Bogini niewiary. Ateiści, którzy modlą się i klęczą Tarryn Fisher (recenzja)

Bogini niewiary. Ateiści, którzy modlą się i klęczą Tarryn Fisher (recenzja)

  Drogie Panie :) Jakiś czas temu dzięki portalowi Czytam pierwszy udało mi się upolować książkę o zacnym tytule  Bogini niewiary. Ateiści, którzy modlą się i klęczą autorstwa Tarryn Fisher



 Yara Philips jest atrakcyjną młodą kobieta, która nie wierzy w miłość. Na swojej drodze spotyka mężczyzn; głownie artystów którzy ją potrzebują. Ciężka przeszłość, zaważyła na nieumiejętności kochania. Nie potrafi zbudować stałego związku, nie potrafi nigdzie zagrzać dłużej miejsca. Porzuca mężczyzn, a oni pod wpływem złamanego cerca odnoszą sukces. Wierzy, że to jej sprawka, że tego właśnie od niej oczekują. Ze złamane serce to remedium na problemy zawodowe i brak weny.
Kiedy nie potrafi sobie poradzić z problemami ucieka, podróżuje, zwiedza i zawsze pracuje za barem.
 David Lisey to młody, a co najważniejsze przystojny muzyk. Dusza romantyka sprawia, że wierzy w miłośc, upaja się nią. Dla niego wszystko jest proste. Jego zespół gra w knajpach bez większych sukcesów. Pewnego dnia idąc ulicą Londynu zagląda przez okno do Pubu i zauważa Yarę. Coś natychmiast każe wejść mu do środka, a on poźniej nie umie przestać myśleć o charakternej barmance. 
Wie, że to ta na którą czekał. Dostaje od niej ostrzeżenie, że to spotkanie będzie go dużo kosztować, że nie będzie trwać wiecznie, ale w zamian odniesie sukces. 
Pomimo wszystko David chce zaryzykować, może to wrodzona ufność sprawia, że nie wierzy w koniec.

Wydawać by się mogło, że będzie to schematyczny romans. On poznaje ją, zakochuje się, biorą ślub i wszystko jest w porządku.
Nic bardziej mylnego. Obserwując sielankę tej pary, mamy w głowie, że przecież Yara obiecała Dawidowi złamane serce. Z twardej i butnej kobiety, zmienia się w niepewną siebie dziewczynę, która wszędzie widzi zagrożenie. Wszystko jest w porządku dopóki nie pojawia się ta trzecia (jakżeby inaczej) . Nieuporządkowany styl życia Davida, jego beztroska przerażają naszą bohaterkę. Do tego dochodzi świadomość, że w pobliżu kręci się inna kobieta.  Yara targana emocjami, niepewnością i zazdrością, którą podsycają niespodziewane i nie do końca wyjaśnione sytuacje znika. Zespół Davida odnosi sukces, w radiu puszczane są ich piosenki. Dla Yary emanują nienawiścią w stosunku do niej- w sumie zrobiła to co obiecała. Złamała mu serce, a on odniósł sukces.
Tę parę poznajemy już jakiś czas po rozstaniu. Yara dostaje maila z prośbą o spotkanie. Podejrzewa, że chodzi o uregulowanie spraw rozwodowych, ale czy na pewno?

Nie znam innych książek autorki i ta dla mnie jest zaskoczeniem. Napisana w sposób przystępny, nieźle zbudowane napięcie wciąga na kilka godzin.
Dobrze zbudowane dialogi. Całkiem przyjemnie postacie. Denerwowała mnie trochę ta infantylność w zachowaniu Yary- jak z fajnej babki zmieniła się w przerażoną nastolatkę.
O Davidzie w zasadzie wiemy niewiele.
Osobiście polecam. Fajna, miła oku lektura na wakacje. Aktualnie czyta ją moja koleżanka i stwierdza, że ją mocno wciągnęła- wiec nie jest to moje odosobnione zdanie.
Z przyjemnością sięgnę po inne utwory autorki.
Ponadczasowe dodatki-zakup. których artykułów może nam się opłacić.

Ponadczasowe dodatki-zakup. których artykułów może nam się opłacić.

  Cześć dziewczyny :) Chociaż już końcówka lata to łatwo można zauważyć co jest modne tego sezonu; co się sprawdziło, a które elementy znikną tak szybko jak się pojawiły. Chociaż styliści co roku doradzją nam zmianę akcesoriów. Jest kilka rzeczy, które zawsze będą modne, a które tanio możemy kupić  na stronie Banggood (dostepna też jest aplikacja Banggood APP).

Odzież z wysokim stanem. (high waisted maxi skirt) Spodnie, spódnice, które ukrywają mankamenty figury, a przy tym są niezwykle wygodne.

