Wydawnictwo NieZwykłe: Leisa Rayven - Pan Romantyczny

Wydawnictwo NieZwykłe: Leisa Rayven - Pan Romantyczny

Cześć 😊 Ostatnio było u mnie dużo młodzieżówek, jeden kryminał – więc przyszła pora na coś mocno kobiecego. Leisa Rayven jest poczytną autorką romansów i na fali tej popularności powstał Pan Romantyczny, który jest ucieleśnieniem większości marzeń płci pięknej. Zapraszam na spotkanie 😉

‘Wszyscy chcą czuć się wyjątkowi, czy są gotowi się do tego przyznać, czy nie. A w życiu chodzi o kochanie bez ograniczeń oraz pozwolenie, żeby ktoś kochał nas w zamian.’



Eden Tate jest utalentowaną dziennikarką, taką jak tysiące młodych osób w Nowym Yorku. Ona ma tę przewagę, że udało jej się znaleźć pracę w wydawnictwie, jednak pisanie ‘click – baitowych’ artykułów nie jest spełnieniem marzeń. Jednak pewnego dnia trafia na temat, który może być przepustką do awansu i posiadania własnej kolumny w gazecie chce wyśledzić i opisać mężczyznę, który w żeńskim kręgu śmietanki towarzyskiej jest znany jako Pan Romantyczny. Z tego co udaje jej się ustalić to kobiety płacą mu horrendalne kwoty za randki.
 Max Riley, bo to o nim mowa stawia Eden pewien warunek. On zabierze ją na randki i ponownie sprawi, że cyniczna dziennikarka uwierzy w miłość. Ona spróbuje udowodnić, że jest oszustem i naciągaczem. Co wyniknie z tej wybuchowej mieszanki?

‘Nie przywykłam do odczuwania niejasnego pociągu do mężczyzn, a już z pewnością do tego, co czuję przy nim. To zaskakujące, a także niepokojące, dlatego staram się otrząsnąć, zmierzając pod prysznic.’


 Pan Romantyczny to lekka i całkiem przyjemna lektura. Jest tu to co fanki romansów lubią najbardziej – przystojny i męski główny bohater, kobieta, którą trzeba zdobyć. Autorce udało się zbudować chemię między bohaterami, napięcie jest wyczuwalne już od samego początku.
Jest jednak coś co mi przeszkadzało – przemiana bohaterów. Eden jest cyniczna i nieustępliwa, myśli logicznie, a jej dziennikarska natura często bierze górę nad uczuciami - to są cechy, które bardzo mi się podobają. Nie podoba mi się natomiast taki dualizm postaci – z jednej kobieta sukcesu, z drugiej dziewczyna, która traci cały swój charakter. Trochę zniesmaczało mnie podejście Tate i jej siostry do seksu i robienie z niej mocno rozwiązłej i często wulgarnej postaci. To, że ktoś jest cynikiem i kpi z romantyzmu, nie oznacza, że musi ciągle szukać nowych przygód.
 Max początkowo jest pewny siebie, męski i bardzo zorganizowany. Ma się wrażenie, że jest o krok przed dziennikarką i skutecznie blokuje jej działania. Tak jakby czytał jej w myślach. Jednak mniej więcej w połowie książki następuje moment zwrotny i postać się rozmiękcza. Okazuje się, że wcale nie jest taki profesjonalny, że ma przeszłość, która go ściga i zaczyna robić się mocno niezdecydowany.
Lubię, kiedy bohaterzy zbudowani są wielopoziomowo i mają rozbudowaną osobowość, ale mam wrażenie, że tu nie do końca to zagrało. Przejście i przemiana nastąpiła szybko i dla mnie osobiście to trochę rozczarowujące, bo wszystko tak jakby oklapło w połowie książki.
 Muszę jednak oddać sprawiedliwość, bo historia jest spójna, dialogi są realistyczne i często zabawne, a więzi między bohaterami namacalne, dlatego jeśli miałabym oceniać w skali do dziesięciu to daję mocną siódemeczkę.
Wydawnictwo Dragon: Cykl wydawniczy: Wszystko o... - Wszystko o... krowach, Wszystko o... psach

Wydawnictwo Dragon: Cykl wydawniczy: Wszystko o... - Wszystko o... krowach, Wszystko o... psach


Hej😊 Zbliżają się Mikołajki, więc to już ostatni dzwonek, żeby poszukać prezentów. Jestem fanką wręczania prezentów, które nie tylko bawią, ale także uczą, dlatego często wręczam książki oraz gry.
Ostatnio w moje ręce trafiły kolejne nowości od Wydawnictwa Dragon, z serii Wszystko o…. Jakiś czas temu recenzowałam już Wszystko o… kotach (klik), a teraz otrzymałam jeszcze część o psach i drugą o krowach.


