Wydawnictwo Szósty Zmysł: Karolina Winiarska - Następnym razem

Wydawnictwo Szósty Zmysł: Karolina Winiarska - Następnym razem

Cześć 😊 Dziś tak bez zbędnego wstępu, dzięki portalowi www.czytampierwszy.pl bardzo często mam dostęp do premier książkowych. Jeśli jest to romans to z chęcią po niego sięgam, nie unikam żadnego z gatunku. Tym razem trafiło na Następnym Razem, autorstwa Karoliny Winiarskiej.

'Podniosła wzrok i spojrzała mu w oczy. Stali naprzeciw siebie. Trzymali się za ręce. Ich ciała dzieliły centymetry. Czuła ciepło i słony zapach jego ciała. [...]
Trzymał ją w objęciach kilka sekund, które obojgu wydawały się wiecznością. W końcu delikatnie dotknął dłonią jej policzka. Zdawała się tak delikatna i krucha.'

Olga i Michał nie mogą przestać o sobie myśleć. Spotkali się na obozie, we włoskim miasteczku i od tej pory nie mogą zapomnieć, ciągle wracają do niewykorzystanej szansy. Oboje kończą liceum i wyjeżdżają na studia, w międzyczasie utrzymując ze sobą korespondencję. Ich drogi ciągle się przenikają, ale nigdy nie dochodzi do spotkania. Każde z nich podąża swoją ścieżka, zaczynając kolejne związki, małżeństwa. Jednak pewnego dnia, po wielu latach stawiają wszystko na jedną kartę. Czy Michał dotrze do Olgi? Czy tak skrzętnie pielęgnowane uczucie znowu ich połączy, czy okaże się mrzonką?
 Następnym razem to debiut reklamowany jako taki, którego nie można przegapić. Już na wstępie dowiadujemy się, że między głównymi bohaterami pojawia się uczucie i nie gaśnie ono przez lata. Bohaterzy jak asteroidy krążą wokół siebie, jednak trajektoria ich losów nie pozwala im się spotkać. Uczciwie powiem (napiszę?), że nie poczułam fenomenu tej książki.
Bohaterzy nie są skomplikowani, ich relacje są powierzchowne i mało realistyczne. Olga kreowana jest na intelektualistkę, czyta Pilcha, słucha Soykę, ale jej zachowanie temu przeczy, kieruje się pozorami.  Niewyczuwalne jest napięcie między postaciami – my po prostu dowiadujemy się od autorki, że ono jest. Nie ma tego stopniowania, nie elektryzują nas uczucia, nie jesteśmy świadkami postępującej zażyłości. Jesteśmy zaproszeni do tego świata – kiedy wszystko jest już jasno określone. Inne relacje też są tylko pozorne, ciężko wyczuć tu serdeczność między rodziną czy przyjaciółmi – tekst nie jest wielowymiarowy. Jest płaski. Spotkanie z przyjaciółką, kojarzy mi się bardziej z koleżanką, z którą nie chce się spędzać czasu.
 Nieznajomość lat ’90 są kolejnym minusem, nie udało się tutaj zbudować odpowiedniego klimatu. Ma się wrażenie, że wszystko dzieje w latach 2000, nie czuć tego zachwytu zachodem, przemian gospodarczych. W tych czasach nie było H&M we Włoszech, mało kogo było stać na wyjazd zagraniczny, a zwłaszcza na organizowanie wycieczek szkolnych i obozów. Opis wyjazdu brzmi jak wyjazd paczki znajomych, potem okazuje się, że to jednak szkolna wycieczka, a bohaterowie sami przemieszczają się po zmroku bez opieki. Ten etap trwa bardzo krótko, zaledwie jeden wieczór, dlatego ciężko jest mi później zrozumieć skąd bierze się ta cała feria uczuć, łącząca główne postacie.
Błędy lokacyjne: raz autorka pisze, że Michał wysyła kartki z Warszawy (do której wraca po wyjeździe), innym razem, że mieszka na Śląsku.
Jak na debiut, ta książka nie jest zła. Jest napisana poprawnie, język jest przyzwoity, sama jakość tekstu także, ale brakuje tu trochę warsztatu – zwłaszcza budowania miejsc i klimatu. „Przeczytała Jerzego Pilcha i posłuchała Soyki” – to jedno ze zdań, które sobie zanotowałam. O ile lepiej brzmiałoby, gdyby podać tytuł książki – bo samego autora przeczytać się nie da.
Jak na debiut to 5/10
Wydawnictwo kobiece:  Jenny Han -  Zawsze i na zawsze

Wydawnictwo kobiece: Jenny Han - Zawsze i na zawsze

Cześć 😊 Bardzo lubię, od czasu do czasu sięgnąć do książek młodzieżowych. Jedną z serii godnych polecenia jest twórczość Jenny Han. Zawsze i na zawsze to ostatnia część serii O chłopcach, która stała się bestsellerem – polecam obejrzenie ekranizacji pierwszej części.

