierwszoosobowej przeżywa wydarzenia. Sama opowieść jest spójna i wątek Anice jest barwy, niesie ze sobą nutę pewnej nostalgii. Zawiera klimat, małego włoskiego miasteczka.  Gianna natomiast przewartościowuje swoje życie na oczach czytelnika. Jej podróż to nie tylko krajobrazy i smaczne jedzenie, a przede wszystkim poznanie samej siebie i swoich potrzeb. Kiedy jedne drzwi się przed nią zamykają, otwierają się kolejne.
 Pisarka funduje nam pełną wdzięku powieść, która skrywa pewną prawdę pomiędzy wierszami. To historia o sile kobiet, a zarazem ich pięknie. Nie brak tu dramatu, namiętności, jednak całość niesie ze sobą ciepło i urok. To idealna pozycja by rozsmakować się w śródziemnomorskim klimacie.

Wydawnictwo Muza: Abby Jimenez - To tylko przyjaciel.

Wydawnictwo Muza: Abby Jimenez - To tylko przyjaciel.

Cześć :) W tym tygodniu zamiast dwóch wpisów (poniedziałek i czwartek), pojawi się ich więcej - będę nadrabiać książki, które przeczytałam w ubiegłym tygodniu. Skoro to miała być wakacyjna lektura, to skupiłam się na pozycjach 'kobiecych', ale trafiła się też jedna fantastyka. W ogóle myślałam, że przeczytam więcej książek, ale całe dnie na plaży i wycieczkach rowerowych zabierały mi siły.

"Według jednej z legend kochankowie są połączeni niewidzialną czerwoną nicią przymocowaną do małych palców u ich rąk. Takie zespolenie oznacza, że od chwili narodzin dwoje ludzi jest sobie przeznaczonych niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności. Nić może się naprężyć albo zaplątać, ale nigdy się nie zerwie"

 Kirsten Peterson jest atrakcyjna, prowadzi dobrze prosperujący sklep z gadżetami dla małych piesków i ma narzeczonego, który aktualnie przebywa na misji. Tyler jest ucieleśnieniem marzeń większości kobiet, przystojny, wykształcony i oczywiście bogaty. Para ma niedługo razem zamieszkać, zaraz po powrocie chłopaka do kraju. Kirsten jest pewna, że to z nim chce spędzić szczęśliwe, bezdzietne życie i wtedy w jej życie wkracza Josh. Seksowny, zabawny, z całą gracją ładuje jej się... w tył auta. Para mogłaby zapomnieć o tym spotkaniu gdyby nie okazało się, że nie dość, że będą świadkami na tym samym ślubie, to jeszcze będzie pracował z przyszłym Panem młodym. Dziewczyna, która od pół roku nie widziała się z narzeczonym, nie jest obojętna na wdzięki Josha, chociaż wie, że ten związek nie ma szans przez swoją chorobę. Czy Kirsten zburzy swoje poukładane życie i wyjawi swój największy sekret?


 To tylko przyjaciel to romantyczna historia, która mogłaby mieć swoje miejsce w prawdziwym życiu. Mamy tu dziewczynę, która wywodzi się z dobrego domu, ale jej relację z matka, są jak sopel lodu, dlatego tak marzy o rodzinie, której nigdy nie będzie w stanie założyć. Wszystko kręci się wokół schorzenia, które nie pozwala jej normalnie funkcjonować. Dlatego zakłada firmę, którą może prowadzić bezpośrednio z domu. Jest pewna siebie, posiada cięty język i pewność siebie, jakiej brak wielu.
 Jest także mężczyzna, który zakończył wieloletni związek i postanowił przenieść się na drugi koniec kraju. Wie czego chce, a jego myśli zaprząta nowa znajoma i zrobi wszystko by znaleźć się w jej pobliżu.
 Ta powieść, to wzruszająca historia o sile miłości i przeznaczeniu, od którego nie da się uciec. Bohaterzy udowadniają, że nie ma przeszkód, których nie da się pokonać jeśli chodzi o prawdziwe uczucie, a los potrafi przynieść niespodzianki.


