Wydawnictwo Muza: Eva Garcia Saenz de Urturi - Rytuał Wody (Trylogia Białego Miasta Tom 2)

Wydawnictwo Muza: Eva Garcia Saenz de Urturi - Rytuał Wody (Trylogia Białego Miasta Tom 2)


Cześć 😊 Ostatnio zdarza mi się zaczynać serie książkowe od środka lub od końca i tak było z Trylogią Białego Miasta autorstwa Evy Garcia Saenz de Urturi. Bardzo lubię klimatyczne thrillery, więc kiedy otrzymałam Rytuał Wody, nie mogłam się powstrzymać… i zaczęłam czytać.



 Mieszkańcom prowincji Alava nie dane jest odpocząć psychicznie. Po serii podwójnych morderstw, w górach znaleziona zostaje martwa młoda kobieta. Miejsce zbrodni jest nietypowe; ofiara jest w ciąży, powieszona za nogi, a jej głowa znajduje się w miedzianym kotle.
 Wszystko w tej zbrodni ma znaczenie; miejsce, symbolika oraz dawne wierzenia, ktoś z dokładną precyzją odwzorowuje pewien rytuał. Co najgorsze już wydarzyła się podobna zbrodnia, wiele lat wcześniej. Policja postanawia utajnić śledztwo, zwłaszcza, że jeden z funkcjonariuszy był związany z obiema ofiarami, a wtedy ginie kolejna osoba z jego otoczenia.



 Pomimo nieznajomości pierwszego tomu nie miałam problemu by odnaleźć się w akcji, być może pomogłaby mi ona wyjaśnić kilka wątków już na początku, ale to tylko podsycało moją ciekawość.
Rytuał Wody wciąga na dobre. Pomimo, że akcja była spowalniana wątkami obyczajowymi i wewnętrznymi przeżyciami głównego bohatera, z niecierpliwością pochłaniałam kolejne strony. Autorce można zarzucić rozwlekające się przemyślenia bohatera, czasami mocno plastyczne opisy, ale nie można zarzucić tego, że potrafi dozować emocje i opowiadać historię. Na uwagę zasługuje ogólna kreacja bohaterów, pomimo, że Unai czasami mnie irytował swoją bierną postawą i momentami tracił charakter, to pozostały kalejdoskop postaci jest przemyślany. Żaden bohater nie jest zbędny, każdy w końcu będzie miał swoje wielkie pięć minut. Książka jest dopracowana, nie pojawiają się zbędne wątki, pomimo, że jest ich całkiem sporo, a pozornie błahe incydenty mają swój finał w późniejszym etapie.  Duży plus za chronologię wydarzeń, historię poznajemy dwuetapowo, nawet zastosowana retrospekcja zdarzeń nie burzy ustalonego porządku i nie miałam problemu z połączeniem pewnych wątków.  Naturalnie wypadające dialogi są dodatkowym smaczkiem.
 Co do zakończenia, jak to rzadko ostatnio bywa – nie spodziewałabym się. Pisarka tak umiejętnie żongluje wątkami, podrzuca kolejne dowody, że naprawdę ciężko było mi odnaleźć mordercę. Mniej więcej w ¾ książki dowiadujemy się, kim on jest, ale informacja, że bohaterowie już go poznali burzy całą teorię. Naprawdę polecam, ale może w weekend – zwłaszcza jeśli chcecie się wyspać.

Wydawnictwo Skrzat: Elżbieta Jodko - Kula - Jaz zrozumieć Chrumaka i wejść do świata tych, którzy myślą inaczej.

Wydawnictwo Skrzat: Elżbieta Jodko - Kula - Jaz zrozumieć Chrumaka i wejść do świata tych, którzy myślą inaczej.


Cześć 😊 Ostatnio biblioteczka Olka powiększą się w zastraszającym tempie, zaczynam już powoli robić selekcję jego książek i oddawać znajomym. Bardzo lubię książki, które mają jakąś wartość merytoryczną i oprócz historii niosą ze sobą naukę lub przesłanie. Tak jest z Wydawnictwem Skrzat – prawie każda książka przez nich wydana ma w sobie dodatkową wartość. Zapraszam na spotkanie z Chłopcem, który ma wiele strachów.


 Chłopiec, bo tak określany jest główny bohater żyje w świecie ograniczonym przez Zespół Aspergera, który jest łagodniejszą formą Autyzmu. Często bywa tak, że ludzie dopiero w dorosłym życiu zostają zdiagnozowani (przykład pisarki Helen Hoang). Coś co dla nas jest normalne i nie zwracamy na to uwagi, dla osób objętych tym zaburzeniem graniczy z końcem świata.
 Na przykładzie bohatera książki wiemy, że nie lubi on obcych osób i ceni sobie ustalony harmonogram i plan dnia. Każde odstępstwo powoduje u niego panikę i doprowadza do zamykania się w sobie. Nasz bohater bardzo przywiązuje się do swoich rzeczy i ciężko mu się z nimi rozstać, każda inna i nowa rzecz go uwiera. Przeszkadza mu dotyk, głośne dźwięki, a co najgorsze nie umie o tym powiedzieć.