Zamiera. Widzę w jego oczach ból, a potem jego twarz zamyka się jak pusty dom z okiennicami. Odchodzi. Tym razem nie próbuję go zatrzymać.

Lara Jean i Peter mają przed sobą ostatni rok szkoły średniej co wiąże się z dużym stresem. Wszyscy w zniecierpliwieniu wyczekują na listy z uczelni z informacją o dalszej ścieżce kariery. Nasza para ma już jasno określoną wizję przyszły kilku lat. Jednak jak to w życiu bywa jedne drzwi się zamykają, ale otwierają się inne i to zdecydowanie lepsze. Wybór wymarzonej drogi nie będzie łatwy, zwłaszcza jeśli życiowy plan legnie w gruzach.
 Czy Lara Jean i Peter przetrwają ten nerwowy okres i uda im się wyprowadzić jakiś kompromis?
  Już pisałam, że serię O chłopcach pokochałam od pierwszego tomu. Ostatnia część zachowuje klimat poprzednich, ale luz i humor traci na poczet nerwów i stresu – który autentycznie jest odczuwalny w naszych bohaterach.
Po raz kolejny spotykamy realizm w kreacji postaci. Świetnie ukazana jest relacja i zależności pomiędzy rodzeństwem; trzy siostry, trzy różne charaktery i jeden ojciec, który musi wychowywać je samotnie.  Jednak tym razem pojawia się ktoś jeszcze – nowa kobieta, przyszła macocha. Dla Lary i jej młodszej siostry sprawa jest jasna, bo znają ją od dawna. Jednak Margot – najstarsza siostra, ma największy problem z zaakceptowaniem tej relacji.
W tej części autorka kładzie nacisk na wybór ścieżki życiowej i przyszłości – jak nasze decyzje będą procentować na przyszłość. W dalszym ciągu wprowadza nas w zawiłości rodzinnych relacji; więzi, które się zmieniają podczas dorastania, oraz wyjazdu poszczególnych członków. Rodzina to jeden wielki organizm, który się rozciąga by pomieścić kolejne osoby, ale nie odsuwa w cień tych, które chwilowo przebywają w oddali oraz pamięta o tych, które odeszły.
Myślę, że ważnym przesłaniem jest, że dom tworzą ludzie, a nie ściany.
Swoje książki mam z portalu www.czytampierwszy.pl (jest jeszcze sporo dostępnych egzemplarzy).

Wydawnictwo Kobiece: Jenny Han - Do wszystkich chłopców, których kochałam

Wydawnictwo Kobiece: Jenny Han - Do wszystkich chłopców, których kochałam


Cześć 😊 Bardzo lubię, od czasu do czasu sięgnąć do książek młodzieżowych. Jedną z serii godnych polecenia jest twórczość Jenny Han. Do wszystkich chłopców, których kochałam to pierwsza część serii O chłopcach, która stała się bestsellerem, a już niedługo ukaże się ekranizacja drugiej części.

Niczego w nich nie zatajam. Piszę, jakby nigdy nie mieli ich przeczytać. Bo też nigdy ich nie przeczytają. Przelewam na papier każdą skrytą myśl, każde spostrzeżenie, wszystko, co chowam w swoim wnętrzu. Na zakończenie zaklejam kopertę, adresuję ją, a potem wkładam do szmaragdowego pudełka.

