Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnia k. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnia k. Pokaż wszystkie posty
Wydawnictwo Poradnia K: Wendy James - W sieci zł@

Wydawnictwo Poradnia K: Wendy James - W sieci zł@


Cześć 😊 Witam w poniedziałek! Zarwałam dzisiejszą noc, bo chciałam dokończyć książkę – to już powinno brzmieć jak rekomendacja. Bardzo lubię thrillery, a ostatnio dzięki www.czytampierwszy.pl trafiam na takie pozycje, które nie tylko są udane, ale także zaskakują.

 'Ale, babciu, kiedy wcześniej rozmawiałyśmy powiedziałaś, że naprawdę musimy pogadać o tym, co spotkało Sophie, i że fakt, że o tym normalnie nie rozmawiamy, jest znakiem współczesnego rodzicielstwa. [...] A potem powiedziałaś, że nasze pokolenie ma zapewnione wszystko poza kręgosłupem moralnym'

 Beth wiedzie poukładane życie. Jest pewna, że swoim koncie ma same sukcesy; kariera, rodzina, dom – to wszystko udało jej się osiągnąć, tak jak tego zamierzała. Dodatkowo prowadzi blog, będący odskocznią od codzienności. Kiedy okazuje się, że po piętnastu latach życia w USA, może powrócić z mężem do Australii – nie waha się.
 Zderzenie z rzeczywistością bywa trudne. Przedłużający się remont domu, córki w wieku nastoletnim, teściowa wtrącająca się w ich życie i matka w pobliżu. Jednak kobieta w dalszym ciągu próbuje utrzymać iluzję. Wozi córki na zajęcia, robi zakupy, a pewnego dnia poznaje Andii. Mamę Sophie - jednej z koleżanek z klasy dwunastoletniej Charlotte. Kobiety szybką znajdują wspólny język, wydaje się, że dziewczynki także. Jednak Sophie różni się od innych dzieci, jest otyła, nieśmiała i na dodatek gra na fortepianie – to powoduje agresję. Jedną z oskarżonych osób o nękanie staje się Charlotte, córka Beth.