 Naturalne dialogi, potrafią rozbawić, niosą w sobie nutę pikanterii. Dla równowagi pojawiają się także, smutne momenty, wręcz dramatyczne, które lepiej pozwalają zrozumieć pewne decyzje.
 Świetni, realistyczni bohaterowie i dwupoziomowa narracja, pokazuje nie tylko różne perspektywy, ale całkiem przyjemną budowę psychologiczną. Żeby nie było tak słodko, to czasami się wkurzałam. Irytowała mnie główna bohaterka, jej ośli upór i wyolbrzymianie niektórych problemów. Denerwował brak porozumienia i rozmowy między postaciami - mogłoby to skrócić trochę akcję. Nie jest to wada, po prostu, to ja jestem niecierpliwa.
 Sceny seksu są subtelne, nie zaliczyłabym tej książki do erotyku. To jest świetny i przyjemnie napisany romans.
Podoba mi się, że autorka kreując postać Kirsten inspirowała się historią, swojej przyjaciółki. Stąd duży realizm i świetny research jeśli lot chodzi o schorzenie głównej bohaterki. 
 To debiut Abby Jimenez i nie da się tego poznać, bo książka jest dopracowana. Jedno jest pewne, jeśli zaczniecie czytać, to ciężko będzie Wam ją odłożyć na półkę. To tylko przyjaciel to przyjemny wakacyjny romans, który warto spakować do swojej walizki.
Wydawnictwo Czwarta Strona: Paulina Hendel - Trzynasty Księżyc (Żniwiarz - tom 3)

Wydawnictwo Czwarta Strona: Paulina Hendel - Trzynasty Księżyc (Żniwiarz - tom 3)

Cześć :) Wracam po nieobecności, która pozwoliła mi naładować baterie! W ciągu tygodnia nad polskim morzem udało mi się przeczytać trzy książki - łącznie ~ 1000 stron. Dziś mam dla Was recenzję trzeciego tomu Żniwiarza Pauliny Hendel.

'Ktoś inny czaiłby się w cieniu, aż mógłby wbić mi nóż w plecy. Ty oczywiście też wbiłabyś mi nóż w plecy, gdybyś miała okazję, ale przynajmniej otwarcie się do tego przyznajesz.'

 Mateusz zrozumiał, że nie ucieknie przed wydarzeniami sprzed roku w Wiatrołomie. Zamiast się ukrywać, pojawia się w nim żądza zemsty na Pierwszym i zrobi wszystko by go dopaść. W chęci odwetu nie jest sam, bo u jego boku staje Magda oraz Feliks. Na nieszczęście zbliża się trzynasty księżyc, noc w której granica pomiędzy żywymi i umarłymi jeszcze bardziej się zaciera. Demony nie dość, że przybierają na sile, to robią się jeszcze odważniejsze i potrafią pojawiać się stadami, nawet w dzień. Dodatkowo Pierwszy zmienia zasady gry, a Magda staje się bardzo podatna na jego życzenia i zaczyna spędzać z nim coraz więcej czasu, co oczywiście nie podoba się jej rodzinie. Czy Żniwiarzom uda się ocalić bliskich?


 Ta seria ma to do siebie, że z każdym kolejnym tomem, podoba mi się jeszcze bardziej. Pierwsza część jest bardziej statyczna, miałam wrażenie, że nie dzieje się nic ciekawego i byłam skłonna zakończyć moją przygodę ze żniwiarzami, jednak zakończenie sprawiło, że musiałam sięgnąć po kolejny tom. W drugiej, natomiast akcja powoli przyspiesza i pojawia się napięcie, które nie zanika. Trzeci tom to już jazda bez trzymanki. Trzynasty księżyc posiada świetny klimat, zrobiło się zimno, mroczno i strasznie, a napięcie nie opuszcza czytelnika, aż do ostatniej strony. Autorka nie wyczerpuje repertuaru zjaw, tym razem pojawiają się nowe, silniejsze i jeszcze bardziej groźne. Jeśli miałam wrażenie, że już nic nowego nie wymyśli, to pozytywnie mnie zaskoczyła. Podoba mi się wymieszanie wątków i nastawienie ich na wewnętrzne rozgrywki bohaterów, by finalnie zaskoczyć (w tym miejscu powinien być spojler, ale nie ma :)). 
 Jak zawsze postacie są dopracowane, realistyczne i mocno plastyczne, bez problemu możemy oczytać ich uczucia. Konsekwencja w ich kreacji sprawia, że łatwo jest zauważyć kiedy ich działania nie są zgodne z charakterem i wyczuć drugie dno. Po raz kolejny, nie pojawiają się zbędne wątki, czy niepotrzebni bohaterowie.
 Wielopoziomowa narracja, pokazuje kilka różnych perspektyw. Barwne opisy stworów, często wprowadzają uczucie niepokoju. Opisy walk, szału bitewnego, broni czy odnoszonych obrażeń obu stron, sprawiają, że możemy wizualizować sobie tekst w trakcie czytania. Ta obrazowość pobudza wyobraźnię i długo nie pozwala jej zamilknąć. 
  Coś dziwnego dzieje się natomiast w decydującym starciu, bo opisy miejsca jakby przytłaczają całość. Nie pojawia się tu dynamizm, nie czuć tego szału bitewnego. Działania rozpraszają się na kilku uczestników, a to rozciąga napięcie. Natomiast samo zakończenie bitwy i konsekwencje jakie ze sobą niesie to coś niesamowitego. Ta potyczka jest tak skonstruowana, że nawet największy sceptyk będzie chciał sięgnąć po kolejną część.
Wydawnictwo Czwarta Strona: Paulina Hendel - Czerwone słońce (Żniwiarz - tom 2)