Wszystko o… psach, to przewodnik autorstwa Mateusza Kęsego po świecie tych merdających czworonogów. W całkiem zabawny i prosty dla młodego czytelnika sposób odpowiada na nurtujące pytania:
Czy pies był pierwszym zwierzęciem udomowionym przez człowieka?
Czy znasz psi alfabet?
Czy wiesz, co robi pies, gdy nikogo nie ma w domu?
Czy pies może jeść kości?


Książka zawiera nie tylko zestaw humorystycznych opowieści, ale przede wszystkim dużo merytorycznej wiedzy i ciekawostek historycznych. Dzieci dzięki kolorowym i naprawdę przyjemnym ilustracjom, autorstwa Katarzyny Kołodziej, poznają budowę psa, etapy rozwoju oraz zasady dbania o pupila, takie jak np. bezpieczny sposób żywienia. Mali czytelnicy dowiedzą się jak powstała więź między ludźmi i psami, jakie są rasy psów oraz poznają ich język i emocje.
 Autor przedstawi zawody w jakich dobrze odnajdują się te zwierzęta oraz sylwetki tych znanych i lubianych.
 Rozdział, który może zainteresować nie tylko dzieci, ale także dorosłych to opis obowiązków właściciela oraz odpowiedzialności za szkody, które może wyrządzić nasz podopieczny.
Na końcu jest metryczka i miejsce na portret psiego członka rodziny.



Wszystko o… krowach, czyli Witaj w świecie Krów, do którego zaprasza Łukasz Łebek, a drogę tę ilustruje Adam Święcki. Pomiędzy zabawnymi grafikami, przekazywana jest solidna porcja wiedzy, która zaspokoi nawet najbardziej spragnione umysły i podstawowe pytania, takie jak:

Ile żołądków ma krowa?
Jak długo żyje krowa?
Czy wiesz, ile mierzy najmniejsza krowa w kłębie?
Czy wiesz, ile krowy wypijają wody na dobę?


Większość dzieci widzi krowy tylko na zdjęciach kartonów mleka, ta książka przybliża historię powstania gatunku, ich udomowienie i budowę współczesnych zwierząt. Co najważniejsze, wytłumaczy skąd się bierze tak uwielbiane przez dzieci mleko. Zaskoczeniem będzie układ i cały proces trawienny, aż do krowiego placka! Rogata postać zabierze nas w podróż po całym świecie; przybliży krowią postać w kulturze Indii, Hiszpanii, Ameryki czy polskiej wsi, a na koniec udowodni, że „Tylko krowa nie zmienia poglądów.”.


 Żeby bardziej Was zachęcić muszę dodać, że te książki nie są pisane przez przypadkowe osoby. Każdy z autorów ma kompetencje poparte wykształcenie i latami doświadczenia. Mateusz Kęsy to zootechnik, specjalista ds. ochrony przyrody, wykładowca Uniwersytetu Przyrodniczego, Wyższej Szkoły Bankowej oraz Collegium da Vinci w Poznaniu, a Łukasz Łebek to lekarz weterynarii z rockową duszą.
Za część artystyczną odpowiada Katarzyna Kołodziej, absolwentka wrocławskiego ASP oraz Adam Święcki, absolwent Wydziału Architektury i autor kilku naprawdę przyjemnych dla oka komiksów dla dzieci.
Fantastyczna jest także spójność pomiędzy częściami, pomimo, że tworzą je inne pary twórców, to zachowują one spójny kontent.


Wydawnictwo SQN: Samantha Shannon- Zakon Drzewa Pomarańczy (Tom 1)

Wydawnictwo SQN: Samantha Shannon- Zakon Drzewa Pomarańczy (Tom 1)

Cześć 😊 Są tacy autorzy, których każda nowa książka wiąże się z oczekiwaniem. W moim przypadku tak jest z Samanthą Shannon. Jej warsztat poznałam dzięki portalowi www.czytampierwszy.pl.  Naturalnym dla mnie było, że sięgnę też po Zakon Drzewa Pomarańczy – kiedy tylko zobaczyłam jego zapowiedzi.