W sieci zła to książka napisana w specyficzny sposób. Sceny akcji między bohaterami przerywane są wpisami z blogów, stron internetowych, a nawet komunikatorów społecznościowych – ten zabieg wzmaga klimat. Do końca nie wiemy, kim jest ich autor, ale z drugiej strony dobrze obrazuje to akcję. Wielowątkowość, akcja z kilku poziomów tworzy bardzo przestrzenną opowieść.
 Autorka porusza ważną kwestię, czy my tak naprawdę znamy swoje dzieci? Ile jest prawdy w nas samych? Wraz ze wzrostem nowych technologii, jedne zagrożenia odchodzą, by w ich miejsce pojawiły się nowe. Sieć, Internet to miejsce gdzie można znaleźć wiele przydatnych informacji, ale nieumiejętne korzystanie z tego medium może doprowadzić do problemów.
 Ludzie siedząc przed ekranami swoich komputerów czują się bardziej anonimowi, atawistyczne odruchy biorą nad nimi górę. Powstaje cyberprzemoc. Nie tyle nie boimy się wyrażać swoich opinii, ale robimy to w sposób chamski, wulgarny i pasywno – agresywny.
 Z drugiej strony karmimy się iluzją, idealne matki, idealnych dzieci, piękne domy, przystojni mężowie i dobra praca. Większość chce brać udział w tym teatrze i zaczyna przestawać zauważać granice pomiędzy iluzją, a realizmem.
W tym wszystkim dorastają dzieci, które mają zapewnione wszystko, oprócz wzorców moralnych. Rodzice ukrywają wszystkie przewinienia, chroniąc je przed konsekwencjami, podtrzymują bańkę jaką stworzyli. Z jednej strony można to zrozumieć, bo kierują się miłością, ale z drugiej strony nie jest to wychowawcze.
 Beth za wszelką cenę próbuje chronić swoje dzieci, ma w głowie jasno wykreowany obraz i nie zwraca uwagi na niepokojące symptomy. Jeśli pojawia się problem, ona go rozwiązuje – nie dopuszczając do konsekwencji. Dla mnie brakuje tu szczerej rozmowy, przekazania wzorców. Jeśli córki dostają naganę, to martwi się tym jak one to znoszą, a nie co wyciągnęły z lekcji.
Charlotte i Lucy, córki Beth są pewne siebie, przekonane o swojej nieomylności. Obie są wysportowane, ładne i łatwo nawiązują przyjaźnie. Poznajemy głównie tę pierwszą, która nie dość, że jest o rok młodsza, to tak naprawdę gra pierwsze skrzypce. Dziewczynka by przypodobać się szkolnej społeczności, nie ma obaw przed złym traktowaniem Sophie. Ma się wrażenie, że jest przesiąknięta złem do szpiku kości, a słodka twarz to tylko maska.
 Sophie zamknięta w sobie, jeszcze bardzo naiwna, a przy tym uzdolniona dziewczynka. Szuka pozytywnych stron u innych osób. Jest bardzo wrażliwa i nawet jeśli pozornie, nie interesują jej ‘dziewczyńskie rozgrywki’, to wiele rzeczy bierze sobie do serca.
Podoba mi się kreacja pozostałych bohaterów. Żaden nie jest zbędny, a pierwotnie nawet jeśli wydają się postaciami pobocznymi, to finalnie odgrywają sporą rolę.
 Autorka zręcznie wprowadza nas w lekko nerwowy nastrój, by to wrażenie potęgować. Bardzo podobał mi się klimat i to jak rosło napięcie z każdym zwrotem akcji. Zakończenie – zaskakujące. Tak naprawdę dopiero jakieś 30 stron przed końcem dobrze wytypowałam czarny charakter.
WYDAWNICTWO PORADNIA K: ANDRE ACIMAN - Znajdź mnie

WYDAWNICTWO PORADNIA K: ANDRE ACIMAN - Znajdź mnie

Cześć 😊 Skoro zapomniałam zrobić recenzję Tamych dni, tamtych nocy, to nie dziwi także, że nie opublikowałam recenzji jej kontynuacji.  Znajdź mnie jest dla mnie nie lada zaskoczeniem.



 Pociąg, wspólna podróż dwojga nieznajomych.  On w jesieni życia, ona w samym jego środku. Krótka zdawkowa rozmowa, która przeradza się w filozoficzną dyskusję. Jedno pytanie, śmiała decyzja.
 Zainteresowanie, które  przeradza się w namiętność. Rozterki moralne, odłożone na boczny tor. Świeżość kontra stateczność, apatia kontra pożądanie i wspólna podróż. Wspomnienia, zwane rekolekcjami, które stają się częścią i tradycją, zaproszonych uczestników.



 Po skończeniu pierwszej części jestem mocno zaskoczona, że powstała kontynuacja. Jak dla mnie jest to osobna historia i trochę ciężko mi umiejscowić  ją na linii czasu. W  Tamte dni, tamte noce – dowiadujemy się, że Olivier przyjeżdża  w odwiedziny do domu Elio po 20 latach wraz ze swoją rodziną. Elio jest za granicą, ale przyjmują go rodzice,  pozostający w związku. W Znajdź mnie akcja dzieje się 10 lat po wyjeździe Oliviera i rodzice Elio są już po rozwodzie, od kilku lat.
 Jednak, pomimo tego nie mogę odmówić autorowi, że tak  poetycko i z wdziękiem nikt teraz nie pisze o miłości. W swoim stylu, bez zbędnego patosu, a jednak z mocną filozoficzną stroną rozkłada uczucia na części pierwsze. Nie musi używać słowa miłość, ani informować o napięciu między postaciami – to się czuje. Świetne, czasami lekko abstrakcyjne (w dobrym tego słowa znaczeniu) dialogi. Ciekawa historia i niesamowity klimat wiecznego miasta.
Bohaterzy zabierają nas nie tylko w meandry swoich uczuć, ale przede wszystkim pokazują  Rzym. Wąskie uliczki tętniące życiem, sztuka, którą czuje się jakby była żywa. Polecam serdecznie. Mój egzemplarz książki pochodzi z serwisu www.czytampierwszy.pl
Wydawnictwo Poradnia K: Andre Aciman - Tamte Dni, tamte noce