Krótkie sexowne topy (sexy tank tops). To hit, zwłaszcza letnich stylizacji. Sama lubię zestawiać topy z marynarkami, spódnicami i spodniami z wysokim stanem.

Torebki listonoszki (canvas crossbody bag). Zmienia się styl, zmieniają materiały- ale forma cały czas pozostaje ta sama. Klasyczna listonoszka od wielu lat króluje na salonach. Sama mam jedną, czarną, bez żadnych dodatków- idealna do trampek jak i czółenek.

Plecaki (vintage backpacks) to już nie atrybut sportowca, teraz to także fajny gadżet i element stylizacji. Uważam, że często są dużo bardziej wygodne niż torebka i dużo bardziej pojemne.



Zadbane dłonie i stopy. Manicure i pedicure to podstawa. Czy wiecie, że przy pierwszym kontakcie ludzie najpierw patrzy na twarz, włosy a na trzecim miejscu na dłonie?  Ważne żeby były zadbane- dlatego by zaoszczędzić czas warto postawić na manicure hybrydowy i kupić cały zestaw (nail art kit), który wychodzi taniej. Kiedy już wprawimy się w tę sztukę to można pomyśleć o zdobieniach (DANCINGNAIL).


Zegarki (yazole watch). Dobry zegarek świadczy o pozycji użytkownika. Klasyczny na ładnym pasku, z pozłacaną tarczą doda kunsztu stylizacji. Mam kilka zegarków w swojej kolekcji. Wiem jak ważny to element więc nie kupuję kiczu. Jeśli jednak nie stać nas na markowe zegarki, warto pokusić się o coś z niższej półki cenowej co swoim wyglądem nie będzie ustępować topowym markom.
 
 
 
Myślę, że inwestując w rzeczy z powyższej listy spokojnie będziemy mogły z nich korzystać przez kilka zesonów.
 
 
Ciekawostka.  Najsłynniejsza torebka marki Chanel (model Chanel 2.5) w tym roku obchodzi swoje 63 urodziny! Co roku pojawiają się na nią tysiące chętnych i można dostać ją tylko w formie zapisów. Co więcej z roku na rok potrafi być drożdza. Więc drogie Panie, nie zastanawiajcie się- nowa torebka może być Waszą najlepszą inwestycją. 😏







 




Dlaczego po zakupie 'zamienników' męczył mnie kac moralny.

Dlaczego po zakupie 'zamienników' męczył mnie kac moralny.

 Cześć Dziewczyny 💗 Pewnie każda z Was ma już dość upałów; na szczęście ma być chwilowe ochłodzenie. Ja za oknem mam już piękne burzowe chmury. Od półtorej tygodnia próbowałam coś napisać, ale w ciągu dnia- brak czasu, a wieczorami padam z wyczerpania.    
  Na wielu blogach przewija się temat perfum. Temat raz po raz powraca jak bumerang; zwłaszcza latem- gdzie chcemy pachnieć wyjątkowo i czuć się świeżo. Zauważyłyście modę na tzw. odpowiedniki?
  Kiedyś, jeszcze w licealnych czasach dałam się złapać na tzw. odpowiedniki. Kończyły mi się moje ulubione perfumy, które kosztują ok 300zł za 80ml, więc postanowiłam zaoszczędzić i skusiłam się na zamienniki. Niestety, okazało się, że zapah przypominał oryginał tylko na początku i wcale mi się nie podobał. Jestem tak zdolna, że skusiłam się jeszcze jeden raz na chwyt z 'odpowiednikami' i łącznie wydałam tyle, że spokojnie mogłam kupić oryginał w mniejszym opakowaniu. Ponadto miałam trochę moralniaka, bo jakby nie było jest to wspieranie oszustwa i kradzieży jaką jest sprzedaż sygnowanego towaru bez licencji. (nie mylić z towarem inspirowanym),
  Aktualnie używam tylko oryginalnych perfum, czasem jednak skuszę się na niskobudżetowe produkty i tak trafiłam na Lazel parfums, które można kupić m.in w sieciach Rossmann, Empik czy Smyk.

 

 Woda perfumowana Lazell Carriere femme to kwiatowa kompozycja ( nuty zapachowe: głowy- kwiat kaktusa, serca- różowa frezja, jaśmin, róża, bazy- cedr, nuty drzewne), którą możemy kupić za ok 13zł.
 Jak dla mnie, w pierwszym odczuciu mocno przebijają się słodkie różane nuty. Zapach fajnie pracuje ukazując coraz to słodsze aromaty frezji i jaśminu. Dzięki drzewnym aromatom całość nie jest mdła- tworzy doskonale wyważoną mieszankę. Szczerze mówiąc dawno nie spotkałam tak fajnego różanego zapachu, gdzie nie sposób tego nie ropoznać. Uważam, że kompozycja trafi w gusta fanek Lancome Miracle ( podaję przykłady, dzięki którym łatwiej będzie Wam wyobrazić sobie zapach).