Lara Jean jest nastolatką z rodziny amerykańsko – koreańskiej i wpływy obu kultur mieszają się u niej w domu. Nastolatka jest dobrze wychowana i ułożona, należy do grupy uczniów, którzy nie wyróżniają się niczym szczególnym w szkole średniej. Dobrze się uczy, jest jednak jedna rzecz, która ją odróżnia od innych dziewcząt w jej wieku. Lara Jean pisze listy miłosne, nie w momencie, w którym się zakocha, ale po to by się odkochać.
Takich listów powstaje pięć, są bezpiecznie skryte w pudełku na kapelusze. Jednak pewnego dnia okazuje się, że listy trafiają do adresatów, a to rozpoczyna całą serię przygód i jeden związek ‘na niby’.
Serię O chłopcach pokochałam już od pierwszego tomu (w sumie zaczęłam od drugiego). Autorka wprowadza nas w wykreowany świat, z dużą dozą humoru i tworzy niesamowity klimat.
 W postaciach stworzonych przez autorkę odnajdziemy prawdziwe nastolatki, które mają swoje pierwsze miłości, sekrety, czasem bywają okrutne. Jednak nie znajdziemy erotyzmu czy niezdrowych fascynacji. Relacje występujące między nimi są zdrowe, a jeśli chodzi o kwestie seksualne, to głowni bohaterowie najdalej dochodzą do całowania się, jednak wspomina się o antykoncepcji i świadomym podejściu do inicjacji seksualnej.
To co najbardziej do mnie przemawia to ten realizm w kreacji postaci i przemycanie poprawnych wzorców. Świetnie ukazana jest relacja i zależności pomiędzy rodzeństwem; trzy siostry, trzy różne charaktery i jeden ojciec, który musi wychowywać je samotnie.
Dodatkowym plusem są wstawki z koreańskiej kultury, przybliżenie jej, a z drugiej strony pokazanie, że dzieci mogą mieszkać w innym kraju i pamiętać o swoich korzeniach.
Myślę, że spokojnie mogę polecić te książki już nawet jedenastolatkom. Swoje egzemplarze mam z portalu www.czytampierwszy.pl (jest jeszcze sporo dostępnych książek).

 Wydawnictwo Skrzat: Dominik Wieczorkiewicz - Hulajnogą Przez Smoczą Wyspę

Wydawnictwo Skrzat: Dominik Wieczorkiewicz - Hulajnogą Przez Smoczą Wyspę

Cześć :) Jeśli tylko mam okazje to z przyjemnością recenzuję książki od Skrzata. To wydawnictwo wydaje hit za hitem i ciężko jest mi nie skusić się na kolejną pozycję. Dziś mam idealną propozycję dla fanów przygód i podróży, zwłaszcza tych, którzy uwielbiają ilustrowane pozycje.
 Dominik Wieczorkiewicz to leśnik z Puszczy Noteckiej, codziennie przemierza leśne trakty na hulajnodze w poszukiwaniu śladów leśnych mieszkańców, a później opowiada o tym dzieciom podczas organizowanych warsztatów. Jego wielką pasją są podróże, którą zaszczepiła w nim mama, a marzeniem była Smocza Wyspa. To marzenie było o tyle trudne do zrealizowania, ponieważ od kilku lat wyspa odcięta jest od transportu - droga morska opanowana została przez piratów, a lotnisko zostało zamknięte.
Kiedy więc otrzymał telefon, że jest prawdopodobnie jedyna szansa na dostanie się do krainy Smoczych Drzew, nie wahał się ani chwili.

Autor z dużą dozą humoru opisuje swoje przygody, które nie zawsze przebiegają zgodnie z jego planem. Podczas każdej przygody towarzyszy mu stały zestaw – hulajnoga oraz pluszowy miś. Dzięki temu może przemieszczać się bez przeszkód.
Zazdroszczę temu leśnikowi optymizmu i dziecięcej ufności, bo wierzy w dobrą naturę ludzi.
 Hulajnogą przez Smoczą Wyspę to wesoła i fascynująca opowieść o spełnianiu swoich marzeń. Pięknie ilustrowana z dużą dawką wiedzy przyrodniczej.  Drzewa koperkowe, butelkowe i smocze nie będą już tylko dziwnie brzmiącymi nazwami, ponieważ dzięki zdjęciom możemy oglądać je, tak jakbyśmy sami byli na miejscu. Dominik Wieczorkiewicz wprowadza czytelników w egzotyczny świat, ale przestrzega przed niebezpieczeństwami. Przedstawia kulturę i zwyczaje ludności natywnej, określa zarys historyczny i endemiczny fauny i flory. Pokazuje jak wielką wartość ma przyjaźń.
Bardzo polecam tę książkę, ze względu na ciekawostki, piękne ilustracje. Ma twardą okładkę, więc długo będzie cieszyć oczy w biblioteczce. Jeśli chcecie podglądać przygody autora i podróże, prowadzi też blog:  https://hulajkrysiu.com/
Wydawnictwo Annapurna: Mia Słowik - Jak zostałam pakistańską żoną.

Wydawnictwo Annapurna: Mia Słowik - Jak zostałam pakistańską żoną.