Wydawnictwo Poradnia K: Andre Aciman - Tamte Dni, tamte noce


Cześć 😊 Nie wiem jak to się stało, że zapomniałam napisać recenzji Tamych dni, tamtych nocy, ksiażki, która tak naprawdę pochłonęła mnie bez reszty. Dawno nie czytałam prozy, która wnika w sam środek i zmusza do przeżywania zachwytów, mieszanych z rozczuleniem.

'Ból rozstania potrafi być straszny, a patrzenie, jak druga strona zapomina, jeszcze go pogłębia. Chcąc jak najszybciej zapomnieć, wyrywamy z siebie mnóstwo uczuć i każdej następnej osobie mamy mniej do zaoferowania, a w wieku trzydziestu lat jesteśmy bankrutami.'


Ciepłe lato, jakich wiele na włoskim wybrzeżu. W tak urokliwym miejscu, w letniej rezydencji wakacje spędza rodzina Elio. Dla młodego mężczyzny mają to być wakacje takie jak zawsze; ojciec zaprosił już zimą jednego studenta by mógł pisać swój doktorat, a on będzie spędzał czas ze znajomymi w pobliskim miasteczku, na plaży, pływając łódką lub ćwicząc grę na fortepianie. Kiedy zjawia się Olivier, Elio wie, że wszystko się zmieni, że on się zmieni – tylko czy jest na to gotowy?

'Kilka dni temu jego stopa była na mojej. Teraz nie miał dla mnie choćby jednego spojrzenia.'


Ta książka jest czymś niesamowitym. W subtelny i miękki sposób wyłania nam się obraz Elio, głównego bohatera i nastolatka. Od początku poznajemy zainteresowanie, jaki wzbudza w nim Olivier. Mężczyzna jest od niego starszy, ale to nie przeszkadza im wykonywać w stosunku do siebie coraz odważniejsze gesty, atmosfera między mężczyznami jest wręcz naelektryzowana. Oboje są biseksualni, więc w ich życiu pojawiają się także kobiety.
 Poznając świat oczami Elio czujemy bolesną, wręcz namacalną niepewność, pragnienie zainteresowania i palącą potrzebę bliskości. Obserwujemy, wewnętrzne dojrzewanie i stawanie się mężczyzną, podróżujemy w głąb jego duszy. Elio cierpi cielesne katusze spowodowane pojawieniem się gościa i potrzebą skonsumowania relacji Autor robi coś fenomenalnego, on po postu elektryzuje nas erotyzmem, poetycko opisuje cierpienie i determinujące życiem przedstawionych osób żądze.  Słowem nakreśla uczucia, nie potrzebując używać „miłości”, by o niej pisać. Nie potrzebuje nazywać żadnych uczuć, to się po postu czuje i chce się więcej. Mnogość uczuć i porządna budowa psychologiczna, rozłożenie na części pierwsze wnętrza postaci, zaspokoi najwytrawniejszych czytelników.
 Sceny bliskości opisane subtelnie, a z drugiej strony z pasją. Aciman nie boi się, puścić wodzy fantazji, ale nie przekracza granic dobrego smaku.
 Dialogi to majstersztyk, często trochę absurdalne, często to gra słów, która jest Nawiązania, cytaty i wątki z historii sztuki i literatury dodają patosu i tej niepowtarzalności. Pierwsza książka, przy której było mi wstyd, że moja wiedza na temat literatury nie jest tak szeroko zakrojona. Mój egzemplarz pochodzi z serwisu www.czytampierwszy.pl.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa leworęcznej lady.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa leworęcznej lady.