 Ciężko jest mi oceniać te książkę, bo jest ona specyficzna. Ma dwa przeznaczenia; albo praca z dziećmi dotkniętymi tym syndromem, albo z pozostałymi by w prosty sposób wprowadzić ich do świata, często swoich krewnych czy kolegów ze szkolnej ławki. Główny bohater nie ma imienia – łatwiej pozwala to czytelnikom się z nim utożsamiać i przeżywać wspólnie przygody.   Książka podzielona jest na rozdziały, które są opisują uczucia (na wstępie jest krótka charakterystyka każdego rozdziału), w którym pojawiają się historie je wyjaśniające. Czasami opowiadania mają wydźwięk surrealistyczny, to dodaje bajkowego charakteru i przejaskrawia cechy, na które powinniśmy zwrócić uwagę. Glizdoń, który pojawia się w opisie książki tłumaczy, że dziecko ma problem z rozstaniem się ze swoimi rzeczami, nawet jeśli już bardzo są zniszczone.
 Niezwykle ważne w tej pozycji jest przedstawienie więzi międzyludzkich. Autorka pokazuje znaczny dysonans i barierę w relacjach. Chłopiec, pomimo że stara się nie potrafi zrozumieć uczuć i intencji innych osób. Rodzice też próbują nawiązać z nim relację, ale czasami między nimi jest ściana, która prowadzi do frustracji syna. Czasami by zapobiec eskalacji negatywnych uczuć dziecka, cała rodzina zmienia swoje przyzwyczajenia, czego przykładem może być historia z kubkiem. Gdy chłopiec zbija niechcący swój ulubiony kubek, cała rodzina przy posiłki zamienia się kubkami, pokazuje mu w ten sposób, że zmiana przyzwyczajeń, wymiana z innymi członkami rodziny nie jest czymś złym. Wszyscy wzajemnie uczą się od siebie,
 Bardzo podobają mi się ilustracje Elżbiety Moyski – są kolorowe, z miękką kreską, a przy tym świetnie ilustrują tekst oraz zeszyt ćwiczeń. By utrwalić wiedzę i omówić rozdziały książki, można z dziećmi wykonać z dziećmi ćwiczenia. Pozwala to w prosty sposób rozpocząć dyskusję.



Wydawnictwo SQN: Jakub Małecki - Horyzont

Wydawnictwo SQN: Jakub Małecki - Horyzont


Cześć 😊 Twórczość Jakuba Małeckiego zawsze omijałam, bo trafiały się książki, które w moim mniemaniu mogły być ciekawsze, więc kiedy na portalu www.czytampierwszy.pl pojawił się Horyzont jego autorstwa, postanowiłam dać mu szansę.

‘Nikt cię nie rozumie. Nie rozumieją ci, którzy wcześniej rozumieli. Ojciec, siostra. Najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Uświadamiasz sobie, że jesteś innym gatunkiem człowieka niż wszyscy wokół ciebie.’


Maniek wraca z Afganistanu i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Blizna na plecach, żółw pustynny i PTSD przypominają mu o tym co przeżył. Skromna emerytura pozwala mu na wynajęcie pokoju i wegetację, jednak dostaje propozycję spisania tego co przeżył. Zaliczka i termin zaczynają się kończyć, a notatnik jest dalej pusty.
Z drugiej strony jest Zuza. Młoda kobieta, dzieląca z Mańkiem wspólną przestrzeń i pralkę – tam się spotkali. Jej poukładane życie burzy choroba babci i strzępki informacji, które z siebie wyrzuca. Okazuje się, że przeszłość jej rodziny jest zgoła inna od tej, którą przekazał jej ojciec. Czy uda jej się odnaleźć prawdę?

‘Myślę o tych wszystkich wspólnych wieczorach, o tych kronikach naszych niepowodzeń, i nie wiem, jak to właściwie się stało – przecież wyglądam jak ktoś komu wszystko przychodzi bez trudu.’


 Mam bardzo mieszane uczucia do tej pozycji, bo nie jest to zła książka, ale fenomenalna także nie jest. Styl Małeckiego jest poprawny, ale nie porywa, nie jest to majstersztyk. Temat PTSD jest bardzo ciekawym, ale i trudnym materiałem na opowieść. Tutaj mam wrażenie, że został liźnięty pobieżnie.
Narracja prowadzona jest dwu perspektywicznie; ze strony Mańka oraz Zuzy.
Maniek próbuje zmierzyć się ze swoimi demonami, ale to wszystko jest sztuczne. Zespół wstrząsu i jego objawy zostały opisane w sposób poprawny, ale ich pojawienie się jest przypadkowe. Zuza wychowująca się bez matki, chce odnaleźć swoją tożsamość – zwłaszcza, że przeszłość nie jest jasna. Całość tworzy specyficzny klimat, trochę surowy, trochę smutny, jednak nie pozwala nam przeżywać z bohaterami. Bohaterzy zbudowani są pobieżnie, nie zagłębiamy się w ich psychikę, a szczątki, które otrzymujemy nie zachwycają. Brakuje tutaj porządnej wielopoziomowej budowy postaci, brakuje porządnego zagłębienia się w umysł bohatera i go poznanie.
Małecki karmi nas poetyckimi opisami, ciekawym pomysłem i płaskimi bohaterami. W mojej ocenie ta książka jest średnia, czyta się ją szybko, ale raczej nie zostanie w nas na dłużej.

