Wydawnictwo  Akapit Press: Care Santos - Prawda

Wydawnictwo Akapit Press: Care Santos - Prawda


Cześć 😊 Zostaję dalej w klimatach młodzieżowych. Wczoraj wrzuciłam Wam recenzję Kłamstwa, więc dziś przyszedł czas na Prawdę. Skoro obie te wartości idą w parze, to nie inaczej postąpiła Care Santos nadając tytuł książkom, które napisała.


 Eric dzięki pomocy Xenii i swojego adwokata opuszcza zakład poprawczy, chce zacząć nowe życie. Jest właścicielem mieszkania po kuzynie, ma ukochaną i wszystko powinno już wkroczyć na dobre tory. Jednak okazuje się, że jego adwokat na niego nie czeka, w jego mieszkaniu ktoś mieszka, a rodzice dziewczyny zabraniają im się ze sobą kontaktować. Gdyby tego wszystkiego było mało, przeszłość zaczyna się o niego upominać, a zejście na złą drogę jest jedyną drogą. Czy Ericowi uda się odnaleźć w nowym świecie, po czteroletniej przerwie? Czy możliwe jest by zmienił środowisko?


 Kłamstwo określiłam jako boleśnie prawdziwą opowieść i nie inaczej jest z Prawdą. Autorce po raz kolejny w sposób wręcz fenomenalny udaje się przelać emocje na papier. Czujemy ból, strach i zagubienie głównego bohatera. Chwilowa bezdomność pokazuje hart ducha postaci, która pomimo przeciwności losu próbuje wykonać plan, który sobie ułożyła.
 Czasami bierność Erica zaczyna irytować, wręcz użerać, kiedy ma problem nie rozmawia o nim z nikim, nie szuka pomocy – czeka, bo nie chce przeszkadzać. Nowe życie nie czeka na niego z otwartymi rękami, ale do starego też nie chce wracać. Xenia w tym przypadku jest tylko postacią epizodyczną, pojawia się na wstępie, w kilku listach i wspomnieniach bohatera – nie poznajemy jej dogłębnie jak w pierwszej części, tutaj jest symbolem miłości i tęsknoty.
 Myślę, że dużą wartością są podane statystyki, dotyczące powtarzalności przestępstw przez byłych wychowanków placówek poprawczych. Przedstawiają, że większość z nich bierze lekcję z odbytej kary i już nie schodzi na złą drogę – to zaprzeczenie stereotypom, które panują. Nic tak nie niszczy nadziei w młodym człowieku jak niechęć i wrogość otoczenia. Jak ludzie mają zmienić swoje życie, skoro inni nie dają im szansy. Ostracyzm społeczny jest ich wrogiem.
Ta książka nie jest łatwa dla dorosłego, ale myślę, że nastolatkowie łatwiej się w niej odnajdą. Okres buntu i poczucia braku zrozumienia, pozwoli zrozumieć emocje, które przeżywał bohater.
Wydawnictwo  Akapit Press: Care Santos - Kłamstwo

Wydawnictwo Akapit Press: Care Santos - Kłamstwo


Cześć 😊 Zostaję dalej w klimatach młodzieżowych. Te książki woziłam w aucie (w sumie mam wszędzie książki) i kiedy przyszło mi czekać w kolejce do lekarza, wzięłam się za czytanie z nudów i w sumie w ciągu trzech dni skończyłam obie części.
'Dla ludzi, którzy lubią czytać świat realny jest trochę obojętny. Pragniemy tylko, żeby pozwolono nam czytać.'


 Xenia ma jasno określony plan na życie, marzenia o studiach medycznych determinują jej całe życie, które polega głownie na nauce. Porządku w jej życiu pilnują rodzice, wprowadzając harmonogram dnia – kontrolują nawet czas na sen czy korzystanie z telefonu lub internetu. Pewnego dnia loguje się na pewnym portalu by dodać  recenzję przeczytanej książki i rozpoczyna korespondencję z nieznajomym.
Na dalszy plan schodzi nauka oraz obowiązki najważniejszy teraz jest jej nowy znajomy, z którym kontakt przebiega w sposób nieregularny – w poniedziałki, środy, piątki. Kiedy chłopak unika spotkania w realnym świecie, Xenia postanawia go odnaleźć po szczątkowych informacjach, które posiada. Jej cały świat legnie z gruzach kiedy odkryje prawdę….