Cześć 😊 Nie będę przedłużać, seria o siostrze Sherloka Holmes’a tak bardzo mi się spodobała, że zastanawiam się czy nie zacząć czytać jej w oryginale. Dziś zapraszam na spotkanie z Enolą Holmes i sprawą leworęcznej lady.

 "Jakim trzeba być człowiekiem, żeby napadać na kobietę przy użyciu broni sporządzonej z laski - z rodzaju tych, których używa się w szkołach do karcenia niesfornych dzieci - i części gorsetu? Intymnego składnika garderoby damy z wyższych sfer, który ściskał jej ciało, by wpasować je w ośmieszające suknie, sprowadzając ją do roli ozdóbki podatnej na omdlenia, i fundując grożące śmiercią obrażenia wewnętrzne?"

 Po uniknięciu pojmania przez braci, Enola odkrywa swoje powołanie – zostanie perdytorystką. Pod przybraną tożsamością próbuje pozyskać zlecenia, by móc się utrzymać. Jednak życie w Londynie nie jest takie łatwe, zwłaszcza jeśli porzuciło się swoją tożsamość na poczet dwóch nowych, a bracia nie ustają w próbach by sprowadzić ją do domu. Niedoświadczonej dziewczynie bez żadnych praw i przyjaciół, zacznie doskwierać samotność, a świadomość, że jej mama tak naprawdę nie dąży do spotkania z córką, będzie potęgować to uczucie.
 Dzięki przypadkowi, trafia na zagadkową sprawę zaginięcia córki baroneta. Nic w tej sprawie nie jest oczywiste, dodatkowo okazuje się, że młoda lady ma dwa oblicza. Czy uda jej się pozyskać pierwsze zlecenie i odnaleźć zaginioną, nie będąc przy tym samej złapaną?

„Najboleśniejszą krzywdą, jaka mogłaby mnie spotkać, jest utrata wolności i wtłoczenie w konwencjonalne ramy prowadzenia domu i małżeństwa”

 Nancy Springer nie zawodzi! Kolejna część przygód Enoli jest lepsza od poprzedniej. Znowu otrzymujemy spójną, ciekawą historię. Teraz jednak zamiast rozwiązywać szyfry i zagadki, będziemy rozkoszować się pełną dreszczyku opowieścią, gdzie nic nie jest oczywiste, a nieoczekiwane zwroty akcji rzucają podejrzenia na nowych bohaterów. Na naszą bohaterkę będzie czekać wiele niebezpieczeństw, czających się w ciemnych londyńskich zaułkach. Oprócz chwil grozy, przeżyjemy także te pełne humoru, zwłaszcza kiedy czternastolatka z powodzeniem wyprowadzi na manowce znanego już detektywa.
 Tekst czyta się w sposób przyjemny, bardzo dobra, pierwszoosobowa narracja. Ciekawa i pełna charakterystyka bohaterów. Autorka nie sili się na przydługie opisy. Postacie buduje w sposób wystarczający do tego by je sobie zwizualizować. Podoba mi się opis atrybutów kobiecych i stworzenie klimatu retro – koronki, halki, pozycja kobiety i działania sufrażystek. Znalazłam jednak kilka błędów, które rzuciły mi się mimowolnie w oczy. Kiedy Enola czyta prasę, jest tam opis wybuchu instalacji gazowej w domu czy import zboża z USA – te rzeczy nie mogły mieć miejsca, instalacje gazowe pojawiły się na początku XX w., a import tańszego zboża nie mógł mieć miejsca. Jeszcze jedna rzecz to porównanie siebie do turystki z USA, ze względu na czas podróży i koszty, podróże typowo turystyczne aż za ocean nie były tak popularne jak dziś. Pomimo tej małej wpadki (chyba wyobraźnia poniosła autorkę), bardzo polecam książkę.
 Mam nadzieję, że ta historia będzie miała kontynuację w polskim przekładzie, bo oprócz tego, że naprawdę świetnie się prezentuje na półce (plus za grubą okładkę). Na www.czytampierwszy.pl można zdobyć jeszcze kilka egzemplarzy.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza.