Testowanie z Familie.pl - Weleda - szwajcarskie kosmetyki dla dzieci

Testowanie z Familie.pl - Weleda - szwajcarskie kosmetyki dla dzieci

Cześć :) Chcę Wam dziś pokazać naprawdę fajne kosmetyki dla dzieci. Jestem osobą, która zwraca uwagę na skład produktów które kupuje, nie ważne czy to zakupy spożywcze czy kosmetyczne. Szczerze mówiąc nie znałam wcześniej marki Weleda, nie rzuciła mi się nigdzie w oczy, natomiast w dniu, w którym odebrałam paczkę od familie.pl przypadkiem natknęłam się na te kosmetyki w Hebe.


W mojej paczce znalazłam płyn do Mydło i szampon dla niemowląt z nagietkiem lekarskim oraz krem do twarzy. Oba te kosmetyki można używać już od pierwszego dnia życia i są bezpieczne dla maluszków. Na samym początku muszę docenić opakowania, które nadają się do ponownego przetwarzania. Świetny design - Żółty kolor jest widoczny na półce w drogerii (to on przyciągnął mój wzrok w Hebe).


Krem do twarzy dla dzieci z nagietkiem lekarskim, dostajemy w tuce o pojemności 50ml, czyli standardowa jak na ten rodzaj kosmetyków. Jest to na tyle fajna wielkość, że spokojnie zmieści się do torebki, kosmetyczki, czy przejdzie odprawę celną na lotnisku. Sam kosmetyk ma bardzo fajną, gęstą konsystencję, ale bez problemu się go dozuje i rozsmarowuje. Posiada delikatny, przyjemny i lekko słodkawy zapach, który pozostaje na skórze po aplikacji. Już od samego początku zostawia po sobie nawilżenie i wygładzenie. Bardzo szybkie wchłanianie oraz brak lepkiej warstwy, czyni z niego dobry podkład pod codzienny makijaż.
Jedyne do czego muszę się doczepić - krem nie nadaje się na zimę, na pierwszym miejscu w składzie ma wodę, więc może powodować wysuszenie, a nawet pękanie skóry w starciu z mrozem. Natomiast na jesień czy wiosnę, w starciu z wiatrem jest idealny.

INCI: Water Sesamum Indicum Seed Oil Prunus Amygdalus Dulcis Oil Alcohol Glyceryl Stearate SE Lanolin Cera Alba Calendula Officinalis Flower Extract Xanthan Gum Fragrance  Limonene Linalool  Geraniol  Citral

Podoba mi się opcja produktu uniwersalnego jakim jest Mydło i szampon dla niemowląt z nagietkiem lekarskim. ​ Ten kosmetyk ma konsystencję jak mleczko. Jest biały, gęsty i pachnie oczywiście nagietkiem. W samej aplikacji ta gęstość nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, bo nie spływa od razu do wanienki. Pieni się przyzwoicie, a po spłukaniu zostawia nawilżający, bezzapachowy film na skórze. Brakuje mi w tym produkcie pompki, Oluś lubi, kiedy wyciskam mu kosmetyk na dłonie i sam może się myć. Jednak z drugiej strony jest to tubka, którą się ustawia na zakrętce - więc wykorzystujemy prawie 100% tego co jest w jej wnętrzu.
W tym zestawie moim faworytem jest żel pod prysznic i szampon 2w1. Dużo podróżujemy i staramy się minimalizować ilość bagażu, dlatego żel o pojemności 200ml jest idealny na tygodniowy wyjazd dla trzyosobowej rodziny.

INCI:  Water Coco-Glucoside Prunus Amygdalus Dulcis Oil Alcohol Disodium Cocoyl Glutamate Sesamum Indicum Seed Oil Glycerin Chondrus Crispus Extract Sodium Cocoyl Glutamate Calendula Officinalis Flower Extract Xanthan Gum Lactic Acid Fragrance Limonene  Linalool

Oba kosmetyki mają fenomenalny skład, bez parabenów, silikonów czy mocnych konserwantów. Składają się głownie z olejków. Weleda udowadnia, że można stworzyć dobre jakościowo kosmetyki, w naprawdę przystępnej cenie. Polecam!


 



Wydawnictwo Janka: Urszula Stokłosa - Cichoborek

Wydawnictwo Janka: Urszula Stokłosa - Cichoborek


Cześć 😊 Bardzo lubię książki wydawnictwa Janka, bo wyróżniają się na rynku wydawniczym. Większość książek z jakimi miałam styczność nie była łatwa, ich treść nie była szablonowa, ale każdorazowo miała niepowtarzalny klimat oraz zmuszała do dłuższych refleksji. Zapraszam zatem do Cichoborka.

Owiewana dymem snującym się z kominów, pewnym krokiem szła przez senną wieś; tylko światła lamp i telewizorów, wypełniające okna domów, świadczyły, że nie jest to wieś wymarła.’


Justyna próbuje uciec od swoich wspomnień i osobistych tragedii. Myśli, że w małej zapomnianej miejscowości jaką jest Cichoborek odnajdzie spokój. Trafia do domu Maryli, niepełnosprawnej staruszki, której zostaje opiekunką. Jej przyjazd burzy ład w ustalonym porządku. Pomimo czy tego chce, czy nie poznaje sekrety miejscowych. Rzeczywistość dziewczyny przeplata się z losami innych mieszkańców. Czy uda jej się zacząć żyć na nowo?