Wydawnictwo Czwarta Strona: Paulina Hendel - Czerwone słońce (Żniwiarz - tom 2)

Cześć :) Idąc za ciosem i będąc 'na świeżo' mam dziś dla Was kolejną recenzję z Uniwersum Żniwiarza, Czerwone słońce to drugi tom przygód naszych bohaterów.

'- Naprawdę, zdążyłem już zwątpić w was... To znaczy w nas, jako ludzi, ale ty przywróciłaś mi wiarę. Warto o ludzi walczyć. Warto dla nich zginąć.'

 Minął prawie rok od wydarzeń kończących poprzednią część. Cała rodzina jest w rozsypce, Feliks wyrzuca sobie, że nie udało mu się trzymać Magdy z daleka od nawich i Mateusza. Jednak, wbrew wszystkiemu w co wierzą, Magda powraca i zmienia się nie tylko jej charakter. Kiedy okazuje się, że z większością żniwiarzy dalej nie ma kontaktu, Pierwszy powraca. Żeby po raz kolejny stanąć mu na drodze, Feliks i Magda muszą odnaleźć Mateusza i dowiedzieć się wszystkiego co o nim wie. 
Niespodziewanie dla nich wszystkich okazuje się, że demony przybierają w siłę i coraz bardziej zaczynają sobie pozwalać. Czy żniwiarze połączą swoje siły?


 Jeśli narzekałam na pierwszą i zbyt mało akcji, to Czerwone Słońce wzbudza wręcz odwrotne uczucia. Tym razem akcja się zagęszcza, pojawiają się te same demony i zwidy co w Pustej nocy, ale do ich grona dołączają kolejne i to już nie takie przyjemne.
 Nie wiem jaki robi to autorka, ale jej postacie nie tracą na wiarygodności. Przemiana Magdy jest naturalna i udało jej się stworzyć wielopoziomową postać, która musi walczyć nie tylko ze swoją przeszłością i wspomnieniami, ale z pamięcią ciała, do tego dochodzi  teraźniejszość i niebezpieczna misja. Hendel zmienia charakter dziewczyny, ale tak w naturalny sposób, że nawet jeśli wraca ona do wcześniejszego życia i prowadzi zestawienie cech charakteru, nie ma to znamion użalania się nad sobą.
 Nową postacią, jest Mateusz, bo chłopak także przechodzi przemianę i pokazuje się z innej strony. Pierwszy zostawił mu pamiątkę w postaci, lepszego słuchu i wytrzymałości ciała, ale nie jest on nieśmiertelny (więcej nie zdradzę, żeby nie psuć przyjemności z czytania). Poznajemy także jego prawdziwy charakter. Namacalna jest za to nowa i nieśmiała więź jaka zaczyna budzić się między nim, a Magdą. 
 Ciekawym zabiegiem jest dla mnie wprowadzanie nowych postaci, które nie kończą tylko w epizodycznych rolach. Okazuje się, że nawet początkowo nic nie znaczący bohater, z czasem wywiera ważną rolę. Hendel umiejętnie wplata nowe postacie w wątki i sprawia, że stają się one niezbędne i zostają na dłużej.
  Pod koniec zaczyna zmieniać się klimat, zaczyna się robić mniej przyjemnie, bardziej nerwowo. Wrogowie zaczynają grać w tej samej drużynie, w myśl zasady: 'wróg mojego wroga, jest moim przyjacielem..'. Chyba nie muszę pisać, że dobrze zapatrzeć się od razu w kolejną część? Właśnie kończę ją czytać, więc jeszcze w ten weekend możecie spodziewać się recenzji.
Wydawnictwo Czwarta Strona: Paulina Hendel - Pusta noc (Żniwiarz - tom 1)

