Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo muza. Pokaż wszystkie posty
Wydawnictwo Muza: Katherine Center - To co bliskie sercu

Wydawnictwo Muza: Katherine Center - To co bliskie sercu

Cześć :) Jeśli dostaję jakąś propozycję od Wydawnictwa Muza, to nie waham się! Jeszcze nie zdarzyło się, żebym dostała książkę, którą będę musiała negatywnie zrecenzować. Jeśli dodatkowo mogę dostać książkę, autorki, którą już znam, to wtedy nie mam żadnych obaw. Więc kiedy okazało się, że polskim nakładem pojawi się To co bliskie sercu autorstwa Katherine Center, to musiałam ją zamówić!


  Cassie ma poukładane życie, mieszka sama w kawalerce, ma dobre kontakty z ojcem i nie potrzebuje nikogo więcej. Wybrała męski zawód, w swojej drużynie strażackiej czuje się jak w drugim domu. Niejednokrotnie udowodniła, że w niczym nie ustępuje męskim członkom załogi. Kariera stoi przed nią otworem, wtedy wydarza się coś niespodziewanego, w trakcie uroczystej gali, wystarczy jeden impuls by zaprzepaścić to na co pracowała latami. Dodatkowo dochodzi prośba o pomoc od matki, z którą ją porzuciła. 
 Zmiana jednostki wiąże się nie tylko z poznaniem nowego zespołu, ale walką ze stereotypami, gdzie kobieta nie dorównuje mężczyźnie, ale rozpoczęciu całej drogi zawodowej od początku. W straży pożarnej wszyscy czują się jak rodzina, ale wyklucza to zawieranie związków. Jeśli jesteś kobietą, musisz nie tylko dorównać facetom, ale zablokować wszystkie uczucia. Dla Cassie nie jest to trudne, bo nie interesuje ją płeć przeciwna, dopóki nie spotyka jednego niepozornego strażaka, a ktoś zaczyna rozsiewać o niej plotki.
 Czy zasada "Nigdy nie umawiaj się z nikim z pracyzostanie złamana? Kto próbuje jej zaszkodzić? 

'Kiedy człowiek dobrze już wie, jakie trudne jest życie, a jednak mimo to wybiera miłość... To nie jest oznaka słabości, tylko odwagi.'

To co bliskie sercu to kolejna urocza historia, która łączy sobie wątki obyczajowe i miłosne. Katherine Center zaprasza nas do męskiego świata, w którym kobiety muszą wykazać się nie lada odwagą. Dodatkowo pokazuje różnice społeczne, które w dalszym ciągu są w stanach odczuwalne, zwłaszcza wśród starszego pokolenia. W swojej powieści, pisarka zawiera wartości moralne jak miłość i rodzina. Udowadnia, że uczucia nie są dla słabych, a wręcz przeciwnie i tylko otwierając swoje serce, będziemy tak naprawdę cieszyć się życiem.
Autorka w uroczy, z dużym wyczuciem tworzy wątek miłosny. Pozwala mu się powoli rozwijać, w sposób naturalny, tak jakby miało to miejsce w realnym życiu. Sceny bliskości są ze smakiem, to nie jest erotyk, więc próżno się doszukiwać szczegółów, ale pobudzają zmysły. 
 Podobają mi się postacie i intryga, która została zawarta. Całe poprowadzenie wątku kryminalnego jest przemyślane, a zwroty akcji niejednokrotnie zaskakują. Nie mam wrażenia, że pojawiają się zbędni bohaterzy. Wszyscy są intrygujący, może nie są wielopoziomowi i nie posiadają zawiłych charakterów, ale to postacie 'z sąsiedztwa', które każdy zna, lubi czy szanuje. Dużym plusem jest realizm i naturalność w ich tworzeniu, bez znamion płytkości czy irytujących osobowości. Nie ma nic gorszego niż czytanie książki, z bohaterami, których się nie lubi.
 Jest jednak coś, czego mi brakowało. W momencie, w którym okazuje się, że główna bohaterka przenosi się do szowinistycznego środowiska nastawiłam się na ciężką przeprawę, tutaj zabrakło tego pazura. Nie pojawiają się złośliwości, jeśli już to na poziomie akceptowalnym, nie ma ostracyzmu. Wszyscy obchodzą się z nią jak z jajkiem. W mojej ocenie mogłoby pojawić się także trochę więcej szczegółowych scen z wyjazdów (zwłaszcza, że autorka miała wsparcie i konsultacje).
 Podoba mi się, że w całej historii autorka nawiązała do swojej poprzedniej książki (Milion nowych chwil), pomimo, że nie mają ze sobą nic wspólnego. Ta powieść to rodzaj książki, którą dobrze będzie się czytało zarówno latem na leżaku, jak i zimą z kubkiem gorącego kakao. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki Katherine Center. 
Wydawnictwo Muza: Abby Jimenez - To tylko przyjaciel.

Wydawnictwo Muza: Abby Jimenez - To tylko przyjaciel.

Cześć :) W tym tygodniu zamiast dwóch wpisów (poniedziałek i czwartek), pojawi się ich więcej - będę nadrabiać książki, które przeczytałam w ubiegłym tygodniu. Skoro to miała być wakacyjna lektura, to skupiłam się na pozycjach 'kobiecych', ale trafiła się też jedna fantastyka. W ogóle myślałam, że przeczytam więcej książek, ale całe dnie na plaży i wycieczkach rowerowych zabierały mi siły.