 Cichoborek to przejaskrawiony obraz społeczeństwa. Autorka w stworzonej rzeczywistości lokuje postacie ukazane w sposób karykaturalny. Właściwa postaciom moralność ma na celu poruszanie się nie wobec norm etycznych, a tego ‘co ludzie powiedzą’. Konsekwentnie zbudowani bohaterzy wciśnięci są w ramy powinności wyznaczane przez proboszcza oraz sklepową Jadzię, cierpią na małomiasteczkowość. By osiągnąć swój cel sprzedają swoje ciała i dusze.
 Jest to debiut autorki, która dobrze się zapowiada. Klimat jaki tworzy jest charakterystyczny i osobiście kojarzy mi się z PRL. Chociaż z opisu można wyczytać, że jest tu jeden główny bohater, to mieszanina wątków sprawia, że bohaterów mamy kilku. Brakuje mi trochę chronologii w wydarzeniach, zaburzonej przez retrospekcję, bo losy postaci podzielone są na rozdziały i ścieżki bohaterów przenikają się ze sobą.
 Myślę, że to alegoria naszego świata i społeczeństwa, przedstawiona w krzywym zwierciadle. Jest tu miejsce dla starszej kobiety, której dzień dominuje poranne oglądanie sąsiadów przez okno – niczym aktorów w teatrze oraz codzienna emisja ‘Mody na Sukces’. Jest rodzina, gdzie ojciec jest kierowcą ciężarówek, a żona z tęsknoty oddaje się sąsiadom. Jest sklepowa, która zna wszystkie plotki. Młoda, atrakcyjna kobieta, która nie szczędzi swoich wdzięków nikomu. Proboszcz, który lubuje się w grzechach spowiedników i nakłania do zdradzania co pikantniejszych szczegółów. Barwny kalejdoskop postaci, tworzy niełatwą opowieść, która nie każdemu przypadnie do gustu.

Wydawnictwo Editio Black: Melinda Leigh - Proś o wybaczenie

Wydawnictwo Editio Black: Melinda Leigh - Proś o wybaczenie

Cześć 😊 Dawno nie było u mnie dobrego kryminału, jakoś porzuciłam ten gatunek na rzecz innych książek, a całkiem niesłusznie. Dzięki wydawnictwu Editio Black, otrzymałam Proś o wybaczenie autorstwa Melindy Leigh. Książka jest początkiem nowej serii o przygodach Morgan Dane.
   
"Ciemność jednak nie była jej przyjaciółką. Nie uratuje jej. Była przepaścią, z której już nigdy nie miała się wydostać. Nigdy. To był koniec."

                                         
 Morgan nie ma łatwego życia, jej mąż zginął na misji w Iraku i zostawił ją z trzema córkami. Kiedy wydaje się, że na nowo uda jej się ułożyć żyje w swoim rodzinnym miasteczku, jej opiekunka do dzieci zostaje brutalnie zgwałcona i zamordowana, a głównym podejrzanym jest Nick - sąsiad z naprzeciwka.
Morgan wychowana w rodzinie z policyjnymi tradycjami, zawsze stoi po stronie litery prawa, tym razem jednak wierzy, że to nie ta osoba, która powinna przebywa w więzieniu. Chce odnaleźć sprawcę, a wtedy zamykają się przed nią drzwi do kariery w biurze miejscowego prokuratora.                   
 Ostracyzm społeczny, wrogość i tajemnice małej społeczności, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Czy kobiecie uda się dowiedzieć prawdy, a przy tym nie ściągnąć na siebie niebezpieczeństwa?

"Zadziwiało go to, że mógł chodzić wśród ludzi i nikt nie potrafił go przejrzeć. Wiedział, kim jest. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest normalny. Inni ludzie byliby przerażeni, gdyby wiedzieli o czym marzył.”

 Proś o wybaczenie ma w sobie wszystko co pozwala się delektować dobrym kryminałem. Spójna historia, realistyczny ciąg akcji i dreszczyk emocji, który wywołują kolejne zdarzenia oraz niepowtarzalny klimat jaki udaje się zbudować.
Autorka postawiła na świeżość w tym gatunku. Dostajemy zbrodnię, motyw, oficjalnego oskarżonego i tego, którego wybiorą czytelnicy i jeśli myślimy, że po 20 stronach nic nas nie zaskoczy – jesteśmy w błędzie. Pisarka umiejętnie wplata nowe dowody i wątki, z których żaden nie wydaje się zbędny. Kiedy już chcemy wydać wyrok, akcja zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, a grono podejrzanych się powiększa.
 Dodatkowej pikanterii dodaje, dobrze zbudowany wątek romantyczny głównych bohaterów. Nie jest to mdła historia, ale umiejętnie wpleciony pełnoprawny romans. Dzięki wielopoziomowej narracji poznajemy dokładne uczucia postaci i ich pobudki. Sama ich kreacja zasługuje na uwagę. W mojej ocenie dostajemy realne osoby, które oddziałują na czytelnika. Perspektywa mordercy napawa lękiem, jego zachowanie, sposób myślenia zaczynają przerażać już od pierwszych słów przypisanych do niego.
 Przyjemny styl pozwala pochłaniać książkę i dać się porwać historii znad Scarlet  Lake.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa leworęcznej lady.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa leworęcznej lady.

Cześć 😊 Nie będę przedłużać, seria o siostrze Sherloka Holmes’a tak bardzo mi się spodobała, że zastanawiam się czy nie zacząć czytać jej w oryginale. Dziś zapraszam na spotkanie z Enolą Holmes i sprawą leworęcznej lady.

