Burda Ksiażki: Agnieszka Lingas - Łoniewska - Kastor

Burda Ksiażki: Agnieszka Lingas - Łoniewska - Kastor

Cześć 😊 Przystojni mężczyźni, atrakcyjne kobiety, potajemne walki MMA, czy to nie brzmi intrygująco (przynajmniej dla tej żeńskiej części)? Zapraszam na spotkanie z niepokonanym Kastorem i jego mroczną tajemnicą.


"- Gdzie ja cię znalazłem, mała?
- W piekle.
- Cholernie ciekawe miejsce, samych fajnych ludzi tam spotykam."

 Konstanty Lombardzki jest niczym super bohater - w dzień odnoszący sukcesy biznesmen, należący do grona najbogatszych Polaków, w nocy zaś zawodnik nielegalnych walk MMA pod pseudonimem Kastor. Twardy, niepokorny i niepokonany – nie okazuje emocji, a ludzie potrzebni są mu do osiągania swoich celów.
 W opozycji do niego stoi Anita Sokół, tancerka i hostessa w firmie Polluksa, a od niedawna zasila także szeregi pracowników porządkowych, jego przyjaciela Kastora. Od pierwszego spotkania wpada w oko biznesmenowi i zauważają to wszyscy wokół. W końcu dochodzi do nieuniknionego i w wchodzą w związek, jednak tajemnice, które skrywają przeszkadzają im w zbliżeniu się do siebie.

„- Zrób, to Kastor. Dotknij mnie. Oczyść mnie. Pokaż im – szeptała i poruszała moimi palcami w swojej gorącej cipce.
- Zrób to sama. Załatw ich, mała – powiedziałem ochrypłym szeptem. Bawiła się moimi palcami, masowała nimi łechtaczkę i wyginała się do tyłu.”
 

 Bez zastanowienia się sięgnęłam po tę książkę, kiedy pojawiła się na portalu www.czytampierwszy.pl– po dobrym wrażeniu, jakie wywarła na mnie Randka z Hugo Bosym, nie dopuszczałam takiej klapy. Autorka skorzystała ze schematów – on przystojny i bajecznie bogaty, ona tak samo śliczna jak i przerażona, dziewczyna ze śródmieścia. Schematy nie są złe, jeśli ma się na nie dobry pomysł. W tym przypadku mam wrażenie, że książka była pisana na szybko, bez planu i jej potencjał nie został w pełni wykorzystany. Dodatkowo książka zawiera playlistę i dopisane utwory do każdego rozdziału – ten sam motyw widziałam już u Katy Evans w serii Manwhore.
 Bohaterowie są niedopracowani i po prostu płytcy. Nie poznajemy od razu ich całej historii. W prawie każdym rozdziale pojawia się wstawka z przeszłości, dzięki, której możemy ułożyć całą układankę. Jednak te wstawki z przeszłości, wprowadzają zamieszanie, trzeba się dosyć mocno skupiać na treści. Pomimo, że narracja jest pierwszoosobowa, a akcja dzieje się dwutorowo (raz z perspektywy Kastora, a raz Anity) to ich wewnętrzne przemyślenia i rozterki w żaden sposób do mnie nie trafiają. Sam sposób prowadzenia historii oczami Konstantego jest słaby, pisanie z pozycji „bad boya” nie jest mocną stroną autorki. Toporny styl i naprawdę sporo wulgaryzmów. Żeby budować męską postać, nie trzeba używać rynsztokowego języka, przykładem jest ostatnia książka Tomasza Duszyńskiego Glatz. Po raz kolejny okazuje się, że kobieta nie jest w stanie stworzyć realistycznego, męskiego bohatera z mroczną naturą. O ile opisywanie kochanków nie jest problemem, to druga strona mocno kuleje.
 Dialogi prowadzone pomiędzy bohaterami też nie wypadają ciekawie. Sztuczne, mało intrygujące, zwłaszcza motywacyjne przemowy, brzmią tu mocno komicznie. Zapowiadane napięcie jest nieodczuwane, bohaterzy raz się widzą, za chwilę już mieszkają razem i wyznają sobie miłość – i chociaż jest wiele książek z podobną historią bohaterów, to zazwyczaj czyta się to z wypiekami na twarzy. Anita w jednym momencie jest przerażona, w drugim spędza czas w łóżku z Kastorem. Jest po pierwsza część z serii Bezlitosna siła i nie wróży ona niestety najlepiej.