"Według jednej z legend kochankowie są połączeni niewidzialną czerwoną nicią przymocowaną do małych palców u ich rąk. Takie zespolenie oznacza, że od chwili narodzin dwoje ludzi jest sobie przeznaczonych niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności. Nić może się naprężyć albo zaplątać, ale nigdy się nie zerwie"

 Kirsten Peterson jest atrakcyjna, prowadzi dobrze prosperujący sklep z gadżetami dla małych piesków i ma narzeczonego, który aktualnie przebywa na misji. Tyler jest ucieleśnieniem marzeń większości kobiet, przystojny, wykształcony i oczywiście bogaty. Para ma niedługo razem zamieszkać, zaraz po powrocie chłopaka do kraju. Kirsten jest pewna, że to z nim chce spędzić szczęśliwe, bezdzietne życie i wtedy w jej życie wkracza Josh. Seksowny, zabawny, z całą gracją ładuje jej się... w tył auta. Para mogłaby zapomnieć o tym spotkaniu gdyby nie okazało się, że nie dość, że będą świadkami na tym samym ślubie, to jeszcze będzie pracował z przyszłym Panem młodym. Dziewczyna, która od pół roku nie widziała się z narzeczonym, nie jest obojętna na wdzięki Josha, chociaż wie, że ten związek nie ma szans przez swoją chorobę. Czy Kirsten zburzy swoje poukładane życie i wyjawi swój największy sekret?


 To tylko przyjaciel to romantyczna historia, która mogłaby mieć swoje miejsce w prawdziwym życiu. Mamy tu dziewczynę, która wywodzi się z dobrego domu, ale jej relację z matka, są jak sopel lodu, dlatego tak marzy o rodzinie, której nigdy nie będzie w stanie założyć. Wszystko kręci się wokół schorzenia, które nie pozwala jej normalnie funkcjonować. Dlatego zakłada firmę, którą może prowadzić bezpośrednio z domu. Jest pewna siebie, posiada cięty język i pewność siebie, jakiej brak wielu.
 Jest także mężczyzna, który zakończył wieloletni związek i postanowił przenieść się na drugi koniec kraju. Wie czego chce, a jego myśli zaprząta nowa znajoma i zrobi wszystko by znaleźć się w jej pobliżu.
 Ta powieść, to wzruszająca historia o sile miłości i przeznaczeniu, od którego nie da się uciec. Bohaterzy udowadniają, że nie ma przeszkód, których nie da się pokonać jeśli chodzi o prawdziwe uczucie, a los potrafi przynieść niespodzianki.


 Naturalne dialogi, potrafią rozbawić, niosą w sobie nutę pikanterii. Dla równowagi pojawiają się także, smutne momenty, wręcz dramatyczne, które lepiej pozwalają zrozumieć pewne decyzje.
 Świetni, realistyczni bohaterowie i dwupoziomowa narracja, pokazuje nie tylko różne perspektywy, ale całkiem przyjemną budowę psychologiczną. Żeby nie było tak słodko, to czasami się wkurzałam. Irytowała mnie główna bohaterka, jej ośli upór i wyolbrzymianie niektórych problemów. Denerwował brak porozumienia i rozmowy między postaciami - mogłoby to skrócić trochę akcję. Nie jest to wada, po prostu, to ja jestem niecierpliwa.
 Sceny seksu są subtelne, nie zaliczyłabym tej książki do erotyku. To jest świetny i przyjemnie napisany romans.
Podoba mi się, że autorka kreując postać Kirsten inspirowała się historią, swojej przyjaciółki. Stąd duży realizm i świetny research jeśli lot chodzi o schorzenie głównej bohaterki. 
 To debiut Abby Jimenez i nie da się tego poznać, bo książka jest dopracowana. Jedno jest pewne, jeśli zaczniecie czytać, to ciężko będzie Wam ją odłożyć na półkę. To tylko przyjaciel to przyjemny wakacyjny romans, który warto spakować do swojej walizki.
Wydawnictwo Muza: Miłość z widokiem na morze (antologia opowiadań)

Wydawnictwo Muza: Miłość z widokiem na morze (antologia opowiadań)

Cześć :) Mam nadzieję, że epidemia nie pokrzyżowała Wam planów wakacyjnych i uda się gdzieś wyjechać. My już niedługo jedziemy nad polskie morze  - wypadałoby by Olek w końcu zobaczył nasze rodzime morze. Dlatego dziś mam dla Was idealną powieść na wakacje, która jest zbiorem opowiadań ośmiu polskich autorek: Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, Ilony Gołębiewskiej, Magdy Knedler, Agnieszki Krawczyk, Katarzyny Misiołek, Nataszy Sochy, Małgorzaty Wardy oraz Magdaleny Witkiewicz.


  Marianna i Karol wyruszają nad morze, w podróż pożegnalną, która ma zakończyć ich małżeństwo. Ulegli namowom terapeutki, a teraz przez kwarantannę siedzą zamknięci w pokoju, z widokiem na może.  Do czego doprowadzi zamknięcie pomiędzy osobami, które nawet się nie lubią? 
Agnieszka i Piotrek zakochają się w sobie w pewien zimny maj, ale czy ich miłość przezwycięży odległość
Magda po wypadku traci wszystko; sprawność, pasję i miłość, tkwi tak w zawieszeniu, aż przeszłość postanawia się o nią upomnieć. Czy pozwoli jej na to? 
Julita, aktorka o przebrzmiałej sławie, nie potrafi się odnaleźć po powrocie do kraju, czy nie przegapi jedynej szansy? 
Kamil, który notorycznie wyjeżdża w delegację, popchnie Dorotę, w ramiona, które chcą ją pocieszyć. Czy jest dla nich szansa? 
Jolanta, bibliotekarka zaczytująca się w kryminałach, sama stanie się bohaterką jednego. Co ukrywa przed nią ten przystojny nieznajomy? 
Beata wyjedzie na weekend nad morze, czy odważy się by zawalczyć o związek z Arturem? Hania i Paweł odkryją, że wspólne życie nie jest kolorowe, czy to pomoże umocnić ich związek?