 Woda perfumowana Lazell Prestige to kwiatowo-piżmowa kompozycja ( nuty zapachowe: głowy- liście sycylijskiego krzewu cytryny, zielony bez, serca- wisteria, zielona herbata, kwiat brzoskwini, piwonia, osmantus, bazy- biały cedr, piżmo, ambergris), dostępna za niecałe 13zł.
 Typowy, klasyczny zapach dla młodych kobiet. Nastolatki nie będą się w nim lubować- może być uznany za 'zbyt poważny', ale grupa +25 doceni elegancje jaką się charakteryzuje. Dosyć słodki, jednak ma w sobie coś intrygującego i odświeżającego. Pomimo użycia piżma, całość nie jest ostra, otacza nas intensywna aczkolwiek subtelna woń. Osobiście uwielbiam piżmo i takie mieszanki, dlatego z wybranego zestawu to jest mój ulubieniec. Spokojnie można umieścić go na półce wśród perfum takich jak Calvin Klein-Eternity, Lancome- La vie est belle czy Avon- Attraction.




 Woda perfumowana Lazell Acqua woman to cytrusowo- miętowa kompozycja ( nuty zapachowe: głowy- cytryna, mięta; serca- jaśmin, różowy pieprz, piwonia; bazy- cedr, francuski labdanum, cukier). Dostaniemy ją za ok 23zł.
 Jak dla mnie hit na lato! Najpierw do naszych nozdrzy uderza cytrusowo-miętowe orzeźwienie, by po chwili zostawić delikatną słodycz jaśminu przeplataną ze słodko ostrymi nutami cedru i cukru. Lekkie, świeże i młodzieńcze- firmie udało się osiągnąć typowo letnie zestawienie. Nazwa i sam kolor nawiązują do morskich toni i spokojnie całość nasnuwa mi kojarzenie z morską bryzą.  Jeśli teraz myślicie o Giorgio Armanim i Acqua di Gioia to się nie zawiedziecie. Lazell stworzył podobną, ale jednak trochę bardziej słodką kompozycję, którą z czystym sumieniem polecam.






 
 Ostatni flakon czyli rodzynek w naszym zestawieniu Lazell Elite XXX for men orientalna kompozycja (nuty zapachowe: głowy- anyż gwiazdkowaty, bazylia, anyż, serca- konwalia, kardamon, gałka muszkatołowa, bazy: lukrecja, piżmo, wetyweria, goździk).
Uwielbiam takie męskie zapachy. Zdecydowane, ostre przy pierwszym wrażeniu, by po chwili pokazać skrywaną we wnętrzu słodycz. Ładnie pracują, zmieniając swoje oblicze. Całość jest na pograniczu zapachu eleganckiego i sportowego- coś pomiędzy kompozycjami Adidasa, a słodszymi nutami Dolce&Gabbana Pour Homme.





  Podsumowując Lazell tworzy niskobudżetowe zapachy na czasie. Nie są przesłodzone, nie są kiczowate. Flakony z powodzeniem mogą ozdabiać toaletki. Całość utrzymuje się przyzwoicie. Jeśli użyłam ich rano, a po południu dostawałam komplementy, że ładnie pachnę to można uznać to za dobry wynik.  Namawiam do zapoznania się z ofertą i zakończeniem wspierania szerej strefy zamienników. Lepiej kupić coś tańszego, a na droższe zapachy po prostu odkładać.
Porcelanowa cera z Revers

Porcelanowa cera z Revers

  Cześć dziewczyny! Wam też te upały tak dają się we znaki? Dziś kiedy wróciłam ze spaceru i spojrzałam w lustro- to się przeraziłam. Włos rozwiany, twarz błyszcząca, zaczerwieniona- oj, nie wyglądało to zachęcająco. Żadne filtry z Instagrama by nie pomogły- nad czym ubolewam!
Niedługo czeka mnie ważne rodzinne przyjęcie i jeśli będzie tak upalnie, to o porcelanowej cerze nie mam co marzyć......chyba, że użyję podkładu!
Jakiś czas temu recenzowałam kosmetyki Revers, moja opinia była w większości pozytywna. Dlatego szukając i testująć odpowiednie kosmetyki, bez wachania postawiłam na ich matujący podkład. Od ostatniego naszego spotkania minęło kilka miesięcy, a okazało się, że wprowadzili sporo nowości i mogą spokojnie konkurować z czołowymi producentami!



 Wybrałam sobie podkład z serii Ideal Matt o odcieniu nr 15 (dostępne jeszcze Ideal Cover, Ideal Lift). Idealnie sprawdzi się do cery normalnej, tłustej i mieszanej. Na co dzień rzadko używam tego typu kosmetyki, jestem zwolenniczką trendu nomakep, ale czasami chcę wyglądać perfekcyjnie!