„- Dla mnie to też nowość i pewnie po drodze wiele rzeczy spieprzę, bo nigdy z nikim nie byłem – wyznał.
- Jak to? – Ścisnęłam rożek kołdry i patrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami.
- W ten sposób. Nie byłem nigdy w związku.
- Chcesz być ze mną w związku? – Zamrugałam. Czułam w głowie kompletny chaos.”


Wydawnictwo SQN: Tomasz Duszyński - Glatz (recenzja)

Wydawnictwo SQN: Tomasz Duszyński - Glatz (recenzja)

Cześć 😊 Ostatnio odkryłam komedię kryminalną jako gatunek literatury, nie wychodząc za bardzo z gatunku za sprawą www.czytampierwszy.pl trafiłam na retro kryminał. Na uwagę zasługuje fakt, że autor Glatz, bo to o nim mowa, jest dolnoślązakiem i tutaj też umiejscowił akcję swojej książki.


"Te dokumenty dotyczyły pana, Her Klein. Pańska przeszłość skrywa wiele tajemnic i wydaje się wręcz niewiarygodna, a jednocześnie budzi szacunek. Jest w niej jednak jeden szczegół, jedno powiązanie, które stawia pod znakiem zapytania pańską bezstronność."

 Glatz 1920r, malownicze miasteczko na dolnym śląsku, budzące się z mroków wojny. Ludzie jeszcze nie zdążyli otrząsnąć się po tych strasznych wydarzeniach, gdy profesor tutejszego liceum, w pewien wiosenny wieczór, znajduje na moście okaleczone zwłoki. Właśnie wtedy, na wezwanie burmistrza w miasteczku zjawa się Wilhelm Klein, który ma rozwiązać zagadkę i odnaleźć mordercę. Jest to nie lada zaskoczeniem dla miejscowych stróżów prawa i tym samym nie zjednuje mu sympatii. Okaleczony na wojnie, odpycha nie tyle co wyglądem, ale swoimi metodami.
 Do pomocy, przydzielony zostaje mu niepokorny wachmistrz Koschella, z którym tworzy całkiem udany duet. Z czasem okazuje się, że morderstwo na moście dopiero rozpoczyna krwawy spektakl. Każde kolejne miejsce zbrodni, zaczyna tworzyć na mapie tytułowego Kłodzka, geometryczne figury, rzuca to coraz nowsze podejrzenia, na niektóre mniejszości zamieszkujące miasteczko.
 Ludzie skłonni są szybko wydać werdykt, jednak sprawa ma drugie dno, a swój początek wiele lat wcześniej i ofiar jest więcej, niż by się mogło wydawać. Dodatkowo, ktoś bardzo mocno chce by Kleinowi i Koschelli powinęła się noga. Czy ponure tajemnice ujrzą światło dzienne?


'Wszyscy oprócz Kleina znów popatrzyli w tamtą stronę, jakby nie mogli uwierzyć, że zbrodnia, której pośrednio byli świadkami, może być jeszcze bardziej nieludzka.'

 Autor stworzył mocno klimatyczny, retro kryminał w dobrym stylu. Akcja już od samego początku nabiera tempa, ale ciągle gdzieś czuć tę ponurą tajemnicę.  Nieoczekiwane zwroty akcji, burzą raz przewidziany scenariusz i tworzą zamieszanie nie tylko w życiu bohaterów.
 Książka napisana jest po męsku, nie ma rzewnych, mdłych opisów, ale nie są one także ubogie. Duszyński by pokazać hardość bohaterów nie musi używać wulgaryzmów, cała budowa postaci jest tak konsekwentna i dopracowana, że męskość i hart ducha jest tu oczywista.
Nie rozdrabnia się na długie i na siłę ciągnięte dialogi – tam gdzie jest to konieczne dialog się pojawia, ale za to konkretny i realistyczny. Co najważniejsze, krew nie leje się tu strumieniami. Czasami pojawi się opis ciała denata, czy odcięte palce, ale nie tworzy to jatki, jak w teksańskiej masakrze.
Dzięki Glatz przeniesiemy się o stulecie, świetny research, pozwolił zbudować realistyczny świat. Autora proszę o więcej 😉

Wydawnictwo Muza: Agnieszka Pyzel - Okruchy lustra (recenzja)

Wydawnictwo Muza: Agnieszka Pyzel - Okruchy lustra (recenzja)


Cześć 😊 Dziś bez przydługiego wstępu, skoro pogoda się trochę zepsuła to zapraszam na mocno klimatyczną powieść, osadzoną w czasach PRL.


