Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Wydawnictwo SQN: Aneta Jadowska - Kurczaczek i Salamandra

Wydawnictwo SQN: Aneta Jadowska - Kurczaczek i Salamandra

Cześć:) Miałam zaczytany weekend, udało mi się skończyć aż trzy książki. Dwie młodzieżówki oraz jedną prawdziwą fantastykę. Dziś nie wyłamując się z nurtu książek młodzieżowych jeszcze na "świeżo" zapraszam na recenzję nowości od SQN, spod pióra Anety Jadowskiej.


 Salcia, trafiła do szkoły Nisima pod pewnymi rygorystycznymi warunkami. Ma nauczyć się panować nad swoją mocą, która sprawia, że zaczyna płonąć i dymić. Na jej drodze stanie natomiast Mieszko i parę innych osób, którym będzie zależało by jej się nie powiodło. 
 Wiktoria natomiast, po raz kolejny wpakuje się nieświadomie w kłopoty. Do czego doprowadzi ją naturalny dar odnajdywania tajemnic?
Co zrobi Salcia by pozbyć się brzemienia, swojej mocy?


 Kiedyś już pisałam, że pióro Anety Jadowskiej poznałam dzięki portalowi Czytam Pierwszy. Teraz jeśli tylko trafia się okazja, z chęcią sięgam po jej propozycje. Nawet po te dla młodszych czytelników.
Kurczaczek i Salamandra jest podzielona na trzy części. Pierwsza z nich, wbrew tytułowi, należy do Salamandry. Dziewczynki, którą przysposobili Dora Wilk i Miron, obdarzonej niezwykłą i rzadką mocą. Jej moc jest silniejsza niż zwykłego Pyra. Druga natomiast, to opis przygód Kurczaczka, czyli Wiktorii - córki Witkacego. Wika, posiada tę samą moc co ojciec, a trud polega na tym, że przez piętnaście lat nie wiedział o jej istnieniu, więc sporo muszą nadrobić.
 Ostatnia to przygody Michasia, sąsiada Nikity, który zmienia się... w Rysia.
 Nie wiem jak robi to pisarka, ale te opowieści się pochłania. w swoistym stylu przemyca elementy humoru. Nie tworzy ciężkiej i mrocznej fantastyki, ale naprawdę przyjemne historie. W realny świat, potrafi tchnąć trochę magii. Każda kolejna jej książka jest lepsza od poprzedniej. 
 Podoba mi się poprowadzenie historii w obu przypadkach i ukazanie macierzyństwa, które nie jest taką "bułką z masłem". Zarówno Dora jak i Witkacy mają swoje rodzicielskie wpadki, które bywają zabawne.
 Akcja jest wartka, a dialogi naturalne. Ciąg zdarzeń jest logiczny.
 Jadowska nie zamęcza nas magicznymi zdarzeniami. Z drugiej jednak strony jej opowieść jest kompletna.
 Z tekstu, między wierszami można wyczytać, jak trudno jest być kimś innym i jak dzieci pragną się nie wyróżniać. Symboliczne pokazanie jak wygląda presja grupy i ciężko jej sprostać. Najważniejsza nauka to ta o samoakceptacji i zrozumieniu siebie, że inność nie jest wadą, a w wielu przypadkach zaleta.
Podoba mi się też wątek przyjaźni, bardzo realnie przedstawiony i dający nadzieję, nawet największym sceptykom, że w końcu pojawi się, ktoś kto będzie zasługiwał na miano przyjaciela.
 Myślę, że to dobra pozycja dla młodzieży; samoakceptacja, przyjaźń i kontakty z rodzicami - z tym utożsami się każdy nastolatek.  Niewiele ponad dwieście stron, a zawiera tak wiele.
 Myślę, że to dobra pozycja dla młodzieży; samoakceptacja, przyjaźń i kontakty z rodzicami - z tym utożsami się każdy nastolatek.
Zapowiedź: Wydawnictwo SQN: Tomasz Duszyński - Glatz. Kraj Pana Boga. Premiera 03-06-2020

Zapowiedź: Wydawnictwo SQN: Tomasz Duszyński - Glatz. Kraj Pana Boga. Premiera 03-06-2020