Poradnia K: Nancy Springer - Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza.



Cześć 😊 Skoro ostatnio udało mi się znaleźć na www.czytampierwszy.pl sporo nowości, to zostaniemy w klimatach młodzieżowych. Pewnie większość z Was kojarz Sherloka Holmes’a, a czy wiecie, że miał on młodszą siostrę? Zapraszam na spotkanie z Enolą.

‘Bardzo chciałabym wiedzieć, dlaczego mama wybrała mi imię „Enola”, które czytane wspak daje angielskie słowo „alone”, czyli „sama”. Mama uwielbiała, i prawdopodobnie nadal uwielbia, anagramy i szyfry, więc musiała jej przyświecać jakaś myśl.’




Czternaste urodziny to bardzo ważny dzień dla każdej nastolatki, dla Enoli to dzień szczególny, zwłaszcza dlatego, że w tym dniu jej matka ginie bez śladu. Dziewczyna nie wiedząc co ma robić wysyła depeszę do braci, słynnego Sherloka oraz Mycrofta, jednak ich przyjazd nie przebiega tak jakby tego chciała. Zamiast wsparcia upewnia się, że przynosi wstyd rodzinie i postanawia zbiec w trakcie drogi na pensję, gdzie ma się nauczyć dobrych manier – jak przystało na pannę z dobrego domu.
W trakcie ucieczki Enola odkryje swoje powołanie, ale wpadnie także w wielkie niebezpieczeństwo. Czy spryt, o jaki nie podejrzewają ją bracia, pomoże jej rozwiązać swoją pierwszą zagadkę kryminalną? Czy odnalezione po czasie wskazówki, które zostawiła jej mama, pomogą ją odnaleźć?

‘Rowerzystka aż promieniała od upału i wysiłku. Konie się pocą, mężczyźni perspirują, kobiety natomiast promienieją. Z pewnością ja także wyglądałam promiennie. W rzeczy samej, czułam jak skutki promienienia ciurkają mi po ciele pod gorsetem, którego druciany stelaż kłuł mnie w wyjątkowo paskudny sposób pod pachami.’

 Enola Holmes zawładnęła moim sercem. Czternastolatka o umyśle i harcie ducha godnym najlepszych detektywów. Nie ma łatwego życia, przedwczesna śmierć ojca, zaginięcie matki i bracia, którzy z nią nie utrzymują kontaktu. Do tego wtłoczona w ramy powinności i moralności XIX w. 
 Nancy Springer tworzy realny świat, tak różny od naszej rzeczywistości, gdzie kobieta ma niewiele do powiedzenia. W tym świecie każdy bohater ma swoje określone miejsce, a ich niezwykle plastyczna i dopracowana kreacja tworzy niepowtarzalny charakter.
Dialogi jak żywe i spójna, chronologiczna historia porywają na długie minuty. Podobają mi się szczegółowe opisy miejsc. Przedstawiona cała ścieżka dedukcji, którą używa główna bohaterka, a dzięki pierwszoosobowej narracji, dogłębnie poznajemy jej schematy myślowe i rozterki. Fajnym smaczkiem jest to, że część zagadek zostaje pokazana w pierwotnej formie i zanim młoda detektyw je rozwiąże, możemy sami spróbować to zrobić.
Dodatkowy plus za twardą i naprawdę ładną okładkę, a dla tych, którym przygód Enoli będzie mało, dostępna jest kolejna część: Enola Holmes i sprawa leworęcznej lady.

Poradnia K: Maureen Johnson - Znikający stopień

Poradnia K: Maureen Johnson - Znikający stopień

Cześć😊 Znikający stopień jest kontynuacja bestsellera Nieodgadniony i należy do trylogii Truly Devious. Książka porwała tysiące nastolatek na całym świecie, więc chciałam sprawdzić o co ten hałas, nie zaskoczy Was też pewnie, że swoją książkę mam z www.czytampierwszy.pll.