 "Lepsze jutro zależy od naszych dzisiejszych wyborów"

 Miłość z widokiem na morze to zestaw ośmiu krótkich opowiadań. Polskie autorki napisały, opowieści przesiąknięte smakiem i zapachem Bałtyku, z piaskiem przesypującym się między palcami. Dla mnie w tym zestawieniu najlepiej wypadają Magdalena Witkiewicz oraz Ilona Gołębiewska, po każdej z ich historii miałam niedosyt i żal, że to już koniec. Reszta opowiadań trzyma podobny poziom, najsłabsze należy do Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. 
 Dobrze zbudowany klimat, w którym czuć nadmorską aurę. Bohaterzy charakterystyczni, których nie da się nie lubić i naturalne dialogi. To wszystko dostajemy w tym zestawieniu. Twórczynie umiejętnie nakreślają uczucia jakie łączą postacie - w tym przoduje Ilona Gołębiewska. Natomiast Agnieszka Krawczyk, w sposób fenomenalny i mocno obrazowy tworzy Julitę, tej bohaterki nie sposób polubić, ale po czasie łatwo zrozumieć skąd, ta otoczka i zachowanie. Magda Knedler swoją opowieść ubiera w smutek i ból, przezierający na czytelnika. Natasza Socha uracza zabawnym zakończeniem i pokazuje, że rozmowa jest kluczem do wielu drzwi. Magdalena Witkiewicz, tworzy historię, którą mogło napisać życie. Katarzyna Misiołek pokazuje, że po burzy wychodzi słońce, a Małgorzata Warda, że mieszkanie razem, nie zawsze oznacza wspólne życie. Agnieszki Lingas-Łoniewska, pokazuje, że koszmary mogą się spełnić, ale nie każdy ma złe zakończenie.
 Myślę, że nie można było znaleźć lepszego zestawienia pisarek, tak dobrze czujących się w powieściach obyczajowych i romansach. W mojej opinii to książka idealna na lato i to nie tylko te spędzone nad brzegiem morza.
 
Wydawnictwo Muza: Helen Hoang - Test na miłość

Wydawnictwo Muza: Helen Hoang - Test na miłość

Cześć 😊 W tamtym roku dzięki akcji z poszukiwaniem recenzentów na portalu Lubimy Czytać (polecam, często są tam takie akcje) mogłam przedpremierowo zrecenzować książkę Helen Hoang – Więcej niż pocałunek. Ten debiut szturmem dostał się na listy bestsellerów, a już 25.03.2020 premierę będzie miała jej kolejna książka Test na miłość. Oba tytuły należą do cyklu „The Kiss Quotient”.

‘Pocałunek oznacza, że chcesz się z kimś umawiać, że pragniesz stworzyć z tą osobą związek, że zamierzasz kochać i liczysz na wzajemność. Jeżeli całujesz, ale nie potrafisz dać całej reszty, to znaczy, że jesteś skończonym dupkiem. Już lepiej masturbować się pod prysznicem.’
 Mỹ wychowała się w wietnamskiej wiosce. Zawsze marzyła o czymś więcej niż rodzinie, gnieżdżącej się w jednym pokoju. Miała już wystarczająco ciężko, bo jej ojcem był Amerykanin, a matka wychowywała ją razem z babcią. Jej szansę na lepszą przyszłość przekreśliła ciąża w wieku nastoletnim.
 Jednak los postanowił się do niej uśmiechnąć. Sprzątając hotelowe toalety spotyka Cộ Nga, która przyleciała by zrobić casting na żonę dla swojego syna. Dziewczyna tak ją urzeka, że proponuje jej wylot do Stanów jako ‘próbna’ narzeczona jej syna i daje 2 miesiące na rozkochanie go w sobie.
 Zadanie nie będzie łatwe, bo Khai ma duże problemy z okazywaniem uczuć i socjalizacją. Twierdzi, że ma serce z kamienia i trzyma się tej dewizy od lat. Mężczyzna ceni sobie ład i ściśle ustalony porządek, który burzy pojawienie się Esme (Mỹ zmienia imię, wraz z nowym początkiem).  Khai wydaje się nieczuły na jej zaloty, a ona chwyta się wszelkich sposobów. Gdy te zawodzą postanawia wykorzystać swój czas i zdobyć wykształcenie.
 Czy Esme uda się roztopić skamieniałe serce? Czy Khai nauczy się okazywać uczucia?