Cześć ❤️ Dziś takie małe wspomnienie! Glatz czytałam rok temu i dalej utrzymuję, że to najlepszy retro kryminał jaki miałam okazję spotkać.
Konsekwentna budowa bohaterów, mocne męskie postacie. Są wulgaryzmy, ale książka nawet przez chwilę nie traci na jakości. Dopracowana historia i Kłodzko, jakie możemy oglądać na widokówkach sprzed stu lat! A już 03-06-2020 będzie premiera kolejnej części. Mam nadzieję, że uda mi się ją zdobyć na portalu www.czytampierwszy.pl a niecierpliwi mogą dokonać zakupu tutaj: https://www.wsqn.pl/ksiazki/glatz-kraj-pana-boga/


Opis wydawcy:

1921 rok. W pobliżu Zieleńca zostają odkryte zwłoki. To zaginiona w 1916 roku Sabine Hunfeld, córka znanego importera cygar. Sprawę przejmuje kłodzka policja w osobie Franza Koschelli, szefa nowo utworzonego Wydziału Kryminalnego.
Koschella mozolnie odkrywa okoliczności zaginięcia dziewczyny. Przez pięć lat ktoś skutecznie zacierał ślady. Wkrótce dochodzenie przybiera nieoczekiwany obrót, a Franz zostaje okrzyknięty Mścicielem z Kłodzka. Czy zasłużył na ten przydomek?

Do miasta przybywa kapitan Wilhelm Klein. Wojskowy śledczy ma niewiele czasu by pomóc... lub przeszkodzić wachmistrzowi Koschelli w jego szaleńczych planach.

Kto stał za porwaniem Sabine? Jak głęboko sięga sieć wzajemnych powiązań w strukturach kłodzkiego hrabstwa? Ile jeszcze tajemnic kryje Kraj Pana Boga?

Znakomity kryminał i porywająca opowieść o ambicji, lojalności i ciemnej stronie lat 20.

Wydawnictwo SQN: Anna Fifield - Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Wydawnictwo SQN: Anna Fifield - Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Cześć :) Trochę Was zaniedbywałam ostatnimi czasy, ale niestety - koronawirus zmienił dużo rzeczy.
Nie została przedłużona mi umowa w firmie, przez cięcie kosztów. Jednak nie ma tego złego, bo udało mi się znaleźć nową pracę z lepszym wynagrodzeniem. Ostatnie dwa tygodnie to był czas szkolenia  i wdrożeń - zdalne wdrożenie nie jest takie bezproblemowe. Teraz jednak wracam na dobre tory i już dziś mam dla Was świetną książkę pt. Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una, wydaną nakładem. Wydawnictwa SQN, a dostępną na portalu www.czytampierwszy.pl


Korea Północna była państwem-satelitą ZSRR i co zabawne, przetrwała jego rozpad. Do dnia dzisiejszego mieszkańcy karmieni są reżimem i propagandą sukcesu. Każde najmniejsze sprzeciwianie się władzy, może skończyć się karą więzienia, a nawet utraty życia. Wielu z nich próbuje szczęścia w ucieczce, niektórym się udaje.
Kim Dzong Un (Dzong Un to imię) jest trzecim pokoleniem, które zarządza krajem. Namaszczony przez swojego ojca Kim Dzong Ila na “Wielkiego Następcę” w 2009 r., przejął rządy po jego śmierci w 2011 r. Nikt nie wierzył, że uda mu się utrzymać władzę. Pomiędzy mianowaniem, a przejęciem władzy minęło zaledwie dwa lata, więc nie do końca udało się stworzyć partii legendę, która mogłaby zadowolić lud. Dlatego trzyletni okres żałoby, który ustalił jego ojciec, przeznaczył na szerzenie swojej propagandy.
Anna Fifield zaczyna swoje wprowadzenie od podróży do Korei, a nie jest to łatwe. Koreańczycy bronią zaciekle bańki mydlanej jaką udało im się stworzyć i nie często pozwalają na wizyty zachodnich reporterów, którzy mogliby odnieść się krytycznie do sytuacji w kraju. Udaje jej się uzyskać wizę, dzięki zaplanowanym rozgrywkom sportowym.