 Lata 80 XX wieku. Michalina, gnębiona uczuciem do Allana Wysockiego, dobrze rokującego pisarza,  zawala egzaminy w szkole aktorskiej. To zamyka jej drzwi do świata warszawskiej sceny teatralnej, niepewna jego czuć  i bez propozycji zawodowych, ucieka do G. Tam w prowincjonalnym teatrze nabywa doświadczenia i przy okazji poznaje Maćka. Mężczyzna jest starszym od niej, bardzo utalentowanym aktorem, z którym gra główną rolę w przedstawieniu. W końcu wspólne próby, przeradzają się w uczucie, jednak kobieta nie potrafi zapomnieć o Allanie i ciągle do niego wraca, wymyka się na weekendy. Kiedy Maciek poznaje prawdę i odchodzi, jej świat obraca się w gruzy – a ona uświadamia sobie, że kochała obu mężczyzn.
 Los daje jej jeszcze jedną szansę, zagraniczny kontrakt, rola napisana dla niej, jednak pewnie nieporozumienia sprawiają, że i tym razem rezygnuje z ukochanego. Czy los da im trzecią szansę?



„Oczywiście nie będę odkrywcą, kiedy powiem, że kocha się jedynie raz, a cała reszta, która przychodzi później, te relacje pełne zauroczeń i namiętności, są jedynie poszukiwaniem owego dziewiczego uczucia, którego nie wróci już nic.”

 Okruchy lustra to mocno klimatyczna powieść obyczajowa, z silnym wątkiem nieszczęśliwej miłości. W opozycji do pustych sklepowych półek i braków, stoi przepełnione uczuciami serce Michaliny. 
W przeciwieństwie do blichtru sceny, postawione są brudne i zatłoczone dworce i pociągi.
 Kobieta ślepo i uparcie wierzy w miłość, opętana jest wręcz toksycznym uczuciem, obsesją. Pielęgnuje w sobie miłość do Allana, nie dając innym do siebie dostępu, pozostałe relacje są powierzchowne i znikają tak szybko jak się pojawiają. Potrafi wyjechać z dnia na dzień, nie żegnając się z nikim. Jej egzystencja polega na sinusoidzie wrażeń, szczęściu w momencie kiedy jest z ukochanym i depresyjnej tęsknocie, kiedy jego nie ma obok. Idealizuje często po czasie, osoby, zdarzenia – zatraca rzeczywistość.
 Allan jest natomiast lekkoduchem, raz kocha i wręcz poetycko o tym zapewnia, raz lekceważy i znika, jakby nigdy nie istniała. Nie dał Michalinie dostępu do swojego prawdziwego ja, a ona wie tyle ile on jej pozwala o sobie wiedzieć. Ta tajemnica, odpływy i przypływy uczuć sprawiają, że przyciąga ją jak magnes.


Miłość?- odparł Allan. Doskonale znam jej smak, zapach, jej kolory i pory roku, w których najsilniej trzyma i nie chce odpuścić, choćby człowiek był już bardziej samotny niż pies, bo obiekt jego miłości gdzieś sobie poszedł.”