‘Mogła zrobić maturę, inaczej się ubierać, mówić z innym akcentem, ale nie była w stanie zmienić tego, skąd przyjechała. Pochodziła z nizin społecznych i wychowywała się w takiej biedzie, że nie było jej stać na skończenie szkoły średniej. Na dodatek była mieszańcem i wszyscy patrzyli na nią z góry.’
 Test na miłość to urocza, pełna ciepła i optymizmu historia miłosna, której nie sposób odłożyć na miejsce. Całość tworzy spójną historię, w której warto się zatracić.
Zakochałam się w postaci Esme; jest wyrazista i bardzo specyficzna. Podobał mi się humor i ten hart ducha zaklęty w małym ciele. Z drugiej strony posiada świadomość swojego ja. Jej gafy, wynikające z wychowania w innej kulturze, braku obycia czy wykształcenia potrafiły rozbawić do łez. Uparcie dąży do celu i z optymizmem podchodzi do życia. Zawsze ma jakiś plan B.
 Khai jest stateczny, praktyczny i bardzo zorganizowany. Ma ustalony plan dnia i nie lubi niespodzianek. Z drugiej strony ma dobre serce, dlatego nie pozwala sobie na głębsze uczucia. Jest przekonany, że nie umie nikogo pokochać, więc nie chce ranić złudnymi obietnicami.
 Relacje tej dwójki to mieszanka wybuchowa. Z początkowej rezerwy, zaczynają się przed sobą otwierać. Oboje przechodzą przemianę i zaczynają zauważać nowe możliwości. Esme staje się bardzo pewna siebie i porzuca kompleksy, a Khai dowiaduje się, że umie odczuwać emocje i nie musi mieć ściśle ustalonego planu dnia by czuć się dobrze.
 O ile w Więcej niż pocałunek autorka mocno się skupiała na Zespole Aspergera i jego przedstawieniu, tak by przybliżyć czytelnikom z czym sama musi się zmierzać. Tym razem priorytetem jest pochodzenie Esme i jej walka o lepsze życie. Tym razem też otrzymujemy porcję cech autystycznych i są one w pewnym momencie ograniczeniem dla postaci, ale nie stoją na piedestale.
 Budując relację, głównych postaci tak naprawdę przez przypadek dowiadujemy się jak wyglądają ograniczenia z tym związane. Esme jest słabo wykształcona i nie rozumie do końca z czym zmaga się Khan i myślę, że tym lepiej dla niej, bo nie obchodzi się z nim jak z przysłowiowym jajkiem. Oczywiście bierze jego wskazówki do serca i się do nich stosuje, ale nie determinuje to jej prób nawiązania bliższej relacji.
Podoba mi się silny obraz kobiety zawarty na kartach powieści. Bohaterki są niezależne, osiągają sukcesy i z optymizmem patrzą w przyszłość. Potrafią ciężko pracować i nie uginają się przed przeciwnościami losu.
 Nie zgodzę się z innymi opiniami, że postacie są niedopracowane. Kto lepiej może stworzyć wietnamską imigrantkę niż jej córka? Albo ukazać relacje z osobą cierpiąca na Autyzm?.
Inspiracją dla stworzenia Esme był życiorys mamy Helen Hoang, która pomimo trudności wyjechała do stanów z czwórką dzieci i matką. Ciężki los w końcu się odmienił, bariera językowa została pokonana, a ona jest teraz wziętą bizneswoman. Dodatkowo jej ojciec jest Autystykiem, a ona sama cierpi na późno zdiagnozowany Zespół Aspergera.
Szczególne uznania należą się także tłumaczowi (Paweł Wolak), bo jego przekład czyta się z przyjemnością.

Wydawnictwo Muza: Eva Garcia Saenz de Urturi - Rytuał Wody (Trylogia Białego Miasta Tom 2)

Wydawnictwo Muza: Eva Garcia Saenz de Urturi - Rytuał Wody (Trylogia Białego Miasta Tom 2)


Cześć 😊 Ostatnio zdarza mi się zaczynać serie książkowe od środka lub od końca i tak było z Trylogią Białego Miasta autorstwa Evy Garcia Saenz de Urturi. Bardzo lubię klimatyczne thrillery, więc kiedy otrzymałam Rytuał Wody, nie mogłam się powstrzymać… i zaczęłam czytać.



 Mieszkańcom prowincji Alava nie dane jest odpocząć psychicznie. Po serii podwójnych morderstw, w górach znaleziona zostaje martwa młoda kobieta. Miejsce zbrodni jest nietypowe; ofiara jest w ciąży, powieszona za nogi, a jej głowa znajduje się w miedzianym kotle.
 Wszystko w tej zbrodni ma znaczenie; miejsce, symbolika oraz dawne wierzenia, ktoś z dokładną precyzją odwzorowuje pewien rytuał. Co najgorsze już wydarzyła się podobna zbrodnia, wiele lat wcześniej. Policja postanawia utajnić śledztwo, zwłaszcza, że jeden z funkcjonariuszy był związany z obiema ofiarami, a wtedy ginie kolejna osoba z jego otoczenia.