Podoba mi się, że autorka nie skupia się tylko na postaci Dzong Una, a prowadzi nas w przeszłość. Już od samego momentu kiedy Kimowie, dostali się do władzy. Dzięki podróży przez trzy pokolenia tego rodu, możemy obserwować także życie w Korei. Nie boi się pisać o wielkim głodzie, reżimie, widowiskowych, karach śmierci przeciwników polityki partii i tych, którzy musieli swoją ofiarę ponieść, by system nie legł w gruzach. Kiedy Koreańczycy umierają z głodu, oni jedzą kawior
Wszystko to okraszone jest propagandą. Zmieniane były daty narodzin, miejsce, a nawet wiek Kimów - po to by dopasować ich do obrazu namaszczonego przez bogów. W świat idzie wizja Korei jako krainy mlekiem i miodem płynącej, jednak nie wierzy w to nikt, oprócz samych mieszkańców. Wydawane są książki na chwałę Dzong Unowi, w których można się dowiedzieć, że władał bronią już w wieku sześciu lat, a nikt nie był w stanie z nim wygrać.
Co zaskakujące, nikt z Zachodu nie wierzył, że utrzyma on władzę, a z drugiej strony liczono, że może zapoczątkuje jakieś zmiany poprzez europejskie wykształcenie. W wieku 11 lat Dzong Un dołączył do swojego brata w szwajcarskiej prywatnej szkole, gdzie pod przykrywką pobierał nauki. Wszyscy wokół myśleli, że chłopiec, który niedawno się pojawił jest synem jednego z dyplomatów, zaskakiwało ich natomiast, że nosił buty, na które niewielu było stać - Nike air Jordan, związane z jego kolejną pasją. Przyszły wódz Korei uwielbiał amerykańską koszykówkę, do tego stopnia, że zamiast siedzieć w książkach, wolał rozgrywać mecze.
Tak do końca to żadna z początkowych przepowiedni się nie sprawdziła; Dzong Un w dalszym ciągu rządzi, a kraj doczekał się tylko lekkie odwilży. Co nie poprawiło bytności mieszkańców w dużym stopniu.
 Pisarka przeprowadziła naprawdę pracochłonne i rzetelne śledztwo. Latała po całym świecie szukając informacji, spotykając się ze świadkami. Dotarła do rodziny władcy, bliskich współpracowników czy zwykłych mieszkańców, którym udało się uciec i wieść normalne życie poza reżimem. Czytała wywiady, opracowania. Robiła wszystko, czym charakteryzuje się dobre, dziennikarskie śledztwo i reportaż.
 Na uwagę zasługuje także wydanie książki w twardej oprawie oraz przypisy. Przypisy w reportażach z SQN to coś fantastycznego; znajdują się na końcu całej książki i są naprawdę wyczerpujące. Podaje są wszystkie źródła, z których korzysta autor: artykuły, dokumenty, książki - a wszystko to podzielone na rozdziały.
Na pochwałę zasługuje praca tłumacza i wprowadzenie, gdzie tłumaczy transkrypcję imion przyjętą w naszym kraju. Grzegorz Gajek robi świetną robotę - krótko mówiąc. Całość czyta się świetnie.




Wydawnictwo SQN: Robert Szmidt - Zgasić słońce. Szpony smoka.

Wydawnictwo SQN: Robert Szmidt - Zgasić słońce. Szpony smoka.


Cześć 😊 Zgasić Słońce to książka, której się obawiałam. Blur (opis na okładce) nie zachęcał. Kiedy przeczytałam o smokach i Piłsudskim, to wręcz mnie odrzucało, ale gorąco namawiała mnie koleżanka.  Dlatego postanowiłam dać jej szansę.

 Zjednoczona armia wyrusza podniebnymi statkami do Japonii. Ich celem jest zniszczyć ten kraj. Liczą się ze stratami, bowiem dostępu do pałacu Cesarza bronią zasieki z licznych armat i dział. Na usługach Carskiej armii są także smoki. Od wielu miesięcy przygotowywano plan, zrobiono wszystko by zmylić bestie i osiągnąć swój cel. Na miejscu okazuje się, że walka będzie ciężka, a armia sama padła ofiara oszustwa.
W tym wszystkim jest Andrzej Horodyński, Polak. Kilkukrotnie udało mu się uniknąć śmierci, ale czy jego załoga przetrwa pożogę?