Szklany, przeźroczysty flakon pozwala na weryfikację odcienia jak i ilości kosmetyku, który nam pozostał. 
Uwielbiam pompki w podkładach- łatwo nałożę kolejną porcję, bez brudzenia całego opakowania. Plus za naprawdę ładne opakowanie!



  Fluid nakładam gąbką, Revers nakłada się wyjątkowo przyjemnie. Zapach standardowy jak dla tego rodzaju kosmetyków, szybko wietrzeje. Aksamitna formuła dobrze się rozprowadza i nie powoduje smug. 
Ideal Matt stapia się ze skórą wyrównując jej koloryt i nadając matowe wykończenie. W dotyku skóra jest satynowa i się nie lepi- kolejny plus! Mam problem z rogowaceniem okołomieszkowym i w okolicach żuchwy często moja skóra jest przesuszona i z widocznymi nierównościami.
Dzięki wzbogaconej formule podkład, nie tylko koryguje, ale przede wszystkim pielęgnuje. Przy testach nie używałam żadnego kremu jako bazy, a pomimo to nie podkreślał suchych skórek.
Dał sobie radę w trakcie upałów, jak i okresu dużej wilgotności powietrza. Nie spływa, nie roluje się i nie tworzy grudek na skórze.
Spokojnie wytrzymał 12h. Nie zauważyłam by zapychał mi cerę. Po dłuższym używaniu innych firm; często swędziała mnie twarz, a po demakijażu wrażliwe rejony były zaczerwienione.
Tutaj tego nie odczułam.





 Teraz kwestia przypomnienia; podkład ma za zadanie tuszować niedoskonałości. Nasza cera ma być idealna- zmatowiona i o równym kolorycie. Tak, wygląda dobrze dobrany podkład- odcień stapia się ze skórą. Nie tworzy efektu maski.
Serdecznie polecam, zwłaszcza, że za cenę 19zł otrzymujemy 30ml- dla mnie bomba! 
Do kupienia tutaj!



 
'Dziewczyna, którą kochałeś'- Jojo Moyes (recenzja)

'Dziewczyna, którą kochałeś'- Jojo Moyes (recenzja)

  Drogie Panie:) Dziś zapraszam na ucztę z wydawnictwem Znak i kolejne spotkanie z Jojo Moyes, autorką serii o Lou Clark  (Zanim się pojawiłeś , Kiedy odszedłeś , Moje serce w dwóch światach).
Wiele z was pisało, że nie lubi ckliwych historii- dlatego zachęcam sięgnąć po tę pozycję. Głownym bohaterem jest obraz- portret młodej kobiety! To wokół niego toczy się cała fabuła.



  Powieść prowadzona jest dwutorowo; teraźniejszość miesza się z przeszłością. Naszą podróż zaczynamy od współczesności. Londyn. Obraz wisi na ścianie w domu Liv, dla której jest wyjątkowy- gdyż to prezent od jej zmarłego męża. Jest to prawdopodobnie najcenniejsza rzecz jaką ma, nie tylko jeśli chodzi o wspomnienia, ale takze ze wzglęgu na piętrzące się zobowiązania finansowe. 
 Kiedy powoli życie zaczyna się jej układać, na jej drodze staje nie nic innego jak- obraz!
Rodzina autora, próbuje go odzyskać. Liv dzielnie walczy o obraz; symbol miłości jej męża i kiedy chce zrezygnować i czuje, że przegra.....wydarza się coś co sprawia, że zmienia swoje nastawienie.
 Przeszłość. Francja. Początki XXw. Sofie wbrew prośbom męża jedzie do siostry kiedy on wyrusza na front. Najcenniejsze co ze sobą zabiera to obraz, a dokładniej jej portret. Jest to przedmiot bezcenny, ponieważ namalowany przez jej męża. 
Zawierucha wojenna dociera do miasteczka i zostaje ono pod okupacją Niemców. Głodowe porcje żywnościowe, terror to codzienność. A gdyby tego było mało, obie siostry codzinnie muszą gotować niemieckim oficerom i patrzeć na rarytasy- kiedy całe miasteczko przymiera głodem.
Jeden z oficerów wyjątkowo interesuje się Sofie, co sprowadza gniew i nieufność wśród mieszkańców miasteczka. Jedyne co pomaga dziewczynie, to myśl o mężu i jego miłości, czego namacalnym dowodem jest portret.  Jednak pojawia się ktoś jeszcze, dla kogo jest łasym kąskiem, a w zamian proponuje informacje. Czy Sofie tak pragnąca odnaleźć ukochanego będzie w stanie ponieść najwyższą cenę i zdradzić tę miłość? Jak dużo jest w stanie zapłacić, za niepewne informacje?