 Królowiectwiem Inys, wyznawcami religii czterech cnót od stuleci włada dom Berethnet, którego królowe miały zawsze tylko jedno dziecko – córkę. Sabran IX jest ostatnią z rodu, a tylko ciągłość linii rodowej może zagwarantować bezpieczeństwo na ziemi. Wszędzie czają się zdrajcy, którzy czyhają na życie królowej. Na szczęście jest Ead Duryan – podarowana królowej w prezencie jako dama dworu, której moc ma za zadanie nie dopuścić do rozlania błękitnej krwi.
 Z drugiej strony morza jest kraj czczący smoki. Tane jest jedną z kilkunastu adeptów, krórzy mają szansę stać się jeźdźcami smoków. W wieczór poprzedzający próbę odnajduje rozbitka na plaży i podejmuje decyzję, która może zmienić jej przyszłość.
Jaką tajemnicę skrywa Ead? Czy Tane dobrze odczytała znaki?


"To w nocy przychodzi do nas największy strach, bo wówczas nie możemy się przed nim bronić. - A on zrobi wszystko, by wsączyć się w nasze serce. Czasem mu się to udaje. Ale strach ma wielkie oczy, królowo. Sam tchórzy przed promieniami słońca."

Czekałam na tę książkę od kiedy dowiedziałam się, że będzie w sprzedaży i mam trochę mieszane uczucia. Znam już styl autorki z Bladej Śniącej, gdzie mnie urzekła. Zakon Drzewa Pomarańczy nie jest łatwą książką, bardzo dużo postaci, historia opowiadana z kilku perspektyw oraz zazębiające się watki i retrospekcja zdarzeń – mało wprawny czytelnik może się pogubić.
Samantha Shannon nie podaje nam nic na tacy. Zaczyna snuć swoją historię i nie wyjaśnia wszystkiego od początku. Nie sili się na długie wstępy i opisy. Tak naprawdę, zależności między bohaterami oraz wyjaśnienie niektórych sytuacji przychodzi z czasem – czytanie wymaga skupienia.
Podoba mi się kreacja bohaterów, gdzie nic nie jest oczywiste. Pojawiają się tu kobiety, które są waleczne jak mężczyźni, a także mężczyźni z gołębim sercem. Sztampowe jednak jest postawienie w opozycji dobra i zła.
Fascynuje mnie obraz smoków, tych złych jako siedlisko okrucieństwa – nawet nazwy mają mało przyjemne i tych, które żyją z ludźmi w zgodzie, pielęgnowane przez nich niczym bóstwa.
Czasami brakowało mi w tej historii nadziei – okrutny los nie szczędzi bohaterów. Lubię dobre zakończenia, chciałabym by niektóre postacie miały więcej szczęścia. Intrygowała mnie tajemnica, wiemy, że główna bohaterka Ead jest wysłanniczką Zakonu i ma służyć królowej Sabran IX, jednak nie od samego początku znamy cały kontekst. Wraz z kolejnymi przygodami poznajemy całokształt. Sam Zakon ciągle pozostaje tajemnicą.
Myślę, że to przyzwoicie napisana książka, ale nie na pierwsze spotkanie z fantastyką.
Mam nadzieję, że druga część rozwieje moje wątpliwości.
Wydawnictwo Muza: Eva Garcia Saenz de Urturi - Rytuał Wody (Trylogia Białego Miasta Tom 2)

Wydawnictwo Muza: Eva Garcia Saenz de Urturi - Rytuał Wody (Trylogia Białego Miasta Tom 2)


Cześć 😊 Ostatnio zdarza mi się zaczynać serie książkowe od środka lub od końca i tak było z Trylogią Białego Miasta autorstwa Evy Garcia Saenz de Urturi. Bardzo lubię klimatyczne thrillery, więc kiedy otrzymałam Rytuał Wody, nie mogłam się powstrzymać… i zaczęłam czytać.