 Pierwsze strony podchodziłam z dystansem, by dać się porwać opisanej batalii. Autor niezwykle plastycznie i obrazowo opisuje sceny walk – ma się wrażenie, że bierze się w nich czynny udział. Szmidt z dokładnością i iście techniczną precyzją opisuje statki, ich oprzyrządowanie i posiadany arsenał. Kaliber, lufa i inne parametry oprzyrządowania pojawiają się i obrazują siłę rażenia, a jednak nie ma się wrażenia, że czegoś jest za dużo, że gdzieś to się rozjeżdża. Dzięki tym zabiegom artystycznym, akcja się nie dłuży, ale wręcz przeciwnie - nabiera charakteru i bolesnej realności.
 Co jest zaskoczeniem – to dialogi są znikome lub nie ma ich wcale. Bohaterowie pomiędzy sobą rzucają krótkie, urwane zdania, pojedyncze wyrazy lub rozkazy. Na podstawie tych, krótkich wzmianek bez problemu ich scharakteryzujemy. Pierwszoosobowa narracja prowadzi nas przez bitwy i spotkania ze smokami, do wewnętrznych przemyśleń postaci. Świetne opisy smoków, pobudzają naszą wyobraźnię. Autor maluje je dla nas słowem. Jednak nie przybierają bajkowej formy, są to niebezpieczne i mroczne bestie. Podoba mi się przedstawienie głównego bohatera - Andrzeja, nie rozczula się nad sobą, nie prowadzi niepotrzebnych rozważań, które tak często potrafią psuć sylwetki osób. Stworzona postać jest bardzo męska i zaradna. Pomimo problemów jakie napotyka na swej drodze, charakteryzuje go hart ducha i wola przetrwania. Z drugiej strony potrafi się podporządkować i dąży uparcie do pierwotnie upatrzonego celu. Nie jest bierną osobą, cały czas podejmuje akcje, dobrze określa swoje położenie i wybiera bezpieczniejszą opcję.
 Myślę, że fani fantastyki, zwłaszcza tej w wydaniu wojennym znajdą przyjemność w obcowaniu z tą książką. Zapowiadane są kolejne części i jeśli tylko będę miała okazję to z przyjemnością sięgnę po kontynuację serii.
Zapowiedź: Wydawnictwo SQN: Dariusz Kulik - Turbulencja

Zapowiedź: Wydawnictwo SQN: Dariusz Kulik - Turbulencja

Cześć :) Mam nadzieję, że jesteście rozsądni i pomimo ładnej pogody przestrzegacie kwarantanny. My wychodzimy dwa razy dziennie na krótki spacer. Osoby, które uwielbiają podróżować, aktualnie muszą być wręcz sfrustrowane tym uziemieniem. Jeśli jednak chcecie zobaczyć jak wygląda życie za sterami samolotu zapraszam na kanał na Turbulencja.
Dodatkowo już 25.03.2020 nakładem Wydawnictwa SQN pojawi się książka o tym samym tytule.
Przedpremierowe zamówienia: www.idz.do/no-to-lecimy


Opis wydawcy:
Szanowni Państwo, mówi kapitan,

witamy na pokładzie Turbulencji. Proszę usiąść wygodnie i zapiąć pasy. To będzie najprzyjemniejsza podróż w Państwa życiu.

Jeśli boicie się latać, po przeczytaniu tej książki przestaniecie. W końcu kapitan zawsze czuwa nad bezpieczeństwem lotu… o ile właśnie nie uciął sobie drzemki.

Jeśli z niecierpliwością wyczekujecie kolejnej podniebnej podróży, po lekturze jeszcze bardziej pokochacie latanie – i będziecie wiedzieli na jego temat dużo więcej. Jaką funkcję na lotnisku pełni marszałek? Ilu pasażerów rocznie obsługuje lotnisko Londyn-Gatwick, a ilu Warszawa Okęcie? Dlaczego japońscy piloci latają w rękawiczkach?

A jeżeli marzycie o karierze pilota, dowiecie się, ile to kosztuje – pieniędzy i wyrzeczeń.

Podczas tego lotu wzniesiemy się na prawie 400 stron, by poznać tajniki lotnictwa i zobaczyć, co dzieje się za pancernymi drzwiami kokpitu. Proszę się uważnie rozglądać – nie zabraknie pięknych widoków, które można podziwiać na zdjęciach zrobionych na wysokości kilku tysięcy metrów!