 Jojo Moyes znowu nie zawodzi. Nie jest to ckliwa powieść. Studium zachowań ludzkich i niesamowita wiara w drugiego człowieka. Dzięki zastosowanej retrospekcji zdarzeń i przeplataniu się naprzemiennym historii, żaden szczegół nie umknie naszej uwadze. Poznajemy najpierw aktualne wydarzenia, by za chwilę poznać ich genezę.
Z każdym rozdziałem budowane jest napięcie. Nie ma tu ckwilej historii; chociaż wszystko krąży wokół wątku miłosnego.  Będziecie odczuwać smutek, złość i rozczarowanie- ale każda strona będzie satysfakcjonująca.
Dialogi jak zwykle na najwyższym poziomie aż miło się czyta. Książka wciąga na długie godziny.
Polecam ;)


Hydro wzmocnienie dla twojej skóry od Neutrogena

Hydro wzmocnienie dla twojej skóry od Neutrogena

  Z roku na rok rośnie świadomość konsumentów- i to się chwali- zaczynamy czytać składy, patrzeć na certyfikaty i ogólnie rzec można jakość.
Jeszcze jakiś czas temu sama używałam kometyków przypadkowych. To co udało kupić mi się na promocji, to co dostałam lub czego reklama mnie zainteresowała. Zmiana nastąpiła kiedy pomimo używania 'dobrych kosmetyków' (w końcu w każdej reklamie tak twierdzą), moje problemy z rogowaceniem okołomieszkowym się nasiliły. Swędziały mnie całe ramiona, plecy i żuchwa. Dodatkowo pojawiły się zaczerwienienia, niedoskonałości, a skóra zaczęła się łuszczyć.  
  Teraz na co dzień używam naturalnych kosmetyków, to daję także szansę tym robionym na masową skalę przez koncerny.  Nieufnie podchodziłam do kampanii Neutrogeny na platformie Streetcom
Kiedy w końcu dotarła do mnie paczka (przeboje z kurierami to już hit!) przeleżała kilka dni zanim znalazłam czas by przejrzeć skład. Kiedy to zrobiłam czym prędzej przystąpiłam do testów, bo skład obu kosmetyków jest fenomenalny!
Kwas hialuronowy, który wzmacnia nawodnienie skóry przez nawet 24h.
Niekomedogenne silikony (nie powodują zaskórników), emolienty i lipidy, które tworzą warstę zapobiegającą nadmiernemu odparowaniu wody. Oliwka europejska mocno nawilża i dodaje wisienki na torcie calej serii.
Do utrwalenia użyto trzech bezpiecznych konserwantów (uzywane przez eco firmy jak Yope).






Neutrogena® Hydro Boost® Water Gel Nawadniający żel do cery normalnej i mieszanej  


Skład: Aqua, Dimethicone, Glycerin, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Sodium Hyaluronate, Ethylhexylglycerin, Dimethiconol, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Laureth-7, C12-14 Pareth-12, Polyacrylamide, Dimethicone Crosspolymer, Carbomer, C13-14 Isoparaffin, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Methylparaben, Benzoic Acid, Parfum, CI 42090.


  Uwielbiam ten krem już od pierwszego użycia! Najpierw skorzystałam z próbki 1ml, która wystarczyła na twarz i dekold- więc jestem zaskoczona wydajnością. Konsystencja jest aksamitna i lekka, nie zatyka porów. Żelowa formuła pozwala na łatwe i wygodne rozprowadzenie kosmetyku.
Nie dość, że wchłania się ekspresowo to się nie lepi- po prostu ideał! Pozostawia jednak nawilżający film, który ma chronić przed znaczną utratą wody.Od samego początku poczułam jak moja skóra robi się miękka i sprężysta, zmarszczki zostały optycznie wygładzone. Efekt nawilżenia utrzymywał się jeszcze długo- dzięki formule z kwasem hialuronowym producent gwarantuje 72h nawilżenie.
  Przy dłuższym stosowaniu widzę znaczącą poprawę sprężystości i rozświetlenie cery. Efekt widać szybko- tak naprawdę natychmiastowo.
Tak dobrego kremu nie miałam i na pewno zostanę przy nim na stale.
Cena ok 50zł za 50ml- jak dla mnie warto, zwłaszcza, że wystarczy na ok 1.5 miesiąca.


 
Żelowy balsam do ciała Neutrogena® Hydro Boost®

Skład: Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Petrolatum, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Sodium Hyaluronate, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Carbomer, Sodium Polyacrylate, Sodium Hydroxide, Tocopherol, Phenoxyethanol, Parfum, CI 42090.