 Autorka fenomenalnie buduje depresyjny klimat, oddający uczucia i życie bohaterki. Roztapiający się śnieg, błoto, brak towarów. Symbolem PRL staje się tu sałatka jarzynowa i wódka pita szklankami. Zaprasza nas do świata sceny, pokazuje, że aktorzy tworzą wielką rodzinę, która razem płacze i się śmieje, ale z drugiej strony to zamknięty świat – którego większość osób nie rozumie. Gdzie pod kolorowymi pawimi piórami, skrywają się zazdrość, rozpacz i morze alkoholu. Gdzie miesza się dzień i noc, a życie odliczają próby i premiery.
 Pierwszoosobowa narracja, prowadzi historię z pozycji bohaterki. Łatwiej pozwala zrozumieć co dzieje się w jej wnętrzu i wniknąć dogłębnie w ten kalejdoskop uczuć. Dobrze dobrane postacie, które są synonimem ‘tamtych’ czasów, świetna i dogłębna kreacja, a przy tym dialogi tak naturalne, jakby osobiście przysłuchiwało się rozmowom.
Książka jest trudna, jest przytłaczająca i pozostawia w czytelniku na długo jeszcze ten smutek, który przeziera z każdej strony. Myślę, że nie zrobię nadużycia jeśli napiszę, że ta historia domaga się ekranizacji.
Oficyna 4eM:  Marcin Szumowski - Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki (recenzja)

Oficyna 4eM: Marcin Szumowski - Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki (recenzja)

Cześć :) Myślę, że jest naprawdę niewiele osób, które nie widziały filmiku o bieszczadzkich niedźwiadkach - Lesiu i Grzesiu. Ich historia opisana właśnie jest w książce Niedźwiedzica z Baligrodu i inne historie Kazimierza Nóżki. Pięknie wydana. Twarda okładka, zdjęcia monochromatyczne jak i kolorowe, a w środku historie z puszczy i kniei.



 Początkowo myślałam, że będzie to książka typowo dla dzieci. Jednak, kiedy zobaczyłam jej format i ilość stron, poszła w zapomnienie, czego teraz naprawdę bardzo żałuję. Kazimierz Nóżka to wieloletni leśniczy z Baligrodu, który przeprowadza nas przez las, nie mający przed żadnych nim tajemnic. Leśnik personalizuje zwierzęta, nadaje im imiona i wyszukuje ludzkich cech. Żyje w zgodzie z nimi i dba o ich bezpieczeństwo. Oswaja nam taki gatunki jak wilki czy lisy, ale przestrzega przed niedźwiedziami.

"To niedźwiedzie, drapieżniki, tak samo niebezpieczne jak lwy czy tygrysy. Jeśli będą chciały, to zabiją cię jednym uderzeniem łapy. Ludzie myślą, że to takie misie z wieczorynki, dobroduszne grubaski, które chłepczą miód i przed spaniem piją szklankę mleka."

 Anegdotki i historie, które go spotkały, uatrakcyjniają bogato ilustrowany tekst. Z każdą opowieścią czuć miłość do zwierząt i pasję co do swojej pracy. Za każdym razem przypomina o szacunku do przyrody i tego co nas otacza. Głośno się o nim zrobiło, kiedy udostępnił swój pierwszy film za pomocą fanpage nadleśnictwa.

"Kazimierz ubrał się ciepło, włożył zieloną wełnianą czapkę, chwycił mały aparat fotograficzny i wyszedł z domu. To, co stało się zaraz potem, odbiło się głośnym echem daleko poza jego rodzinnym Bukowcem."




Autor (Marcin Szumowski), poznał leśniczego podczas kręcenia dokumentu o bieszczadzkich mieszkańcach tak też narodziła się przyjaźń i dzięki temu z wprawą bajarza zapoznaje nas z tym urokliwym miejscem. Książka nie opiera się tylko na świecie zwierząt, wiele historii dotyczy ludzi - swoistej symbiozy jaka łączy mieszkańców Bieszczad z leśną fauną i florą. Ciekawostki z zawodu leśnika i przybliżenie aspektów jego pracy, są niezwykle interesujące. Styl autora jest bardzo przyjemny, książkę się pochłania i ma się ochotę na więcej i więcej. Na uwagę zasługuje twarda oprawa wydania i piękne zdjęcia. Poetyckie opisy przyrody pobudzają tęsknotę za górami.

"Poranek następnego dnia był przepięknie błękitny. Wysoko nad szczytami unosiły się delikane bałwanki chmur. Świeże powietrze niosące zapach jodłowej żywicy wdzierało się przez uchylone okno w leśniczówce."