 "Jakim trzeba być człowiekiem, żeby napadać na kobietę przy użyciu broni sporządzonej z laski - z rodzaju tych, których używa się w szkołach do karcenia niesfornych dzieci - i części gorsetu? Intymnego składnika garderoby damy z wyższych sfer, który ściskał jej ciało, by wpasować je w ośmieszające suknie, sprowadzając ją do roli ozdóbki podatnej na omdlenia, i fundując grożące śmiercią obrażenia wewnętrzne?"

 Po uniknięciu pojmania przez braci, Enola odkrywa swoje powołanie – zostanie perdytorystką. Pod przybraną tożsamością próbuje pozyskać zlecenia, by móc się utrzymać. Jednak życie w Londynie nie jest takie łatwe, zwłaszcza jeśli porzuciło się swoją tożsamość na poczet dwóch nowych, a bracia nie ustają w próbach by sprowadzić ją do domu. Niedoświadczonej dziewczynie bez żadnych praw i przyjaciół, zacznie doskwierać samotność, a świadomość, że jej mama tak naprawdę nie dąży do spotkania z córką, będzie potęgować to uczucie.
 Dzięki przypadkowi, trafia na zagadkową sprawę zaginięcia córki baroneta. Nic w tej sprawie nie jest oczywiste, dodatkowo okazuje się, że młoda lady ma dwa oblicza. Czy uda jej się pozyskać pierwsze zlecenie i odnaleźć zaginioną, nie będąc przy tym samej złapaną?

„Najboleśniejszą krzywdą, jaka mogłaby mnie spotkać, jest utrata wolności i wtłoczenie w konwencjonalne ramy prowadzenia domu i małżeństwa”

 Nancy Springer nie zawodzi! Kolejna część przygód Enoli jest lepsza od poprzedniej. Znowu otrzymujemy spójną, ciekawą historię. Teraz jednak zamiast rozwiązywać szyfry i zagadki, będziemy rozkoszować się pełną dreszczyku opowieścią, gdzie nic nie jest oczywiste, a nieoczekiwane zwroty akcji rzucają podejrzenia na nowych bohaterów. Na naszą bohaterkę będzie czekać wiele niebezpieczeństw, czających się w ciemnych londyńskich zaułkach. Oprócz chwil grozy, przeżyjemy także te pełne humoru, zwłaszcza kiedy czternastolatka z powodzeniem wyprowadzi na manowce znanego już detektywa.
 Tekst czyta się w sposób przyjemny, bardzo dobra, pierwszoosobowa narracja. Ciekawa i pełna charakterystyka bohaterów. Autorka nie sili się na przydługie opisy. Postacie buduje w sposób wystarczający do tego by je sobie zwizualizować. Podoba mi się opis atrybutów kobiecych i stworzenie klimatu retro – koronki, halki, pozycja kobiety i działania sufrażystek. Znalazłam jednak kilka błędów, które rzuciły mi się mimowolnie w oczy. Kiedy Enola czyta prasę, jest tam opis wybuchu instalacji gazowej w domu czy import zboża z USA – te rzeczy nie mogły mieć miejsca, instalacje gazowe pojawiły się na początku XX w., a import tańszego zboża nie mógł mieć miejsca. Jeszcze jedna rzecz to porównanie siebie do turystki z USA, ze względu na czas podróży i koszty, podróże typowo turystyczne aż za ocean nie były tak popularne jak dziś. Pomimo tej małej wpadki (chyba wyobraźnia poniosła autorkę), bardzo polecam książkę.
 Mam nadzieję, że ta historia będzie miała kontynuację w polskim przekładzie, bo oprócz tego, że naprawdę świetnie się prezentuje na półce (plus za grubą okładkę). Na www.czytampierwszy.pl można zdobyć jeszcze kilka egzemplarzy.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza.



Cześć 😊 Skoro ostatnio udało mi się znaleźć na www.czytampierwszy.pl sporo nowości, to zostaniemy w klimatach młodzieżowych. Pewnie większość z Was kojarz Sherloka Holmes’a, a czy wiecie, że miał on młodszą siostrę? Zapraszam na spotkanie z Enolą.

‘Bardzo chciałabym wiedzieć, dlaczego mama wybrała mi imię „Enola”, które czytane wspak daje angielskie słowo „alone”, czyli „sama”. Mama uwielbiała, i prawdopodobnie nadal uwielbia, anagramy i szyfry, więc musiała jej przyświecać jakaś myśl.’




Czternaste urodziny to bardzo ważny dzień dla każdej nastolatki, dla Enoli to dzień szczególny, zwłaszcza dlatego, że w tym dniu jej matka ginie bez śladu. Dziewczyna nie wiedząc co ma robić wysyła depeszę do braci, słynnego Sherloka oraz Mycrofta, jednak ich przyjazd nie przebiega tak jakby tego chciała. Zamiast wsparcia upewnia się, że przynosi wstyd rodzinie i postanawia zbiec w trakcie drogi na pensję, gdzie ma się nauczyć dobrych manier – jak przystało na pannę z dobrego domu.
W trakcie ucieczki Enola odkryje swoje powołanie, ale wpadnie także w wielkie niebezpieczeństwo. Czy spryt, o jaki nie podejrzewają ją bracia, pomoże jej rozwiązać swoją pierwszą zagadkę kryminalną? Czy odnalezione po czasie wskazówki, które zostawiła jej mama, pomogą ją odnaleźć?