Wydawnictwo Czwarta Strona: Paulina Hendel - Pusta noc (Żniwiarz - tom 1)

Cześć :) Ostatnio przeżywam duże zafascynowanie słowiańską mitologią i niezmienne zaskakuje mnie, jak to się stało, że znamy mitologię Rzymian, Greków, nawet Nordycką, ale zapominamy o naszej rodzimej. Moje zainteresowanie nie pojawiło się przypadkowo, zatapiając się w świecie polskiej fantastyki, coraz częściej trafiałam na nasze rodzime wierzenia. Gdy, za sprawą portalu www.czytampierwszy,pl otrzymałam propozycję przeczytania Żniwiarza - nie wahałam się.

'Przecież Polska nie zaistniała ot tak w chwili, kiedy przyjęła chrzest. Na tych samych terenach działo się wiele ciekawych rzeczy, żyli ludzie, którzy wierzyli w starych bogów oraz najróżniejsze demony. Mieli swoje święta, własne tradycję. Chrześcijaństwo, nie mogąc tego wszystkiego wyplewić z umysłów ludzi, zaczęło przejmować niektóre ze starych zwyczajów.'

  Magda Wojna ma 23 lata i mieszka wraz z rodziną w małym miasteczku, Wiatrołomie. Na co dzień pracuje w małej księgarni i pomimo, że większość mieszkańców darzy ją dużą sympatia, kolejka adoratorów nie ustawia się do jej drzwi. To wszystko spowodowane jest przez charakterystycznych członków rodziny i pewien sekret. Otóż większość Wojnów widzi nawich, czyli demony, które pętają się po świecie żywych i im zagrażają. Dodatkowo, wuj Feliks jest żniwiarzem, jest wytrzymalszy od reszty ludzi i poluje na zjawy. Magda często pomaga, mu w poszukiwaniach i przygotowaniach do łowów.  Więc, kiedy w miejscowości, pojawia się nowy chłopak, Mateusz, Magda od razu jest nim zainteresowana. Jednak wtedy okazuje się, że wokół niej zaczyna pojawiać się coraz więcej zwid, a nowy znajomy z dziwnym spokojem przyjmuje wszystkie informacje dotyczące jej rodziny.  Czy Magdzie coś grozi? Dlaczego tak ciężko namierzyć innych żniwiarzy?

 O Żniwiarzu usłyszałam dopiero w tym roku, pomimo, że pierwszy tom miał premierę w maju, 2017 roku. Nie od razu przepadłam dla tego uniwersum, po pierwszej części z lekkim ociąganiem sięgnęłam po kontynuację. W mojej opinii (i nie tylko mojej, bo widziałam już kilka podobnych), pierwsza część jest mocno rozciągnięta. Nie dzieje się wiele, nie na tyle, by zaspokoić głód fana fantastyki. Przytoczona historia jest dopiero wstępem do całości. Poznajemy Magdę i jej rodzinę, jesteśmy zaproszeni do świata demonów, które żyły na długo jeszcze przed chrześcijaństwem. Paulina Hendel, powoli, bardzo obrazowo wprowadza nas w świat nawich.  Podoba mi się połączenie prawdziwego świata i dodanie do niego paranormalnych zjawisk.

 Autorka tworzy realistyczne postacie, ma się wrażenie, że się je zna. W umiejętny sposób nadaje im osobliwe cechy charakteru i jest w tym konsekwentna, nie tworzy rozwleczonych postaci. W opowieści Hendel ludzie są z krwi i kości. Łatwo można odczytać, sympatię, wewnętrzne dobro, a nawet wyczuć niepokój. Na uwagę zasługuje napięcie, które pojawia się, wraz ze wzrostem aktywności demonów. Przy niektórych postaciach czuć, dreszczyk emocji i wrażenie, że coś ukrywają. Sceny walk są plastycznie opisane, a dynamika zachwyca. Każdy bohater ma swój styl walki, a każdy stwór jest zwalczany innymi metodami. Jeśli narzekałam na rozciągniętą akcję i za mało 'krwi', to zakończenie, zaskakuje. Pod koniec już coś przeczuwałam, ale wątek jest tak poprowadzony (nie będę zdradzać, żeby nie spojlerować), że kilkukrotnie zmieniałam zdanie. Polecam od razu wziąć dwie części, bo druga zaskakuje jeszcze bardziej....

 

Copyright © 2014 Patriseria , Blogger