‘Stevie uzmysłowiła sobie nagle, że dla kogoś, kto chciałby się znaleźć w Akademii, poczuć tamtą magię, jest osobą wtajemniczoną. A więc wzbudza zazdrość. Poczuła się z tym dziwnie i nieprzyjemnie.’


  Stevie, uczennica pierwszego roku w Akademii Ellinghama, określanej mianem szkoły dla ekscentryków, od samego początku zżera wręcz pragnienie rozwiązania zagadki kryminalnej z 1936 r. Sen z powiek spędza jej zaginięcie żony i córki założyciela szkoły oraz morderstwo jednej z uczennic, ma na tym punkcie wręcz obsesję. W pierwszej części (Nieodgadniony), znajduje martwego kolegę z roku, a jej przerażeni rodzice zabierają ją do domu. Jednak dzięki nieoczekiwanemu wstawiennictwu Stevie wraca do Akademii i może z powodzeniem prowadzić swoje śledztwo. Powrót na uczelnię jest jednak obarczony pewnym warunkiem, o którym nie może powiedzieć nikomu, komu na niej zależy. Prowadzone dochodzenie, pod kierownictwem miejscowej pisarki nabiera tempa, wtedy znajdują kolejne ciało. Co jeszcze kryją tunele i korytarze pod tym z pozoru niedostępnym obiektem? Kto porwał rodzinę Ellinghamów? Czy uczniowie szkoły mogą czuć się bezpieczni?

‘Te niepozorne przedmioty były pierwszymi prawdziwymi dowodami rzeczowymi w sprawie Ellinghamów od ponad osiemdziesięciu lat. W chwili kiedy Stevie odkryła, jej marzenia o nauce w Akademii legły w gruzach.’


  Nie czytałam pierwszej części, ale nie przeszkodziło mi to by odnaleźć się w tym świecie. Jest dużo nawiązań i wspomnień co do akcji z Nieodgadnionego, więc łatwo zrozumieć chronologię zdarzeń. Autorka pisze w sposób specyficzny, ale całkiem przyjemny (trochę charakteru pewnie nadało mu tłumaczenie). Całą serię zaliczyłabym do młodzieżowego kryminału, akcja rozwija się powoli. Z każdym rozdziałem, poznajemy nowe wskazówki rzucające światło na sprawę. Tak naprawdę, wszystko dzieję się dwutorowo i zastosowana została retrospekcja.  Z jednej strony wątek kryminalny dotyczący rodziny Ellinghamów, z drugiej współczesne śledztwo dotyczące zaginionych bądź zabitych uczniów.
 Akademia skrywa wiele tajemnic i są to nie tylko tunele i tajemne przejścia. To wszystko sprawia, że cała historia jest niezwykle pociągająca i tak jak z Hogwartem, aż chce się złożyć do niej podanie.
Wydaje mi się, że historia jest spójna, nie znajduję rzucających się w oczy błędów logicznych. Skoro to szkoła dla ekscentryków, to bohaterowie są specyficzni. Większość z nich ma swoje przyzwyczajenia, fobie, nie można zamknąć ich w ramy i zaszufladkować.
Stevie jest bystra, ale nie pochodzi z majętnej rodziny – natomiast jej obsesja na punkcie śledztwa robi z niej wytrawnego detektywa.
Nate jest introwertykiem i pesymistą, ale jeśli trzeba potrafi wyjść z własnej skorupy i pomóc przyjaciołom. Janelle natomiast ekstrawertyczką, a jednak tworzą paczkę przyjaciół.
Dialogi czyta się z przyjemnością, miałam jednak momentami wrażenie, że albo zawaliła korekta, albo tłumaczenie, bo budowa zdań potrafiła być męcząca lub kwestie damskie miały męskie końcówki. Ne odbiera to jednak klimatu, który posiadają te książki.