Cześć 😊 Kolejny długi weekend – więc podrzucam recenzję. Bardzo lubię książki, które niosą ze sobą prawdziwą historię. Głód podróży jaki w sobie mam ciągnie mnie w okolice Ameryki Południowej, więc z przyjemnością, sięgam po taką literaturę.
 Jak zostałam peruwiańska żoną to prawdziwa historia Mii Słowik, która próbuje odnaleźć swoją ścieżkę życiową. Kobieta rzuca studia, swoją pierwszą pracę (z umową!) zaledwie po miesiącu i za pieniądze, które otrzymuje od babci na święta kupuje bilet do Kolumbii, w jedną stronę. Sprawczynią tego wszystkiego jest Mirella – terapeutka, która zajmuje się ustawieniami systemowymi.
Mia trafia do niej, bo próbuje ‘naprawić’ siebie – rodzina, sprawia, że ma poczucie odmienności, niską samoocenę i nie czuje się dobrze w jej towarzystwie.
 Już na miejscu okazuje się, że całkiem dobrze sobie radzi. Początkowo zatrzymuje się w domu narzeczonej znajomego – tam szkoli angielski i stamtąd wyrusza w dalszą podróż m.in. na plantację Mario.  Zderzenie z trudami życia w puszczy, nie przeraża jej. Przedziera się po zmroku przez leśne ścieżki, wkracza na tereny dzieciństwa narodowego czy szuka Szamanów w buszu.
 Za sprawą romansu z Diamano poznaje Kolumbijczyków i wprawia ich niejako w konsternację. Znajdując się w kulturze Macho okazuje się, że ona sama jest dla nich mało kobieca. Nie tańczy, nie śpiewa, nie gra na zadnym instrumencie, a co najgorsze – nie umie gotować.
 Po Kolumbijskim okresie trafia do Peru – bez pieniędzy i bez perspektyw. Nocleg  u dużo starszego mężczyzny, który żyje sztuką, przeradza się w romans. Podróżują razem, kiedy przyjeżdża do Peru jej matka, ona rozstaje się z Artim i po niedługim czasie wraca do Polski. Niestety niespodziewana ciąża i konflikt rodzinny, ponownie ciągną ją do Ameryki Łacińskiej. Mia z nową rodziną zamieszkuje w Limie, wśród, byłej rodziny jej męża – tu różnice pomiędzy życiem w Kolumbii są znacznie nasilone. Obawa o swoje bezpieczeństwo, ponownie ściąga ją do ojczyzny, teraz jednak w trójkę – czy w końcu znajdzie swoje miejsce i uda jej się wypełnić przeznaczenie.
 Wśród opisów trudów podroży możemy doczytać jak bohaterka się zmienia. Z prostej, zakompleksionej dziewczyny, wyrasta odważna globtroterka. Książkę czyta się lekko, jest dużo wstawek historycznych, fenomenalne i plastyczne obrazy przyrody, ale także opisane trudy życia codziennego.
Jak zostałam peruwiańska żoną jest barwną i humorystyczną historią o poszukiwaniu swojego ‘ja’ i stawianiu czoła wyzwaniom, które są nam rzucane. Nasza bohaterka ma ogrom szczęścia, pomimo przeciwności losu, zawsze udaje się jej wyjść obronną ręką z kłopotów i życiowych zawirowań.
Z drugiej jednak strony odczuwam smutek, bo gdyby postawa rodziny była inna – Mia dziś, nie byłaby w tym miejscu. Nie musiałaby walczyć z kompleksami, z obniżoną samooceną i nie czułaby się ‘inna’.
Polecam wszystkim, głodnym pięknych krajobrazów i zabawnych historii.


ZAPOWIEDŹ WYDAWNICZA!

ZAPOWIEDŹ WYDAWNICZA!


Cześć 😊 Rzadko robię zapowiedzi na blogu – zazwyczaj informacje o nowy książkach udostępniam na instagramie. Jednak 15.01.2020r premierę będzie miała książka, na którą wiele osób z niecierpliwością – Podróż Cilki, jest kontunuacją słynnego już Tatuażysty z Auschwitz.

„ W obozie dzieje się coś fenomenalnego, tyle szczęścia co ma nasz bohater starczyłoby dla kilku ludzi. Niesamowita wola przetrwania, mądrość i wrodzony spryt, ale także duża doza szczęścia pozwalają mu na egzystencję. Lale udaje sie kilkukrotnie uciec przed śmiercią.
Znajomość języków sprawia, że zaczyna pracować jako Tätowierer. To on jest jednym z pierwszych, który widzi setki tysięcy więźniów, przyjeżdżających do obozu.” ~ tak pisałam o Tatuażyście (tu)


Ja już mam swój egzeplarz, a Wy możecie zamówić go tutaj: bit.ly/PodróżCilki

WYDAWNICTWO PORADNIA K: ANDRE ACIMAN - Znajdź mnie

WYDAWNICTWO PORADNIA K: ANDRE ACIMAN - Znajdź mnie

Cześć 😊 Skoro zapomniałam zrobić recenzję Tamych dni, tamtych nocy, to nie dziwi także, że nie opublikowałam recenzji jej kontynuacji.  Znajdź mnie jest dla mnie nie lada zaskoczeniem.