'Czy kiedykolwiek się zastanawiałaś, ile tak naprawdę osób było dla Ciebie ważnych? Mam na myśli ludzi, którzy coś zmienili w Twoim życiu. Zwykle jest ich bardzo mało.'


 Ta książka jest boleśnie prawdziwa. Możemy oceniać główną bohaterkę jako mało rozważną lub po prostu głupią, jednak takie są nastolatki. Xenii żyjącej pod jarzmem rodziców wystarczy zainteresowanie płci przeciwnej, by po prostu porzucić swoje marzenia i dać się ponieść uczuciu. Nuta tajemniczości, sprawia, że bohaterka dostaje wręcz obsesji na punkcie nowego znajomego.
Eric natomiast jest jej przeciwieństwem. Miał trudne dzieciństwo, funkcję jego rodziców przejął kuzyn, który był dealerem narkotyków. Chłopak od najmłodszych lat jednak odstawał od środowiska, w którym wyrastał. Jednak lojalność i wdzięczność wobec osób, które się nim zajęły przekreśliła kilka lat jego życia. Dopiero wirtualna znajomość z dziewczyną sprawia, że chce coś zmienić w swoim życiu.
 Care Santos zderza ze sobą dwa skrajnie różne światy. Dziewczynę - której nic nie brakuje oprócz swobody i chłopaka - który miał swobodę, ale nie ma zainteresowania od najbliższych. Całą historię poznajemy dwuetapowo, najpierw Xenia prowadzi opowieść ze swojej perspektywy, a później Eric za pomocą listu przedstawia nam swoje życie. Pomimo, że te historie się przeplatają, że chłopaka poznajemy tylko z zapisków, myślę, że to on jest głównym bohaterem, to jego przekaz jest tym co tworzy całość.
 Bardzo dobry styl i umiejętność tworzenia postaci, bierność i nieporadność Erica jest wręcz namacalna i zaczyna nas uwierać. Smutek, pustka, żal – to można odczuć, w zderzeniu z tą książką, ale także nadzieję na lepszy czas. Na podstawie losów bohaterów można wynieść ważną lekcję, że wirtualna rzeczywistość może mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością i trzeba być naprawdę uważnym i nie ufać ślepo przypadkowym osobom. Z drugiej strony pokazuje pokrętną logikę nastolatków.
Wydawnictwo Skrzat: Aneta Grabowska - Przedszkole pani Matyldy. Zosia i złote serce

Wydawnictwo Skrzat: Aneta Grabowska - Przedszkole pani Matyldy. Zosia i złote serce

Cześć 😊 Skoro były kosmetyki, był kryminał, to czas na książkę dla dzieci. Wczoraj dotarła do mnie paczka z Wydawnictwa Skrzat, a już dziś ją recenzuję – czyli coś musi być na rzeczy! Na pierwszy ogień książka, która mnie zafascynowała, czyli Przedszkole pani Matyldy. Zosia i złote serce autorstwa Anety Grabowskiej.


Jest sobie pewna grupa Dzielnych Zuchów, jest także jedyna w swoim rodzaju przedszkolanka – Pani Matylda, która potrafi dokonać niemożliwego, a jej torba mieści wszystko co jest potrzebne w danym momencie. Pewnego dnia z kącika czytelniczego słychać płacz i tak zaczyna się przygoda. Pani Matylda wyruszy z dziećmi w podróż, dzięki której spróbuje osuszyć dziecięce łzy.


 Przedszkole Pani Matyldy to bardzo mądra i spójna opowieść. Każdy rozdział wynika z poprzedniego, nie są to osobne historie, co bardzo mi się podoba. W każdej nowej opowieści autorka przytacza i od razu objaśnia poszczególne związki frazeologiczne. Siedem ciekawych rozdziałów i siedem nowych wyrażeń, pomogą zwiększyć zasób słownictwa dziecięcego. Mali czytelnicy dowiedzą się m. in. co oznaczają powiedzenia mieć złote serce, chłop jak dąb lub znać się jak łyse konie. Na koniec każdej opowieści pojawia się, krótkie podsumowanie i streszczenie nowo poznanej definicji. To wszystko oprawione jest w twardą obwolutę oraz zobrazowane pięknymi, kolorowymi ilustracjami autorstwa Małgorzaty Detner.