Pogoda sprzyja, szykuje się więc długi lot pełen ciekawostek, obalania mitów i dobrej zabawy. Po udanym zakończeniu lektury można klaskać.

Wasz kapitan Dariusz Kulik, twórca kultowego youtube’owego kanału Turbulencja


Zapowiedź wydawnicza: Wydawnictwo SQN: Bee Wilson - Tak dziś jemy. Biografia jedzenia

Zapowiedź wydawnicza: Wydawnictwo SQN: Bee Wilson - Tak dziś jemy. Biografia jedzenia

Cześć! Wróciłam już do pracy, Olek jest w przedszkolu. Przez weekend udało mi się skończyć kolejną część Kronik Jaaru i przeczytać połowę Papierowej Księżniczki (jak na razie nie jest taka zła).  Mam do zrecenzowania trzy książki, ale dziś mam dla Was kolejną zapowiedź, która będzie dostępna na portalu www.czytampierwszy.pl

  Tak dziś jemy. Biografia jedzenia. Jestem strasznie ciekawa tej książki. W sklepach półki uginają się od różnego rodzaju jedzenia z najdalszych zakątków świata. Teraz nie ma problemu, by zimą jeść świeże pomidory, ogórki, rzodkiewki czy truskawki. Kolorowe czasopisma przesycone są różnymi dietami i poradami żywieniowymi. Oczopląsu można dostać. 
Myślę, że to może być fascynująca podróż, która pozwoli nam się trochę opamiętać. 




Opis wydawcy:

Jeszcze nigdy nie mieliśmy tylu superfoods… i tylu rodzajów chipsów.
Jeszcze nigdy nie mieliśmy takiego problemu z definicją jedzenia.

Czy wiesz, że na Islandii uprawia się banany, a w Danii jeszcze 30 lat temu nie znano czosnku? Za życia dwóch pokoleń dokonała się globalna zmiana. Tradycyjne diety oparte na ograniczonej liczbie składników ustąpiły miejsca najrozmaitszym modom i trendom, w mediach roi się od samozwańczych ekspertów żywieniowych, a my czujemy się coraz bardziej zagubieni.
Część z nas korzysta z bogactwa, do którego wcześniej nie mieliśmy dostępu: smakuje egzotycznych ziół, zaopatruje się na ryneczkach i wymienia przepisami na wyszukane potrawy. Innych jedzenie powoli zabija: powoduje cukrzycę i problemy z sercem na skalę dotąd niespotykaną. Zdrowa żywność jest droższa i trudniej dostępna, a otyłość – paradoksalnie – coraz częściej idzie w parze z niedożywieniem.
Tak dziś jemy to pasjonujący reportaż o znikającej godzinie lunchu, sproszkowanych zamiennikach jedzenia takich jak Huel, braku czasu na gotowanie oraz rosnącej popularności weganizmu i Uber Eats. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak rewolucja żywieniowa wpływa na nasze zdrowie, relacje z ludźmi i otaczający na świat – ta książka jest dla Ciebie.



Wydawnictwo SQN: Aneta Jadowska - Przygody małego Duchołapa.

Wydawnictwo SQN: Aneta Jadowska - Przygody małego Duchołapa.

Cześć 😊 mam nadzieję, że odpoczywacie spokojnie w ten piątkowy wieczór. Mam dziś dla Was naprawdę przyjemny komiks od Anety Jadowskiej. Myślę, że wszyscy fani Dory Wilk i Witkacego będą ukontentowani, bo zawarta w nim jest geneza szamana.

 Pewnego dnia do bawiącego się w piaskownicy dziewięciolatka dołącza dwójka innych dzieci. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie okazało się, że nowi przyjaciele są duchami. Witkacy musi wracać do domu, postanawia jednak zabrać nowych przyjaciół ze sobą, od tej pory zamieszkają oni w jego pokoju. Ta przyjaźń nie miałaby żadnych złych stron, gdyby pewnego dnia, ktoś bliski chłopcu nie miał wypadku. Bowiem okazało się, że nowi przyjaciele z chęcią zaopiekują się nim po drugiej stronie, nawet wbrew jego woli. Teraz Witkac będzie musiał znaleźć inne duchy, by dowiedzieć się jak pomóc krewnemu.