 Pociąg, wspólna podróż dwojga nieznajomych.  On w jesieni życia, ona w samym jego środku. Krótka zdawkowa rozmowa, która przeradza się w filozoficzną dyskusję. Jedno pytanie, śmiała decyzja.
 Zainteresowanie, które  przeradza się w namiętność. Rozterki moralne, odłożone na boczny tor. Świeżość kontra stateczność, apatia kontra pożądanie i wspólna podróż. Wspomnienia, zwane rekolekcjami, które stają się częścią i tradycją, zaproszonych uczestników.



 Po skończeniu pierwszej części jestem mocno zaskoczona, że powstała kontynuacja. Jak dla mnie jest to osobna historia i trochę ciężko mi umiejscowić  ją na linii czasu. W  Tamte dni, tamte noce – dowiadujemy się, że Olivier przyjeżdża  w odwiedziny do domu Elio po 20 latach wraz ze swoją rodziną. Elio jest za granicą, ale przyjmują go rodzice,  pozostający w związku. W Znajdź mnie akcja dzieje się 10 lat po wyjeździe Oliviera i rodzice Elio są już po rozwodzie, od kilku lat.
 Jednak, pomimo tego nie mogę odmówić autorowi, że tak  poetycko i z wdziękiem nikt teraz nie pisze o miłości. W swoim stylu, bez zbędnego patosu, a jednak z mocną filozoficzną stroną rozkłada uczucia na części pierwsze. Nie musi używać słowa miłość, ani informować o napięciu między postaciami – to się czuje. Świetne, czasami lekko abstrakcyjne (w dobrym tego słowa znaczeniu) dialogi. Ciekawa historia i niesamowity klimat wiecznego miasta.
Bohaterzy zabierają nas nie tylko w meandry swoich uczuć, ale przede wszystkim pokazują  Rzym. Wąskie uliczki tętniące życiem, sztuka, którą czuje się jakby była żywa. Polecam serdecznie. Mój egzemplarz książki pochodzi z serwisu www.czytampierwszy.pl
Wydawnictwo Poradnia K: Andre Aciman - Tamte Dni, tamte noce

Wydawnictwo Poradnia K: Andre Aciman - Tamte Dni, tamte noce


Cześć 😊 Nie wiem jak to się stało, że zapomniałam napisać recenzji Tamych dni, tamtych nocy, ksiażki, która tak naprawdę pochłonęła mnie bez reszty. Dawno nie czytałam prozy, która wnika w sam środek i zmusza do przeżywania zachwytów, mieszanych z rozczuleniem.

'Ból rozstania potrafi być straszny, a patrzenie, jak druga strona zapomina, jeszcze go pogłębia. Chcąc jak najszybciej zapomnieć, wyrywamy z siebie mnóstwo uczuć i każdej następnej osobie mamy mniej do zaoferowania, a w wieku trzydziestu lat jesteśmy bankrutami.'


Ciepłe lato, jakich wiele na włoskim wybrzeżu. W tak urokliwym miejscu, w letniej rezydencji wakacje spędza rodzina Elio. Dla młodego mężczyzny mają to być wakacje takie jak zawsze; ojciec zaprosił już zimą jednego studenta by mógł pisać swój doktorat, a on będzie spędzał czas ze znajomymi w pobliskim miasteczku, na plaży, pływając łódką lub ćwicząc grę na fortepianie. Kiedy zjawia się Olivier, Elio wie, że wszystko się zmieni, że on się zmieni – tylko czy jest na to gotowy?

'Kilka dni temu jego stopa była na mojej. Teraz nie miał dla mnie choćby jednego spojrzenia.'