 W przypadku balsamu miłość dla tej nowej serii tylko się wzmocniła. Orzeźwiająca, lekka formuła. Żelowa, aksamitna konsystencja daje się bez problemu rozsmarować. Jeszcze nie miałam kosmetyku, który tak lekko i tak łatwo aplikuje się na skórę. Wchłania się ekspresowo- skóra po prostu go pije. Delikatny, świeży zapach przynosi ukojenie.
 Nawilżenie i wygładzenie czujemy od razu, zaraz po użyciu i zostaje z nami na długi czas. Podoba mi się, że efekty są od razu i przy regularnym stosowaniu widać poprawę jędrności i napięcia skóry.
  Uwielbiam kosmetyki z pompką- łatwo odmierzyć potrzebną ilość i nie brudzimy całego opakowania kiedy potrzebujemy kolejnej porcji kremu.
Podsumowując polecam całą serię dostępną w sieci Rossmann. Zwłaszcza, że aktualnie trwa promocja i duży balsam (400ml) kosztuje 19,99!!!



"Moje serce w dwóch światach' Jojo Moyes (Recenzja)

"Moje serce w dwóch światach' Jojo Moyes (Recenzja)

   Drogie Panie:) Jeśli jeszcze nie znacie Zanim się pojawiłeś i Kiedy odszedłeś to trzeba prędko nadrobić te braki, ponieważ niedawno, dzięki Wydawnictwu Znak  na polskim rynku pojawiła się trzecia część serii Moje serce w dwóch światach.
Jeśli ktoś myśli, że będą to odgrzewane kotlety i ma już doświadczenie, że każda kolejna część jest gorsza od pierwszej to jesteście w błędzie! Jojo Moyes i tym razem nie zawodzi.










  Dzięki Nathanowi urocza Lou wyrusza aż do Nowego Yorku gdzie czekają na nią nowe wyzwania. Zostaje zatrudniona jako asystentka żony bogatego biznesmena i musi znowu przystosować się do specyficznych wymogów swojego szefostwa. 

Otwierają się przed nią nie tylko wrota do miejsc dostępnych tylko dla śmietanki towarzyskiej, ale także do rodzinnych sekretów.
  Nowy York pochłania Lou. To miasto tętni życiem, a ona próbuje mu sprostać. Za przewodnika służą jej listy Willa. Dzięki nim udaje jej się przetrwać.
Lou jest uczciwa, wierna i ma szlachetne serce, co niestety nie pomoże jej w pracy wśród nowojorskiej elity. Wręcz sprowadzi na nią problemy.
  Jej pracodawczyni jest zamknięta w sobie, wiecznie płacze i ciężko spełnić jej wymagania, a jej mąż jest wiecznie nieobecny.
Jednak ekstrawagancki styl oraz życiowe szczęście pomoże jej nawiązać nietypową przyjaźń (i to nie jedną!), która w dłuższym okresie przyniesie same profity.
  Niestety jeśli w jednej sferze się układa, to w drugiej już nie. Więc kiedy Lou osiąga pewną stabilizację, to problemy pojawiają się w innej dziedzinie.
Jej rodzina pęka z dumy, gdy widzi ją w umieszczanych w rubrykach towarzyskich, zdjęciach z bankietów.
 Na jednim z nich Lou poznaje Josha i zamiera. Will....to samo spojrzenie, uśmiech i kolor włosów- jak to możliwe by był ktoś tak podobny i do tego tak blisko?
Wybór nie jest łatwy; Sam- świeża miłość, która została w Londynie czy Josh- tak podobny do miłości jej życia? Nie pomagają jej kilometry, które dzielą ją z Samem i to, że tak naprawdę go nie zna. Miała za mało czasu by nacieszyć się tym związkiem. Natomiast Josh jest na wyciągnięcie ręki i należy do jej nowego życia. Oliwy do ognia dolewa Katie; nowa współpracownica Sama- czy próbuje zając miejsce Lou? Jakie decyzje podejmie nasza bohaterka?


  Moje serce w dwóch światach jest według mnie najbardziej optymistyczą z wszystkich części, uważam. Poznajemy tutaj dogłębnie Lou- widzimy jej przemianę- dorasta, wie w jakim kierunku chce się rozwijać i prowadzić swoje życie. Niezaprzeczenie jest główną bohaterką i nie zawodzi. Czasami podejmuje niekorzystne dla siebie decyzje, ale zgodne ze swoimi przekonaniami.
  Uważam, że trzeciata część bije na głowę Kiedy odszedłeś, gdzie postawa Lou była czasami wręcz irytująca.
Jojo Moyes nie zawodzi; świetnie poprowadzone dialogi i duża doza humoru. Niesamowite zwroty akcji i napięcie jak w dobrym thrillerze. Tym razem nie uronimy łzy rozpaczy, ale na pewno się uśmiechniemy. Czasami będziemy zaciskać pięści ze złości, a innym razem bić brawa.
Dla fanek autorki to będzie nie lada kąsek. Pozycja idealna by zabrać ją na urlop; pochłania się ją kartka po kartce z nieskrywaną przyjemnością.