Ciekawostką jest, że na FB można śledzić profil współtworzony przez Kazimierza Nóżkę i Marcina Scelinę ‘Botanika’ i oglądać opisywane filmy, ze świata zwierząt czy zdjęcia, ze świata roślin. Obu panów łączy swoistego rodzaju przyjaźń, zarządzają sąsiadującymi nadleśnictwami i o ile Nóżka jest królem zwierząt, Scelina jest królem roślin – oboje wspierają się swoją wiedzą i oboje próbują zarazić ludzi swoją pasją.
Książka była dostępna na portalu www.czytampierwszy.pl


Oficyna 4eM:  Sławek Michorzewski - Miliarder

Oficyna 4eM: Sławek Michorzewski - Miliarder

Cześć 😊 Nadrabiam książkowe zaległości z www.czytampierwszy.pl. Dziś zapraszam na komedię kryminalną Miliarder Sławka Michorzewskiego.



"Maciejowi wydawało się, że cały świat teraz płacze nad jego losem. Losem nieudacznika i pierdoły. Jednak gdzieś w głębi podświadomości cały czas wierzył, że jest to etap przejściowy, a jego życie któregoś dnia się odmieni na lepsze."

 Maciej Kupczyk może przyciągać urodą i nienaganną prezencją, ale na tym jego zalety się kończą. To podręcznikowy przykład sieroty życiowej i nieudacznika – jeśli coś złego ma się przytrafić to zawsze w jego obecności. Niczym czarny kot sprowadza pecha na współtowarzyszy.
Zmęczony życiowymi niepowodzeniami, brakiem znajomych i zależnością od członków rodziny, chce zmienić swoje życie. Pewnego dnia, trafia na artykuł w prasie o oszustach podających się za spadkobierców samotnych miliarderów. Przypadkowo zbiega się to z informacją o chorobie słynnego szwedzkiego bogacza. Kupczyk nie bez przeszkód, wciela swój plan w życie. Nie za długo idzie mu się pławić w luksusie, okazuje się, że staje się celem kilku agencji wywiadowczych i każda chce się go pozbyć.

"Wyjście z auta musiało być spektakularne. Zamknął oczy, dwa razy wciągnął powietrze do płuc. - Raz, dwa, trzy - policzył na głos i szarpnął chromowaną klamkę. Popchnął drzwi najpierw lekko ręką, a później gwałtownie na całą szerokość nogą, tak żeby wszyscy mogli zobaczyć, kto przyjechał tym pięknym samochodem. W tym momencie przejeżdżające przez parking auto dostawcze urwało mu drzwi."


 Akcja powieści prowadzona jest kilkutorowo. Każdy rozdział to historia innego bohatera lub bohaterów, często wątki zazębiają się o siebie. Wartka akcja, często zmienia formę na bardziej statyczną. Książka zaliczana jest do gatunku komedii kryminalnych i byłaby fenomenalna, gdyby nie przekombinowanie. O ile postać samego Kupczyka jest pocieszna i interesująca, a jego magnes do przyciągania pecha potrafi rozbawić do łez, to postać karła mordercy jest po prostu nieciekawa.  Bohaterów można podzielić na tych naprawdę wyjątkowych i dobrze zbudowanych oraz postacie, których obecność nie jest konieczna. Momentami trup ściele się gęsto, innym razem dominują sceny nacechowane erotycznie, ale w jakiś taki kiczowaty i groteskowy sposób.
 Sam tekst czyta się przyjemnie, ale mam wrażenie, że momentami autor chciał, wręcz za bardzo, wywołać salwy śmiechu. Kończyło się to jednak na szoku i po trochu złości, że fajny wątek jest po prostu bezsensownie psuty. Myślę, że takie 6/10 jest sprawiedliwą oceną.



Wydawnictwo SQN: Samanta Shannon -Blada Śniąca (recenzja)

Wydawnictwo SQN: Samanta Shannon -Blada Śniąca (recenzja)


 Cześć :) Przez te upały ciężko mi się zebrać do pisania. O ile jeszcze w pracy funkcjonuję to w domu już nie bardzo. Myślę, że większość osób, zwłaszcza tych lubujących się w fantastyce, zna serię Czas Żniw. Jako, że ostatnio zagłębiam się w tym kierunku, zaczęłam od prequela tego bestsellera. Książka oczywiście pochodzi z portalu www.czytampierwszy.pl

‘Wszyscy mieli w gangu swoje przydomki. Jaxon był Białym Spoiwem, Nick nosił imię Czerwonej Zjawy, a Elizę nazywano Udręczoną Muzą. Nie wiedziałam skąd się wzięły te pseudonimy, ale bardzo pragnęłam mieć swoje własne imię na ulicach. Dzięki temu stałabym się prawdziwym członkiem Siedmiu Pieczęci.'