‘Rowerzystka aż promieniała od upału i wysiłku. Konie się pocą, mężczyźni perspirują, kobiety natomiast promienieją. Z pewnością ja także wyglądałam promiennie. W rzeczy samej, czułam jak skutki promienienia ciurkają mi po ciele pod gorsetem, którego druciany stelaż kłuł mnie w wyjątkowo paskudny sposób pod pachami.’

 Enola Holmes zawładnęła moim sercem. Czternastolatka o umyśle i harcie ducha godnym najlepszych detektywów. Nie ma łatwego życia, przedwczesna śmierć ojca, zaginięcie matki i bracia, którzy z nią nie utrzymują kontaktu. Do tego wtłoczona w ramy powinności i moralności XIX w. 
 Nancy Springer tworzy realny świat, tak różny od naszej rzeczywistości, gdzie kobieta ma niewiele do powiedzenia. W tym świecie każdy bohater ma swoje określone miejsce, a ich niezwykle plastyczna i dopracowana kreacja tworzy niepowtarzalny charakter.
Dialogi jak żywe i spójna, chronologiczna historia porywają na długie minuty. Podobają mi się szczegółowe opisy miejsc. Przedstawiona cała ścieżka dedukcji, którą używa główna bohaterka, a dzięki pierwszoosobowej narracji, dogłębnie poznajemy jej schematy myślowe i rozterki. Fajnym smaczkiem jest to, że część zagadek zostaje pokazana w pierwotnej formie i zanim młoda detektyw je rozwiąże, możemy sami spróbować to zrobić.
Dodatkowy plus za twardą i naprawdę ładną okładkę, a dla tych, którym przygód Enoli będzie mało, dostępna jest kolejna część: Enola Holmes i sprawa leworęcznej lady.

Oficyna 4eM: Adam Michejda – Pilny na tropie. Skarb Getta.

Oficyna 4eM: Adam Michejda – Pilny na tropie. Skarb Getta.

Cześć 😊 W czasach nastoletnich bardzo lubiłam książki detektywistyczne, teraz jeśli mam okazję trafić na taką młodzieżówkę, to z chęcią po nią sięgam. Adam Michejda na swój debiut wybrał ciekawy, ale jakże smutny temat w naszej historii i zrobił to w sposób świetny. Zapraszam na poszukiwanie Skarbu Getta wraz z www.czytampierwszy.pl


 Pilny jest dziennikarzem mieszkającym od jakiegoś czasu w USA. Pewnego dnia rozemocjowany syn opowiada mu o spadku, jaki odziedziczył jego przyjaciel David po swoim dziadku – Dawidzie Kantorowiczu. Spadek, w właściwie pamiętnik sprzed 70 lat, który powstał w czasach kiedy jego właściciel mieszkał w Domu Sierot Janusza Korczaka, ma doprowadzić aktualnego posiadacza do Skarbu. Jest jeden problem, pamiętnik jest w języku polskim, a David nie zna tego języka, dlatego potrzebna jest mu pomoc przyjaciela i jego ojca. Całą trójką wyruszają w podróż do Polski, jednak na miejscu okazuje się, że wiele miejsc już nie istnieje i nie tylko oni mają chrapkę na rozwikłanie zagadki.


 Jeśli są tu jacyś fani Pana Samochodzika, to ta pozycja będzie dla nich idealna. Skarb Getta to połączenie faktów historycznych, ciekawej historii i nutki dreszczyku przy rozwiązywaniu zagadki. Autor opierając się na wspomnieniach Janusza Korczaka i jego pamiętnikach tworzy postać jedenastoletniego Dawida Kantorowicza, który ma być wychowankiem Domu Sierot, znajdującym się w warszawskim getcie. Historię poznajemy z dwóch perspektyw – pierwsza to oczywiście Dawid i jego zapiski w pamiętniku, gdzie z dziecięca naiwnością opisuje życie w getcie i czas wojny. Druga to opowieść Pilnego – ojca Maxa, kolegi Davida Kantorovitza, a tym samym wnuka głównego bohatera.
Cała historia jest spójna, wydarzenia ułożone są chronologicznie, a retrospekcja do pamiętnika wprowadza nas we współczesne realnia. Bardzo dobra kreacja bohaterów. Michejda nie rozwleka się, nie tworzy dogłębnej charakterystyki. Każda postać jest na tyle stworzona, na ile jest to potrzebne – dzięki temu mamy fabułę nakierowaną na akcję. Dialogi są kolejnym plusem, nie tworzą iluzji sztuczności. Przyjemny styl i dobrze prowadzona narracja nie pozwalają odłożyć tej książki na dłużej.
 Bardzo dobra znajomość topografii Warszawy, research i badania historycznie pozwalają porównać autorowi miasto z czasów współczesnych, do czasów okupacji. Tworzy to niezwykłą gratkę dla pasjonatów i fanów historii XX w. Każdy rozdział zawiera kolejną wskazówkę i prowadzi bliżej celu, na każdym etapie poznajemy w przystępny sposób ciekawostki historyczne.
Michejda z lekkością i polotem dotyka ciężkiego tematu zagłady Żydów i jeśli młodzież ma czytać książki o tym okresie to dobrze gdyby one były właśnie takie.