 Mieszkańcom prowincji Alava nie dane jest odpocząć psychicznie. Po serii podwójnych morderstw, w górach znaleziona zostaje martwa młoda kobieta. Miejsce zbrodni jest nietypowe; ofiara jest w ciąży, powieszona za nogi, a jej głowa znajduje się w miedzianym kotle.
 Wszystko w tej zbrodni ma znaczenie; miejsce, symbolika oraz dawne wierzenia, ktoś z dokładną precyzją odwzorowuje pewien rytuał. Co najgorsze już wydarzyła się podobna zbrodnia, wiele lat wcześniej. Policja postanawia utajnić śledztwo, zwłaszcza, że jeden z funkcjonariuszy był związany z obiema ofiarami, a wtedy ginie kolejna osoba z jego otoczenia.



 Pomimo nieznajomości pierwszego tomu nie miałam problemu by odnaleźć się w akcji, być może pomogłaby mi ona wyjaśnić kilka wątków już na początku, ale to tylko podsycało moją ciekawość.
Rytuał Wody wciąga na dobre. Pomimo, że akcja była spowalniana wątkami obyczajowymi i wewnętrznymi przeżyciami głównego bohatera, z niecierpliwością pochłaniałam kolejne strony. Autorce można zarzucić rozwlekające się przemyślenia bohatera, czasami mocno plastyczne opisy, ale nie można zarzucić tego, że potrafi dozować emocje i opowiadać historię. Na uwagę zasługuje ogólna kreacja bohaterów, pomimo, że Unai czasami mnie irytował swoją bierną postawą i momentami tracił charakter, to pozostały kalejdoskop postaci jest przemyślany. Żaden bohater nie jest zbędny, każdy w końcu będzie miał swoje wielkie pięć minut. Książka jest dopracowana, nie pojawiają się zbędne wątki, pomimo, że jest ich całkiem sporo, a pozornie błahe incydenty mają swój finał w późniejszym etapie.  Duży plus za chronologię wydarzeń, historię poznajemy dwuetapowo, nawet zastosowana retrospekcja zdarzeń nie burzy ustalonego porządku i nie miałam problemu z połączeniem pewnych wątków.  Naturalnie wypadające dialogi są dodatkowym smaczkiem.
 Co do zakończenia, jak to rzadko ostatnio bywa – nie spodziewałabym się. Pisarka tak umiejętnie żongluje wątkami, podrzuca kolejne dowody, że naprawdę ciężko było mi odnaleźć mordercę. Mniej więcej w ¾ książki dowiadujemy się, kim on jest, ale informacja, że bohaterowie już go poznali burzy całą teorię. Naprawdę polecam, ale może w weekend – zwłaszcza jeśli chcecie się wyspać.

Wydawnictwo Skrzat: Elżbieta Jodko - Kula - Jaz zrozumieć Chrumaka i wejść do świata tych, którzy myślą inaczej.

Wydawnictwo Skrzat: Elżbieta Jodko - Kula - Jaz zrozumieć Chrumaka i wejść do świata tych, którzy myślą inaczej.


Cześć 😊 Ostatnio biblioteczka Olka powiększą się w zastraszającym tempie, zaczynam już powoli robić selekcję jego książek i oddawać znajomym. Bardzo lubię książki, które mają jakąś wartość merytoryczną i oprócz historii niosą ze sobą naukę lub przesłanie. Tak jest z Wydawnictwem Skrzat – prawie każda książka przez nich wydana ma w sobie dodatkową wartość. Zapraszam na spotkanie z Chłopcem, który ma wiele strachów.


 Chłopiec, bo tak określany jest główny bohater żyje w świecie ograniczonym przez Zespół Aspergera, który jest łagodniejszą formą Autyzmu. Często bywa tak, że ludzie dopiero w dorosłym życiu zostają zdiagnozowani (przykład pisarki Helen Hoang). Coś co dla nas jest normalne i nie zwracamy na to uwagi, dla osób objętych tym zaburzeniem graniczy z końcem świata.
 Na przykładzie bohatera książki wiemy, że nie lubi on obcych osób i ceni sobie ustalony harmonogram i plan dnia. Każde odstępstwo powoduje u niego panikę i doprowadza do zamykania się w sobie. Nasz bohater bardzo przywiązuje się do swoich rzeczy i ciężko mu się z nimi rozstać, każda inna i nowa rzecz go uwiera. Przeszkadza mu dotyk, głośne dźwięki, a co najgorsze nie umie o tym powiedzieć.