Przygody małego Duchołapa to przepięknie ilustrowany komiks. Miękka kreska, akwarelowe plamy, które się przenikają i idealnie ze sobą współgrają. Duży format (A4), wyraźny tekst i niesamowita historia. Kiedy ją zamawiałam (z portalu www.czytampierwszy.pl), byłam pewna, że otrzymam typową książkę dla dzieci napisaną prozą, a nie  bardzo estetycznie wykonany komiks.
 Podoba mi się ogólna historia, która przeznaczona jest dla większych dzieci. Główny bohater ma dziewięć lat, jednak myślę, że wiek odpowiedni dla czytelnika to ok 11-12. Autorka porusza kwestie duchów, śmierci i odchodzenia bliskich. Stara się to robić dosyć łagodnie, ale brakuje tu rozwinięcia pewnych kwestii. Do tego bohater sam porusza się po cmentarzu, okłamując swoją mamę, czy wychodząc z mieszkania w nocy – nie jest to najlepszy przykład. Wiem, ze nie każda książka musi mieć funkcję edukacyjną, ale młodsze dzieci mocno mogą się inspirować brawurą Witkaca.
Żeby być sprawiedliwą, uczciwie muszę przyznać, że świetnie się bawiłam, poznając przygody młodego Witkaca i jego pierwsze spotkanie z duchami.
Fajnie gdyby okładka była twarda – łatwiej by się ją przechowywało na półce i użytkowało w czytaniu.
Wydawnictwo SQN: Adam Higginbotham - O północy w czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej kaastrofie.

Wydawnictwo SQN: Adam Higginbotham - O północy w czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej kaastrofie.

Cześć 😊 O Czarnobylu słyszał (prawie) każdy, a to za sprawą elektrowni atomowej o tej samej nazwie. ZSRR miał wielkie plany, by dać upust swojej gigantomanii, chciał zbudować największą elektrownię atomową na świecie, ale wybuch jednego z reaktorów w 1986r pokrzyżował te plany. O północy w Czarnobylu to efekt tytanicznej pracy autora.

"Gdy w niedzielę nad Czarnobylem wschodziło słońce, generał miał do swojej dyspozycji kryzysowe siły powietrzne liczące osiemdziesiąt helikopterów i czekające na rozkazy na czterech lądowiskach wokół elektrowni, a reszta była w drodze z różnych baz na terenie Związku Radzieckiego. Antoszkin nie zmrużył oka od ponad doby."
 Kiedy pierwszy raz Wiktor Briuchanow  stanął  na zamarzniętej łące, nieopodal zlewiska rzeki Prypeć, nie sądził co przyniesie mu przyszłość – wiedział jedno, że jest dyrektorem jednej z największych elektrowni atomowych na świecie. Był tylko jeden problem – musiał wybudować zarówno elektrownię, jak i miasto, w którym mieli mieszkać pracownicy. W iście zastraszającym tempie, bo już 13 lat później stał w tym samym miejscu, pod ratuszem miasta Prypeć, a w pobliżu działało sześć z ośmiu zaplanowanych reaktorów.
 Droga do celu nie była łatwa. Początkowo wszyscy mieszkali w leśnych chatkach, bez udogodnień. Jednak wraz z przyrostem mieszkańców i postępem pracy, powstawały betonowe blokowiska, place zabaw, parki, kina, sklepy. Elektrownia rosła w oczach, jednak prace były notorycznie opóźniane przez brak zaopatrzenia. Okazywało się, że trzeba było zmieniać projekt i używać niedozwolonych materiałów, przez niedobory. Słaba jakość osprzętu i prefabrykatów, generowała kolejne problemy.
 Jednak mieszkańcy żyli tam jak w bajce. Gdy całe ZSRR walczyło z niedoborami i reglamentowaniem towarów, W Prypeci w sklepach można było kupić, nawet zachodnie gazety. Wszystko jednak skończyło się wraz z nieudanym testem reaktora nr 4.