Wydawnictwo SQN: Kilian Jornet -  Szczyty mojego życia. Górskie marzenia i wyzwania Kilian Jornet

Wydawnictwo SQN: Kilian Jornet - Szczyty mojego życia. Górskie marzenia i wyzwania Kilian Jornet

Cześć 😊 Książki ludzi gór cieszą się niezwykłą popularnością. Często zawierają w sobie piękne zdjęcia i mrożące krew w żyłach historie o pokonywaniu ludzkich słabości. Sama wspinaczka wydaje się dla nas czymś nierealnym i heroicznym, a co gdyby tak ktoś wbiegał na wierzchołki najwyższych gór świata, a później z nich zbiegał? Dzięki www.czytampierwszy.pl możemy poznać tak wspaniałe historie.

 Nie wiem co robi zwykły człowiek, kiedy odnosi sukces za sukcesem, ja pewnie byłaby szczęśliwa. Natomiast Kilian Jornet w wieku niespełna 25 lat stanął przed ścianą, bo osiągnął większość z tego co sobie założył. Pasmo sukcesów zaczęło generować u niego złe samopoczucie, dlatego stworzył projekt Summits of My Life – który trwał pięć lat i w założeniu miał zdobycie, a dokładnie wbiegniecie na określone szczyty. Cało to przedsięwzięcie jest wynikiem pasji i miłości do gór, które ma wpojone od najmłodszych lat, gdzie jeszcze w domu rodzinnym budził się i zasypiał patrząc na zdjęcie Matterhornu (4478 m). Przez ten okres nawiązał wiele nowych znajomości i przyjaźni, musiał zmierzyć się z ograniczeniami własnego ciała. Nauczył się odpuszczać i rezygnować – zdobycie szczytu przestało być priorytetem, poznał co to strata przyjaciela i jak niebezpieczne i zdradliwe potrafią być góry. Odłożył próbę wejścia na szczyt by pomóc Nepalczykom walczyć ze skutkami trzęsienia ziemi i dać im nową nadzieję.
Dodatkowo operacja miała kolejny ważny punkt, autor chciał napawać się pięknem natury nie zostawiając za sobą nic oprócz śladów swoich stóp. Minimum bagażu i maksimum zaangażowania pomogło wcielić plan w życie.

 Szczyty mojego życia to pięknie ilustrowany album – bo tym właśnie jest ta książka. Tekst często schodzi na dalszy plan przy tych pięknych zdjęciach. Każdy rozdział to osobny szczyt i osobna historia. Podoba mi się, że autor nie skupia się tylko na sobie – do każdej góry przypisana jest linia czasu, na której zaznaczone są daty i tempo (o ile jest znane) w jakim poszczególni zdobywcy dostali się na szczyt oraz zeszli. Historyczny zarys pozwala mu na przybliżenie nam na co tak naprawdę się porwał i co udało mu się osiągnąć. Podaje co dokładnie ze sobą zabrał, kto mu towarzyszył. Na rycinach pokazuje trasę, którą obrał i czas jaki osiągnął.  Autor opisuje swoją miłość do gór i skialpinizmu – zaprasza nas do swojego świata i uchyla rąbka tajemnicy. Jornetowi nie obce jest dbanie o środowisko, bo starał się brać jak najmniej bagażu i zostawiać za sobą tylko ślady stóp – w opozycji do ton śmieci, które co roku pozostawiają po sobie wspinacze wysokogórscy.
 Całość czyta się w sposób przyjemny, z talentem bajarza opowiada o każdym etapie i dzięki temu zachęca do górskich wędrówek. Serdecznie polecam.
Wydawnictwo Filia: Tomasz Kieres - Nie powól mu odejść

Wydawnictwo Filia: Tomasz Kieres - Nie powól mu odejść

Cześć 😊 Kiedy usłyszałam, że na naszym rodzimym podwórku literackim jest ktoś kto pretenduje do miana polskiego Sparksa, wiedziałam, że muszę sięgnąć po jego twórczość. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że najnowsza książka będzie dostępna na www.czytampierwszy.pl

  
Czterdziestoczteroletnia Lena po długich namowach siostry wyjeżdża z jej rodziną na wakacje. Już w drodze na lotnisko żałuje swojej decyzji, bo wie, że nie wypocznie tak jak tego pragnęła. Wszystko jednak zmienia się w hali odlotów, gdzie krótka pogawędka z nieznajomym Kamilem wzbudza w niej uśpione dotąd uczucia. Para wymienia się numerami telefonów, a po kilku dniach okazuje się, że mieszkają w tym samym kompleksie wypoczynkowym. Po sielankowym urlopie okazuje się, że trzeba wrócić do twardej rzeczywistości, a Kamil ma pewien sekret.

 Miałam bardzo duże oczekiwania co do tej książko, bo była polecana przez wiele osób. Dla mnie od początku coś tu jest nie tak. Para się spotyka i nagle dowiadujemy się, że oboje wpadli sobie w oko. Wszystko dla nich jest nowe, przy sobie wychodzą ze strefy własnego komfortu. Notorycznie się zawstydzają. Dialogi, które powinny być z werwą i nutką pikanterii, w mojej opinii dłużą się niemiłosiernie. O całym napięciu dowiadujemy się z opisów, a nie z samych dialogów. Sceny zbliżeń też nie pobudzają wyobraźni. Ot, pocałowali się, rozebrali i skończyli – nie ma subtelności.
 Budowa bohaterów jest powierzchowna nie zagłębiamy się w ich osobowość, a to co jest nam podane nie satysfakcjonuje mnie. Brakuje mi tej lekkości pióra, jaką powinien cechować dobry romans.
Mam wrażenie, że cały ten twór jest jakiś kanciasty. Nie pochłaniałam strony za stroną. Nie porwała mnie historia. Już teraz wiem, że nie zostanę fanką autora.
Wydawnictwo Akurat: Cecelia Ahern - PS Kocham Cię na zawsze.