 Ciężko jest mi oceniać te książkę, bo jest ona specyficzna. Ma dwa przeznaczenia; albo praca z dziećmi dotkniętymi tym syndromem, albo z pozostałymi by w prosty sposób wprowadzić ich do świata, często swoich krewnych czy kolegów ze szkolnej ławki. Główny bohater nie ma imienia – łatwiej pozwala to czytelnikom się z nim utożsamiać i przeżywać wspólnie przygody.   Książka podzielona jest na rozdziały, które są opisują uczucia (na wstępie jest krótka charakterystyka każdego rozdziału), w którym pojawiają się historie je wyjaśniające. Czasami opowiadania mają wydźwięk surrealistyczny, to dodaje bajkowego charakteru i przejaskrawia cechy, na które powinniśmy zwrócić uwagę. Glizdoń, który pojawia się w opisie książki tłumaczy, że dziecko ma problem z rozstaniem się ze swoimi rzeczami, nawet jeśli już bardzo są zniszczone.
 Niezwykle ważne w tej pozycji jest przedstawienie więzi międzyludzkich. Autorka pokazuje znaczny dysonans i barierę w relacjach. Chłopiec, pomimo że stara się nie potrafi zrozumieć uczuć i intencji innych osób. Rodzice też próbują nawiązać z nim relację, ale czasami między nimi jest ściana, która prowadzi do frustracji syna. Czasami by zapobiec eskalacji negatywnych uczuć dziecka, cała rodzina zmienia swoje przyzwyczajenia, czego przykładem może być historia z kubkiem. Gdy chłopiec zbija niechcący swój ulubiony kubek, cała rodzina przy posiłki zamienia się kubkami, pokazuje mu w ten sposób, że zmiana przyzwyczajeń, wymiana z innymi członkami rodziny nie jest czymś złym. Wszyscy wzajemnie uczą się od siebie,
 Bardzo podobają mi się ilustracje Elżbiety Moyski – są kolorowe, z miękką kreską, a przy tym świetnie ilustrują tekst oraz zeszyt ćwiczeń. By utrwalić wiedzę i omówić rozdziały książki, można z dziećmi wykonać z dziećmi ćwiczenia. Pozwala to w prosty sposób rozpocząć dyskusję.



Wydawnictwo SQN: Jakub Małecki - Horyzont

Wydawnictwo SQN: Jakub Małecki - Horyzont


Cześć 😊 Twórczość Jakuba Małeckiego zawsze omijałam, bo trafiały się książki, które w moim mniemaniu mogły być ciekawsze, więc kiedy na portalu www.czytampierwszy.pl pojawił się Horyzont jego autorstwa, postanowiłam dać mu szansę.

‘Nikt cię nie rozumie. Nie rozumieją ci, którzy wcześniej rozumieli. Ojciec, siostra. Najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Uświadamiasz sobie, że jesteś innym gatunkiem człowieka niż wszyscy wokół ciebie.’


Maniek wraca z Afganistanu i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Blizna na plecach, żółw pustynny i PTSD przypominają mu o tym co przeżył. Skromna emerytura pozwala mu na wynajęcie pokoju i wegetację, jednak dostaje propozycję spisania tego co przeżył. Zaliczka i termin zaczynają się kończyć, a notatnik jest dalej pusty.
Z drugiej strony jest Zuza. Młoda kobieta, dzieląca z Mańkiem wspólną przestrzeń i pralkę – tam się spotkali. Jej poukładane życie burzy choroba babci i strzępki informacji, które z siebie wyrzuca. Okazuje się, że przeszłość jej rodziny jest zgoła inna od tej, którą przekazał jej ojciec. Czy uda jej się odnaleźć prawdę?

‘Myślę o tych wszystkich wspólnych wieczorach, o tych kronikach naszych niepowodzeń, i nie wiem, jak to właściwie się stało – przecież wyglądam jak ktoś komu wszystko przychodzi bez trudu.’