 Bardzo podoba mi się przedstawienie postaci i ich krótka charakterystyka. Każde dziecko ma jakąś specyficzną cechę charakteru lub wyglądu, ale razem tworzą zgraną grupę – to jedna z ważnych lekcji tolerancji.  Natomiast małym czytelnikom pozwala to utożsamić się z bohaterami i wniknąć do ich świata na dłużej. Na uwagę zasługuje kreacja samej opiekunki. Pani Matylda przez swoją mimikę wyraża emocje, dba o potrzeby zuchów, a one jej ufają i czują się bezpieczne. Relacje jakie tworzy z podopiecznymi zbudowane są na wzajemnym szacunku i zrozumieniu. Każde dziecko może przyjść ze swoim problemem, nie ocenia ich, nie gani. Jeśli pojawia się jakiś kłopot, pierwsze co robi to słucha relacji poszkodowanego, później pyta się o punkt widzenia pozostałej grupy – w ten sposób poznaje sedno sprawy, nie ocenia, nie krzyczy. Pozwala by wszyscy mogli wyrazić swoje zdanie, a przy tym pilnuje by wzajemnie się szanowali.
Takie książki są potrzebne, najłatwiej uczyć się na przykładach – dzięki Ancie Grabowskiej i przytoczonych zależnościach między postaciami, dzieci dostają dobry przykład relacji międzyludzkich, z którego korzystać powinni także rodzice.



Książka dedykowana jest dla dzieci od trzech lat i się z tym zgodzę. Historia jest ciekawa, wyjaśnienia w niej zawarte są napisane w sposób prosty i dopasowany do młodych czytelników. Dodatkowym atutem są duże litery, co czyni pozycję odpowiednia także dla trochę starszych dzieci, które dopiero zaczynają przygodę z czytaniem. Myślę, że wspólna lektura będzie dobrym wstępem do rozmowy z dzieckiem o przyjaźni, szacunku, ale także wprowadzeniem do bogactwa języka polskiego.
Nacomi - To dopiero początek czegoś niesamowitego!

Nacomi - To dopiero początek czegoś niesamowitego!

Cześć 😊 Dawno nie było u mnie postu stricte kosmetycznego, a skoro ponownie brałam udział w testowaniu na stronie Familie.pl to nadarzyła się okazja. Tym razem miałam do wyboru kosmetyki naturalne, z różnych firm. Postawiłam na Nacomi – nie miałam jeszcze z nimi doświadczenia, a dużo osób je polecało.


Na moim story wrzuciłam zdjęcia i unboxing paczki, w której skład wchodziły: Masło do ciała, marokańskie przyprawy (100g), Mgiełka do twarzy o zapachu arbuza (80ml), Tonik nawilżająco-łagodzący (80ml).

Masło do ciała, marokańskie przyprawy to mój faworyt. Jest gęste, treściwe, a przy tym aksamitne w dotyku i bardzo łatwo się je rozsmarowuje. Wchłania się w tempie ekspresowym, nie tworzy lepkiej warstwy, ale bardzo podoba mi się rozświetlający efekt jaki pozostawia. Dedykowane jest do każdego rodzaju cery. Cały czas byłam nastawiona, że dostanę coś ciężkiego w zapachu z nutami kardamonu i cynamonu – coś co już będzie kojarzyć się z zimą i rozgrzewać zmysły w chłodne dni. W tym niepozornym pudełku mieści się natomiast coś uroczego, cukierkowego, a przy tym bardzo delikatnego. Wiem jedno, że chowam teraz to masło do szafki i czekam na mrozy – będzie rozgrzewać zmysły wspomnieniami lata. Ceny zaczynają się już od ok 16zł za 100ml.