Ta książka jest czymś niesamowitym. W subtelny i miękki sposób wyłania nam się obraz Elio, głównego bohatera i nastolatka. Od początku poznajemy zainteresowanie, jaki wzbudza w nim Olivier. Mężczyzna jest od niego starszy, ale to nie przeszkadza im wykonywać w stosunku do siebie coraz odważniejsze gesty, atmosfera między mężczyznami jest wręcz naelektryzowana. Oboje są biseksualni, więc w ich życiu pojawiają się także kobiety.
 Poznając świat oczami Elio czujemy bolesną, wręcz namacalną niepewność, pragnienie zainteresowania i palącą potrzebę bliskości. Obserwujemy, wewnętrzne dojrzewanie i stawanie się mężczyzną, podróżujemy w głąb jego duszy. Elio cierpi cielesne katusze spowodowane pojawieniem się gościa i potrzebą skonsumowania relacji Autor robi coś fenomenalnego, on po postu elektryzuje nas erotyzmem, poetycko opisuje cierpienie i determinujące życiem przedstawionych osób żądze.  Słowem nakreśla uczucia, nie potrzebując używać „miłości”, by o niej pisać. Nie potrzebuje nazywać żadnych uczuć, to się po postu czuje i chce się więcej. Mnogość uczuć i porządna budowa psychologiczna, rozłożenie na części pierwsze wnętrza postaci, zaspokoi najwytrawniejszych czytelników.
 Sceny bliskości opisane subtelnie, a z drugiej strony z pasją. Aciman nie boi się, puścić wodzy fantazji, ale nie przekracza granic dobrego smaku.
 Dialogi to majstersztyk, często trochę absurdalne, często to gra słów, która jest Nawiązania, cytaty i wątki z historii sztuki i literatury dodają patosu i tej niepowtarzalności. Pierwsza książka, przy której było mi wstyd, że moja wiedza na temat literatury nie jest tak szeroko zakrojona. Mój egzemplarz pochodzi z serwisu www.czytampierwszy.pl.

Wydawnictwo Videograf: Joanna Jax - Milczenie Aniołów

Wydawnictwo Videograf: Joanna Jax - Milczenie Aniołów

Cześć 😊 Życzę Wam dziś Szampańskiej zabawy! Dla tych, którzy spędzają czas pod kocykiem mam bardzo klimatyczną książkę. Milczenie Aniołów to niełatwa książka. Autorce udało się stworzyć świetny PRL-owski klimat.



 Naszych bohaterów spotykamy w powojennej Polsce. Część z nich była ofiarą terroru nazistów, a część armii czerwonej. Jednak wszyscy próbują się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jedni szukają szczęścia w zrujnowanej stolicy, inni na ziemiach odzyskanych. Niewielu ma komfort ekonomiczny, większość, ciśnie się w małych pokoikach, ze wspólną łazienką i kuchnią. Społeczeństwo jest podzielone na zwolenników nowego systemy i jego zadeklarowanych przeciwników, a oliwy do ognia dolewa urząd bezpieczeństwa, który szuka 'wtyk' wśród ludności cywilnej. Nadzór kontrola i siłowe zwalczanie buntu niezadowolonych mieszkańców, trafia na pierwsze strony gazet. Kto ma pecha, stanie się wrogiem Polski Ludowej i będzie przykładnie i widowiskowo ukarany.




Milczenie Aniołów tworzy kalejdoskop postaci, których losy splatają się ze sobą, jednak nie ma się poczucia, że któryś z nich jest zbędny. Autorka tworzy realny świat i bohaterów targanych, prawdziwymi problemami.  
 Szymek kończący aplikację adwokacką, z werwą broni broni wrogów Polski Ludowej, zyskując przy tym nieprzychylność aparatu władzy oraz pretensje żony, wielbiącej nowy ustrój. 
 Mateusz, który porzuca bezpieczną Londyńską przystań i przybranych rodziców, by zradykalizować się w Jerozolimie.
 Błażej, prosty stolarz, którego chęć zaimponowania żonie, pochodzącej z klasy wyższej, zsyła na niego kłopoty i wymusza podwójne życie.
 Saksofonista Kuba, tęskniący za swoją wielką miłością, tylko po to by stracić ją bezpowrotnie, a złamane serce leczyć w młodych ramionach.
 Nadia, uczennica liceum, aktywna członkini partii i córka znanej gwiazdy estradowej. Swe tęsknoty za ojcem, przebywającym w Londynie tłumi w ramionach starszych mężczyzn.
 Nela, ambitna dziennikarka, której umiejętność pakowania się w kłopoty, sprawia, że o mały włos, a nie straciłaby wolności, o którą tak zawzięcie marzy. 
Losy bohaterów wzajemnie się przenikają, każde z nich ma inne wartości, każde używa innych środków, ale każde marzy o wolności. Miłość, moralność, zdrada, strach, poczucie beznadziei i wewnętrzna misja, to uczucia, które nie są im obce. 
Dopracowane dialogi i umiejętność przesłania emocji na papier, pochłaniają na długie godziny.
Pisarce udało się stworzyć alegorię społeczeństwa Polski Ludowej. Muszę pochwalić dopracowany klimat; z kartek przeziera beznadzieja, smutek i monochromatyczność tamtych czasów, tchniętych czasami powiewem zachodu. 
Mój egzemplarz pochodzi z portalu www.czytampierwszy.pl 

Wydawnictwo kobiece: Christina McDonald - Ostatnia noc Olivii

Wydawnictwo kobiece: Christina McDonald - Ostatnia noc Olivii


Cześć😊 Tę książkę widziałam na wielu grupach czytelniczych, więc kiedy pojawiła się na portalu www.czytampierwszy.pl nie wahałam się z zamówieniem i od razu muszę przyznać, że się nie zawiodłam.