 Pomimo nieznajomości pierwszego tomu nie miałam problemu by odnaleźć się w akcji, być może pomogłaby mi ona wyjaśnić kilka wątków już na początku, ale to tylko podsycało moją ciekawość.
Rytuał Wody wciąga na dobre. Pomimo, że akcja była spowalniana wątkami obyczajowymi i wewnętrznymi przeżyciami głównego bohatera, z niecierpliwością pochłaniałam kolejne strony. Autorce można zarzucić rozwlekające się przemyślenia bohatera, czasami mocno plastyczne opisy, ale nie można zarzucić tego, że potrafi dozować emocje i opowiadać historię. Na uwagę zasługuje ogólna kreacja bohaterów, pomimo, że Unai czasami mnie irytował swoją bierną postawą i momentami tracił charakter, to pozostały kalejdoskop postaci jest przemyślany. Żaden bohater nie jest zbędny, każdy w końcu będzie miał swoje wielkie pięć minut. Książka jest dopracowana, nie pojawiają się zbędne wątki, pomimo, że jest ich całkiem sporo, a pozornie błahe incydenty mają swój finał w późniejszym etapie.  Duży plus za chronologię wydarzeń, historię poznajemy dwuetapowo, nawet zastosowana retrospekcja zdarzeń nie burzy ustalonego porządku i nie miałam problemu z połączeniem pewnych wątków.  Naturalnie wypadające dialogi są dodatkowym smaczkiem.
 Co do zakończenia, jak to rzadko ostatnio bywa – nie spodziewałabym się. Pisarka tak umiejętnie żongluje wątkami, podrzuca kolejne dowody, że naprawdę ciężko było mi odnaleźć mordercę. Mniej więcej w ¾ książki dowiadujemy się, kim on jest, ale informacja, że bohaterowie już go poznali burzy całą teorię. Naprawdę polecam, ale może w weekend – zwłaszcza jeśli chcecie się wyspać.

Wydawnictwo Akurat: Cecelia Ahern - PS Kocham Cię na zawsze.

Wydawnictwo Akurat: Cecelia Ahern - PS Kocham Cię na zawsze.


Cześć 😊 Mam trochę zaległości, bo moje dziecko przyniosło jakiegoś wirusa ze żłobka – u nas chorujemy razem, żeby było sprawiedliwie. W 2004 roku świat oszalał na punkcie PS Kocham Cię, trzy lata później kolejne szaleństwo wywołał film o tym samym tytule (Uczciwie przyznam, że książkę pokochałam całym sercem, ale film był dla mnie nie do przejścia). Jeśli myśleliście, że to koniec przygód Holly to mam dla Was świetną wiadomość- 16.10.2019 roku premierę miała PS Kocham Cię na zawsze.

„To dziwne, ale śmierć ma fizyczną obecność; śmierć może być jak wrażenie, że ta druga osoba jest w pokoju. Luki, które pozostawia po sobie ktoś, kogo kochamy, to, że go już nie ma, jest wyczuwalne, więc były czasem takie chwile, Gdy Gerry wydawał mi się bardziej żywy niż ludzie wokół mnie.”

 Właśnie mija siedem lat od śmierci Gerry’ego i wydawać mogłoby się, że życie Holly wraca na odpowiednie tory. Kobieta ma w końcu stabilną pracę, u jej boku pojawił się nowy partner – Gabriel i kiedy ma zrobić kolejny krok do przodu ponownie upomina się o nią bolesna przeszłość. Holly bierze udział w podcaście na temat straty, bólu i tego jak radzić sobie z żałobą. Jej nieprawdopodobna historia sprawia, że obce osoby chcą znać każdy nawet najbardziej bolesny szczegół jej życia. Nie inaczej jest z Angelą, która będąc pod wrażeniem jej przeżyć zakłada klub ‘PS Kocham Cię’. Holly unika nowej znajomej i nie odpowiada na zaproszenie do klubu, do dnia, kiedy okazuje się, że Angela zmarła.
 Jedna decyzja sprawia, że do Holly, jak bumerang wracają wszystkie wspomnienia, a ona na nowo rozpamiętuje cały rok po stracie męża. Znowu zaczyna żyć z duchem, czy Gabrielowi uda się wygrać z widmem byłego męża ukochanej i czy Holly rozliczy się z przeszłością?

„Nigdy nie porównywałem swoich karteczek z listami od Gerry’ego. Nie używałem nawet kopert. Ale trzymałem je. Musiałem po prostu ująć w słowa wszystkie te rzeczy, które chciałem Wam powiedzieć, gdyby mnie zabrakło.”


Po przeczytaniu pierwszej części miałam wrażenie, że książka pomimo tego całego smutku, zawiera w sobie także dużą dawkę nadziei. Pozytywną energię i ciepło dało się czuć na każdej stronie. Tym razem Cecelia Ahern funduje nam nie mniej wzruszająca historię, ale nie skupia się na uczuciach osób, które straciły kogoś bliskiego, a na tych którzy odchodzą. Tworzy mocno psychologiczny aspekt straty. Na podstawie przeżyć różnych bohaterów, poznajemy odmienne podejście do śmierci. Jednak to co ich łączy to pewien egoizm, każda z osób odchodząc myśli o swoich bliskich, ale nie są to uczucia czysto altruistyczne. Każda postać desperacko chwyta się życia i czasami wręcz na siłę próbuje przedłużyć swój pobyt. Autorka pokazuje, że w zderzeniu ze śmiercią każdy człowiek stara się ten moment odsunąć w czasie i najbardziej czego się boi to zapomnienia. Co odważniejsi próbują sterować życiem krewnych zza grobu.