‘Tak właśnie: w domu – pomyślała Steve. – W tym domu jestem mile witana, co w moim życiu nie stanowi normy. W tym domu będę musiała nieźle kłamać, ale do tego już przywykłam w tamtym.’

Poradnia K: Gwenda Bond - Stranger Things. Mroczne umysły. (Recenzja)

Poradnia K: Gwenda Bond - Stranger Things. Mroczne umysły. (Recenzja)

Cześć 😊 Na początku lipca premierę będzie miał trzeci sezon Stranger Things, a w księgarniach dostępny jest prerequel serialu, w którym dowiecie się skąd wzięła się Nastka.



 Jest rok 1969, USA jest w stanie wojny z Wietnamem, a przez kraj przelewają się manifestacje antyrządowe. Nie przeszkadza to jednak rozwojowi nauki. Terry Ives skuszona wizją pieniędzy, podszywa się za współlokatorkę i zgłasza się za eksperymentu, o którym nie wie praktycznie nic.
  
 ‘Doktor Martin Brenner bardzo chciał móc zajrzeć wewnątrz umysłów obiektów badań: nie potrzebowałby wówczas mętnych rozmów, by dowiedzieć się co widzieli bądź też czego nie widzieli i jak skuteczne okazały się techniki hipnozy. Mógłby wyeliminować niegodnych zaufania świadków własnych przeżyć.’

 Na miejscu poznaje jeszcze trzy inne osoby, które kierują się podobnymi pobudkami. Z każdym eksperymentem dziewczyna zauważa, że to co wydawało jej się niewinnymi badaniami przyjmuje niebezpieczny obrót. Cała czwórka się zaprzyjaźnia i postanawia zrezygnować z uczestnictwa w badaniach. Jednak jest już za późno. Wszyscy są inwigilowani, a ich każdy ruch jest znany w instytucie. Ponadto macki instytutu sięgają głębiej – rezygnacja wiąże się z wyrzuceniem z uczelni, czy stratą pracy. 

'Kiedy ludzie tacy jak doktor Martin Brenner raz chwycą cię w swoje szpony, to już nie wypuszczają, zwłaszcza jeśli robisz sobie z nich wrogów. Mogli z nim walczyć i będą, ale mogą przegrać. Chciała wiedzieć, ile sił dołoży, żeby utrzymać ich pod kontrolą.'

 Wszyscy są w potrzasku. Dodatkowo Terry odkrywa, że w laboratorium przetrzymywane są dzieci, które zamiast imion mają nadane numery. Kiedy to się dzieje, jej chłopak, jako jedyny, zostaje wyrzucony z uczelni za udział w manifestacji antyrządowej, a w końcu trafia do Wietnamu. Rozpoczyna się nierówna walka o normalne życie bez wizyt w laboratorium.




 Książka jest wstępem do serialu, który szybko stał się hitem i zyskał grono wiernych fanów. Czyta się to całkiem przyjemnie. Jak dla mnie fabuła i klimat nie odbiegają serialowemu. Akcji jest mniej, ale wydaje mi się to normalne, zwłaszcza, że to jak już wspominałam wstęp do całej historii.
 Bohaterzy są dobrze zbudowani i w pełni pasują do tych, których możemy oglądać na naszych ekranach. Dialogi nie zanudzają czytelnika. Pisząc książkę autorka zrobiła niezły research i oparła wątki na przemianach kulturowych (zaprzestaniu segregacji rasowej) i nastrojach politycznych (wojna w Wietnamie, strajki społeczeństwa wbrew polityce Nixona), które miały miejsce w latach obsadzenia akcji.
Utwór wyjaśnia wiele wątków już istniejących i dodaje kilka pobocznych. Jednak dla prawdziwych fanów serialu może brakować genezy badań. Zwłaszcza odpowiedzi na pytania, w jaki sposób powstał projekt Indygo i gdzie są pozostałe dzieci?
Książka odebrana za punkty w serwisie www.czytampierwszy.pl.


Copyright © 2014 Patriseria , Blogger