 Paige Mahoney trafia do wyjętego spod prawa gangu Siedmiu Pieczęci, którym zarządza Jaxon. Dziewczyna jeszcze nie jest świadoma jaka moc w niej drzemie, a z drugiej strony wie, że za jakiś czas nie będzie możliwości by mogła nad nią zapanować i nie ściągnąć na siebie podejrzeń rządu. Odkrycie przez rząd jej mocy będzie równało się z jednym - ze śmiercią.
Siedem Pieczęci ma zrzeszać siedmiu wyjątkowych jasnowidzów, tych, których najrzadziej można spotkać. Na razie gang, zrzesza ich czworo. Paige chociaż od niedawna dołączyła do klanu, to ma dość pracy papierkowej, chce otrzymywać konkretne zadania,
 Właśnie wtedy okazuje się, że po ulicach Londynu grasuje złośliwy poltergeist, który jest atrakcyjną zdobyczą dla wszystkich, ukrywających się zgrupowań.
Dziewczyna sprzeciwia się pozostaniu w Melinie i nudnej pracy, tak otrzymuje swoje pierwsze zlecenie.
W trakcie obławy, spotyka Zwierzchnika, który postanawia nauczyć ją szacunku – przez udzielenie gorzkiej i bolesnej lekcji.
Udaje jej się uciec, jednak nie wszystko idzie po jej myśli. Paige przekonana, że będzie musiała opuścić gang, dostaje niespodziewaną propozycję, która może wydawać się nielojalna. Czy się na nią zgodzi?


‘Miałam za to swój dar. Poczułam go we wnętrzu. Otworzył się niczym kwiat, zaczął narastać, nie potrafiłam już nad nim zapanować. Był jak mechanizm zaprojektowany, aby reagować na niebezpieczeństwo’ 

 Blada Śniąca to wstęp do bestsellerowej serii Czas Żniw. Poznajemy historię młodej Paige, jej początki w gangu i pierwsze próby uwolnienia oraz opanowania daru, który w niej drzemie. Dziewczyna jest niepewna siebie i swoich umiejętności. Wiele rzeczy rozumie na opak. Dopiero wkracza w świat jasnowidzów i rządzących nim reguł, a już musi umieć stawiać opór i walczyć.
 Ta książka liczy ok 120 stron, ale jej się nie da czytać, ją się po prostu pochłania. Wartka akcja i świat, który zbudowany jest według pewnych reguł wciągają na dobre. Dialogi są świetnie zbudowane
Nie miałam okazji czytać kolejnych części i mam nadzieję, że wstęp jest tylko przedsmakiem, że dalej będzie zdecydowanie lepiej. Uczciwie mogę stwierdzić, że brak pewności siebie bohaterki, trochę mnie denerwowała. Lubię konkretne i zdecydowane postacie. Nie mniej jednak podoba mi się cały pomysł i jeśli ktoś jeszcze nie czytał Czasu Żniw, to ta książka może być dobrym wprowadzeniem i wzbudzić apetyt na więcej.
Zwłaszcza, że wyjaśnia całą hierarchię jasnowidzów i każdy laik w magicznym świecie, nie pogubi się.




Wydawnictwo Muza: Katherine Center - Milion nowych chwil (recenzja)

Wydawnictwo Muza: Katherine Center - Milion nowych chwil (recenzja)

Cześć 😊 Często jest tak, że nasze dalekosiężne plany dosyć szybko są zweryfikowane przez życie. Ułamek sekundy może zmienić wszystko i to w sposób jakiego nie da się odwrócić i o takim właśnie życiowym przewrocie opowiada Milion nowych chwil, które premierę będzie miało 17 lipca 2019r.