Mgiełka do twarzy o zapachu arbuza jest dla mnie na drugim miejscu. Jak pachnie arbuz? To jest dobre pytanie, wiem jedno, że ta mgiełka przynosi powiew świeżości i słodyczy. Atomizer jest łatwy w użyciu, ale zamiast mgiełki tworzy strumień – to jest lekki minus jeśli bez ostrzeżenia użyje się go najpierw na twarzy. Natomiast na ciało jest idealny. Kosmetyk ma za zadanie łagodzić podrażnienia (dzięki dużej zawartości aloesu), napinać, odświeżać i wprawiać w dobry nastrój. Ja zauważyłam na pewno poprawę nastroju i odświeżenie – co do napięcia nie wiem, krótko go używam, a ostatnio nie mam podrażnień. Wrócę do niej późną wiosną i latem, zwłaszcza, że w czerwcu już lecę na wakacje. Ceny zaczynają się też od ok 16zł za 80ml.


Tonik nawilżająco-łagodzący jako ostatni, ale nie jako najgorszy. Ta buteleczka powinna być remedium na moją cerę naczynkową, zawiera d-panthenol i sok z aloesu. Duży plus za brak alkoholu w składzie. Dwa razy dziennie używam tego toniku pod ulubiony krem do twarzy – efektów, w sprawie zwężenia naczynek, większych nie widzę, ale skłamałabym zachwalając coś po tygodniu użytkowania. Na pewno widzę różnicę w nawilżeniu skóry i znajomi zwrócili mi uwagę, że zbladłam (znaczy się, że serum działa i łagodzi zaczerwienienia). Tu atomizer faktycznie tworzy mgiełkę i to duże ułatwienie w aplikacji. Zapach ma specyficzny, może lekko ziołowy, ale dosyć szybko się ulatnia. Jest to najdroższa pozycja, bo ceny zaczynają się od około 22zł za 80ml.

 Cechą wspólną tych kosmetyków jest świetny skład i taka cukierkowość, zarówno w designie opakowań jak i samych zapachach. Moje zmysły są rozpieszczone, a Wy dacie się rozpieścić?

Wydawnictwo Marginesy: Wojciech Chmielarz - Rana

Wydawnictwo Marginesy: Wojciech Chmielarz - Rana


Cześć😊 W takie dni jak dziś, czyli zimno, deszczowo i ponuro idealnym sposobem na spędzanie wolnego czasu jest przebywanie pod kocem z dobrą książką. Jeśli ta książka jest klimatycznym kryminałem to szykuje się prawdziwa uczta. Zapraszam na spotkanie z Raną Wojciecha Chmielarza.

‘Kiedy dotarła do stacji, przypomniała sobie o teście w plecaku. Zatrzymała się. Rozejrzała dookoła, ale nie dostrzegła nikogo znajomego. Odeszła na bok. Stanęła przy płocie okalającym najbliższą posiadłość – ładną przedwojenną willę. Wyjęła test ciążowy i sprawdziła wynik. Dwie kreski.’


Po wieloletniej przerwie, o pracę w szkole stara się Klementyna Jastrzębska. Elitarna, prywatna placówka zdaje się spełnieniem marzeń, jednak od początku nie wszystko idzie po jej myśli. Najpierw przypadkowo spotkana staruszka ostrzega ją przed tym miejscem, później okazuje się, że dyrekcja lubi mieć kontrolę także nad prywatnością swoich pracowników, a wszystko jest grą pozorów.
 Pewnego dnia pod kołami pociągu ginie Marysia, biedna uczennica, uczęszczająca do placówki dzięki stypendium. Jej zgon jest dopiero początkiem tragicznych wydarzeń. Czy zło może kryć się we wnętrzu tego niedostępnego dla ogółu budynku?

‘- Niech pani nie puszcza tam swojego dziecka – powiedziała. – Tam źli ludzie pracują.
Nie warto. Niech Pani znajdzie normalną szkołę dziecku…’