 Ta książka jest o propagandzie, bezmyślnym wykonywaniu rozkazów, wyższości poglądów politycznych od kompetencji, braku realnego planu i „bylejakości”.
Przez lata prawda o katastrofie była zacierana, jednak z czasem ludzie domagali się więcej, wzrosła świadomość społeczeństwa i głód informacji. Autor poświęcił 10 lat na zbadanie tego tematu, przejrzał dokumentację, rozmawiał ze świadkami – jednym słowem przeprowadził profesjonalne śledztwo, którego efektem jest naprawdę dobra książka. Musiał przebić się przez propagandę, która zaskakuje z jednej strony, a z drugiej przeraża.
 Nie wierzyłam do końca w porównania do thrillerów, znajdujące się na okładce – w formie blurów, ale muszę przyznać im rację. Książka wciąga od pierwszych stron. Szczegółowość i kompetencja powala na kolana. Bohaterowie, dialogi są dobrze dopracowani, a opracowanie w formie grafik i schematów pozwala odnaleźć się  w opisach.
Sam materiał to ok 120 stron przypisów, dochodzi do tego krótka charakterystyka głównych postaci.  W obliczu takiej tragedii, wychodzi bohaterska postawa niektórych osób, które ratowały nie tylko bieżących poszkodowanych, ale także zapobiegały eskalacji problemu i kolejnym wybuchom. W opozycji pojawiają się oczywiście czarne charaktery, które mają brak poszanowania do ludzkiego życia, bo najważniejsze jest dobro Państwa i jego ogólna kondycja.
Naprawdę serdecznie polecam, jest to chyba najlepszy dokument jaki udało mi się czytać. Mój egzemplarz pochodzi z portalu www.czytampierwszy.pl
Wydawnictwo SQN: Jakub Ćwiek - Stróże. Brudnopis Boga.

Wydawnictwo SQN: Jakub Ćwiek - Stróże. Brudnopis Boga.


Cześć 😊 Miałam ostatnio, krótką przerwę, spowodowaną małym city breakiem do Londynu. Kocham to miasto, a skoro przyszło mi podróżować w chmurach to nie odbiegam od tematu – Stróże. Brudnopis Boga, jest jak zwykle świetną propozycją Jakuba Ćwieka.

Podszedł do krawędzi, walcząc z pokusą, by wzlecieć na zdobytych skrzydłach ku niebu. Poczuł, że gdyby chciał, mógłby to zrobić, wystarczyłoby wyrazić takie pragnienie.”

W anielskiej hierarchii odczuć można niedostatki, zwłaszcza wśród tytułowych Stróży – jest ich zbyt mało by opiekować się każdym człowiekiem, dodatkowo okazuje się, że ktoś eliminuje kolejnych przedstawicieli tej jednostki.
 Jedna braki kadrowe trzeba zapełnić innymi, dlatego do Zadry – przepisowego Stróża zostaje przydzielony  Butch – osiłek, który niewiele mówi. Razem będą troszczyć się o podopiecznych tego pierwszego, ale także będą nadzorować innych. To początek niełatwej przyjaźni, zwłaszcza jeśli wkroczą w nią demony.


Jakub Ćwiek w swoim stylu wprowadza nas w stworzony perfekcyjnie świat. Stróże to rozszerzenie do Kłamcy, ale myślę, że z powodzeniem można czytać te serie osobno.
Pewnie będę się powtarzać, ale Ćwiek jest symbolem polskiej fantastyki – przynajmniej dla mnie. Niezwykle plastyczna i realistyczna kreacja bohaterów, dialogi pełne werwy i nieprzewidziane zwroty akcji, sprawią, że pokochacie ten świat.
Myślę, że autor miał nietuzinkowy pomysł, który czasem budzi kontrowersje (zwłaszcza u tej bardziej radykalnej części społeczeństwa).. Przeplata biblijną wizję świata, z mitologicznymi postaciami i robi to naprawdę dobrze.
Podoba mi się relacja między głównymi bohaterami, emocje przesiąkają przez papier – czuć początkowo rezerwę, rodzącą się nić sympatii i oddanie. O to właśnie chodzi, literatura ma wzbudzać emocje, a tego nie można odmówić Brudnopisowi Boga.
 Skrzydlaci są z jednej strony bardzo ludzcy, a z drugiej prawie do ludzi niepodobni. Czytelnicy mają okazję przekonać się, że niektórzy potrafią stanąć po złej stronie mocy. Jeśli myślicie, że Ewa  była pierwszą kobietą, to jesteście w błędzie- ta książka Wam to wyjaśni, więc to kolejny powód by po nią sięgnąć.
Tę czytelniczą ucztę zawdzięczam portalowi www.czytampierwszy.pl