 Abi Knight wczesnym rankiem trzymuje telefon, który uważa za głupi żart, pomyłkę. Jest święcie przekonana, że dziewczyna, która spadła z mostu nie może być jej córką, ponieważ ta powinna spać w łóżku….. ale jej tam nie zastaje.
W szpitalu czeka na nią śmierć mózgu, ciąża i ślady, które świadczą, że to nie był wypadek. Dlaczego policja tak się upiera przy tej wersji? Co stało się z jedną z najlepszych uczennic i ułożonej nastolatki, z którą nigdy nie było problemów. Czy Olivia odkryła coś co mogła ściągnąć na nią niebezpieczeństwo?


Ostatnia noc Olivii zaczyna się tak naprawdę od śmierci głównej bohaterki, a później jest tylko lepiej. Akcja dzieje się dwutorowo, z jednej strony poznajemy historię ze strony Abi – matki dziewczyny, z drugiej ze strony samej Olivii. Matka po śmierci córki podświadomie czuje, że to nie był wypadek – zauważa kilka ważnych poszlak, które przeocza policja i zaczyna własne śledztwo. Spójność wydarzeń, dedukcja i nieoczekiwane zwrot wydarzeń. Do tego zdarzenia przedstawione w sposób możliwie prawdziwy, sprawiają, że czyta się z zapartym tchem.
 Olivia natomiast zaczyna zwoją opowieść od momentu, który zapoczątkował ciąg zdarzeń przyczynowo – skutkowych, aż do tragicznej w skutkach nocy. Podoba mi się, że oba te wątki nie są przesadzone, przeplatają się wzajemnie. Abi prowadzi śledztwo z uwagą wprawnego detektywa i odkrywa, że Olivia też prowadziła swoje własne dochodzenie. Na jaw wychodzą sekrety rodzinne, pojawiają się kolejne postacie, a żadna z nich nie jest zbędna w całej historii.
 Autorka piszę w przyjemnym stylu, buduje realistyczne dialogi i dopracowanych bohaterów. Podoba mi się przemiana Abi – jak zaczyna rozkwitać, przenikać własne ograniczenia i bariery, które sobie postawiła. Z paranoiczki zmienia się w pewną siebie kobietę, która dąży niestrudzenie do prawdy. Natomiast Olivia z grzecznej i ułożonej córki, która nie sprawia problemów, zmienia się w prowadzącą podwójne życie buntowniczkę. Każda z bohaterek w trakcie akcji odkrywa prawdziwą twarz tej drugiej.
 Fenomenalna i mocno rozwinięta więź matki i córki daje do zastanowienia, czy nadmierna kontrola nie przyniesie więcej szkody, niż pożytku. Polecam!

Wydawnictwo Kos: Roman Bolczyk -  Powiększ Templariusze. Fenomen który przetrwał

Wydawnictwo Kos: Roman Bolczyk - Powiększ Templariusze. Fenomen który przetrwał


Cześć 😊 Mam nadzieję, że wypoczęliście po okresie świątecznym! Ja z nową energią wracam do recenzowania, co prawda nie próżnowałam, bo udało mi się przeczytać 5 książek. Przyznam się szczerze, że historia w formie takiej jaka obowiązuje w szkole nie interesowała mnie; wydarzenia i daty były przedstawiane pobieżnie, a te najciekawsze informacje pomijane. Natomiast zawsze lubiłam poznawać biografie postaci historycznych, zrzeszeń i stowarzyszeń. Nie inaczej było z Zakonem Templariuszy. Nie inaczej było z Zakonem Templariuszy, który urósł do rangi mitu, a jego postać wciąż rozpala serca i umysły badaczy, filmowców czy pasjonatów historii.