Wydawnictwo Akurat: Cecelia Ahern - PS Kocham Cię na zawsze.


Cześć 😊 Mam trochę zaległości, bo moje dziecko przyniosło jakiegoś wirusa ze żłobka – u nas chorujemy razem, żeby było sprawiedliwie. W 2004 roku świat oszalał na punkcie PS Kocham Cię, trzy lata później kolejne szaleństwo wywołał film o tym samym tytule (Uczciwie przyznam, że książkę pokochałam całym sercem, ale film był dla mnie nie do przejścia). Jeśli myśleliście, że to koniec przygód Holly to mam dla Was świetną wiadomość- 16.10.2019 roku premierę miała PS Kocham Cię na zawsze.

„To dziwne, ale śmierć ma fizyczną obecność; śmierć może być jak wrażenie, że ta druga osoba jest w pokoju. Luki, które pozostawia po sobie ktoś, kogo kochamy, to, że go już nie ma, jest wyczuwalne, więc były czasem takie chwile, Gdy Gerry wydawał mi się bardziej żywy niż ludzie wokół mnie.”

 Właśnie mija siedem lat od śmierci Gerry’ego i wydawać mogłoby się, że życie Holly wraca na odpowiednie tory. Kobieta ma w końcu stabilną pracę, u jej boku pojawił się nowy partner – Gabriel i kiedy ma zrobić kolejny krok do przodu ponownie upomina się o nią bolesna przeszłość. Holly bierze udział w podcaście na temat straty, bólu i tego jak radzić sobie z żałobą. Jej nieprawdopodobna historia sprawia, że obce osoby chcą znać każdy nawet najbardziej bolesny szczegół jej życia. Nie inaczej jest z Angelą, która będąc pod wrażeniem jej przeżyć zakłada klub ‘PS Kocham Cię’. Holly unika nowej znajomej i nie odpowiada na zaproszenie do klubu, do dnia, kiedy okazuje się, że Angela zmarła.
 Jedna decyzja sprawia, że do Holly, jak bumerang wracają wszystkie wspomnienia, a ona na nowo rozpamiętuje cały rok po stracie męża. Znowu zaczyna żyć z duchem, czy Gabrielowi uda się wygrać z widmem byłego męża ukochanej i czy Holly rozliczy się z przeszłością?

„Nigdy nie porównywałem swoich karteczek z listami od Gerry’ego. Nie używałem nawet kopert. Ale trzymałem je. Musiałem po prostu ująć w słowa wszystkie te rzeczy, które chciałem Wam powiedzieć, gdyby mnie zabrakło.”


Po przeczytaniu pierwszej części miałam wrażenie, że książka pomimo tego całego smutku, zawiera w sobie także dużą dawkę nadziei. Pozytywną energię i ciepło dało się czuć na każdej stronie. Tym razem Cecelia Ahern funduje nam nie mniej wzruszająca historię, ale nie skupia się na uczuciach osób, które straciły kogoś bliskiego, a na tych którzy odchodzą. Tworzy mocno psychologiczny aspekt straty. Na podstawie przeżyć różnych bohaterów, poznajemy odmienne podejście do śmierci. Jednak to co ich łączy to pewien egoizm, każda z osób odchodząc myśli o swoich bliskich, ale nie są to uczucia czysto altruistyczne. Każda postać desperacko chwyta się życia i czasami wręcz na siłę próbuje przedłużyć swój pobyt. Autorka pokazuje, że w zderzeniu ze śmiercią każdy człowiek stara się ten moment odsunąć w czasie i najbardziej czego się boi to zapomnienia. Co odważniejsi próbują sterować życiem krewnych zza grobu.

 Cała akcja kręci się wokół głównej postaci. Tym razem poznajemy inną Holly, jak sama wielokrotnie podkreśla – zmieniła się. Mam wrażenie, że wyszła ze swojej skorupy. W PS Kocham Cię była bierna i pozwalała by jej życiem sterowały listy od Gerry’ego. Teraz poznajemy dużo twardszą postać, która pomimo czasu jaki minął nie zamknęła wrót przeszłości, a kiedy próbuje to zrobić wpada w panikę. Dzięki jej spotkaniom z klubem, otrzymuje nowe światło na wydarzenia sprzed lat i ponownie wraca do listów, ale tym razem czyta je z innej perspektywy. W pewnym momencie uświadamia sobie, że to co się wydarzyło zawsze będzie z nią i nie ma sensu od tego uciekać, ale nie może też tracić czasu stojąc w miejscu.
Pozostali bohaterzy tworzą tło, ale nie znaczy, że są zbędni. Doskonała budowa postaci, szczegółowo stworzone charaktery i możliwość wniknięcia w ich umysł, poznania ich myśli i strachów sprawiają, że jeszcze długo po odłożeniu książki będziecie zadawać sobie pytania z natury czysto filozoficznej. Co chcielibyście zostawić bliskim, gdybyście wiedzieli, że Wasz koniec nadchodzi? Pomimo piętnastu lat przerwy między częściami historia jest spójna. Polecam ze względu na rozdzierający obraz walki o pamięć i pozostanie wśród żywych.
Copyright © 2014 Patriseria , Blogger