 Cała akcja kręci się wokół głównej postaci. Tym razem poznajemy inną Holly, jak sama wielokrotnie podkreśla – zmieniła się. Mam wrażenie, że wyszła ze swojej skorupy. W PS Kocham Cię była bierna i pozwalała by jej życiem sterowały listy od Gerry’ego. Teraz poznajemy dużo twardszą postać, która pomimo czasu jaki minął nie zamknęła wrót przeszłości, a kiedy próbuje to zrobić wpada w panikę. Dzięki jej spotkaniom z klubem, otrzymuje nowe światło na wydarzenia sprzed lat i ponownie wraca do listów, ale tym razem czyta je z innej perspektywy. W pewnym momencie uświadamia sobie, że to co się wydarzyło zawsze będzie z nią i nie ma sensu od tego uciekać, ale nie może też tracić czasu stojąc w miejscu.
Pozostali bohaterzy tworzą tło, ale nie znaczy, że są zbędni. Doskonała budowa postaci, szczegółowo stworzone charaktery i możliwość wniknięcia w ich umysł, poznania ich myśli i strachów sprawiają, że jeszcze długo po odłożeniu książki będziecie zadawać sobie pytania z natury czysto filozoficznej. Co chcielibyście zostawić bliskim, gdybyście wiedzieli, że Wasz koniec nadchodzi? Pomimo piętnastu lat przerwy między częściami historia jest spójna. Polecam ze względu na rozdzierający obraz walki o pamięć i pozostanie wśród żywych.
Wydawnictwo Muza: Agnieszka Pyzel - Okruchy lustra (recenzja)

Wydawnictwo Muza: Agnieszka Pyzel - Okruchy lustra (recenzja)


Cześć 😊 Dziś bez przydługiego wstępu, skoro pogoda się trochę zepsuła to zapraszam na mocno klimatyczną powieść, osadzoną w czasach PRL.


 Lata 80 XX wieku. Michalina, gnębiona uczuciem do Allana Wysockiego, dobrze rokującego pisarza,  zawala egzaminy w szkole aktorskiej. To zamyka jej drzwi do świata warszawskiej sceny teatralnej, niepewna jego czuć  i bez propozycji zawodowych, ucieka do G. Tam w prowincjonalnym teatrze nabywa doświadczenia i przy okazji poznaje Maćka. Mężczyzna jest starszym od niej, bardzo utalentowanym aktorem, z którym gra główną rolę w przedstawieniu. W końcu wspólne próby, przeradzają się w uczucie, jednak kobieta nie potrafi zapomnieć o Allanie i ciągle do niego wraca, wymyka się na weekendy. Kiedy Maciek poznaje prawdę i odchodzi, jej świat obraca się w gruzy – a ona uświadamia sobie, że kochała obu mężczyzn.
 Los daje jej jeszcze jedną szansę, zagraniczny kontrakt, rola napisana dla niej, jednak pewnie nieporozumienia sprawiają, że i tym razem rezygnuje z ukochanego. Czy los da im trzecią szansę?



„Oczywiście nie będę odkrywcą, kiedy powiem, że kocha się jedynie raz, a cała reszta, która przychodzi później, te relacje pełne zauroczeń i namiętności, są jedynie poszukiwaniem owego dziewiczego uczucia, którego nie wróci już nic.”

 Okruchy lustra to mocno klimatyczna powieść obyczajowa, z silnym wątkiem nieszczęśliwej miłości. W opozycji do pustych sklepowych półek i braków, stoi przepełnione uczuciami serce Michaliny. 
W przeciwieństwie do blichtru sceny, postawione są brudne i zatłoczone dworce i pociągi.
 Kobieta ślepo i uparcie wierzy w miłość, opętana jest wręcz toksycznym uczuciem, obsesją. Pielęgnuje w sobie miłość do Allana, nie dając innym do siebie dostępu, pozostałe relacje są powierzchowne i znikają tak szybko jak się pojawiają. Potrafi wyjechać z dnia na dzień, nie żegnając się z nikim. Jej egzystencja polega na sinusoidzie wrażeń, szczęściu w momencie kiedy jest z ukochanym i depresyjnej tęsknocie, kiedy jego nie ma obok. Idealizuje często po czasie, osoby, zdarzenia – zatraca rzeczywistość.
 Allan jest natomiast lekkoduchem, raz kocha i wręcz poetycko o tym zapewnia, raz lekceważy i znika, jakby nigdy nie istniała. Nie dał Michalinie dostępu do swojego prawdziwego ja, a ona wie tyle ile on jej pozwala o sobie wiedzieć. Ta tajemnica, odpływy i przypływy uczuć sprawiają, że przyciąga ją jak magnes.


Miłość?- odparł Allan. Doskonale znam jej smak, zapach, jej kolory i pory roku, w których najsilniej trzyma i nie chce odpuścić, choćby człowiek był już bardziej samotny niż pies, bo obiekt jego miłości gdzieś sobie poszedł.”

 Autorka fenomenalnie buduje depresyjny klimat, oddający uczucia i życie bohaterki. Roztapiający się śnieg, błoto, brak towarów. Symbolem PRL staje się tu sałatka jarzynowa i wódka pita szklankami. Zaprasza nas do świata sceny, pokazuje, że aktorzy tworzą wielką rodzinę, która razem płacze i się śmieje, ale z drugiej strony to zamknięty świat – którego większość osób nie rozumie. Gdzie pod kolorowymi pawimi piórami, skrywają się zazdrość, rozpacz i morze alkoholu. Gdzie miesza się dzień i noc, a życie odliczają próby i premiery.
 Pierwszoosobowa narracja, prowadzi historię z pozycji bohaterki. Łatwiej pozwala zrozumieć co dzieje się w jej wnętrzu i wniknąć dogłębnie w ten kalejdoskop uczuć. Dobrze dobrane postacie, które są synonimem ‘tamtych’ czasów, świetna i dogłębna kreacja, a przy tym dialogi tak naturalne, jakby osobiście przysłuchiwało się rozmowom.
Książka jest trudna, jest przytłaczająca i pozostawia w czytelniku na długo jeszcze ten smutek, który przeziera z każdej strony. Myślę, że nie zrobię nadużycia jeśli napiszę, że ta historia domaga się ekranizacji.
Wydawnictwo Muza: Katherine Center - Milion nowych chwil (recenzja)

Wydawnictwo Muza: Katherine Center - Milion nowych chwil (recenzja)

Cześć 😊 Często jest tak, że nasze dalekosiężne plany dosyć szybko są zweryfikowane przez życie. Ułamek sekundy może zmienić wszystko i to w sposób jakiego nie da się odwrócić i o takim właśnie życiowym przewrocie opowiada Milion nowych chwil, które premierę będzie miało 17 lipca 2019r.