 Margaret Jacobsen stoi u szczytu dorosłego życia. Skończyła właśnie szkołę Biznesu i ma duże szanse przebić kilka szklanych sufitów w dużej korporacji. Ten wieczór ma być wyjątkowy, podświadomie czuje, że chłopak podczas romantycznej kolacji w końcu poprosi ją o rękę. Ona oczywiście zamierza się zgodzić – czy mogłaby odrzucić oświadczyny miłości jej życia. Jednak wszystko od początku idzie nie tak. Zamiast do restauracji, jadą do hangaru. Zamiast romantycznej scenerii, paniczny, paraliżujący strach.
 Jedna chwila, która miała być jak z bajki zmienia się w koszmar. Dziewczyna traci wszystko; urodę, samodzielność i musi zmierzyć się z nielojalnością. Od teraz jej dni definiuje widok szpitalnego sufitu, a towarzystwa dotrzymuje jej siostra, z którą nie chce mieć kontaktu. Zaistniała sytuacja nakaże jej zweryfikować plany i pokaże, kto tak naprawdę jest jej bratnią duszą. Zwłaszcza, że sesje fizjoterapeutyczne prowadzone są przez szkockiego przystojniaka i zaczynają przynosić rezultaty.

"Gwiazdy. Powiał wiatr, odrzucając mi włosy do tyłu. Poczułam chłód, lecz wcale mi to nie przeszkadzało. Przynajmniej miałam świadomość tego, gdzie kończą się ja i zaczyna reszta świata. Pomyślałam wtedy, że wciąż żyję. Tam, na dachu, dotarło to do mnie po raz pierwszy."

 
 Milion nowych chwil to wzruszająca i pełna optymizmu historia o harcie ducha i wewnętrznej sile. Pokazuje, że dla prawdziwych uczuć nie ma żadnych przeszkód, a to co wydaje się końcem, może okazać się początkiem czegoś lepszego. 
Bohaterzy są zbudowani konsekwentnie i nie są monochromatyczni. Podobają mi się ich opisy, jeśli pojawia się jakiś bohater to jest on pokrótce przedstawiony i opisany (drugoplanowe role są pomijane). Margaret przechodzi wszystkie stopnie załamania nerwowego, ale pokazuje przy tym siłę charakteru. Dokładnie wie czego chce i dąży do swoich celów.
Chip początkowo jaki się jako porządny, odpowiedzialny - a do tego przystojny facet. Ideał, o którym śnią kobiety. Jednak w trakcie przechodzi transformację i ujawniają się jego gorsze cechy, jak brak odpowiedzialności czy tchórzostwo.
Jej matka jest przykładem osoby, dla której liczą się pozory i zdanie innych, przy tym narzuca wszystkim swoją wolę. Jeśli ktoś lub coś odbiega od jej poczucia estetyki - usuwa to ze swojego życia. 
Kitty - siostra jest jedną z najbarwniejszych postaci. Szokująca, wytatuowana, krótko ścięta z mnóstwem kolczyków, a przy tym zabawna. Jest powiewem optymizmu. 
Większość postaci przechodzi w trakcie przemianę, jest to prawdziwe stadium zachowań ludzkich. 

"Patrzyłam na mięśnie i ścięgna napinające się na jego pokrytej krótkim zarostem szyi i zupełnie zapomniałam o sobie, o tym, dlaczego tu jesteśmy, i o naszym niemożliwym do osiągnięcia celu. Przez chwilę Ian był tylko facetem w mokrych szortach stojącym w basenie, a ja dziewczyną, którą obejmuje."


 Całość czyta się naprawdę przyjemnie, świetny styl i naturalne dialogi. Akcja początkowo jest dosyć dynamiczna i chociaż później zwalnia to nie zanudza. Większość historii dzieje się w sposób statyczny, opiera się na dialogach i odczuciach. 
Autorka łamie schematy, pokazuje, że można stworzyć naprawdę dobrą i optymistyczną książkę, zaczynając od traumatycznych zdarzeń i nie tracąc przy tym na pozytywnym odbiorze. Jak widzicie,
nie jest to pikantny romans, nie liczcie też na sceny seksu - ale spokojnie, napięcie dozowane jest strona po stronie i nie pozwala odłożyć książki na półkę. Autorka dobrze wie co robi i porwie Was swoją opowieścią. Serdecznie polecam, zwłaszcza jako wakacyjną lekturę.
Wydawnictwo Psychoskok: Joanna Sztroman - Zaczarowany Księżyc (recenzja)

Wydawnictwo Psychoskok: Joanna Sztroman - Zaczarowany Księżyc (recenzja)


Dzień dobry!😊 Jest 8 rano, a wczoraj był najcieplejszy dzień w tym roku. Jeśli wasze dzieci nie chciały zasnąć wieczorem to Zaczarowany Księżyc Joanny Sztroman może im w przyszłości pomóc.