To moje pierwsze spotkanie z autorem i muszę przyznać, że jest niezwykle udane. Już od samego początku wyczuwa się napięcie i pewną nutkę tajemnicy zawartą w kartach powieści. Emocje rosną z każdą przeczytaną stroną i nie ma szans by zmalały.
 Akcja jest wartka, napędzana nieprawdopodobnymi, lecz nie niemożliwymi zdarzeniami. Opowieść prowadzona jest z perspektywy kilku osób, dzięki temu łatwiej w niej odnaleźć się i utożsamić się z bohaterami. Świetny, warsztat pisarski i dopracowanie szczegółów tworzą spójną i mocno krwawą historię, której nie sposób odłożyć na półkę. Przemyślani bohaterzy, z których każdy ma określone miejsce w opowieści, realistyczne dialogi, a zależności między postaciami są jak żywe. Chmielarz to już znane nazwisko w świecie kryminałów i nie kończy on na laurach. Klimat jaki tworzy, może przerazić, a z drugiej strony tak bardzo pociąga tajemnica jaka jest do odkrycia. Nieszablonowe zakończenie jakiego nie będą spodziewać się najbardziej wytrawni fani. Polecam, jeśli szukacie dobrej książki na jesienne wieczory.

P. S. Więcej dobrych książek znajdziecie na  www.czytampierwszy.pl.
Wydawnictwo Psychoskok: Alicja Masłowska–Burnos - Cisza

Wydawnictwo Psychoskok: Alicja Masłowska–Burnos - Cisza

Cześć 😊 Skusiłam się na tę pozycję, ze względu na opis wydawcy i długość. Wydanie trzytomowe może zachęcać, zwłaszcza jeśli historia nas wciągnie. Uczciwie przyznaję, że poległam po 50 stronach. Nie jestem fanką stylu autorki i przekonałam się o tym już przy innej jej książce, której nota bene także nie skończyłam. 


‘Kim ona jest? Zastanawiam się, ma w oczach taki szklany blask, intrygujący blask, jednak jest w nich coś smutnego coś bardzo tajemniczego coś czego chce się smakować całując każdy centymetr jej pięknego ciała. Jest tak elegancka, skryta, chłodno -piękna jednak nie wyniosła.’


 Maja jest młoda, atrakcyjna i zdobywa sukces za sukcesem. Nie lubi stagnacji, dlatego po siedmiu latach rezygnuje z ciepłej posadki i przeprowadza się do Wrocławia. Niechęć do indolencji przenosi także na życie prywatne, dlatego jest singielką. Nie dla niej marzenia o cieple domowego ogniska, ona woli dobry seks – wtedy, kiedy ma ochotę i z kim ma ochotę.
Pierwszy dzień nowego życia i od razu wpada na Adama, który przyciąga ją niczym magnes – czy uda mu się zmienić podejście naszej bohaterki?


 Cała akcja zaczyna się klasycznie, on spotyka ją lub ona na niego wpada i pojawiają się iskry, żadne nie potrafi zapomnieć i tym spotkaniu. Dla tej nowej osoby zaczynają przewartościowywać swoje życie.
Najbardziej w całym tekście odpychało mnie to lokowanie marek; perfumy określonej firmy, auto odpowiedniej marki i odpowiednio drogie – coś takiego już było, u niejakiej Pani Lipińskiej i za to też posypały się gromy wśród czytelników. O ile lepiej brzmiałoby, że pachniał świeżo ze słodką nutą piżma niż pachniał Hugo Bossem (to tylko przykład). Nie każdy czytelnik będzie znał zapachy, kolory, marki i modele przedstawiane, a to mocno utrudnia już zobrazowanie sobie danych sytuacji.
 Dialogi są sztuczne i wydumane, bohaterzy co chwilę mówią na głos swoje myśli, które chcieliby jednak zachować dla siebie. Postacie są w mojej opinii płaskie nie ma w nich nic intrygującego, a tani erotyzm w wypowiedziach jakim się posługują wywołuje uczucie niedowierzania, czasami zażenowania. Coś co miało być gorące i tętniące seksem, jest tanie i plastikowe. Brak stopniowanego napięcia między bohaterami – po prostu dowiadujemy się z tekstu, że ono tam jest. Po fragmencie jaki przeczytałam stwierdzam, że książkę charakteryzuje bardzo słaba jakość literacka i mocno toporny styl. Nie do końca wiem, czy miał być to romans, erotyk czy obyczajówka?
W tej powieści także jest problem ze składem i korektą – często z dialogów poszczególne zdania są dopisane po spacji i zaczyna gubić się sens zdania. W mojej opinii, szkoda na nią tracić czas.
Copyright © 2014 Patriseria , Blogger