 Margaret Jacobsen stoi u szczytu dorosłego życia. Skończyła właśnie szkołę Biznesu i ma duże szanse przebić kilka szklanych sufitów w dużej korporacji. Ten wieczór ma być wyjątkowy, podświadomie czuje, że chłopak podczas romantycznej kolacji w końcu poprosi ją o rękę. Ona oczywiście zamierza się zgodzić – czy mogłaby odrzucić oświadczyny miłości jej życia. Jednak wszystko od początku idzie nie tak. Zamiast do restauracji, jadą do hangaru. Zamiast romantycznej scenerii, paniczny, paraliżujący strach.
 Jedna chwila, która miała być jak z bajki zmienia się w koszmar. Dziewczyna traci wszystko; urodę, samodzielność i musi zmierzyć się z nielojalnością. Od teraz jej dni definiuje widok szpitalnego sufitu, a towarzystwa dotrzymuje jej siostra, z którą nie chce mieć kontaktu. Zaistniała sytuacja nakaże jej zweryfikować plany i pokaże, kto tak naprawdę jest jej bratnią duszą. Zwłaszcza, że sesje fizjoterapeutyczne prowadzone są przez szkockiego przystojniaka i zaczynają przynosić rezultaty.

"Gwiazdy. Powiał wiatr, odrzucając mi włosy do tyłu. Poczułam chłód, lecz wcale mi to nie przeszkadzało. Przynajmniej miałam świadomość tego, gdzie kończą się ja i zaczyna reszta świata. Pomyślałam wtedy, że wciąż żyję. Tam, na dachu, dotarło to do mnie po raz pierwszy."

 
 Milion nowych chwil to wzruszająca i pełna optymizmu historia o harcie ducha i wewnętrznej sile. Pokazuje, że dla prawdziwych uczuć nie ma żadnych przeszkód, a to co wydaje się końcem, może okazać się początkiem czegoś lepszego. 
Bohaterzy są zbudowani konsekwentnie i nie są monochromatyczni. Podobają mi się ich opisy, jeśli pojawia się jakiś bohater to jest on pokrótce przedstawiony i opisany (drugoplanowe role są pomijane). Margaret przechodzi wszystkie stopnie załamania nerwowego, ale pokazuje przy tym siłę charakteru. Dokładnie wie czego chce i dąży do swoich celów.
Chip początkowo jaki się jako porządny, odpowiedzialny - a do tego przystojny facet. Ideał, o którym śnią kobiety. Jednak w trakcie przechodzi transformację i ujawniają się jego gorsze cechy, jak brak odpowiedzialności czy tchórzostwo.
Jej matka jest przykładem osoby, dla której liczą się pozory i zdanie innych, przy tym narzuca wszystkim swoją wolę. Jeśli ktoś lub coś odbiega od jej poczucia estetyki - usuwa to ze swojego życia. 
Kitty - siostra jest jedną z najbarwniejszych postaci. Szokująca, wytatuowana, krótko ścięta z mnóstwem kolczyków, a przy tym zabawna. Jest powiewem optymizmu. 
Większość postaci przechodzi w trakcie przemianę, jest to prawdziwe stadium zachowań ludzkich. 

"Patrzyłam na mięśnie i ścięgna napinające się na jego pokrytej krótkim zarostem szyi i zupełnie zapomniałam o sobie, o tym, dlaczego tu jesteśmy, i o naszym niemożliwym do osiągnięcia celu. Przez chwilę Ian był tylko facetem w mokrych szortach stojącym w basenie, a ja dziewczyną, którą obejmuje."


 Całość czyta się naprawdę przyjemnie, świetny styl i naturalne dialogi. Akcja początkowo jest dosyć dynamiczna i chociaż później zwalnia to nie zanudza. Większość historii dzieje się w sposób statyczny, opiera się na dialogach i odczuciach. 
Autorka łamie schematy, pokazuje, że można stworzyć naprawdę dobrą i optymistyczną książkę, zaczynając od traumatycznych zdarzeń i nie tracąc przy tym na pozytywnym odbiorze. Jak widzicie,
nie jest to pikantny romans, nie liczcie też na sceny seksu - ale spokojnie, napięcie dozowane jest strona po stronie i nie pozwala odłożyć książki na półkę. Autorka dobrze wie co robi i porwie Was swoją opowieścią. Serdecznie polecam, zwłaszcza jako wakacyjną lekturę.
Wydawnictwo Muza: Helen Hoang - Więcej niż pocałunek (recenzja)

Wydawnictwo Muza: Helen Hoang - Więcej niż pocałunek (recenzja)

 Cześć 😊 Mam dziś dla Was prapremierę od Wydawnictwa Muza. Książka łamie schemat, w którym to mężczyzna jest tym bogatym - w księgarniach pojawi się już 05.06.2019. W ramach ciekawostki, sama autorka cierpi na zespół Aspergera, a research do książki pomógł jej w dopasowaniu objawów. W końcu w wieku trzydziestu trzech lat została zdiagnozowana.



