Will Dean - Martwa Cisza (recenzja)

  Cześć😊 Wszyscy ostatnio narzekają na pogodę, mnie akurat odpowiada – jest pretekst by zaszyć się z kubkiem herbaty i dobrą książką. Przypomnę, że wcale nie musicie wydawać pieniędzy by książki zdobiły Wasze półki. Wystarczy rejestracja na www.czytampierwszy.pl i jeszcze cieplutkie egzemplarze (lub e-booki), lądują w Waszym mieszkaniu.



 Gavrik to małe szwedzkie miasteczko, które ma swoje tajemnice. Jedną z nich jest Meduza, seryjny morderca, który po dwudziestu latach bezczynności, powraca z rozmachem. Utgard jest największym lasem w okolicy, słynie ze swojego mrocznego uroku, którego dodają mu odnalezione w  krótkim odstępie czasu, zwłoki dwóch myśliwych. To co łączy ofiary to pochodzenie i… puste oczodoły.


 Mieszkańcy szybko łączą fakty z morderstwami sprzed lat
Pierwsze podejrzenia, podobnie jak dwadzieścia lat wcześniej, padają na ekscentrycznego pisarza, znanego jako Ghostwriter, jednak zostaje on zwolniony z aresztu. W Mossen, wiosce nieopodal której znaleziono ofiary, są jeszcze cztery inne posiadłości; Benghta - emerytowanego żołnierza marines, sióstr snycerek- które rzeźbą trolle z elementami żywych tkanek, Vigga- taksówkarza i samotnego ojca oraz Carlssonów – idealnego małżeństwa, które cieszy się lokalnym szacunkiem. Czy w którymś z domów mieszka morderca?
Lokalna dziennikarka, Tuva Moodyson, będzie próbowała rozwiązać zagadkę Meduzy, a przy tym pozna, mrożące krew w żyłach sekrety mieszkańców. Tu nie wszystko jest oczywiste, małe społeczności mają swoje przyzwyczajenia i nierozerwalne więzy krwi. Nie każdy jest wrogiem, a pomoc może przyjść z najmniej spodziewanej strony.



 Przeczytałam wiele thrillerów, ale żaden nie był podobny do tego. Książka ma niesamowity klimat, jest mroczno, wilgotnie i przerażająco – napięcie nas nie opuszcza, a opisane zimno przenika przez kartki.
„Przyspieszam. Jest coraz ciemniej, a byk nadal idzie wprost na mnie. Wjeżdżam lewą oponą do rowu i muszę ostro skręcić, żeby się z niego wydostać. Wtedy rogi zwierzęcia przejeżdżają po zderzaku. Metaliczny odgłos drapania przeszywa mi uszy. Nic nie widzę.”
Opisy miejsc są szczegółowe, ale nie zanudzają, wręcz przeciwnie, to one nadają charakteru całości.
 Cała historia zbudowana jest na wątku akcji, są wątki poboczne jak wspomnienia Tuvy czy choroba jej matki, ale nie ma śladu wątku miłosnego. Wiele osób może uznać to za plus, dla mnie wątek miłosny zepsułby ten mroczny klimat, już mam dość książek, których akcja opiera się na romansie.
 Dodatkowy plus za bohaterów - bardzo mi się podobają. Są przemyślani od początku do końca i bardzo barwni, nie powielają się z innymi powieściami. Każda z osób ma coś charakterystycznego, Tuva jest niesłysząca,  ktoś inny ma blizny na pół twarzy, czy jest azjatą. Myślę, że sposób w jaki są zbudowane i opisane będzie cechą rozpoznawczą autora, zwłaszcza, że to jego debiut.
 Całość czyta się naprawdę dobrze i nawet w słoneczny dzień, znikamy w czeluściach Utgardu.
 Niektórzy porównują ją do literatury skandynawskiej. Martwa cisza to pierwszy tom zapowiadanej serii z Tuvą w roli głównej, a ja z chęcią sięgnę po pozostałe.

2 komentarze:

  1. Lubie takie klimaty. Myślę, że książka by mnie wciągnęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze spotkanie z tak mroczną książką ;)

      Usuń

Drogi czytelniku, dziękuję, że dotarłeś aż tutaj. Czekam na Twoje zdanie w tym temacie, śmiało- będzie mi miło podjąć się dyskusji.

Copyright © 2014 Patriseria , Blogger