 Mam bardzo mieszane uczucia do tej pozycji, bo nie jest to zła książka, ale fenomenalna także nie jest. Styl Małeckiego jest poprawny, ale nie porywa, nie jest to majstersztyk. Temat PTSD jest bardzo ciekawym, ale i trudnym materiałem na opowieść. Tutaj mam wrażenie, że został liźnięty pobieżnie.
Narracja prowadzona jest dwu perspektywicznie; ze strony Mańka oraz Zuzy.
Maniek próbuje zmierzyć się ze swoimi demonami, ale to wszystko jest sztuczne. Zespół wstrząsu i jego objawy zostały opisane w sposób poprawny, ale ich pojawienie się jest przypadkowe. Zuza wychowująca się bez matki, chce odnaleźć swoją tożsamość – zwłaszcza, że przeszłość nie jest jasna. Całość tworzy specyficzny klimat, trochę surowy, trochę smutny, jednak nie pozwala nam przeżywać z bohaterami. Bohaterzy zbudowani są pobieżnie, nie zagłębiamy się w ich psychikę, a szczątki, które otrzymujemy nie zachwycają. Brakuje tutaj porządnej wielopoziomowej budowy postaci, brakuje porządnego zagłębienia się w umysł bohatera i go poznanie.
Małecki karmi nas poetyckimi opisami, ciekawym pomysłem i płaskimi bohaterami. W mojej ocenie ta książka jest średnia, czyta się ją szybko, ale raczej nie zostanie w nas na dłużej.

Testowanie z Familie.pl - Weleda - szwajcarskie kosmetyki dla dzieci

Testowanie z Familie.pl - Weleda - szwajcarskie kosmetyki dla dzieci

Cześć :) Chcę Wam dziś pokazać naprawdę fajne kosmetyki dla dzieci. Jestem osobą, która zwraca uwagę na skład produktów które kupuje, nie ważne czy to zakupy spożywcze czy kosmetyczne. Szczerze mówiąc nie znałam wcześniej marki Weleda, nie rzuciła mi się nigdzie w oczy, natomiast w dniu, w którym odebrałam paczkę od familie.pl przypadkiem natknęłam się na te kosmetyki w Hebe.


W mojej paczce znalazłam płyn do Mydło i szampon dla niemowląt z nagietkiem lekarskim oraz krem do twarzy. Oba te kosmetyki można używać już od pierwszego dnia życia i są bezpieczne dla maluszków. Na samym początku muszę docenić opakowania, które nadają się do ponownego przetwarzania. Świetny design - Żółty kolor jest widoczny na półce w drogerii (to on przyciągnął mój wzrok w Hebe).


Krem do twarzy dla dzieci z nagietkiem lekarskim, dostajemy w tuce o pojemności 50ml, czyli standardowa jak na ten rodzaj kosmetyków. Jest to na tyle fajna wielkość, że spokojnie zmieści się do torebki, kosmetyczki, czy przejdzie odprawę celną na lotnisku. Sam kosmetyk ma bardzo fajną, gęstą konsystencję, ale bez problemu się go dozuje i rozsmarowuje. Posiada delikatny, przyjemny i lekko słodkawy zapach, który pozostaje na skórze po aplikacji. Już od samego początku zostawia po sobie nawilżenie i wygładzenie. Bardzo szybkie wchłanianie oraz brak lepkiej warstwy, czyni z niego dobry podkład pod codzienny makijaż.
Jedyne do czego muszę się doczepić - krem nie nadaje się na zimę, na pierwszym miejscu w składzie ma wodę, więc może powodować wysuszenie, a nawet pękanie skóry w starciu z mrozem. Natomiast na jesień czy wiosnę, w starciu z wiatrem jest idealny.

INCI: Water Sesamum Indicum Seed Oil Prunus Amygdalus Dulcis Oil Alcohol Glyceryl Stearate SE Lanolin Cera Alba Calendula Officinalis Flower Extract Xanthan Gum Fragrance  Limonene Linalool  Geraniol  Citral

Podoba mi się opcja produktu uniwersalnego jakim jest Mydło i szampon dla niemowląt z nagietkiem lekarskim. ​ Ten kosmetyk ma konsystencję jak mleczko. Jest biały, gęsty i pachnie oczywiście nagietkiem. W samej aplikacji ta gęstość nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, bo nie spływa od razu do wanienki. Pieni się przyzwoicie, a po spłukaniu zostawia nawilżający, bezzapachowy film na skórze. Brakuje mi w tym produkcie pompki, Oluś lubi, kiedy wyciskam mu kosmetyk na dłonie i sam może się myć. Jednak z drugiej strony jest to tubka, którą się ustawia na zakrętce - więc wykorzystujemy prawie 100% tego co jest w jej wnętrzu.
W tym zestawie moim faworytem jest żel pod prysznic i szampon 2w1. Dużo podróżujemy i staramy się minimalizować ilość bagażu, dlatego żel o pojemności 200ml jest idealny na tygodniowy wyjazd dla trzyosobowej rodziny.