 Zakon Templariuszy, a właściwie Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona powstał w 1118 roku i miał strzec bezpieczeństwa przybywających do Jerozolimy pielgrzymów. Przez dziesięciolecia Zakon rósł w siłę, a jego forma zaczęła odbiegać od tej pierwotnej; rycerze mieli coraz większe wpływy i majątek. Skrzętnie wykorzystywali wiedzę i mozliwości jakie dawało im muzułmańskie sąsiedzwo. Dzięki wiedzy, religijności i umiejętnościom walki – stali się kim na miarę bohaterów swoich czasów. Ich postać była otoczona wręcz mistycyzmem i budziła w takiej samej mierze strach, jak i podziw. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie zaczęli nie tylko bronić skarpów wielu monarchów, ale także udzielać im pożyczek. W końcu ich skarby przyciągnęły nieszczęście, w postaci wrogości Króla Francji Filipa IV Pięknego. Za wszelką cenę postanowił zdobyć bogactwa i zakończyć legendę Zakonu. Kiedy część rycerzy była poddana nieuczciwemu i stronniczemu procesowi, garstce udało się zbiecze skarbem i osiedlić w Portugalii oraz Szkocji.


 Autor w bardzo przystępny sposób tworzy swoją opowieść. Zaczyna od wprowadzenia w isotę zakonu i historię, ale bez przedłużania. Skupia się na najważniejszych wydarzeniach – tak by nie zniechęcać czytelnika. Pokazuje motywy oraz sylwetki bohaterów w sposób przystępny. Wyznacza os czasu i tłumaczy jaki wpływ miały poszczególne postacie na zagładę Templariuszy. Przytacza kontekst polityczny i wtedy jasne staje się, dlaczego ktoś otoczony czcią musi skończyć otarty z honoru i upokorzony. Kolejnym jego etapem jest, wręcz z prokuratorską prezycją poszukiwanie śladów bytności. Uwielbiam historie, które ciągną się latami i kiedy myśli się, że temat już jest zakończony, okazuje się, że spuścizna przetrwała do czasów współczesnych. Jestem mile zaskoczona, ale i zszokowana, że historia Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona nie zakończyła się, a jej karty są wciąż zapełniane. Serdecznie pozdrawiam.

Wydawnictwo Akapit Press: Emilia Kiereś - Miedziany Listek

Wydawnictwo Akapit Press: Emilia Kiereś - Miedziany Listek

 Cześć 😊 Wczoraj opublikowałam recenzję Złotej gwiazdki Emilii Kiereś, więc dziś mam dla Was recenzję Miedzianego Listka. To kontynuacja poprzednich historii, ale tym razem główną bohaterką jest Tereska – kuzynka Antka i Marysi.


 Teresa jest jedynaczką i bardzo marzy o rodzeństwie. Pragnienia te zwiększają koleżanki, których rodziny niedługo się powiększą. Gdyby tego było mało, jej przyjaciółka odmawia siedzenia z nią w jednej ławce, a jej ukochany kuzyn przyjeżdża raz na jakiś czas, a ma tyle mu do opowiedzenia. Zwłaszcza, że wiele się zmieniło od wakacji – w okolicy jej domu pojawił się potwór, którego chce wytropić. Czy potwór jest wilkiem? Kto pomoże Teresce go odnaleźć.



 Miedziany Listek  nie zawodzi. Po raz kolejny otrzymujemy piękną historię o przyjaźni i więzach rodzinnych. Dobrze zbudowani bohaterowie, których nie w sposób nie lubić, posiadają mądrość życiową bez krzty infantylności. Tereska i jej rozterki pokazują jak bardzo dzieci, pragną kontaktu z rówieśnikami, bo nawet najbardziej kochający się rodzice, nie zapewnią wszystkich potrzeb społecznych.
 Bardzo ważnym i wartościowym  elementem są rozmowy dziewczynki z mamą, które opierają się na szacunku i wzajemnym zrozumieniu. Z drugiej jednak strony pokazują jak łatwo, w codziennych obowiązkach przeoczyć rozterki młodych ludzi, zwłaszcza, że dzieci potrafią być dla siebie okrutne. Myślę że jednym z ukrytych  przesłań jest informacja by naprawdę uważać na słowa jakie kieruje się do dzieci, bo przez nie powtarzane mogą wyrządzić sporo zamieszania.
 Kolejną wartą uwagi rzeczą są relacje z rówieśnikami. Autorka porusza tematykę wykluczenia, nieśmiałości i adopcji. Opisuje je w sposób prosty i z gracją, wplata je w całość, uzyskując naturalny efekt, dodatkowo je wyjaśniając. Z opowieści płynie morał, że po każdej burzy wychodzi słońce i nie wszystko na pierwszy rzut oka jest takie jak się wydaje.
 Chociaż staje się to regułą, że o tym wspominam, to uwielbiam ilustracje Małgorzaty Musierowicz. Akwarele są niezwykle wdzięczne i plastycznie oddają tekst.



Copyright © 2014 Patriseria , Blogger