Wydawnictwo SQN: Samantha Shannon- Zakon Drzewa Pomarańczy (Tom 1)

Wydawnictwo SQN: Samantha Shannon- Zakon Drzewa Pomarańczy (Tom 1)

Cześć 😊 Są tacy autorzy, których każda nowa książka wiąże się z oczekiwaniem. W moim przypadku tak jest z Samanthą Shannon. Jej warsztat poznałam dzięki portalowi www.czytampierwszy.pl.  Naturalnym dla mnie było, że sięgnę też po Zakon Drzewa Pomarańczy – kiedy tylko zobaczyłam jego zapowiedzi.


 Królowiectwiem Inys, wyznawcami religii czterech cnót od stuleci włada dom Berethnet, którego królowe miały zawsze tylko jedno dziecko – córkę. Sabran IX jest ostatnią z rodu, a tylko ciągłość linii rodowej może zagwarantować bezpieczeństwo na ziemi. Wszędzie czają się zdrajcy, którzy czyhają na życie królowej. Na szczęście jest Ead Duryan – podarowana królowej w prezencie jako dama dworu, której moc ma za zadanie nie dopuścić do rozlania błękitnej krwi.
 Z drugiej strony morza jest kraj czczący smoki. Tane jest jedną z kilkunastu adeptów, krórzy mają szansę stać się jeźdźcami smoków. W wieczór poprzedzający próbę odnajduje rozbitka na plaży i podejmuje decyzję, która może zmienić jej przyszłość.
Jaką tajemnicę skrywa Ead? Czy Tane dobrze odczytała znaki?


"To w nocy przychodzi do nas największy strach, bo wówczas nie możemy się przed nim bronić. - A on zrobi wszystko, by wsączyć się w nasze serce. Czasem mu się to udaje. Ale strach ma wielkie oczy, królowo. Sam tchórzy przed promieniami słońca."

Czekałam na tę książkę od kiedy dowiedziałam się, że będzie w sprzedaży i mam trochę mieszane uczucia. Znam już styl autorki z Bladej Śniącej, gdzie mnie urzekła. Zakon Drzewa Pomarańczy nie jest łatwą książką, bardzo dużo postaci, historia opowiadana z kilku perspektyw oraz zazębiające się watki i retrospekcja zdarzeń – mało wprawny czytelnik może się pogubić.
Samantha Shannon nie podaje nam nic na tacy. Zaczyna snuć swoją historię i nie wyjaśnia wszystkiego od początku. Nie sili się na długie wstępy i opisy. Tak naprawdę, zależności między bohaterami oraz wyjaśnienie niektórych sytuacji przychodzi z czasem – czytanie wymaga skupienia.
Podoba mi się kreacja bohaterów, gdzie nic nie jest oczywiste. Pojawiają się tu kobiety, które są waleczne jak mężczyźni, a także mężczyźni z gołębim sercem. Sztampowe jednak jest postawienie w opozycji dobra i zła.
Fascynuje mnie obraz smoków, tych złych jako siedlisko okrucieństwa – nawet nazwy mają mało przyjemne i tych, które żyją z ludźmi w zgodzie, pielęgnowane przez nich niczym bóstwa.
Czasami brakowało mi w tej historii nadziei – okrutny los nie szczędzi bohaterów. Lubię dobre zakończenia, chciałabym by niektóre postacie miały więcej szczęścia. Intrygowała mnie tajemnica, wiemy, że główna bohaterka Ead jest wysłanniczką Zakonu i ma służyć królowej Sabran IX, jednak nie od samego początku znamy cały kontekst. Wraz z kolejnymi przygodami poznajemy całokształt. Sam Zakon ciągle pozostaje tajemnicą.
Myślę, że to przyzwoicie napisana książka, ale nie na pierwsze spotkanie z fantastyką.
Mam nadzieję, że druga część rozwieje moje wątpliwości.
Copyright © 2014 Patriseria , Blogger