Jeśli nie wiesz co mi kupić, kup mi książkę!

Jeśli nie wiesz co mi kupić, kup mi książkę!

  Drogie Panie :) W maju we Wrocławiu odbywały 9. Targi Książki dla Dzieci i Młodzieży Dobre Strony, nie byłam na nich niestety osobiście. Ba! Nawet nie wiedziałabym, że się odbywają gdyby Michał w przerwie pomiędzy zajęciami nie zabłądził w okolice Hali Stulecia.
Po wszystkim wysłał mi zdjęcie, które mogliście obserwować na moim Instagramie


Obydwoje dużo czytamy i tą pasją od najmłodszych lat staramy się zarazić Olka- szukamy ładnych książeczek, których nie zniszczy przy pierwszym spotkaniu i z niewielką ilością teksu.
Od kiedy zaczął chodzić, dłuższe bajki go nie interesują. Woli biegać za kotami :)
Trzy pierwsze pozycje skradły moje 💗 już od samego początku. Są to pierwsze komiksy dla dzieci wydane przez Wydawnictwo TADAM
Pan Kawalarz Wilk i Pan Elegant Lis należą do zbioru utworów autorstwa Adama Święckiego pod tytułem Trochę hałasu z głębi lasu (w tej serii jeszcze Pani Detektyw Sowa i Pan Łasuch Miś).
Są to krótkie, wesołe- często zaskakujące finałem historie. Wciągają swojego czytelnika dzięki zabawnym opisom jak i świetnym ilustracjom.
Idealne dla maluchów poznających świat- czytanie nie trwa długo, a dzięki bogatym i kontrastowym obrazkom możemy zachęcić malucha do interakcji.
  Smoczek Loczek. Na ratunek księżniczce autorstwa








X-lander x move- Czy warto dać więcej za wózek dziecięcy?

X-lander x move- Czy warto dać więcej za wózek dziecięcy?

  Cześć dziewczyny :) Nocną porą przychodzę do Was z recenzją wózka X-lander x-move, który otrzymałam do testów dzięki portalowi BabyBoom. Przez pięć dni razem z Olkiem testowaliśmy go intensywnie zarówno w sielskiej krainie jak i miejskiej dżungli.
Aktualnie mieszkam na wsi więc nasze codzienne spacery to minimum 5km; w trasie odwiedzamy piekarnię, często także moją siostrę.
  Miałam duży problem z Olkiem na spacerach, ponieważ szybko się denerwował i za nic nie chciał usnąć. Pomimo, że zainwestowaliśmy w dobry wózek (tak nam się wydawało) to nie przypadł on do gustu głównemu użytkownikowi.
  W X-landerze są dwie pozycje; przodem i tyłem do prowadzącego- dzięki temu, ja widzę dziecko, ono mnie i jest spokojniejsze. Siedzisko zapinane na 5-punktowe pasy nie jest płytkie, ale nie jest też bardzo szerokie- dziecko nie zsuwa się w nim jak w innych wózkach ma to miejsce. Dla mniejszych dzieci w komplecie dostajemy wkładkę oraz pasujące kolorystycznie nakładki na pasy (firma myśli o wszystkich użytkownikach). Tylko spójrzcie na ten uśmiech :)


  Świetna amortyzacja pozwalała nam na spacery po lesie, polnymi ścieżkami oraz poboczem; nie dość, że na tej małej twarzy cały czas był uśmiech to udało mu się zasypiać i spać tak nawet 2h (mama miała przerwę na kawę i to ciepłą!) Pompowane koła nie stawiały oporu, nawet najbardziej zarośnięta polna dróżka nie była przeszkodą- sama mogłam go prowadzić jedną ręką bez wysiłku.




   Kiedy Olek zasnął wielostopniowa regulacja za pomocą jednego przycisku w oparciu pozwalała przejść od pozycji siedzącej do leżącej.
Później rozpinałam dwa zamki w daszku; jeden by wydłużyć go i osłonić prawie całe dziecko, drugi by zapewnić przewiew i świeże powietrze (pod zamkiem ukryta jest moskitiera, więc nie ma obaw o owady, które mogłyby się dostać do środka. Żadne słonce nie było przeszkodą.
A dodatkową ochronę przed insektami zapewnia moskitiera wbudowana w podnóżek; nie ma ryzyka, że zapomnimy zabrać ją z domu.