INCI:  Water Coco-Glucoside Prunus Amygdalus Dulcis Oil Alcohol Disodium Cocoyl Glutamate Sesamum Indicum Seed Oil Glycerin Chondrus Crispus Extract Sodium Cocoyl Glutamate Calendula Officinalis Flower Extract Xanthan Gum Lactic Acid Fragrance Limonene  Linalool

Oba kosmetyki mają fenomenalny skład, bez parabenów, silikonów czy mocnych konserwantów. Składają się głownie z olejków. Weleda udowadnia, że można stworzyć dobre jakościowo kosmetyki, w naprawdę przystępnej cenie. Polecam!


 



Wydawnictwo Janka: Urszula Stokłosa - Cichoborek

Wydawnictwo Janka: Urszula Stokłosa - Cichoborek


Cześć 😊 Bardzo lubię książki wydawnictwa Janka, bo wyróżniają się na rynku wydawniczym. Większość książek z jakimi miałam styczność nie była łatwa, ich treść nie była szablonowa, ale każdorazowo miała niepowtarzalny klimat oraz zmuszała do dłuższych refleksji. Zapraszam zatem do Cichoborka.

Owiewana dymem snującym się z kominów, pewnym krokiem szła przez senną wieś; tylko światła lamp i telewizorów, wypełniające okna domów, świadczyły, że nie jest to wieś wymarła.’


Justyna próbuje uciec od swoich wspomnień i osobistych tragedii. Myśli, że w małej zapomnianej miejscowości jaką jest Cichoborek odnajdzie spokój. Trafia do domu Maryli, niepełnosprawnej staruszki, której zostaje opiekunką. Jej przyjazd burzy ład w ustalonym porządku. Pomimo czy tego chce, czy nie poznaje sekrety miejscowych. Rzeczywistość dziewczyny przeplata się z losami innych mieszkańców. Czy uda jej się zacząć żyć na nowo?


 Cichoborek to przejaskrawiony obraz społeczeństwa. Autorka w stworzonej rzeczywistości lokuje postacie ukazane w sposób karykaturalny. Właściwa postaciom moralność ma na celu poruszanie się nie wobec norm etycznych, a tego ‘co ludzie powiedzą’. Konsekwentnie zbudowani bohaterzy wciśnięci są w ramy powinności wyznaczane przez proboszcza oraz sklepową Jadzię, cierpią na małomiasteczkowość. By osiągnąć swój cel sprzedają swoje ciała i dusze.
 Jest to debiut autorki, która dobrze się zapowiada. Klimat jaki tworzy jest charakterystyczny i osobiście kojarzy mi się z PRL. Chociaż z opisu można wyczytać, że jest tu jeden główny bohater, to mieszanina wątków sprawia, że bohaterów mamy kilku. Brakuje mi trochę chronologii w wydarzeniach, zaburzonej przez retrospekcję, bo losy postaci podzielone są na rozdziały i ścieżki bohaterów przenikają się ze sobą.
 Myślę, że to alegoria naszego świata i społeczeństwa, przedstawiona w krzywym zwierciadle. Jest tu miejsce dla starszej kobiety, której dzień dominuje poranne oglądanie sąsiadów przez okno – niczym aktorów w teatrze oraz codzienna emisja ‘Mody na Sukces’. Jest rodzina, gdzie ojciec jest kierowcą ciężarówek, a żona z tęsknoty oddaje się sąsiadom. Jest sklepowa, która zna wszystkie plotki. Młoda, atrakcyjna kobieta, która nie szczędzi swoich wdzięków nikomu. Proboszcz, który lubuje się w grzechach spowiedników i nakłania do zdradzania co pikantniejszych szczegółów. Barwny kalejdoskop postaci, tworzy niełatwą opowieść, która nie każdemu przypadnie do gustu.

Copyright © 2014 Patriseria , Blogger