 Książka jest zbiorem 15 wierszowanych opowiadań, nawiązujących tematyką do snu i zasypiania. Bohaterami są tutaj, między innymi, przedmioty codziennego użytku takie jak: mydełko, szczotka do zębów czy poduszka.
Każda historia nawiązuje do snu i zasypiania. Melodyjne rymy sprawiają, że słowa płyną niczym muzyka, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że można je wyśpiewywać w takt kołysanek.



'Niewidzialne duszki
Za oknem czekały.
Jak co wieczór, Basię
Do snu tulić chciały.'



 Rytm stworzony z czytanych słów pozwala znaleźć ukojenie i wyciszyć się po dniu pełnym wrażeń i pomóc powoli zasnąć.


 Całość oprócz oczywistej roli rozrywkowej pełni także tę dydaktyczną. Dzieci na podstawie przedstawionych historii uczą się, porządku i przygotowania do snu.
Poznają zjawiska atmosferyczne oraz zachęcane są do poznawania świata muzyki. W prosty zabawny sposób, pobudza się wyobraźnię najmłodszych.
 Na uwagę zasługują także przepiękne akwarelowe ilustracje, nawiązujące do treści. Feria barw cieszy oczy i na pewno zainteresuje, nie tylko maluchy. Miękka oprawa i nieduży format pozwolą, zabierać ją ze sobą w podróże i szczerze do tego zachęcam. Często dzieciom trudno jest zasnąć w nowym miejscu, a znany element życia codziennego pozwoli im odnaleźć harmonię.


Wydawnictwo Psychoskok: Artur Jasińki - Baśń o dębowym sercu (recenzja)

Wydawnictwo Psychoskok: Artur Jasińki - Baśń o dębowym sercu (recenzja)


Cześć 😊 Często jest tak, że osoby w których na co dzień nie pokładamy wielkich nadziei, w przypadku jakiś problemów okazują się waleczne. Dlatego dziś chcę wam przedstawić bohaterskiego Antka.




 Antek to mały chłopiec, który ma serce przepełnione odwagą. Pewnego dnia dowiaduje się, że całą wioską będą musieli opuścić zamieszkiwane tereny, ponieważ ciągła susza i nieurodzaj sprowadzają na nich głód.  Lada dzień wyschnie także studnia. Jedyną rośliną w tym spustoszonym i spękanym od słońca miejscu jest stary dąb, który nie pozwala się do siebie zbliżyć.
 Chłopiec wyrusza więc w podróż do drzewa by dowiedzieć się, skąd ta susza. Kiedy okazuje się, że to nie dąb jest siedliskiem zła, a wręcz ofiarą, wyrusza w dalszą podróż by z powrotem sprowadzić urodzaj do swojej miejscowości i pomóc odzyskać dębowi to co utracił.





 Baśń o dębowym sercu to piękna przypowieść o walce dobra ze złem i symbiozie jaka łączy faunę i
florę. Niesie ze sobą ważne przesłanie, że ludzie nie mogą żyć nie dbając o to co ich otacza, a czasami osoby, w których nie pokładamy wielkich nadziei, bo pozornie wyglądają na słabe - w środku mogą mieć waleczne serce. Personifikacja drzewa pozwala dzieciom na lepsze zrozumienie sytuacji, drzewo czuje, cierpi, ale w zamian za opiekę potrafi się odwdzięczyć. Książka nie zawiera brutalnych scen, a walka z czarą magią prowadzona jest w myśl zasady: zło, dobrem zwyciężaj.
 Na uwagę zasługuje wydanie, twarda okładka i fenomenalne ilustracje Pawła Kasperka, tworzą z niej małe arcydzieło.
Myślę, że to piękna i obowiązkowa pozycja, by wzbudzić w dzieciach szacunek i miłość do roślin.


Copyright © 2014 Patriseria , Blogger