  Stella jest wykształcona, piękna, ma posadę, której wiele osób jej zazdrości. Jedyną skazą na tym pięknym obrazie są natręctwa, które nie pozwalają jej funkcjonować w społeczeństwie, określane zespołem Aspergera. Bohaterka pod naciskami matki, która chciałaby już cieszyć się wnukami i otoczenia, które radzi jej znaleźć sobie partnera, by nie być tak spiętą decyduje się na usługi płatnego kochanka. Wcześniejsze eksperymenty seksualne nie przyniosły spełnienia, dziewczyna w sytuacjach intymnych ma napady paniki i blokuje się, nie potrafi znieść dotyku obcej osoby - chyba, że ta wcześniej ją uprzedzi o swoim zamiarze. Po nieudanych próbach Stella stwierdziła, że nie lubi seksu i musi się go nauczyć, bo tylko tak znajdzie miłość i tak trafia na Michaela, pracującego jako żigolak.
 Pierwsze spotkanie tej dwójki nie kończy się spełnieniem, jednak Stella odkrywa, że dotyk może być przyjemny, a całowanie przestaje jej się kojarzyć z małymi rybkami, które żyjąc w symbiozie wyjadają rekinom resztki z zębów.
'Odgarnął włosy i delikatnie pocałował ją za uchem. Zrobił to tak szybko, że zanim zdążyła zesztywnieć, już się odsunął. Nie próbował dalszych pieszczot, więc znowu się rozluźniła, ale ciągle czuła na skórze muśnięcie jego gorących warg.'
Michael ma jedną zasadę - jedna klientka, jedna noc. Jednak kiedy Stella proponuje mu układ, on widząc jej desperację, zgadza się na miłosne lekcje.
 Pomiędzy tą dwójką oprócz istotnego pożądania, zaczyna budzić się uczucie. Stella rozkwita, zaczyna wychodzić ze swojej skorupy i walczyć z natręctwami jakie towarzyszą Autyzmowi. Jednak Michael ma mroczną przeszłość, przez którą nie chce pozwolić poddać się uczuciu. Dziewczyna nie daje za wygraną i walczy, tak jak potrafi, z pomocą logiki i świeżo nauczonych sztuczek.
Czy uda im się pokonać przeciwności i być razem?



 Fanki romansów nie będą zawiedzione. W końcu trafia się książką, w której głowni bohaterowie oprócz uprawiania seksu ze sobą, rozmawiają. Pierwszy raz to kobieta rozdaje karty, a obraz miłości nie polega na chorej fascynacji czy przemocy. Nie ma spaczonych postaci, dla których przemoc i dzika fascynacja jest receptą na związek. Postacie są ciekawie zbudowane.
 Stella żyje w świecie liczb i algorytmów, logika pozwala jej funkcjonować i czuć się bezpiecznie.  Przejawia zespół cech zdefiniowanych jako Autyzm. Autorka lepiej pozwala nam zrozumieć tę przypadłość, pokazuje z jakim problemem zmierzają się autyści w codziennym życiu.
 Michael jest ambitny i dba o swoją rodzinę. Poświęca swoje marzenia, by po porzuceniu rodziny przez ojca, być oparciem dla matki i sióstr. Jego pracowitość pomaga przetrwać rodzinnemu zakładowi krawieckiemu, kiedy nastają gorsze dla nich czasy.
Rodzina Michaela posiada w połowie wietnamską krew, a dzięki pochodzeniu pisarki możemy poznać ciekawe aspekty tej kultury. Bardzo mi się podoba to sięganie do korzeni i korzystanie ze swojego pochodzenia. Opisy fantazyjnych potraw, sprawiają, że człowiek robi się po prostu głodny.
Dialogi nie są sztuczne i naciągane. I co najważniejsze, Helen Hoang pięknie pisze o seksie, który nie jest brutalny. powoli rozwija akcję i buduje napięcie z kobiecą subtelnością. Opisy są realistyczne i bardzo spójne, powoli dochodzi do setna sprawy, nie spiesząc się, ale także nie rozwlekając akcji.
Jedyny minus, to mam wrażenie, że pod koniec trochę brakło pomysłu. Michael, który był pewny siebie zaczyna się nad sobą użalać i te jego problemy związane z przeszłością są trochę rozdmuchane (jak dla mnie).
‘Gdyby był lepszym człowiekiem, opowiedziałby o wszystkim Stelli. Wtedy mogłaby przedsięwziąć odpowiednie środki ostrożności i zwiać, gdzie pieprz rośnie. Nie był jednak w stanie zmusić się do zrobienia tego kroku. Przecież chciał zatrzymać ją przy sobie, a nie stracić. Poza tym ich związek wyraźnie jej pomagał. To było jasne jak słońce. Z każdym dniem Stella robiła się coraz bardziej pewna siebie. Często się śmiała i żartowała. Pewnie już niedługo zdecyduje, że nadszedł czas się rozstać.’
Jednak uważam, że to jeden z lepszych romansów, które ostatnio debiutowały. Przez wiele stron powodował uśmiech na mej twarzy. Przyjemny styl autorki sprawia, że chociaż to grubasek (ok 460stron), to kończy się zbyt szybko. Duże brawa, także dla tłumacza, bo to także dzięki jego pracy, ta książka jest przyjemna w odbiorze.

Polecam!

Dziękuję wydawnictwu Muza za możliwość przeczytania.

Copyright © 2014 Patriseria , Blogger