 Nie tylko Olek pokochał swój nowy pojazd; ja mając 163cm wzrostu prowadziłam go wygodnie, ale także Michał mający 192cm w końcu zaczął chętniej prowadzić wózek. Teleskopowa rączka, jednym przyciskiem pozwala na dopasowanie jej do wzrostu i wygody użytkowników (bez konieczności garbienia się- duży plus!)
 Do gustu przypadł mi także koszyk na zakupy, który nie dość, że pojemny zwiększa swoją powierzchnię, poprzez rozpięcie przedniego panelu. Skośne ułożenie rozpiętej burty chroni przed wypadaniem. Co ważne, ani razu nie zauważyłam bym zahaczyła tym koszykiem o nierówne podłoże.
  X-landera cechuje dbałość o bezpieczeństwo, wieczorne spacery odbywają się w towarzystwie dolnego podświetlenia, które zapewnia widoczność.
Kolejny atut to wygoda i intuicyjność; chciałam jechać na zakupy. W domu pół biedy, wózek zapakował mi Michał, ale pod marketem myślałam, że będzie problem. Wystarczyło jednak nacisnąć stopą przycisk przy tylnych kołach i wózek sam się składał! Jest lekki więc wkładanie do bagażnika nie było uciążliwe.
Otwierając paczkę i widząc fioletowy kolor, nie byłam do niego przekonana. Jednak znajomi, którzy go widzieli byli nim zachwyceni. Okazało się, że jest także łatwy w czyszczeniu- musiałam wyczyścić resztki banana (pomysł Ojca) i wystarczyła wilgotna ściereczka, dziś nie ma na nim nawet śladu.
Aktualnie wózek jest złożony i zrobiłam to sama bez instrukcji (brawo ja!). Kiedy do nas  przyjechał to rozkładał go Michał, a że położył się wcześniej to sama musiałam dać sobie radę.
  W zestawie otrzymaliśmy dodatkowe akcesoria: osłona na nóżki, dodatkowa wkładka dla mniejszych dzieci z pasującymi kolorystycznie nakładkami na pasy, duża torba.



 Podsumowując jestem zakochana w tym wózku i mam nadzieję, że wróci do nas na stałe. 
Plusy: amortyzacja, design, łatwość użytkowania, dbałość o bezpieczeństwo, intuicyjność, wygoda i łatwość czyszczenia.
Jedyny minus jaki znalazłam to klamra od pasów- po kilku użyciach nabraliśmy prawy w jej zapinaniu.
Uważam, że warto wydać więcej pieniędzy na produkt przemyślany w każdym aspekcie. Poniżej zamieszczam dodatkowe zdjęcia z testów.






Jak zaoszczędzić na kupnie butów.

Jak zaoszczędzić na kupnie butów.

   Jeśli już trochę tu ze mną jesteście, to dobrze wiecie, że uwielbiam buty 💗 Klapki, sandały, koturny, kozaki, sneakersy itd. Na słupku, na szpilce- w mojej szafie pełno butów. Część noszę często, część tylko na wielkie wyjścia. 
Od kiedy zostałam mamą, częściej stawiam na wygodę. Szpilki chwilowo poszły w odstawkę, a ja zaczęłam szukać czegoś nie tylko wygodnego, ale także stylowego.
Zwykłe buty sportowe nie trafiają w mój gust; często są szerokie i niezgrabne i pasują wyłącznie do dresu. Przeglądając ofertę New Balance zakochałam się w ich sneakersach

https://kixpoint.com/pl/buty-new-balance
  To buty z kategorii lifestyle.  Ładnie dopasowane do stopy, często na wygodnej piankowej podeszwie, pozwolą na całodzienne i komfortowe poruszanie się po mieście, a do tego są naprawdę zgrabne. Spokojnie będę mogła ubrać je do joggerów i t-shirtu, ale także do rurek i żakietu.
Okazuje się, że New Balance i ich sneakersy modne są już od jakiegoś czasu- dlatego czym prędzej muszę nadrobić moje modowe zaległości.


Jak zaoszczędzić na kupnie butów?

  Na ten punkt pewnie już czekacie. Wiem, że zakupy i oszczędzanie na logikę nie idą w parze, ale wystarczy trochę sprytu i zamiast jednej pary butów można mieć dwie! lub buty i torebkę ;) Większość z nas zna porównywarki cenowe, jednak nie zawsze przekierowują one do sklepów. Często są to portale aukcyjne- więc obawa o wiarygodność oferty jest spora.
Inaczej sprawa ma się ze stroną kixpoint.com, odsyła ona do sklepów gdzie nie ma ryzyka zakupienia nieoryginalnego towaru. 

  Rozpiętość cenowa jest duża, poniżej widać, że możemy zaoszczędzić pięćdziesiąt złotych (widziałam różnice nawet stu!). Ja już upatrzony swój model New Balance w całkiem przyjemniej cenie, a dla miłośniczek okazji kixpoint.com ma zakładkę kody rabatowe, gdzie znajdziecie informacje, jak uzystkać zniżki w wybranych sklepach.

Kupujecie buty przez internet? Stawiacie bardziej na wygodę czy wzornictwo?

Copyright © 2014 Patriseria , Blogger